Prawda jest taka, że tam takiego normalnego typowego turysty słowackiego (czyli na ogół rodzina z większą lub mniejszą młodzieżą) trudno uświadczyć. Tradycyjny model słowacki jest taki np:AdiK pisze:to chyba za daleko idące insynuacje*, brakuje raptem niewielkich dolnych fragmentów, sporo poniżej schroniska w Roztoce (wydanie II z 2003r.), choć te kilka arkuszy obejmujących te partie dolin wraz z Tatrami Bielskimi niewątpliwie by się przydało
- nocleg np. w Starej Leśnej
- podjazd własnym autem do Smokovca (parking)
- kolejką na Hrebienok
- magistralą do Wielickiej (w okrzykach na Polski Grzebień i M. Wysoką)
- zejście do Tatrańskiej Polianki (aby było inaczej)
- przejazd elektriczką z Polianki do Smokovca
- powrót własnym autem do Starej Leśnej
Elementem istotnym w tym jest schronisko w którym można wpieprzyć pampuchy z gulaszem po węgiersku.
W Białej Wodzie i Jaworowej schroniska nie ma, dolina długa jak skurczybyk i nie ma alternatywy innej drogi powrotnej - no to po co im taka zabawa.
A tak w ogóle to Słowaków w Tatrach jako takich raczej bywa mało, raczej Czesi. Słowacy wolą Niżne, Raj, Fatry itd. Kto wie czy nie mają racji. Wspinacze z Tatr prawie się wynieśli.




