kilgor pisze:Swoją drogą to dziwne - chodziłem na dwóch nogach a boli mnie tylko jedno kolano
Ja mam to samo z prawym kolanem. Podejrzewam, że ma to związek ze sposobem schodzenia ze szczytu. Jestem ogólnie prawonożny (jeśli chodzi np. o fussball spielen) i chyba na tą nogę przyjmuję większy ciężar - nią się bardziej zapieram przy schodzeniu. Od jakiegoś czasu staram się o tym pamiętać i schodzić rozważniej i np. na ostatnim wypadzie w Beskidy było już ok, zero bólu. Ale Beskidy to jednak nie Tatry.... Zobaczymy juz za 1,5 tygodnia Kondycje ćwicze już od wiosny- rower, czasem basen, naciskanie pedału gazu w samochodzie
Ja też miewam problemy z kolanami podczas schodzenia w dół i wynika to pewnie z mojej dość dużej wagi jak na turyste górskiego (176 cm i 104 kg) ale radze sobie w dwojaki sposób. Pierwszy to przy wiekszych "stopniach" w dół o ile istnieje taka możliwość to schodzenie bokiem a właściwie pół bokiem a drugi sposób który odkryłem w tym sezonie to bardzo szybkie schodzenie w dół i tyczy się to raczej tych brdziej płaskich terenów (taki półbieg) Wtedy schodze bardziej na prostych nogach (im niżej schodze z ciężarem ciała na ugiętym kolanie tym bardziej boli) i ból kolan jest wtedy mniejszy. No i sprawdza się jeszcze zasada aby poprostu nie "zajeżdżać " kolan. Tzn po intesywnym dniu chodzenia po górach dać im odpocząc na drugi dzień a wtedy na trzeci dzień śmiało można iść znowu w góry.
Miro pisze: No i sprawdza się jeszcze zasada aby poprostu nie "zajeżdżać " kolan. Tzn po intesywnym dniu chodzenia po górach dać im odpocząc na drugi dzień a wtedy na trzeci dzień śmiało można iść znowu w góry.
Proponuję wypróbowac system stopniowego rozchodzenia. Pierwszy dzień rozruch 4-5 godzin. Drugi dzień nieco cięższy 5-6. Potem kolana już nie powinny doskwierać, nawet przy dużym obciązeniu.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
w temacie stawów - też miałam kłopot z dosyć dotkliwym bólem w stawach kolanowych, zwłaszcza przy schodzeniu... to z resztą częsty problem nie tylko przy chodzeniu po górach, ale też dolegliwość przytrafiająca się wyczynowym sportowcom. a powodem według medyków jest ścieranie się chrząstki stawowej i dlatego, aby pomóc, zaleca się przyjmować preparat z glukozaminą, która bierze udział w odbudowie chrząstki i wzmacnia stawy. spróbowałam i po miesiącu stosowania ból przeszedł jak ręką odjął. bardzo polecam. specyfików z glukozaminą jest całkiem spory wybór, dostępne w każdej aptece. ja wybrałam najtańszą z opcji..
no i kijki trekkingowe. ich głównym zadaniem też właśnie jest to, by odciążyć stawy...
ot tak trochę profilaktyki.
Pozdrowienia dla geriatryków stosowanych.
Mnie nic nie strzyka ,nie boli ,na kondycję nie narzekam ,jakbyśmy się ewentualnie spotkali ,to podam ramię i pomogę zejść
- to tak jak w tym kawale Ale serio gratuluje zdrowia!
Problem chyba jednak istnieje, może układ kostny młodego pokolenia jest słabszy? Byc może wszystko to przez te atomy? Faktem jednak jest, że na szlaku co rusz widzę, chłopców i dziewczęta z obwiązanymi kolanami, i samą mnie to dziwi, że juz w tym wieku maja taki problem.
Pozdrawiam
Izabela
Bo na codzień mało się ruszają. Ileż to młodych osób jeździ windami, nawet na dół, nawet 2 piętra. Potem pojadą w góry i kontuzja gotowa. Do tego dochodzi jeszcze słabe odżywianie, jakieś fastfoody i inne shity.
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Hannibal pisze:Bo na codzień mało się ruszają. (...) Do tego dochodzi jeszcze słabe odżywianie, jakieś fastfoody i inne shity.
oj wypraszam sobie ruszam się dużo, lubię aktywny tryb życia, o zdrowe odżywianie dbam bardzo, a jednak po pewnym czasie cotygodniowego chodzenia w góry coś mnie w tych kolanach nieszczęśnych przy schodzeniu boleć zaczęło.. taka felerna uroda widocznie
pozazdrościć wszystkim, którym nic nie szczyka
buzka
Bo to tylko (a może aż) zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia takiej, czy innej kontuzji. Do tego dochodzą jeszcze uwarunkowania genetyczne.
A jesz może galaretki?
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Izabela pisze:Problem chyba jednak istnieje, może układ kostny młodego pokolenia jest słabszy? Byc może wszystko to przez te atomy?
Hannibal pisze:Bo na codzień mało się ruszają
Tutaj się zgodzę z Hannibalem. Kiedy człowiek uprawia mało sportu przed wyjazdem w góry to potem mogą być problemy z kolanami, zakwasy itd. Wiem z autopsji (pod koniec wyjazdu delikatnie czułam kolana) i już się nie będę więcej lenić
erlinee pisze:ruszam się dużo, lubię aktywny tryb życia, o zdrowe odżywianie dbam bardzo, a jednak po pewnym czasie cotygodniowego chodzenia w góry coś mnie w tych kolanach nieszczęśnych przy schodzeniu boleć zaczęło..
Tak też niestety bywa.
Jednak główną przyczyną u młodych jest brak ruchu.
Jednak główną przyczyną u młodych jest brak ruchu.
chyba nie do końca - największe problemy z kolanami mają ci z moich znajomych, którzy regularnie uprawiają sport.
Sport wyczynowy może być jak najbardziej przyczyną licznych dolegliwości i kontuzji. Mówiliśmy tutaj o sporcie rekreacyjnym.
A jaki sport uprawiają ci twoi znajomi, którzy mają problemy z kolanami? No i w jakich okolicznościach tych kontuzji się nabawili?
Agaar pisze:Wszystko co w nadmiarze też szkodzi
Tylko co to jest ten nadmiar? Dla jednej osoby będzie na jednym poziomie, a dla drugiej na zupełnie innym.
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Hannibal pisze:Mówiliśmy tutaj o sporcie rekreacyjnym.
A jaki sport uprawiają ci twoi znajomi, którzy mają problemy z kolanami? No i w jakich okolicznościach tych kontuzji się nabawili?
Ja tez mówię o rekreacyjnym. Najczęściej rowerek kilkanaście kilometrów dziennie, w porywach kilkadziesiąt, w miarę regularnie (3-4 razy w tygodniu).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun