Janek pisze:Co do tej "przyjemności" - czy naprawdę uważasz, że jest przyjemnością odbywanie wycieczki cały czas w maksymalnym stresie bo skala jest goła a jednocześnie sakramencko oblodzona
A nie sądzisz, że kwestia stresu jest na tylu indywidualną sprawą, że nie powinieneś tego wmawiać innym ludziom...Po prostu każdy czuje inaczej. Ty na przykład w obecnych warunkach odczuwałbyś stres i niepokój co pozbawiałoby Cię przyjemności...Ale jeśli ktoś inny czuje podekscytowanie tym, że znalazł się w warunkach ekstremalnych i jest z siebie potem zadowolony,że sobie poradził a to zadowolenie jest tak wielkie, że postanawia swój wyczyn powtarzać i powtarzać...Inaczej mówiąc brodzenie w wielkich śniegach tudzież wspinaczka w lodzie może sprawiać przyjemność i jest to kwestia wyjatkowo subiektywna.
Janek pisze:trzeba się trochę wczytać w "ton" tych informacji - a z niego bardzo często wynika to "rozpaczliwe" - ludzie, miejcie trochę rozumu!
Tak, Topr woła "miejcie rozum ludzie!", ale nie w kontekście miejcie rozum i nie idżcie w góry ale raczej "macie ludzie wiedzieć co wziąć, jak się tym posługiwać i kiedy spieprzać w dół"...Oczywiście nie mówimy tu o sytuacjach skrajnie wielkiego zagrożenia lawinowego gdzie Topr wprost piszę, że poruszanie się jest niemozliwe a każdy kto wyjdzie w góry uznany będzie za samobójcę...
Janek pisze:A radosne teksty o "dupoślizgach" kontrolowanych i niekontrolowanych
Radosne teksty o dupozjazdach niekontrolowanych faktycznie świadczą i lekceważeniu tego co nasi koledzy opisują. Zjazdów kontrolowanych z czekanem uczą Janku nawet na kursach turystyki zimowej
Janek pisze:Horolezec - słyszałeś wczoraj wypowiedź Krzysztofa Wielickiego? Powiedział, że jest cholernie zimno, za zimno, że są cholernie zmęczeni i już nie mają sił i w dodatku prognozy pogody nie stwarzają najmniejszych nadziei. Na taką wypowiedź stać tylko naprawdę wielkiego alpinistę i sportowca.
Oczywiście. I do prawdziwego turysty należy zawsze decyzja o wycofie. Dobry turysta podejmię ją i zrobi to we właściwym momencie, słaby turysta słowa odwrót nie kojarzy. Nasi himalaiści pojechali na Nanga wiedząc co ich czeka, ale okazało się to za silne na ludzkie możliwości...Ale sama deycja o tym, żeby w ogóle włazić na Nanga Parbat zimą może być uznana przecież za głupią, bo przecież zimą to stres, ekstremum, zagrożenie życia...Przecież oni to wszystko czuli! Wartość człowieka zimą ocenia się po dobrych decyzjach. A więc jak wychodzimy to z ułożonym planem awaryjnym, wychodzę tylko tam gdzie jestem przygotowany żeby sobie poradzić, spieprzam jak tylko widzę, że zaraz pogoda dupnie...
Janek pisze:Drogi Horolezcu. Powiem Ci jedno - młody jesteś i zapalczywy.
Ależ Janku czy zapalczywi czy też nie to 80 % ludzi z tego forum to ludzie młodzi, często jeszcze młodsi ode mnie i mają swoje górskie dążenia, jakieś tam aspiracje...Zapalczywość jest gdzieś w te marzenia wpisana, ona leży w sercu młodych...Jest taki pociąg do marzeń, do nowych rzeczy...Czym innym jest natomiast brak wyobraźni czy dążenie do marzeń za wszelką cenę. Tego ostatniego niestety nie można jak się Tobie wydaję przypisać wszystkim młodym ludziom czy też szerzej ujmując wszystkim zimowym turystom.
Ja się bardzo ciesze, że Ty tu jesteś z nami na tym forum razem z kilkoma innymi osobami z tzw. większym życiowym doświadczeniem. Zawsze rozmowa z takimi osobami czegoś uczyc, pozwala spojrzeć przez inny pryzmat, ale naprawdę wolałbym gdybyś dzielił się z nami swoimi doświadczeniami, tudzież ostrzegał przed zagrożeniami...Ale staraj się nie oceniać pochopnie. Bo nawet jeśli z relacji na forum wydaje się, że ktoś traktuje góry "na lekko" to tak naprawde może się okazać, że to tylko młodzieńcza stylizacja, a w rzeczywistości nieraz się już bał i respekt ma.
Dziel się Janku swoją wiedzą, ale nie besztaj ludzi za to że robią coś co Tobie wydaję się bez sensu.