[lawiny] Ku przestrodze ...
[lawiny] Ku przestrodze ...
To mial byc spacerek po Zachodnich. Sniegu jak na lekarstwo.
Przeszlismy grania przez Grzesia na Wolowiec.
Potem powrot na przelecz miedzy Rakoniem. Na grani resztki twardego sniegu i oblodzone kamienie.
Zeby dwa razy nie chodzic ta sama droga postanowilismy zejsc z przeleczy i wrocic dolina.
Ucieszylem sie ze jest swiezy snieg (do pol lydki) i nie trzeba wkladac rakow.
Wyciagnelismy tylko czekany na wszelki wypadek jakby byly fragmenty wywiane.
Schodze pierwszy. Na poczatku sprawdzilem nawis. Swiezy snieg byl dobrze zwiazany z podlozem.
Schodze jakies 10 metrow. Pod swiezym przewianym sniegiem zaczelo sie bardzo twarde,
miejscami wylodzone podloze. Idealne warunki do zejscia lawiny - pomyslalem.
Dlaczego sie wtedy nie cofnalem - nie wiem. Zrobilem jeszcze 3 kroki.
Charakterystyczne gluche tapniecie. Lawina!!!
Natychmiast sie odwrocilem zeby zawrocic. Za pozno.
Jakies 1.5 m nademna pekniecie. Caly stok powoli ruszyl.
Przypomnialem sobie relacje Ryszarda Pawlowskiego:
"Na poczatku wydawalo sie ze moge zapanowac nad sytuacja".
Rzeczywiscie, ale po chwili masy sniegu nabraly tak ogromnej predkosci ze nie mialem zadnych szans.
Probowalem zachamowac czekanem - wyrwalo mi go z reki. Zawisl na petli nadgarstkowej.
Nie moglem go siegnac. Pocielo mi nogi i polecialem do tylu.
Wiec sie stalo - lece z lawina - pomyslalem. Charakterystyczny zapach sniegu.
W momencie przypomnialem sobie wszystkie artykuly jakie czytalem.
Starac sie "plywac" i utrzymac na powierzchni. Jak sie zatrzyma ruszac sie zanim snieg nie zastygnie.
Nie wiem ile to trwalo. Nagle wszystko stanelo. Bylem na powierzchni.
Bez problemu wstalem. Krzycze ze jestem caly, pytam czy wszyscy sa.
Uff, byli poza zasiegiem obrywu.
Ogladam sie wkolo. Wyjechal prawie caly stok.
Charakterystyczna linia obrywu deski 10 m ponizej przeleczy.
Jezor lawiny w dolnej partii mial ponad 1.5 m glebokosci, ponad 10 m szerokosci.
A teraz konkrety.
Zagrozenie lawinowe: II. Na twardym zaloldzonym podlozu 30 cm przewianego sniegu.
Stok stromy, szeroki u gory i zwezajacy sie w dolnej partii. Idealne warunki na lawine, prawda?
To wszystko wiedzialem wczesniej. Dlaczego wiec wogole zdecydowalem sie zejsc z grani?
Dlaczego jak wyczulem pod sniegiem lod zrobilem jeszcze te 3 kroki?
Przeswiadczenie o tym ze jestem na spacerku i nic mi nie grozi.
To ze wkolo nie bylo prawie wogole sniegu.
Po prostu wtedy nie pomyslalem o tym zeby zawrocic.
Ludziska, uwazajcie na siebie!!! Nie lekcewazcie Tatr Zachodnich!!!!
Przeszlismy grania przez Grzesia na Wolowiec.
Potem powrot na przelecz miedzy Rakoniem. Na grani resztki twardego sniegu i oblodzone kamienie.
Zeby dwa razy nie chodzic ta sama droga postanowilismy zejsc z przeleczy i wrocic dolina.
Ucieszylem sie ze jest swiezy snieg (do pol lydki) i nie trzeba wkladac rakow.
Wyciagnelismy tylko czekany na wszelki wypadek jakby byly fragmenty wywiane.
Schodze pierwszy. Na poczatku sprawdzilem nawis. Swiezy snieg byl dobrze zwiazany z podlozem.
Schodze jakies 10 metrow. Pod swiezym przewianym sniegiem zaczelo sie bardzo twarde,
miejscami wylodzone podloze. Idealne warunki do zejscia lawiny - pomyslalem.
Dlaczego sie wtedy nie cofnalem - nie wiem. Zrobilem jeszcze 3 kroki.
Charakterystyczne gluche tapniecie. Lawina!!!
Natychmiast sie odwrocilem zeby zawrocic. Za pozno.
Jakies 1.5 m nademna pekniecie. Caly stok powoli ruszyl.
Przypomnialem sobie relacje Ryszarda Pawlowskiego:
"Na poczatku wydawalo sie ze moge zapanowac nad sytuacja".
Rzeczywiscie, ale po chwili masy sniegu nabraly tak ogromnej predkosci ze nie mialem zadnych szans.
Probowalem zachamowac czekanem - wyrwalo mi go z reki. Zawisl na petli nadgarstkowej.
Nie moglem go siegnac. Pocielo mi nogi i polecialem do tylu.
Wiec sie stalo - lece z lawina - pomyslalem. Charakterystyczny zapach sniegu.
W momencie przypomnialem sobie wszystkie artykuly jakie czytalem.
Starac sie "plywac" i utrzymac na powierzchni. Jak sie zatrzyma ruszac sie zanim snieg nie zastygnie.
Nie wiem ile to trwalo. Nagle wszystko stanelo. Bylem na powierzchni.
Bez problemu wstalem. Krzycze ze jestem caly, pytam czy wszyscy sa.
Uff, byli poza zasiegiem obrywu.
Ogladam sie wkolo. Wyjechal prawie caly stok.
Charakterystyczna linia obrywu deski 10 m ponizej przeleczy.
Jezor lawiny w dolnej partii mial ponad 1.5 m glebokosci, ponad 10 m szerokosci.
A teraz konkrety.
Zagrozenie lawinowe: II. Na twardym zaloldzonym podlozu 30 cm przewianego sniegu.
Stok stromy, szeroki u gory i zwezajacy sie w dolnej partii. Idealne warunki na lawine, prawda?
To wszystko wiedzialem wczesniej. Dlaczego wiec wogole zdecydowalem sie zejsc z grani?
Dlaczego jak wyczulem pod sniegiem lod zrobilem jeszcze te 3 kroki?
Przeswiadczenie o tym ze jestem na spacerku i nic mi nie grozi.
To ze wkolo nie bylo prawie wogole sniegu.
Po prostu wtedy nie pomyslalem o tym zeby zawrocic.
Ludziska, uwazajcie na siebie!!! Nie lekcewazcie Tatr Zachodnich!!!!
Relacja bardzo pouczająca, ale byłbym wdzięczny gdybyś jednak spróbował sobie i nam odpowiedzieć na pytanie :dlaczego zrobiłeś kolejne kroki? Inna sprawa jest taka...Ja wiem jak ten stok wygląda w środku zimy. Jest zarąbiście stromy i bardzo odradzany przez Topr jako droga na lub zdzikus pisze:Zeby dwa razy nie chodzic ta sama droga postanowilismy zejsc z przeleczy i wrocic dolina.
Wołowca. Jeden raz zjeżdżałem tam z czekanem ale wtedy śnieg był bardzo twardy i od dwóch tygodni nie padał świeży.
Nie chciałbym też, abyśmy generalizowali. Lekceważyć Zachodnich chyba nikt się nie odważy, ale....Co innego wchodzić na Wołowiec przez Grzesia i wracać tą samą drogą, a co innego złazić z tej przełęczy...To są w zasadzie totalnie różne wycieczki mimo ,że na ten sam szczyt. Ryzyko wzrasta kilkakrotnie przy wchodzeniu lub schodzeniu z tej przełęczy. Przejście przez Upłaz na Wołowiec można uznać za spacerek...Pod warunkiem oczywiście brak zalodzenia, huraganowego wiatru i zamieci...Wszystkie wypadki jakie znam z tej trasy to pobłądzenia w zamieci. Jeśli chodzi o lawinę to tam nie ma gdzie zejść w zasadzie.
I tak jak mówię, proszę Was byście zauważali tą różnicę. Ten stok z przełęczy zimą naprawdę robi potężne wrażenie swoją stromością i przy luźnym śniegu nigdy bym się nie odważył nim schodzić...Po prostu strach się bać.
A wycieczka przez Długi Upłaz jest naprawdę jedną z bezpieczniejszych tatrzańskich tras na zime powyżej schronisk.
-
Jan Maria Blekot
-

- Posty: 4
- Rejestracja: sob 06 sty, 2007
- Lokalizacja: z s
Dokładnie jak pisze horolezec:
Wycieczka przez Długi Upłaz jest naprawdę jedną z bezpieczniejszych tatrzańskich tras na zime powyżej schronisk.
dodam, ze sceneria zimowa i widoki na zachodnie są niezapmniane i pewnie dlatego spotykałem tam wielu adeptów taternictwa zimowego nocujących na odcinku Grześ-Rakoń
Wycieczka przez Długi Upłaz jest naprawdę jedną z bezpieczniejszych tatrzańskich tras na zime powyżej schronisk.
dodam, ze sceneria zimowa i widoki na zachodnie są niezapmniane i pewnie dlatego spotykałem tam wielu adeptów taternictwa zimowego nocujących na odcinku Grześ-Rakoń
Blekot - czas znormalnieć , powiedział Jendrek i.....
Zgadza sie.
Jezeli sie tylko chwile zastanowic - decyzja jest oczywista - nie schodzic przelecza tylko wracac ta sama droga.
Problem w tym ze nikt z nas tego nie zrobil...
Brak doswiadczenia. Brak doswiadczenia takiego jak to.
Naspetnym razem jak bede w takich lub podobnych warunkach - na pewno zapali sie czerwona lampka i zawroce.
Fotka lawiniska:

Jezeli sie tylko chwile zastanowic - decyzja jest oczywista - nie schodzic przelecza tylko wracac ta sama droga.
Problem w tym ze nikt z nas tego nie zrobil...
Brak doswiadczenia. Brak doswiadczenia takiego jak to.
Naspetnym razem jak bede w takich lub podobnych warunkach - na pewno zapali sie czerwona lampka i zawroce.
Fotka lawiniska:
Jasne, wlasnie dlatego, ze chyba 2. jest taka bariera kiedy jeszcze wiekszosc ludzi jednak idzie w gory i daje to taki zludne poczucie bezpieczenstwa, bo jest jeszcze "mniej niz wiecej". Przy trojce juz raczej chodzimy w dolinkach do schronisk i nie dalej, ja przynajmniej przy 3. jeszcze nie chodzilem wyzej. Tyle, że wracając do 2, właśnie dochodzą konkretne sytuacje, przeciez to tylko ogolna informacja. Moze sie isc przez miejsce, gdzie tylko postawimy noge i wio, gdzie zagrozenie jest bardzo duze, bo sto polnocny, swiezy znieg na niemal lodzie wiatr itd.... Trzeba bardzo uwazac i tyle. Nikt nie mowi o lekcewazeniu Zachodnich.tomek.l pisze:przejrzyj statystyki i zobacz przy jakim zagrożeniu lawinowym jest najwięcej wypadków
jakby nie patrzeć największe tory lawinowe są w Tatrach Zachodnich
nic tylko się szkolić i jeszcze raz szkolić
faktycznie takie sytuacje dają do myślenia
Teraz sa bardzo specyficzne warunki.
Jest bardzo malo sniegu i to moze uspic czujnosc jesli chodzi o zagrozenie lawinowe.
A jesli chodzi o lekcewazenie Zachodnich - troche to zle zformuowalem...
Ja nie lekcewaze zadnych gor. Juz na Babiej, w Bieszczadach czy w Gorcach mozna w zimie dostac ostro w kosc.
Tylko, w porownaniu do Tatr wysokich, Alp lub wyzszych gor to na takiej trasie Grzes - Wolowiec czlowiek sie czuje jakby troszke bezpieczniej, prawda? Do czasu ...
Jest bardzo malo sniegu i to moze uspic czujnosc jesli chodzi o zagrozenie lawinowe.
A jesli chodzi o lekcewazenie Zachodnich - troche to zle zformuowalem...
Ja nie lekcewaze zadnych gor. Juz na Babiej, w Bieszczadach czy w Gorcach mozna w zimie dostac ostro w kosc.
Tylko, w porownaniu do Tatr wysokich, Alp lub wyzszych gor to na takiej trasie Grzes - Wolowiec czlowiek sie czuje jakby troszke bezpieczniej, prawda? Do czasu ...
Iwona pisze:Właśnie Zetka podaje,że turyści podcięli kolejną lawinę w Tatrach. Trasa:Moko-Dolina za Mnichem. Jedna osoba została przysypana ale już chyba ją odkopują.Ma podobno uraz kręgosłupa.
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005




