Morskie Oko - 1935
Morskie Oko - 1935
W ostatnim nr Tatr (w artykule o frekwencji w TPN) podano, że w roku 1935 w Morskim Oku w każdą letnią niedzielę notowano ok. 4 tys. osób (a pamiętajmy, że wolnych sobót wtedy nie było).
No i pytanie - jak się tam dostały? Prywatnych samochodów osobowych było wtedy tyle ile na lekarstwo a więc nimi znikoma ilość.
Autobusy podobno na tej trasie nie kursowały, zresztą to był też początkowy etap ich stosowania.
Bryczki konne. Na pewno, ale to była droga zabawa, podobnie jak taksówkami.
Wynika z tego, że jednak większość na piechotę. Ciekawe ile też osób teraz dociera na piechotę z Zakopanego?
No i pytanie - jak się tam dostały? Prywatnych samochodów osobowych było wtedy tyle ile na lekarstwo a więc nimi znikoma ilość.
Autobusy podobno na tej trasie nie kursowały, zresztą to był też początkowy etap ich stosowania.
Bryczki konne. Na pewno, ale to była droga zabawa, podobnie jak taksówkami.
Wynika z tego, że jednak większość na piechotę. Ciekawe ile też osób teraz dociera na piechotę z Zakopanego?
Jestem gorszego sortu...
Dzisiejsi "turyści " wybierający się nad MO mają jeszcze tak dużo atrakcji na Krupówkach, że szkoda im czasu na stratę minutek, aby dochodzić tam pieszo. Poza tym przezwyczajeni są do swoich koni mechanicznych. nawiasem mówiąc znam nawet takich, którzy do pobliskiego sklepu podjeżdżają samochodem, więc trudno się dziwić, że nad MO nie szukają podjazdu.
Po prostu czasy się zmieniły.
Mówiąc o sobie, to zdażyło mi się tylko raz iść tam pieszo i raz wracać. Wynikało to z chęci zajęcia sobie całego dnia.
Jadąc na kilka dni w Tatry, naogół wolę czas wykorzystać na wyjście poza schronisko, a przy zejściu zaliczyć na koniec jakąś fajną knajpkę.
Myślę, że porównując proporcj tych co poszli nad MO, do tych, co wchodzili wyżej - wiele by się nie zmieniło.
Dzisiaj są chyba większe możliwości wyruszenia na wyższe szlaki i dlatego tak mało chodzi tam pieszo.
Mówiąc o sobie, to zdażyło mi się tylko raz iść tam pieszo i raz wracać. Wynikało to z chęci zajęcia sobie całego dnia.
Jadąc na kilka dni w Tatry, naogół wolę czas wykorzystać na wyjście poza schronisko, a przy zejściu zaliczyć na koniec jakąś fajną knajpkę.
Myślę, że porównując proporcj tych co poszli nad MO, do tych, co wchodzili wyżej - wiele by się nie zmieniło.
Dzisiaj są chyba większe możliwości wyruszenia na wyższe szlaki i dlatego tak mało chodzi tam pieszo.
Re: Morskie Oko - 1935
kurcze teraz to tam chyba ino rybki pływająJanek pisze: w roku 1935 w Morskim Oku w każdą letnią niedzielę notowano ok. 4 tys. osób
Racja, właśnie się targuję z Dagomarem o stawkę za przewóz.dagomar pisze:(ten Pan stojący tyłem to Janek smile )
Chyba już w 1935 kursowały trzy samochody Tatra - osobowe ale wydłużane, chyba na 8 do 10 osób, uroda jeepa. One kursowały jeszcze w latach 50-tych. Słyszałem, że firma Tatra je odkupiła do muzeum fabrycznego.
Jestem gorszego sortu...
dagomar pisze:myślę ,że niektórzy nie do końca zdają sobie sprawę ,o czym mowa
(ten Pan stojący tyłem to Janek smile )
Może ja, może nie ja, jak na urodzonego w 1935 byłbym chyba zbyt wyrośniętym "niemowlęciem" - natomiast za chwilę zdradzę Wam najpilniej strzeżoną tajemnicę - ten chłopiec w tym "softshelu", skorupach etc to właśnie ja. No i teraz możecie mnie rozerwać na drzazgi, wyśmiać, wyszydzić itd. Ale trudno - muszę dać się zlustrować bo tylko prawda nas może wyzwolić:

Jestem gorszego sortu...
a jeszcze dokładniej to zakończenie corocznego wyścigu samochodowego (to tutaj z 1927r) - chwila przed rozpaleniem ogniska i chóralnych spiewach przy wódeczce zakąszanej ,mam nadzieję ,bigosem ,a nie n.p. pieczonym koźlęciemgb pisze:Dla ścisłości - te pojazdy - to ówczesne "busy" - czyli prywatne "taksówki" dostarczające turystów do Morskiego Oka
luknij na moje panoramy i galerie
Info gdzieś z roku 1914:Janek pisze: Chyba już w 1935 kursowały trzy samochody Tatra - osobowe ale wydłużane, chyba na 8 do 10 osób, uroda jeepa.
'Do Morskiego Oka. 31 km. Dorożka 12-24 kor., nadto w lecie kursuje tam automobil na 16 osób wychodzący o 7-mej rano i 2-ej po południu spod hotelu "Sport". Bilet powrotny 5 kor., w jedną stronę 3 kor.'
/za dr M. Orłowiczem/
Niestety to jest jedno. Może u siostry jest coś więcej bo tam są rodzinne albumy.Łukasz t pisze:Rewelacyjne zdjęcie. Janku dziel się z nami dalej.
Tak nawiasem - chyba dzisiaj jest znacznie więcej kosówki.
Czy ktoś może zna ceny innych produktów wtedy aby można było porównać jak się to ma do dzisiejszych cen przejazdu?MiG pisze:Do Morskiego Oka. 31 km. Dorożka 12-24 kor., nadto w lecie kursuje tam automobil na 16 osób wychodzący o 7-mej rano i 2-ej po południu spod hotelu "Sport". Bilet powrotny 5 kor., w jedną stronę 3 kor.'
Jestem gorszego sortu...
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Od 1892 roku obowiązującą walutą w Austro-Węgrzech była korona, liczona po 100 halerzy.
Z tego co poszukalismy w 1914 roku obowiązywały znaczki po 5 i 10 halerzy, czyli za koronę mieliśmy 10-20 znaczków. Jeżeli dawny znaczek za 5 halerzy to dzisiejszy najtańszy za 1,30 zł (chyba tyle teraz kosztuje) to 1 korona daje 20 takich znaczków, a więc 1 korona to 26 złotych.
Wychodzi zatem cena za dorożkę od 312 złotych do 624 złotych.
Automobil w jedną stronę 78 złotych, w obie 130 złotych.
Jeżeli wówczas znaczki były droższe, to chyba nie aż 10 razy. Bo o tyle był droższy automobil.
Z tego co poszukalismy w 1914 roku obowiązywały znaczki po 5 i 10 halerzy, czyli za koronę mieliśmy 10-20 znaczków. Jeżeli dawny znaczek za 5 halerzy to dzisiejszy najtańszy za 1,30 zł (chyba tyle teraz kosztuje) to 1 korona daje 20 takich znaczków, a więc 1 korona to 26 złotych.
Wychodzi zatem cena za dorożkę od 312 złotych do 624 złotych.
Automobil w jedną stronę 78 złotych, w obie 130 złotych.
Jeżeli wówczas znaczki były droższe, to chyba nie aż 10 razy. Bo o tyle był droższy automobil.
Przeszukałem to:
http://aw.easyisp.pl/index.htm?sid=6ed1 ... fe8db1e8ab
ale nie znalazłem
inna rzecz, że super ciekawa strona
http://aw.easyisp.pl/index.htm?sid=6ed1 ... fe8db1e8ab
ale nie znalazłem
inna rzecz, że super ciekawa strona
Jestem gorszego sortu...
Przejazd od dworca do centrum Zakopanego: 0,60 - 1,00 KJanek pisze:Czy ktoś może zna ceny innych produktów wtedy aby można było porównać jak się to ma do dzisiejszych cen przejazdu?
Nocleg w hotelu: z grubsza od 2 do 10 K
Ale już w "pensjonacie" (chyba należy przez to rozumieć coś w rodzaju sanatorium): 8-14 K
Tani obiad: 1 K
Taksa klimatyczna: 2 K za tydzień
Przejazd torem saneczkowym: 0,40 - 2 K
(ww. ceny dotyczą Zakopanego)
Przewodnik Świerza: 2,80 K
Mapy Tatr: z grubsza 2-3 K
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Mefistofeles kurs korony ustalił na 5 do 7 zł (tani obiad - 1 korona). Podbijam do 10 zł. Czyli przejazd ówczesnym busikiem w obie strony wynosił równowartość dzisiejszych złotych góra 50 złotych. To bardzo tanio, szczególnie jak się weźmie pod uwagę, że było się zawiezionym pod samo schronisko.MiG pisze:nadto w lecie kursuje tam automobil na 16 osób wychodzący o 7-mej rano i 2-ej po południu spod hotelu "Sport". Bilet powrotny 5 kor., w jedną stronę 3 kor.'
Jestem gorszego sortu...




