LOLStereo pisze:Jest tam mnóstwo atrakcji na czele z właścicielką (starsza pani)- 24h/dobę nagrzaną góralką
Nocleg
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Jak sobie pomyśle o domu turysty to mi się od razu chce pisać doniesienie do inspekcji sanitarnej...Toż tam się z pisuarów leje na podłoge, a pod prysznicami grzyb odłazi z tynkiemZygmunt Skibicki pisze:Już "Dom Turysty" (200 metrów od Krupówek!) jest lepszy pod warunkiem, że nie mieszka się w pokoju nad dyskoteką.
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Z Domu Turysty korzystaliśmy regularnie do 1998 lub 1999 roku.horolezec pisze:Jak sobie pomyśle o domu turysty to mi się od razu chce pisać doniesienie do inspekcji sanitarnej...Toż tam się z pisuarów leje na podłoge, a pod prysznicami grzyb odłazi z tynkiemZygmunt Skibicki pisze:Już "Dom Turysty" (200 metrów od Krupówek!) jest lepszy pod warunkiem, że nie mieszka się w pokoju nad dyskoteką.Nigdy więcej!
Teraz zaglądamy tam jedynie podczas wizyt w słynnej tatrzańskiej księgarni, przy okazji korzystając ze wspominanych toalet. Te wizyty to nasze nowe zakopiańskie hobby.
Że się leje i ogólnie nie jest za czysto to jeszcze nic. W latach 90-tych lało się i cuchniało mniej, bo toalety miały niechlujnego gospodarza, ale miały. Zresztą to była średnia krajowa norma i nikt na takie duperele nie zwracał uwagi. Jednak z każdym rokiem ten niechlujny gospodarz podupada coraz bardziej i swoje gospodarstwo dogląda tak, jakby je zupełnie porzucił. Te same od kilkunastu lat krany i prysznice, z każdym rokiem są coraz bardziej zdeformowane, pordzewiałe i obskurne. Te co się zepsuły albo zdjęto i pozostała po nich egzystencjalna pustka albo dogorywają bezużyteczne i zapomniane. W niejakich bidetach do mycia butów żadnych kranów nie ma od lat. Lustra ciemne i brudne, powykrzywiana podłoga, po glazurze i terakocie pozostała w zasadzie nazwa.
Każda tam wizyta to nadzieja, a nuż pojawił się nowy kran, może chociaż wstawili nowe kurki. Nic z tych rzeczy. Rzeczy umierają pozostawione własnemu losowi.
W pokojach nie bywamy, ale idąc korytarzem wystarczy rzut oka na otwarte drzwi, aby stwierdzić, że i tam od lat te same archaiczne meble i żelazne, piętrowe łoża.
Paradoksem jest, że recepcja tej biedy z nędzą prezentuje się (po przeprowadzonej około 2000 roku modernizacji) jak w solidnym, co najmniej 3 gwiazdkowym hotelu.
Nas to zasadniczo guzik obchodzi. Wieloosobowe pokoje i obrzydliwe toalety to żadna atrakcja dla małżeństwa ze sporym - już niestety - stażem. Jednak niepojętym jest, że nie obchodzi to nikogo.
W pierwszych latach po otwarciu był to naprawdę przyzwoity obiekt, choć niekoniecznie aby w nim spać. Natomiast był nieoceniony aby po kilku dniach na górze (czyli Murowańcu itp) pójść się tam porządnie wykąpać bo w tamtych czasach ciepłą wodę w Murowańcu itp można było mieć ale jedynie w ramach pijackich wizji po nadużyciu pewnych płynów. Schodzili się tam też w celu umycia ludzie z kwater prywatnych. Na kwaterach niby były boliery ale one miały taką przedziwną właściwość, że po dwóch, trzech minutach leciała z nich już tylko zimna woda. Niezła była też w DT czytelnia Empikowska, która była "ratunkiem" w okresach deszczowych i w której była, o dziwo, niezła kawa. Piszę "o dziwo" bo reszta gastronomii w DT, poczynając od tej najtańszej do tej najdroższej była zawsze podła w stopniu zasadniczo przekraczającym podłość gastronomii w PRL.
Obecnie zachodzę tam wyłącznie w tym samym celu co Jagiellończycy.
PS.
Na samym początku za skorzystanie z łaźni się płaciło, zresztą niewielką kwotę. Podobno to przynosiło straty PTTK. Problem rozwiązano w sposób typowo polski (i pttk-owski) - zabroniono wstępu dla osób niezameldowanych, z czego bardzo ucieszyli się ciecie sterczący przy wejściu - wchodziło się za paczkę papierosów lub coś w tym stylu.
Obecnie zachodzę tam wyłącznie w tym samym celu co Jagiellończycy.
PS.
Na samym początku za skorzystanie z łaźni się płaciło, zresztą niewielką kwotę. Podobno to przynosiło straty PTTK. Problem rozwiązano w sposób typowo polski (i pttk-owski) - zabroniono wstępu dla osób niezameldowanych, z czego bardzo ucieszyli się ciecie sterczący przy wejściu - wchodziło się za paczkę papierosów lub coś w tym stylu.
Jestem gorszego sortu...
Jeszcze jeden powód aby z PTTK "wyjąć" majątek górski i dać go w posagu organizacji typu DAV lub OEAV. Tylko jak to prawnie zrobić? Może by tak przeforsować w Sejmie uznanie PTTK za organizację przestępczą?Jagiellonia w Tatrach pisze:Jednak niepojętym jest, że nie obchodzi to nikogo. sad
Jestem gorszego sortu...
Dom Turysty bywa przydatny. Nie raz przyjeżdżałem do Zakopca po 23:00 i to było jedyne miejsce, gdzie można było iść w ciemno i tanio przeczekać na Krupówkach noc. Wewnątrz rzeczywiście jest obleśnie - ale da się wytrzymać. Chyba najgorszy mankament to licealne bydło chlające i rzygające w pokojach sąsiednich (licealiści - bez urazy).
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Od 6 lat zatrzymujemy się z żoną w smokowieckim pensjonacie. Wszystko jest ,miejsca tyle ,że u nas góral wcisnął by 10 osób ,śniadanie od 6.00 z prowiantem na drogę ,cisza ,spokój (chyba ,że przyjadą akurat Polacy ,ale nawet i ci jakoś kulturalnieją ).
Mamy swoje lata i nie nęcą nas noclegownie ,zbiorowe sale i wyrwane (wspólne) krany.Zresztą jakiś czas temu w ogóle Zakopane przestało nas urzekać - zniknęły elementy otoczenia ,będące od lat, przyjazne ,do których się wracało ,pojawiły się obce ,nieznane ,wrogie.,niepasujące.
Na Słowacji natomiast cieszymy się ostatnimi latami minionego - też zaczyna się zmianiać na gorsze ,ale jakoś wolniej i mozna mieć nadzieję ,że i w tym roku spotkamy to samo ,co w zeszłym
Mamy swoje lata i nie nęcą nas noclegownie ,zbiorowe sale i wyrwane (wspólne) krany.Zresztą jakiś czas temu w ogóle Zakopane przestało nas urzekać - zniknęły elementy otoczenia ,będące od lat, przyjazne ,do których się wracało ,pojawiły się obce ,nieznane ,wrogie.,niepasujące.
Na Słowacji natomiast cieszymy się ostatnimi latami minionego - też zaczyna się zmianiać na gorsze ,ale jakoś wolniej i mozna mieć nadzieję ,że i w tym roku spotkamy to samo ,co w zeszłym
luknij na moje panoramy i galerie




