Nie mów! Serio?tomtom pisze:hihihi, niekoniecznie
Co do Orlej.....
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
jełsi to takie same opinie jakie i ja słyszałem od moich znajomych to się zgadzamtomtom pisze:troche nie wypada mi sie wypowiadac w tej materii, jako ze gadalem z facetem raz i to krótko, a do cytowania opinii tudziez opowiesci zaslyszanych od znajomych nie czuje sie upowazniony.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
W połowie lipca 2005 miałem małą przygodę na Orlej Perci. Szliśmy w 4 od strony Granatów była przepiękna pogoda - od rana nie było żadnej chmurki na niebie (prognozy nie zapowiadały załamania sie pogody)i tuż po przejściu przełęczy nad buczynową dol. obejrzałem się za siebie i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Nad nami piękne czyste niebo a od północnego - wschodu pędzące czarne chmury w odległości może 15 -20 km. W życiu nie widziałem aby chmury z piorunami w tak szybkim tempie przemieszczały się i to jeszcze w naszym kierunku. Zdążyliśmy dojść w bardzo szybkim tempie do czarnego szlaku prowadzącego z Doliny Pięciu Stawów na Kozi Wierch i w ostatniej chwili zdążyliśmy zejść jakieś 50 -80 metrów pod szczyt i rozpętało się dosłownie piekło. Wyłączyliśmy wszystkie komórki i schroniliśmy się między skałami przykryci płaszczami i kurtkami przeciwdeszczowymi siedzieliśmy skuleni koło siebie i słuchaliśmy odgłosów piorunów rozchodzących się po Dolinie 5 Stawów. Huk był niesamowity gdyż pioruny biły bardzo blisko i na szczęście nie za blisko. Trwało to jakieś 2 godziny po czym zaczęło się rozpogadzać i mogliśmy odetchnąć z ulgą. Zmieniliśmy naszą trasę i zamiast iść dalej w kierunku Zawratu zeszliśmy do doliny 5-ciu stawów. Co jest najlepsze w prognozach nie powiedziano nic o możliwości przelotnych burz i na szlaku zaskoczonych turystów przez pogodę było bardzo wielu - koło nas było jeszcze kilka osób.
burzę w Tatrach można przewidzieć przynajmniej godzinę wcześniej . Potrzeba doświadczenia i wrażliwości na czynniki pogodowe.milan pisze:w prognozach nie powiedziano nic o możliwości przelotnych burz
Przed burzą pogoda wyraźnie się zmienia ,choć na pierwszy rzut oka tego nie widać - jakiś obłoczek idący pod prąd ,wiaterek o nagle innej temperaturze , swędzące włoski na ręce ,zmiana akustyczności i przejrzystości powietrza i.t.d.
Sam ,nie chwaląc się ,przewiduję burzę dość dokładnie ,co i tak niewiele pomaga ,jak się akurat jest n.p. na Hrubej Kopie.
luknij na moje panoramy i galerie
Jesli mogę to zacytuję prof. Czyża wg którego wyglądało to trochę inaczej:Janek pisze:bo Świnica jest trefna - bywają tam burze magnetyczne. Tak zginął prof. Blaton - polski fizyk atomowy, właśnie na Świnicy.
"Było to w maju 1948, niedługo po moim przyjeździe do Krakowa. Wyjechali w kilka osób na Kasprowy Wierch. Blaton miał znikome doświadczenie w chodzeniu po Tatrach i nieodpowiednie buty, pogoda była zła. Niewodniczańscy i Marian Mięsowicz cofnęli się, już nie wiem pod jakimi pretekstami, w każdym razie nie poszli dalej. Blaton z żoną poszli sami na Świnicę. W żlebie pod Świnicą leżał śnieg. Blaton poślizgnął się na nim i zjechał w dół tym żlebem ponad 100 m, uderzył gdzieś głową w kamień. "
Wprawdzie ja nie Kert i przepraszam ze sie wtracam ale znam ten cytat stad:gb pisze:Kert - napisz proszę, skąd ten cytat?
http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje43/text09.htm
Pozdrawiam
uszba
Nie sprzeczam się. Pewnie macie rację. Wersję o śmierci prof. Blatona w czasie burzy na Świnicy słyszałem kilkakrotnie na tarasie Kasprowego z ust.... przewodników tatrzańskich, którzy sprzedawali to jako swoiste kuriozum - fizyk atomowy i w burzy magnetycznej. Ano widzicie - mechanizm plotki, w najlepszej wierze można ją puścić.
Jestem gorszego sortu...




