Hmm... No nie wiem. Ja ostatnio miałam przyjemność zjeżdżać sobie na karimacie, takiej ze srebrną folią na wierzchu - nie wiem jak się ona nazywa profesjonalnie. Doznania ekstremalne, można nawet rozwinąć niezłe prędkości, ale tylko dla odważnych - bo ja skończyłam prawie na drzewie - w ostatniej chwili druga połowa złapała mnie za nogę. Ale była jazda...!
w miękkim śniegu czerwcowym bez problemu zjeżdża się podobnie ,jak na nartach ,nawet z mocno nachylonych miejsc . Nie odważył bym się natomiast zjeżdżać na butach po twardym ,zlodowaciałym śniegu - dla mnie to śmierć więcej ,niż pewna
1 maja tamtego roku w miekim śniegu zjechaliśmy ( jak kadra bobslejistów ) do trasy prowadzącej z Siklawy w dół Roztoki. Około 120 metrów jazdy. Śniegu na pewno było ponad 70 cm.