Jak jest obecnie - wiemy, cisza i spokój no i prawie zero Słowaków, którym to jest cholernie nie po drodze.
Za jakiś czas Maastricht i problemy graniczne padają. Pozostają natomiast parkowe i to w dodatku przy drastycznych różnicach w podejściu do swobody ruchu turystycznego, liberalnym u nas, drakońskim w Słowacji.
O jedno by warto powalczyć - za austriackich czasów i potem w dwudziestoleciu na Gerlach chadzało się z Polski nocując w Roztoce, istniał chyba nawet mostek a słowacka niebieska ścieżka przebiega tuż koło Białki. Dzisiaj, owszem, można w Roztoce spać a potem zasuwać na Łysą Polanę i z powrotem, jakieś najmarniej dwie godziny. Można powiedzieć "tylko dwie godziny" ale w aspekcie drogi na Gierlach to jest raczej "aż dwie godziny"
No i małe pytanko - co jest lepsze - ta cisza co teraz czy ten gwar, który byłby gdyby granica z 1938 roku się utrzymała do dzisiaj? Ale szczerze!




