Temat nie jest o jedzeniu mięsa, ale raczej o hodowli nie dla mięsa ale dla futerek.
Może futerko?
Człowiek.oskar pisze:to może tak z innej beczki ekologicznej, co według was najbardziej zanieczyszcza i powoduje zmiany przyrody, środowiska ?
A znasz jakieś forum gdzie tak nie jest?Olusia pisze:Wybaczcie, ale mała głupia i najmłodsza chyba z was wszystkich Ola nie pomyślała że temat popłynie wraz z pierwszymi ściekami.
"Zbaczanie" z tematu to ludzka rzecz,a i jakąś akademią nauk też nie jesteśmy więc nie załamuj się
Ostatnio zmieniony czw 29 mar, 2007 przez andy67, łącznie zmieniany 1 raz.
Każdemu jego Everest...
Tomek L napisał
- bo chyba chiefie z uwagą Tomka przyjdzie się nam zgodzić. Zapytałam Cię o wegetarianizm, bo chciałam znać Twój punkt odniesienia. Ale w temacie zapodanym przez Olusie, jeśli juz mamy dyskutowac to raczej o tym, czy człowieka usprawiedliwia obdzieranie ze skór zywych jeszcze zwierząt - właśnie dla futerka( oczywiście trywializuję nieco, ale wiadomo o co idzie). Opinię publiczna bulwersuje to co widzi, to co do niej przemawia, najlepiej w formie wręcz nokautujacej. Wtedy poruszają się ludzkie sumienia. I jeśli tylko przynosi to spodziewany efekt, to niech i tak będzie. To w kwestii powstawania tego rodzaju filmów. Zdarza się,że ludzie oglądajac w telewizji głodującego gotowi są przesyłać czeki, okazując miłosierdzie, gdy tuż za ich ścianą umiera ktoś samotny, kim sąsiedzkie sumienie było niewzruszone. No już tak jest, i tyle. Więc tu powinniśmy raczej dyskutować o trochę innej formie znieczulicy, czy też braku i może też konieczności uświadomienia sobie pewnych rzeczy. Bo tak przykładowo, jeśli ja nie jem mięsa, ale codziennie wsiadam do swojego samochodu z wypasionymi skórzanymi fotelami, chodzę w ubraniu z naturalnych skór, godzę się na rabunkowe, wybitnie konsumpcyjne wyręby lasów, na skutek których giną całe populacje ptaków i zwierząt, i rocznie to idzie w setki i miliony , jeżdżę drogami na ktorych masowo giną zwierzęta, bo nie zadbano dla nich o korytarze życia itp., itp. to czy to,że nie jem mięsa może zabezpieczyć moje dobre samopoczucie?
Pozdrawiam
Izabela
- przyszedłeś nam w sukursTemat nie jest o jedzeniu mięsa, ale raczej o hodowli nie dla mięsa ale dla futerek.
- bo chyba chiefie z uwagą Tomka przyjdzie się nam zgodzić. Zapytałam Cię o wegetarianizm, bo chciałam znać Twój punkt odniesienia. Ale w temacie zapodanym przez Olusie, jeśli juz mamy dyskutowac to raczej o tym, czy człowieka usprawiedliwia obdzieranie ze skór zywych jeszcze zwierząt - właśnie dla futerka( oczywiście trywializuję nieco, ale wiadomo o co idzie). Opinię publiczna bulwersuje to co widzi, to co do niej przemawia, najlepiej w formie wręcz nokautujacej. Wtedy poruszają się ludzkie sumienia. I jeśli tylko przynosi to spodziewany efekt, to niech i tak będzie. To w kwestii powstawania tego rodzaju filmów. Zdarza się,że ludzie oglądajac w telewizji głodującego gotowi są przesyłać czeki, okazując miłosierdzie, gdy tuż za ich ścianą umiera ktoś samotny, kim sąsiedzkie sumienie było niewzruszone. No już tak jest, i tyle. Więc tu powinniśmy raczej dyskutować o trochę innej formie znieczulicy, czy też braku i może też konieczności uświadomienia sobie pewnych rzeczy. Bo tak przykładowo, jeśli ja nie jem mięsa, ale codziennie wsiadam do swojego samochodu z wypasionymi skórzanymi fotelami, chodzę w ubraniu z naturalnych skór, godzę się na rabunkowe, wybitnie konsumpcyjne wyręby lasów, na skutek których giną całe populacje ptaków i zwierząt, i rocznie to idzie w setki i miliony , jeżdżę drogami na ktorych masowo giną zwierzęta, bo nie zadbano dla nich o korytarze życia itp., itp. to czy to,że nie jem mięsa może zabezpieczyć moje dobre samopoczucie?
Pozdrawiam
Izabela
Izabela pisze:Bo tak przykładowo, jeśli ja nie jem mięsa, ale codziennie wsiadam do swojego samochodu z wypasionymi skórzanymi fotelami, chodzę w ubraniu z naturalnych skór, godzę się na rabunkowe, wybitnie konsumpcyjne wyręby lasów, na skutek których giną całe populacje ptaków i zwierząt, i rocznie to idzie w setki i miliony , jeżdżę drogami na ktorych masowo giną zwierzęta, bo nie zadbano dla nich o korytarze życia itp., itp. to czy to,że nie jem mięsa może zabezpieczyć moje dobre samopoczucie?
Sprawa jest prosta - jesteśmy zakłamani choćby się nam wydawało, że nie wiem jak jesteśmy porządni. Cywilizacja zaszła daleko, że już nie ma odwrotu. Wyrzeczenia się mięsa jest stosunkowo proste, są np. dobre wyroby ze soi, córka przez dwa tygodnie we Włoszech tak mnie karmiła bo ona jest taka 90% wegetarianka. Ale wyrzeknij się samochodu? To już trudniej. Ale to fabryka smrodu, mimo coraz doskonalszych silników. Wróćmy do soi - całe rolnictwo to dziś olbrzymi konsument paliw do silników spalinowych i to w maszynach o raczej niezbyt finezyjnych silnikach. Czyli produkując "dobre" jedzenie powodujemy "złe" powietrze. I tak w koło Wojtek.
Jestem gorszego sortu...
Odpowiedź brzmi-wszystkie lub każda (co komu pasuje).oskar pisze: Pytanie miało brzmieć : Jaka gałąź gospodarki przyczynia się do największej degradacji środowiska ?
Prosty przykład - "ekologiczne" elektrownie wiatrowe. Niby wszystko fajnie ale na wyprodukowanie jednego takiego "wiatraczka" idą np. tony tworzyw sztucznych. M.in. jest to laminat poliestrowy (dla postronnych-z tego samego buduje się 95 % jachtów,łodzi motorowych itp.). Trochę w tej branży działałem więc dobrze wiem jaki to jest syf-a już utylizacja tego to w ogóle makabra.
Dlatego jak ktoś mi mówi że elektrownie wiatrowe są ekologiczne to ogarnia mnie śmiech (ale jest to śmiech przez łzy...). Podobnie z żeglarstwem-niby piękny ekologiczny sposób przemieszczania się ale produkcja jachtów generuje tyle szkodliwych odpadów że skórka per saldo raczej nie jest warta wyprawki. No i tak można bez końca i praktycznie o wszystkim bo gospodarka to system naczyn połączonych-można ją sobie dzielić dowolnie na "gałęzie" ale one nie egzystują same z siebie ani same dla siebie.
Każdemu jego Everest...
aczkolwiek jest jedna która zdecydowanie wybija sie na czele i jest to rolnictwo, produkowanie jedzenia na masową skalę (zresztą nie tylko jedzenia również materiałów do produkcji np tkanin). Z czego to wynika ? Ano z tego że wszystkie zakłady produkcyjne , czy np elektrownie działają punktowo (zazwyczaj taki zakład zajmuje jakąś w sumie niewielką powierzchnie). Natomiast gospodarstwa rolne idące w tysiące ha można spokojnie znaleźć nawet w Polsce. Oznacza to że tym obszarze ingerencja człowieka w krajobraz i przyrodę jest znaczna np. kwesta orania gruntów - zmiana profilu glebowego, dostarczanie nawozów - ich wypłukiwanie i eutrofizacja wód, nawadnianie kosztem zmiany klimatu (klasyczny przykład to wysychanie jeziora aralskiego - poprzez użycie i zawrócenie biegu Amur - Dar i Syr - Dar w celu nawadniania pól bawełny, efekt - cofnięcie lini brzegowej o ok 100 km, jako że to słone jezioro to erozja i wywiewanie soli z dna która z kolei topi lodowce w Kazachstanie) itp , itd. Wiec tak naprawde cokolwiek człowiek produkuje do zjedzenia powoduje totalne zmiany, nawet obecny wygląd Tatr spowodowany jest poprzez chów owiec i wypasanie ich na halach...
a pierwotnej puszczy nie ma w Tatrach w ogóle albo jakieś nędzne resztki. No i bardzo dobrze, można by powiedzieć. Proponuję sobie wyobrazić jak dawniej wyglądała okolica obecnej drogi Oswalda Balzera wiodącej do Morskiego Oka. Toż by tam nikt nie zaszedł, bo przedzieranie się przez ostępy leśne byłoby nie do wytrzymania. To więc może od strony Hali Gąsienicowej i Pięciu Stawów. Faktycznie, może i lepiej, ale proszę pamiętać, że las pierwotny byłby już od ronda prawie do Przełęczy między Kopami a i ścieżek w kosówce na Opalonym i Świstówce też by niebyło.oskar pisze:nawet obecny wygląd Tatr spowodowany jest poprzez chów owiec i wypasanie ich na halach...
TATRY SA DOSTEPNE TYLKO DZIEKI ZNISZCZENIOM, KTORYCH DOKONALISMY!!!
Jestem gorszego sortu...
Z Tygodnika Podhalańskiego:
Świąteczna rzeź
Trwają skupy owiec, które trafią na wielkanocne stoły we Włoszech. Codziennie z Podhala wyjeżdża do Italii ok. 1600 sztuk jagniąt.
Płacz osieroconych jagniąt rozlega się w bazie. – To niemiłe uczucie, jak je trzeba zabrać od matki i sprzedać, ale innego wyjścia nie ma.
Gdyby nie było sprzedaży jagniąt do Włoch, nie utrzymalibyśmy się – mówi jeden z hodowców.
Pocieszające jest to, że przepisy unijne wymusiły zmiany przy skupie, które na pewno poprawiły warunki jagniętom (choćby pojawienie się poideł). Ponieważ tylko dwie bazy – w Leśnicy i Skawie – dostały zezwolenia na organizację skupów, wielu hodowcom musi teraz pokonać większą odległość do skupu.
Mimo wcześniejszych obaw, udało się uniknąć kolejek. – Żeby hodowcy nie stali w kolejkach, umawiamy się z nimi na godziny. Wszystko idzie bardzo sprawnie – mówi Kazimierz Furczoń, właściciel stacji w Leśnicy.
W poniedziałek 26 marca jagnięta odstawiali tu hodowcy z Grywałdu, Dębna i Maniów. Skup zaczął się wcześnie rano. Do godz. 8 było już 500 jagniąt gotowych do dalszej drogi. Pierwszy transport miał wyjechać z Leśnicy o godz. 12.
Na Podhalu są tylko 2 stacje spełniające wymogi Unii, bo nie było innych chętnych, by zainwestować w coś, co będzie się zwracać przez lata.
Kazimierz Furczoń wydał na przystosowanie obiektu ponad 150 tys. Zgodnie z wymogami unijnymi w obiekcie jest dla jagniąt specjalne pomieszczenie z przegrodami, wyposażone w poidła.
Jest też pomieszczenie socjalne dla weterynarza, łazienka, stanowisko, gdzie myte są samochody i przyczepy. Zmienił się nie tylko wygląd obiektu, ale także organizacja pracy została usprawniona, dzięki czemu codziennie z Leśnicy wyjeżdżają 2 transporty, czyli ok. 1600 jagniąt.
– Były obawy, że nie zdążymy, a teraz wychodzi na to, że moglibyśmy jeszcze więcej. Jest zapotrzebowanie na mniej więcej 30 tys. jagniąt, może okazać się, że braknie zwierząt – mówi Kazimierz Furczoń.
Organizację skupu chwalą także hodowcy, narzekają jednak na odległości i ceny. – Do tej pory odstawialiśmy jagnięta w Krempachach, teraz trzeba jechać aż do Leśnicy. Zamiast lepiej, jest gorzej – narzeka Wojciech Potoczak z Dębna.
– I ceny od lat się nie zmieniają, a koszty rosną. Trzeba zapłacić weterynarza, bo wymagane jest świadectwo lekarskie, do tego dochodzą koszty szczepień, kolczyki – wylicza hodowca z Maniów.
– A dotacje nam zabrali. Jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie kasować stada – dorzuca Paweł Trybunia z Maniów.
Za najmniejsze – najwyżej cenione jagnię (w przedziale wagowym 10-14 kg) hodowca w tym roku otrzymuje 9,03 zł.
[ 28-03-2007 | 23:45:37 | red] Region
Świąteczna rzeź
Trwają skupy owiec, które trafią na wielkanocne stoły we Włoszech. Codziennie z Podhala wyjeżdża do Italii ok. 1600 sztuk jagniąt.
Płacz osieroconych jagniąt rozlega się w bazie. – To niemiłe uczucie, jak je trzeba zabrać od matki i sprzedać, ale innego wyjścia nie ma.
Gdyby nie było sprzedaży jagniąt do Włoch, nie utrzymalibyśmy się – mówi jeden z hodowców.
Pocieszające jest to, że przepisy unijne wymusiły zmiany przy skupie, które na pewno poprawiły warunki jagniętom (choćby pojawienie się poideł). Ponieważ tylko dwie bazy – w Leśnicy i Skawie – dostały zezwolenia na organizację skupów, wielu hodowcom musi teraz pokonać większą odległość do skupu.
Mimo wcześniejszych obaw, udało się uniknąć kolejek. – Żeby hodowcy nie stali w kolejkach, umawiamy się z nimi na godziny. Wszystko idzie bardzo sprawnie – mówi Kazimierz Furczoń, właściciel stacji w Leśnicy.
W poniedziałek 26 marca jagnięta odstawiali tu hodowcy z Grywałdu, Dębna i Maniów. Skup zaczął się wcześnie rano. Do godz. 8 było już 500 jagniąt gotowych do dalszej drogi. Pierwszy transport miał wyjechać z Leśnicy o godz. 12.
Na Podhalu są tylko 2 stacje spełniające wymogi Unii, bo nie było innych chętnych, by zainwestować w coś, co będzie się zwracać przez lata.
Kazimierz Furczoń wydał na przystosowanie obiektu ponad 150 tys. Zgodnie z wymogami unijnymi w obiekcie jest dla jagniąt specjalne pomieszczenie z przegrodami, wyposażone w poidła.
Jest też pomieszczenie socjalne dla weterynarza, łazienka, stanowisko, gdzie myte są samochody i przyczepy. Zmienił się nie tylko wygląd obiektu, ale także organizacja pracy została usprawniona, dzięki czemu codziennie z Leśnicy wyjeżdżają 2 transporty, czyli ok. 1600 jagniąt.
– Były obawy, że nie zdążymy, a teraz wychodzi na to, że moglibyśmy jeszcze więcej. Jest zapotrzebowanie na mniej więcej 30 tys. jagniąt, może okazać się, że braknie zwierząt – mówi Kazimierz Furczoń.
Organizację skupu chwalą także hodowcy, narzekają jednak na odległości i ceny. – Do tej pory odstawialiśmy jagnięta w Krempachach, teraz trzeba jechać aż do Leśnicy. Zamiast lepiej, jest gorzej – narzeka Wojciech Potoczak z Dębna.
– I ceny od lat się nie zmieniają, a koszty rosną. Trzeba zapłacić weterynarza, bo wymagane jest świadectwo lekarskie, do tego dochodzą koszty szczepień, kolczyki – wylicza hodowca z Maniów.
– A dotacje nam zabrali. Jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie kasować stada – dorzuca Paweł Trybunia z Maniów.
Za najmniejsze – najwyżej cenione jagnię (w przedziale wagowym 10-14 kg) hodowca w tym roku otrzymuje 9,03 zł.
[ 28-03-2007 | 23:45:37 | red] Region
Jestem gorszego sortu...
oskar napisał
wymyślił więc zabezpieczenie ochrony przyrody przed samym sobą .To zabezpieczenie to ochrona środowiska. Jak człowiek potrafi w stworzonym systemie oszukiwać sam siebie - przykłady tego znamy. Czasami przyroda dwoi się i troi żeby człowieka wspomóc dla jego dobra. Przykład takiego wsparcia mam choćby w swoim mieście. Specyficzne uwarunkowania terenu i gleby zadecydowały,że udział tzw. trwałych użytków łąkowych jest wysoki. Łąki te znajdują się głównie w dolinach rzek i ze względu na wysoki poziom wód gruntowych są to miejsca podmokłe. Dlatego nie zagrabiono ich ani na pola uprawne ani pod zabudowania. Dla Opola fakt ten jest zbawienny, bo łąki te w naturalny sposób regulują wilgotność powietrza, produkują tlen i fitocyndy czyli olejki eteryczne, powiedzmy naturalne perfumy. Wszystko to razem wzięte umożliwia szybsze poziome przemieszczanie się mas powietrza, i poprzez to przewietrza miasto. Te obszary łąk tworzą ekosystemy oczywiście w komplecie z interesującym światem zwierzat i roślin charakterystycznych dla tego typu terenu. Jeśli człowiek rozumie ten proces to wszelkim siłami stara się go chronić - bo czyni to dla siebie, ponieważ póki co nie wynalazł jeszcze syntetycznego odkurzacza dla swoich ekologicznie zniszczonych czyli zakurzonych, pozbawionych tlenu miast. Paradoksem jest to, że tak często akcenty rozłozkłada się tak jakby człowiek musiał walczyć z przyrodą czy tez się przed nią bronić, bo mu zagraża w osiągnięciu wygodniejszego życia, co jest swoistym idiotyzmem, choć stale rozpowszechnianym. A Idzie o to żeby potrafic zrównoważyć pewne nieuniknione procesy jakie niesie za soba cywilizacja i jednocześnie nie podcinać sobie gałęzi na której się siedzi. Jak widać to trudne, ale jak się chce można wszystko. Najczęściej się nie chce, nie rozumie, jest się po prostu głupim i dlatego wciska się ,że się nie da. Ja jednak nie tracę nadziei i optymizmu. Mam nadzieję że mimo wszystko "człowiek to brzmi dumnie" a nie DURNIE.
Pozdrawiam
Izabela
- dodajmy dla niego niekorzystne. I dlatego tak bardzo ważne dla człowieka są obszary nienaruszone jego ręką tzn. takie którymi rządzi się sama przyroda. A że człowiek sam sobie nie ufaWiec tak naprawde cokolwiek człowiek produkuje do zjedzenia powoduje totalne zmiany,
Pozdrawiam
Izabela
wybacz ,to temat ,który zaliczam do nawiedzonych ,podobnie jak samochody na prąd - wydaje się to szczytne i ekologiczne ,a tak naprawdę jest wprost przeciwnie. "Koszt" energetyczny i materialny futerka ze zwierza to tylko ów zwierz , trochę gabników i śadowe ilości energii. W przypadku futra sztucznego to całe tony chemikaliów i mnóstwo energii ,co za tym idzie więcej padniętych i zatrutych zwierząt. Myślenie ekologiczne to myślenie globalne ,uwzględniające cały bilans energetyczny i materiałowy ,a nie wykorzystujący chwytliwe hasłaAgaar pisze:I z poważnego tematu zeszło na....
luknij na moje panoramy i galerie
Witam -- a tam macie problemy
proponuję na odreagowanie http://www.milanos.pl/wlatcy-moch.php?id=wm
proponuję na odreagowanie http://www.milanos.pl/wlatcy-moch.php?id=wm





