Skrótem na Rohacze
W czerwcu zeszłego roku widziałem sporo schodząc z Ostrego Rohacza widziałem sporo naszych rodaków podążających z Wołowca, dodam, że szli z Chochołowskiej, więc niezbyt legalnie. Niektórzy widać się stresowali, bo biegiem zmierzali na Jamnicką Przełęcz, niektórzy myśleli, że po wejściu po UE jest to całkowicie legalne, więc szli całkiem beztrosko. SG nie spotkałem. W Dolinie Raczkowej, w tamtejszym szałasie też spotkałem Polaka, który był święcie przekonany, że przez granicę w Tatrach można przechodzić gdzie się chce. Ogólnie to Straż Graniczną widziałem w Tatrach tylko raz, 3 lata temu w Dolinie Tomanowej (polskiej). Niemniej jednak do czasu wejścia do strefy Schengen (za 1,5 roku?) należy zachować najlepiej pewną ostrożność.
Polska ma przystąpić do traktatu z Schengen za niecały rok a kontrole na granicach mają zniknąć od 1 stycznia 2008. Data ta może się ew. przesunąć o kilka miesięcy jeśli nie spełnimy warunków zabezpieczenia granicy wschodniej (czyli granicy UE). Jednak według ostatnich informacji Polska jest gotowa do zakończenia wszystkich prac z tym związanych do końca 2007 r. Gorzej jednak, że opóźnienie mają Słowacy - a póki oni też nie przystąpią do Schengen granica w Tatrach nie zostanie formalnie otwarta.Rafał pisze: Niemniej jednak do czasu wejścia do strefy Schengen (za 1,5 roku?) należy zachować najlepiej pewną ostrożność.
Cieszących się już na Schengen chciałbym oblać kubłem zimnej wody - to naprawdę niewiele da, albowiem legalne przejście będzie możliwe tylko w tych miejscach granicy gdzie dwa szlaki do niej dochodzą. Czyli:
- na Rysach,
- na Kasprowym Wierchu,
- na Tomanowej Przełęczy,
- na Bystrym Karbie,
- na Liliowym Karbie,
- na Kończystym Wierchu,
- na Jarząbczym Wierchu,
- na Wołowcu,
- na Rakoniu,
- na Grzesiu,
- na Bobrowieckiej Przełęczy,
Niby dużo, ale:
- tylko jedno przejście w Tatrach Wysokich (i tak już zazwyczaj czynne w sezonie letnim)
- prawie w wszystkich miejscach w Tatrach Zachodnich Słowacy mogą bez specjalnego uszczerbku dla słowackich turystów te szlaki dochodzące do granicy zlikwidować (i takie głosy z TANAP docierają).
Czyli w sumie - wiele hałasu (i oczekiwań) o nic.
Rafał napisał(a):
'
- na Rysach,
- na Kasprowym Wierchu,
- na Tomanowej Przełęczy,
- na Bystrym Karbie,
- na Liliowym Karbie,
- na Kończystym Wierchu,
- na Jarząbczym Wierchu,
- na Wołowcu,
- na Rakoniu,
- na Grzesiu,
- na Bobrowieckiej Przełęczy,
Niby dużo, ale:
- tylko jedno przejście w Tatrach Wysokich (i tak już zazwyczaj czynne w sezonie letnim)
- prawie w wszystkich miejscach w Tatrach Zachodnich Słowacy mogą bez specjalnego uszczerbku dla słowackich turystów te szlaki dochodzące do granicy zlikwidować (i takie głosy z TANAP docierają).
Czyli w sumie - wiele hałasu (i oczekiwań) o nic.
Rafał napisał(a):
'
Zjednoczone Tatry? Nie rozśmieszaj mnie!zjednoczonych' Tatrach.
Ostatnio zmieniony sob 17 lut, 2007 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
Musieliby odciąć wszystkie lub prawie wszystkie dojścia do niebieskiego i czerwonego szlaku grzbietowego - mimo wszystko mało realne. Obawiam się tylko, że mogą mieć pokusę zamknięcia szlaku z Wołowca na Jamnicką Przełęcz, na którym zresztą najbardziej zależy Polakom.Janek pisze: prawie w wszystkich miejscach w Tatrach Zachodnich Słowacy mogą bez specjalnego uszczerbku dla słowackich turystów te szlaki dochodzące do granicy zlikwidować (i takie głosy z TANAP docierają).
pilnują od Rohackiej
Leśnicy ze Zwerowki pilnują w górnych partiach Rohackiej, szczególnie w czerwcu przed otwarciem szlaków.
Przechodziłem na Wołowcu kilkakrotnie i nigdy nie spotkałem SG. Aczkolwiek jak już kiedyś na forum wspomniałem miałem przygodę z natarczywym Słowakiem, który stwierdził że my Polacy to jesteśmy śmieciarze.... No ale to było dawno i zdarzyło się tylko raz.
Całe Rohacze przechodzone od Wołowca to jest wyjątkowo zły pomysł, bo akcja zajmuje baaaaaaaardzo długo i pod koniec to już jest po prostu czołganie się (no oczywiście wszystko zależy od kondycji) do chochołowskiej.
Osobom ambitnym i obytym z asekuracją zimową moge polecić Rohacz Ostry od Wołowca zimą przy zmrożonych śniegach...Naprawdę fajne i wymagające wejście (niekoniecznie z dwoma czekanami.... lina, kostki, kask niezbędne)...W drodze powrotnej na Wołowiec nie potrafiliśmy zejść - jedyną możliwą opcją był zjazd na linie( oczywiście nie cała trasa lecz te ścianki, które tam są).
Całe Rohacze przechodzone od Wołowca to jest wyjątkowo zły pomysł, bo akcja zajmuje baaaaaaaardzo długo i pod koniec to już jest po prostu czołganie się (no oczywiście wszystko zależy od kondycji) do chochołowskiej.
Osobom ambitnym i obytym z asekuracją zimową moge polecić Rohacz Ostry od Wołowca zimą przy zmrożonych śniegach...Naprawdę fajne i wymagające wejście (niekoniecznie z dwoma czekanami.... lina, kostki, kask niezbędne)...W drodze powrotnej na Wołowiec nie potrafiliśmy zejść - jedyną możliwą opcją był zjazd na linie( oczywiście nie cała trasa lecz te ścianki, które tam są).
Nie wydaje mi się, aby to zrobili. Przerwało by to w połowie słowacką graniówkę jaką mają od Siwego Wierchu do Pyszniańskiej Przełęczy. Akurat ten szlak jest dosyć popularny.MiG pisze:Obawiam się tylko, że mogą mieć pokusę zamknięcia szlaku z Wołowca na Jamnicką Przełęcz
Do samej przełęczy z tego co pamiętam szlak polski nie dochodzi, skręca w lesie jakieś 25 metrów poniżej (w pionie).Janek pisze:- na Bobrowieckiej Przełęczy
Szlak z Doliny Cichej na Kasprowy ma chyba największe szanse zlikwidowania z uwagi na to, co się dzieje na nim, chociaż nie sądzę, żeby komukolwiek z kolejkowiczów zachciało się schodzić do Cichej... bo i co później? Tam ani schroniska nie ma i ogólnie zadupie straszne, wrócić do Polski nie ma jak...
Osobiście mam nadzieję, że na Tomanową Przełęcz zostawią szlak, bo chciałbym się kiedyś tamtędy wybrać do Cichej i dalej na Zawory.
Co do reszty szlaków w Tatrach Zachodnich - wydaje mi się, że nie będzie kusić Słowaków by je zamknąć. Ale oczywiście kto ich tam wie...
Chyba jestem w tej kwestii zbyt wielkim optymistą. Ale chodziło mi teraz tylko o pozbycie się problemu granicy państwowej w Tatrach... i raczej o nic więcej.Janek pisze:Zjednoczone Tatry? Nie rozśmieszaj mnie!
Zjednoczone to one były w dwudziestoleciu. I to mimo fatalnych przez cały czas stosunków między Polską a Czechosłowacją. Nie było wtedy Maastricht a mimo to w obrębie konwencji złotówka i korona chodziły oficjalnie i to nie tylko w schroniskach ale i wszystkich sklepach, hotelach itp. Szczególnie złotówka - ale ona po reformie Grabskiego była znacznie silniejsza niż korona.
A najlepiej to było w Rumunii - opowiadano mi, że za równowartość ówczesnych 100 złotych można było być w tamtejszych górach około miesiąca i wcale nie głodować lub spać pod krzakiem. Podobnie było w Bułgarii.
A najlepiej to było w Rumunii - opowiadano mi, że za równowartość ówczesnych 100 złotych można było być w tamtejszych górach około miesiąca i wcale nie głodować lub spać pod krzakiem. Podobnie było w Bułgarii.
Jestem gorszego sortu...
- Mr Hooligan
-

- Posty: 52
- Rejestracja: wt 07 lis, 2006
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Tego nie ruszą, podobnie odgałęzienia na Raczkową Czubę oraz żółtego na Rakoń.MiG pisze:Obawiam się tylko, że mogą mieć pokusę zamknięcia szlaku z Wołowca na Jamnicką Przełęcz, na którym zresztą najbardziej zależy Polakom.
Pewnymi kandydatami do wycięcia są szlak na Bobrowiecką Przełęcz, czerowny przez Tomanową i (na moje) żółty na Kasprowy.
Zresztą - dla nas najistotniejsza byłaby reaktywacja szlaku z Liliowego na Zawory a tego za żadne skarby nie zrobią.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
przecież tam szlak jestmefistofeles pisze:reaktywacja szlaku z Liliowego na Zawory
luknij na moje panoramy i galerie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
I tak źle i tak niedobrze. Wychodząc z polskiej strony (od schronisk) niedaleko zajdziesz aby potem wrócić.Dorian pisze:A co wam tak zalezy na tych połaczeniach. Przecież nikt nikomu nie zabrania jechać na drugą strone Tatr, przy okazji napić się piwka słowackiego i pochodzić od tamej strony ile się chce. Ogólnie to nawet taniej wychodzi.
Podajcie przykłady dlaczego tak wam na tym zależy.
Z kolei Zachodnie od słowackiej strony bez samochodu ciężkie do ugryzienia - elektriczki nie ma aby do wlotu doliny dowiozła.
Wniosek - samochód, choćby najtańszy, który.... przyda się aby pojechać w Alpy.
Jestem gorszego sortu...
W twoim przypadku to i jest argument ale takich jak ty jest ułamek procenta i ciągle spadamefistofeles pisze:a) nie mam samochodu (istotne w przypadku Zachodnich)
Ale takich szczytów jest kilka w zasadzie i jak pojedziesz na ichszą strone na dłużej to lepiej się to jednak opłaca(z kilkoma wyjątkami)mefistofeles pisze:b) bezsensem jest objeżdżanie dookoła całych Tatr by wejść na górę, która jest łatwo dostępna od naszej strony
Jak z tego widać Polakowi nigdy nie dogodzisz. Jak jest kolejka na Kasprowy to żle jak by jej nie było to jeszcze gorzej itp.,itp.Janek pisze:I tak źle i tak niedobrze. Wychodząc z polskiej strony (od schronisk) niedaleko zajdziesz aby potem wrócić.
Z kolei Zachodnie od słowackiej strony bez samochodu ciężkie do ugryzienia - elektriczki nie ma aby do wlotu doliny dowiozła.



