http://wiadomosci.onet.pl/1490693,11,item.html
Dolina Rospudy
A koło 15 w dzienniku radiowym Kaczyński był bardzo ugodowy. Szyszko się wychylił na własną rękę czy też grają na dwa instrumenty.
Posiedziałem dzisiaj trochę nad dokładnym atlasem drogowym - sprawa jakiegoś czasowego objazdu nie wchodzi w grę - żaden z mostków na nich nie wytrzyma, w dodatku wszystko te leci przez wsie.
Wychodzą bokiem zaniechania w budowie nowych dróg w latach nie tyle komuny (tamte też) co w latach 90-ych. Niepodległość Litwy i innych państw bałtyckich wszystkich zaskoczyła, przed rokiem 1989 ruch na tej trasie był niewielki.
Jeśli Kaczyński padnie przed Brukselą to istnieją dwa wyjścia:
- dogadać się z Litwinami i wsadzić te TIR-y na platformy kolejowe (o ile stan torów jest dostateczny)
- dogadać się z Łukaszenką (oj, bedzie trudno, trudno) i puścić ruch na Litwę przez Grodno (z tego co wiem Grodno ma obwodnicę)
Białystok - Kowno (przez Grodno) - 173 km
Białystok - Kowno (przez Augustów) - 167 km
Przygotowanie dokumentacyjne i wywłaszczeniowe obwodnicy po innej trasie potrwa jak nic z 5 lat. Tamtejsi właściciele gruntów widząc haki, które ma rząd w tej sprawie już na pewno zacierają rączki.
Jestem gorszego sortu...
- Mr Hooligan
-

- Posty: 52
- Rejestracja: wt 07 lis, 2006
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Kontakt:
Słucham?Janek pisze:Tiaa, tylko ten drugi wariant pojawił się dwa lata temu
Wariant pojawił się tuż po tym, kiedy przedstawiono wariant nr 1 (ten przez DR). Inna sprawa - projekty tego typu powinny być przedstawiane tuż po opracowaniu do wglądu, aby już podczas planowania inwestycji można zgłosić wątpliwości. To w kwestii formalnej.
Być może pojawił się wcześniej ale kto o nim słyszał poza grupką zapalenców?Mr Hooligan pisze:Słucham?Janek pisze:Tiaa, tylko ten drugi wariant pojawił się dwa lata temuJakie dwa lata?
Sorry, ale nie wiesz chyba o czym mówisz...
Wariant pojawił się tuż po tym, kiedy przedstawiono wariant nr 1 (ten przez DR). Inna sprawa - projekty tego typu powinny być przedstawiane tuż po opracowaniu do wglądu, aby już podczas planowania inwestycji można zgłosić wątpliwości. To w kwestii formalnej.
Mamy takie czasy że jak czegoś nie ma w mediach to nie istnieje,niestety...
Każdemu jego Everest...
Rozumie ktoś coś z tego?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 36907.html
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3937498.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 37044.html
A co premier?
„Wcześniej premier zapewnił, że choć wydana w ostatnich tygodniach decyzja o budowie tej kontrowersyjnej inwestycji nie została zmieniona, to nie lekceważy ostrzeżeń Komisji Europejskiej.
Jarosław Kaczyński potwierdził też, że na jego polecenie odpowiednie organy badają pewne aspekty sprawy obwodnicy i że analiza ta, chociaż zlecona w trybie pośpiesznym, trochę potrwa, a bez jej zakończenia budowa raczej nie ruszy.”
Wygląda na to, że albo „Święta Rodzina” się skłóciła albo w świadomy sposób robi sobie jaja z opinii publicznej.
Trawestując Kazimierz Wiłkomirskiego (wypowiadającego się o pewnej orkiestrze:
Ten rząd nie jest zły!
Ten rząd jest koszmarny!
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 36907.html
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3937498.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 37044.html
A co premier?
„Wcześniej premier zapewnił, że choć wydana w ostatnich tygodniach decyzja o budowie tej kontrowersyjnej inwestycji nie została zmieniona, to nie lekceważy ostrzeżeń Komisji Europejskiej.
Jarosław Kaczyński potwierdził też, że na jego polecenie odpowiednie organy badają pewne aspekty sprawy obwodnicy i że analiza ta, chociaż zlecona w trybie pośpiesznym, trochę potrwa, a bez jej zakończenia budowa raczej nie ruszy.”
Wygląda na to, że albo „Święta Rodzina” się skłóciła albo w świadomy sposób robi sobie jaja z opinii publicznej.
Trawestując Kazimierz Wiłkomirskiego (wypowiadającego się o pewnej orkiestrze:
Ten rząd nie jest zły!
Ten rząd jest koszmarny!
Jestem gorszego sortu...
A najgorsze jest to, że takich matactw dotycz. inwestycji mogących znacząco oddziaływać na środowisko na obszarach cennych przyrodniczo jest dużo więcej tylko nie wszystkie są tak nagłośnione medialnie...
/jest dobry patent na robienie takich rzeczy - dzieli się inwestycje na różne małe fragmenciki - do których wszelkie pozwolenia załatwiane są niezależnie- taktyka nazywania pewnych rzeczy innymi słowami jest też często stosowana .. gdy dochodzi do etapu oceny oddziaływania na środowisko to już nie ma czego oceniać bo obszar cenny jest już tylko historią
/
A karę unijną jeśli ten szalony rząd nie wstrzyma tej budowy płacić będziemy my z naszych podatków!
/jest dobry patent na robienie takich rzeczy - dzieli się inwestycje na różne małe fragmenciki - do których wszelkie pozwolenia załatwiane są niezależnie- taktyka nazywania pewnych rzeczy innymi słowami jest też często stosowana .. gdy dochodzi do etapu oceny oddziaływania na środowisko to już nie ma czego oceniać bo obszar cenny jest już tylko historią
A karę unijną jeśli ten szalony rząd nie wstrzyma tej budowy płacić będziemy my z naszych podatków!
Kolejna kaszana naszych kompetentnych :
///Szyszko oszalał!
Minister środowiska wytnie 50 ha lasu?
Minister środowiska chce wyciąć 50 ha lasu po to, by nie mieć obwodnicy pod
oknami własnego domu. Jan Szyszko podjął decyzję, że Wschodnia Obwodnica
Warszawy ominie - wbrew wcześniejszym planom - jego rodzinną miejscowość -
pisze "Dziennik".
Minister mieszka w Wesołej, położonej najbardziej na wschód dzielnicy
Warszawy. Tam się urodził, tam ma dom, tam też jego żona jest radną.
Według planów drogowców przez teren Wesołej ma przechodzić Wschodnia
Obwodnica Warszawy. Plany istnieją od kilkunastu lat. Generalna Dyrekcja
Dróg Krajowych i Autostrad opracowała trzy warianty trasy przebiegającej
przez Wesołą. Po protestach mieszkańców miejscowości powstał też czwarty
wariant, traktowany jako rozwiązanie najmniej prawdopodobne, bo najbardziej
niekorzystne dla środowiska.
Ale Jan Szyszko swoim podpisem wybrał właśnie rozwiązanie ostatnie. To
oznacza, że trasa będzie droższa, bo dłuższa o kilkanaście kilometrów. Jej
wybór oznacza też wycięcie kilkudziesięciu hektarów lasu i budowę drogi pod
oknami ludzi, którzy stawiali swe domy właśnie tam w przekonaniu, że trasa
będzie gdzie indziej.
Decyzja ministra jest tak zaskakująca, że przeciw niej protestuje nawet
mazowiecka Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
Pracownicy GDDKiA nigdy jeszcze nie byli przeciwni budowie drogi - podkreśla
"Dziennik".
Wojciech Dąbrowski, dyrektor oddziału mazowieckiej GDDKiA, mówi, że
zaproponowany przez ministra przebieg trasy jest nie do przyjęcia. Łamie
wszystkie uchwały o zagospodarowaniu przestrzennym zarówno miasta, jak i
województwa - twierdzi. Pracownicy GDDKiA deklarują solidarność z
mieszkańcami Halinowa, którzy najbardziej ucierpieliby przez "ministerialny"
wariant trasy.
Minister chyba nie ma dobrego okresu - lakonicznie komentuje warszawski
poseł PiS Bartłomiej Szrajber. (PAP)//
///Szyszko oszalał!
Minister środowiska wytnie 50 ha lasu?
Minister środowiska chce wyciąć 50 ha lasu po to, by nie mieć obwodnicy pod
oknami własnego domu. Jan Szyszko podjął decyzję, że Wschodnia Obwodnica
Warszawy ominie - wbrew wcześniejszym planom - jego rodzinną miejscowość -
pisze "Dziennik".
Minister mieszka w Wesołej, położonej najbardziej na wschód dzielnicy
Warszawy. Tam się urodził, tam ma dom, tam też jego żona jest radną.
Według planów drogowców przez teren Wesołej ma przechodzić Wschodnia
Obwodnica Warszawy. Plany istnieją od kilkunastu lat. Generalna Dyrekcja
Dróg Krajowych i Autostrad opracowała trzy warianty trasy przebiegającej
przez Wesołą. Po protestach mieszkańców miejscowości powstał też czwarty
wariant, traktowany jako rozwiązanie najmniej prawdopodobne, bo najbardziej
niekorzystne dla środowiska.
Ale Jan Szyszko swoim podpisem wybrał właśnie rozwiązanie ostatnie. To
oznacza, że trasa będzie droższa, bo dłuższa o kilkanaście kilometrów. Jej
wybór oznacza też wycięcie kilkudziesięciu hektarów lasu i budowę drogi pod
oknami ludzi, którzy stawiali swe domy właśnie tam w przekonaniu, że trasa
będzie gdzie indziej.
Decyzja ministra jest tak zaskakująca, że przeciw niej protestuje nawet
mazowiecka Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
Pracownicy GDDKiA nigdy jeszcze nie byli przeciwni budowie drogi - podkreśla
"Dziennik".
Wojciech Dąbrowski, dyrektor oddziału mazowieckiej GDDKiA, mówi, że
zaproponowany przez ministra przebieg trasy jest nie do przyjęcia. Łamie
wszystkie uchwały o zagospodarowaniu przestrzennym zarówno miasta, jak i
województwa - twierdzi. Pracownicy GDDKiA deklarują solidarność z
mieszkańcami Halinowa, którzy najbardziej ucierpieliby przez "ministerialny"
wariant trasy.
Minister chyba nie ma dobrego okresu - lakonicznie komentuje warszawski
poseł PiS Bartłomiej Szrajber. (PAP)//
http://wiadomosci.onet.pl/1491270,11,item.html
Kolejny krok w celu mydlenia oczu.
A jeśli Kaczyński jednak się zląkł UE to przynajmniej zafunduje społeczeństwu widok dyrektorów od dróg wyprowadzanych w kajdankach z gabinetów.
Kolejny krok w celu mydlenia oczu.
A jeśli Kaczyński jednak się zląkł UE to przynajmniej zafunduje społeczeństwu widok dyrektorów od dróg wyprowadzanych w kajdankach z gabinetów.
Jestem gorszego sortu...
Janek napisał
- moim zdaniem to juz cała balia piany...Kolejny krok w celu mydlenia oczu.
- Czy to nie od tego trzeba było zacząć?!!!Badana jest rzetelność przeprowadzonego postępowania przetargowego. Funkcjonariusze analizują także dokumenty kontroli prowadzonej w tej sprawie przez Urząd Zamówień Publicznych oraz same procedury udzielania zamówień publicznych przez GDDKiA - poinformował dyrektor.
Tak wypowiada się minister gdy wiadomo,że budowa zniszczy jedno z ostatnich na świecie i w Europie ekosystemów nietknietych ręką człowieka. W Niemczech i Holandii ogromnymi nakładami finansowymi próbuje się usilnie odtworzyc utracone z winy działalności człowieka torfowiska. Naukowcy udawadniają,że maja one kolosalne znaczenie m.in. na ograniczenie zmiany klimatu, czy też ocalenie Polski przed suszą. Pan minister wypowaida się tak gdy:"Nie spodziewam się, aby jakiekolwiek kary były nałożone na kraj, który realizuje wszystko zgodnie z koncepcją zrównoważonego rozwoju - zgodnie z prawem, wielką wagę przywiązuje również do prawa, które nas obowiązuje, do prawa wspólnotowego" - powiedział minister środowiska Jan Szyszko 22 lutego w radiowych "Sygnałach Dnia". A także,ze wszelkie sprawy związane z wariantowymi rozwiązaniami obwodnicy zostały przeprowadzone i dokonane zgodnie z prawem, w układzie najlepszej wiedzy o środowisku
- (KE) opracowuje decyzję, by już w marcu pozwać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE
-urzędnicy KE mówią, że nie wyobrażają sobie, iż Polska, wobec wszczętej procedury, zdecyduje się na wpuszczenie buldożerów do doliny Rospudy.
-niewykluczone, że komisarz środowiska Stawros Dimas osobiście uda się do doliny Rospudy, by podkreślić wagę, jaką KE przywiązuje do ochrony obszarów Natura 2000.
W świetle powyższego ,jak mozna ocenić takie publiczne zachowanie się kogoś, kto mianuje się ministrem Ochrony Środowiska?
Pozdrawiam
Izabela
Jeśli jeszcze to prawda, że autostradę przenosi ze swojej dzielnicy czy mieściny w inne miejsce.Izabela pisze:W świetle powyższego ,jak mozna ocenić takie publiczne zachowanie się kogoś, kto mianuje się ministrem Ochrony Środowiska?
Dla mnie w całej tej sprawie albo w grę wchodzą niezłe łapówki albo ktoś ministra i burmistrza prowadzi na smyczy i panowie tańczą jak im ktoś zagra.
Minister środowiska, który chce niszczyć środowisko i burmistrz, który aby umożliwić mieszkańcom przejście na drugą stronę ulicy potrzebuje do tego obwodnicy.
I przez ten cały kretynizm, krętactwa i niekompetencję straci przyroda a i my będziemy się zrzucać na kary, które za to nałożą na nasz kraj.
A w PiS.. z nimi wszystkimi
Rozczarowuje, że burmistrz jest z PO
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
@TomekI - wyluzuj!
Do 1989 roku na tym kierunku panowała cisza i spokój. Ruch z Sojuzem szedł raczej innymi przejściami, tam było tyle ruchu co go generowała turystyka. Sam pomysł zbudowania obwodnicy Augustowa by wszystkich w ówczesnej Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych raczej rozśmieszył. (proszę mi wierzyć - pracowałem w tej branży przeszło trzydzieści lat i z miejsca, które zajmowałem było widać dość sporo).
Po 1989 a właściwie po ogłoszeniu niepodległości państw bałtyckich na tym kierunku rozpoczął się prawdziwy boom. Na drogę runęły tysiące TIR-ów a każdy z nich, który podąża na przejście graniczne Budzisku i Ogrodnikach musi przejechać przez Augustów, którego układ komunikacyjny jest niestety prawie taki jak sto lat temu i to co się dzieje dziś na jego ulicach to przypomina raczej stan klęski żywiołowej niż funkcjonowanie miasta tej wielkości.
Poprowadzenie tej drogi przez dolinę Rozpudy to oczywiście z punktu widzenia ochrony środowiska zbrodnia ale z punktu widzenia możliwie najmniejszej kolizji arterii komunikacyjnej z z środowiskiem ludzkim rozwiązanie wręcz idealne. Proszę zobaczyć na mapę - poczynając od miejscowości Szczerki przy drodze nr 8 aż do Suwałk nie ma ani jednej miejscowości. Przeciwnicy tego rozwiązania podnoszą jednak problem przejścia przez Suwałki i twierdzą, że ich trasa omija zarówno Augustów jak i Suwałki. Mieszkańcy Suwałk jakoś jednak nie krzyczą. Z dwóch powodów - tam jest tych TIR-ów mniej (bo część skręciła w Augustowie na Ogrodniki) a w dodatku w okresie gdy Suwałki były stolicą województwa to wojewoda to i owo zdążył w układzie komunikacyjnym miasta zmienić.
No i nie dajmy się zwariować - trasa proponowana przez środowisko ekologiczne to nie jest sam "miód". W trakcie jej programowania będą rozliczne spory z mieszkańcami (a tam wioska obok wioski), będzie olbrzymi problem wywłaszczeń (a to nie teren popegerowski gdzie wolnej ziemi na zamianę od groma) - to nie będzie łatwe a każdy wynik będzie daleki od ideału.
Tam jest tylko jedno rozwiązanie korzystne dla tej cennej ekologicznie ziemi - dogadać się z sąsiadami, czyli Litwą i Białorusią i wsadzić TIR-y na platformy kolejowe. Ale aby takie rozmowy przeprowadzić to panowie Kaczyńscy musieliby trochę utemperować swoje wielkomocarstwowe ciągoty i nabrać trochę grzeczności i pokory. Pokory dlatego, że to my wpadliśmy w szambo a nie oni.
Do 1989 roku na tym kierunku panowała cisza i spokój. Ruch z Sojuzem szedł raczej innymi przejściami, tam było tyle ruchu co go generowała turystyka. Sam pomysł zbudowania obwodnicy Augustowa by wszystkich w ówczesnej Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych raczej rozśmieszył. (proszę mi wierzyć - pracowałem w tej branży przeszło trzydzieści lat i z miejsca, które zajmowałem było widać dość sporo).
Po 1989 a właściwie po ogłoszeniu niepodległości państw bałtyckich na tym kierunku rozpoczął się prawdziwy boom. Na drogę runęły tysiące TIR-ów a każdy z nich, który podąża na przejście graniczne Budzisku i Ogrodnikach musi przejechać przez Augustów, którego układ komunikacyjny jest niestety prawie taki jak sto lat temu i to co się dzieje dziś na jego ulicach to przypomina raczej stan klęski żywiołowej niż funkcjonowanie miasta tej wielkości.
Poprowadzenie tej drogi przez dolinę Rozpudy to oczywiście z punktu widzenia ochrony środowiska zbrodnia ale z punktu widzenia możliwie najmniejszej kolizji arterii komunikacyjnej z z środowiskiem ludzkim rozwiązanie wręcz idealne. Proszę zobaczyć na mapę - poczynając od miejscowości Szczerki przy drodze nr 8 aż do Suwałk nie ma ani jednej miejscowości. Przeciwnicy tego rozwiązania podnoszą jednak problem przejścia przez Suwałki i twierdzą, że ich trasa omija zarówno Augustów jak i Suwałki. Mieszkańcy Suwałk jakoś jednak nie krzyczą. Z dwóch powodów - tam jest tych TIR-ów mniej (bo część skręciła w Augustowie na Ogrodniki) a w dodatku w okresie gdy Suwałki były stolicą województwa to wojewoda to i owo zdążył w układzie komunikacyjnym miasta zmienić.
No i nie dajmy się zwariować - trasa proponowana przez środowisko ekologiczne to nie jest sam "miód". W trakcie jej programowania będą rozliczne spory z mieszkańcami (a tam wioska obok wioski), będzie olbrzymi problem wywłaszczeń (a to nie teren popegerowski gdzie wolnej ziemi na zamianę od groma) - to nie będzie łatwe a każdy wynik będzie daleki od ideału.
Tam jest tylko jedno rozwiązanie korzystne dla tej cennej ekologicznie ziemi - dogadać się z sąsiadami, czyli Litwą i Białorusią i wsadzić TIR-y na platformy kolejowe. Ale aby takie rozmowy przeprowadzić to panowie Kaczyńscy musieliby trochę utemperować swoje wielkomocarstwowe ciągoty i nabrać trochę grzeczności i pokory. Pokory dlatego, że to my wpadliśmy w szambo a nie oni.
Jestem gorszego sortu...



