Ugodzenie nożem sześć osób nazywasz samoobroną? Toż to czynna napaść była, owszem mogła przerodzić się ze zwykłej samoobrony, ale jeśli koleś, ot tak, nosi przy sobie nóż, to już staje się to niepokojące. Zaryzykuję pojęcie, że obie strony mogły być siebie warte.Jan Maria Blekot pisze:a w obronie własnej?
Straszna tragedia na Gubałówce
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Już gdzieś to pisałem...
A ja myślę, że to jest tak jak z wiejską czy podmiejską zabawą: dużo ludzi w jednym miejscu, dużo hałasu, sporo alkoholu, rozchachane dziewczyny w kusych kieckach, kozakujący macho i... fruwają marynary, a za chwilę... sztachety.
Wystarczy unikać takich okazji, choć krew zalewa, że nie było tam na miejscu odpowiedniej ilości policji, która "ugasiła by" ogień w zaraniu.
Jest wszak i inny aspekt tego zdarzenia:
Kiedyż wreszcie odpowiednie siły gwarantujące bezpieczeństwo będą obowiązkiem organizatorów takich zgromadzeń...??
I kiedyż wreszcie organizatorzy takich "nieformalnych zbiegowisk" będą pociągani do odpowiedzialności?
Tak czy inaczej o niczym związanym z turystyka tatrzańską to nie świadczy...
A ja myślę, że to jest tak jak z wiejską czy podmiejską zabawą: dużo ludzi w jednym miejscu, dużo hałasu, sporo alkoholu, rozchachane dziewczyny w kusych kieckach, kozakujący macho i... fruwają marynary, a za chwilę... sztachety.
Wystarczy unikać takich okazji, choć krew zalewa, że nie było tam na miejscu odpowiedniej ilości policji, która "ugasiła by" ogień w zaraniu.
Jest wszak i inny aspekt tego zdarzenia:
Kiedyż wreszcie odpowiednie siły gwarantujące bezpieczeństwo będą obowiązkiem organizatorów takich zgromadzeń...??
I kiedyż wreszcie organizatorzy takich "nieformalnych zbiegowisk" będą pociągani do odpowiedzialności?
Tak czy inaczej o niczym związanym z turystyka tatrzańską to nie świadczy...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Panie Zygmuncie - sądząc z avataru należymy tu do seniorów więc liczę na Pana wsparcie.. Chodziło mi o co innego. Podejrzane imprezy były, są i będą, w każdym środowisku lokalnym. Sztachety na Podhalu były w robocie i w XIX wieku. Natomiast ludzie, którzy przyjeżdżali na Podhale i do Zakopanego raczej nie byli z gatunku tych co mają "kosę" w kieszeni i potrafią ją używać. Ludzie uprawiający turystykę górską i taternictwo to były w znacznym stopniu elity (nie mylić z łżeelitami). Oczywiście snobów nie brakowało a już w dwudziestoleciu bywało ich całkiem sporo, podobnie zresztą jak panienek niekoniecznie najcięższego się prowadzenia. Ale od tego do pijackich bijatyk z nożem w ręką to jednak droga daleka.
Parcieje i chamieje Zakopane i Tatry. To widać na każdym kroku. Na Krupówkach ilość osobników, których za sam wygląd można ładować do paki i już oni bedą wiedzieć za co siedzą rośnie z każdym rokiem. Na Słowacji też, ale w znacznie mniejszym stopniu i chyba tamtejsza policja jest sprawniejsza.
Parcieje i chamieje Zakopane i Tatry. To widać na każdym kroku. Na Krupówkach ilość osobników, których za sam wygląd można ładować do paki i już oni bedą wiedzieć za co siedzą rośnie z każdym rokiem. Na Słowacji też, ale w znacznie mniejszym stopniu i chyba tamtejsza policja jest sprawniejsza.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A w czym ja Cię mam drogi Janku (po imieniu będzie łatwiej...) wspierać?
Ja jeżdżę w Tatry od czterdziestu lat, ale... w Tatry! Wyłącznie!
Samo Zakopane obchodzi mnie znacznie mniej - ot punkt węzłowy w drodze "do". Samochód "bunkruję" w zaprzyjaźnionym miejscu, kupuję "na dole" oscypek i... spadam w góry. Miasto znam bardzo kiepsko - byle dotrzeć do podstaw szlaków wyjściowych i... wrócić. Prawdę mówiąc nocuję wyłącznie w schroniskach. Innych kwater niezwykle mało zaliczyłem i to głównie w zamierzchłych czasach, gdy do schronisk nie miałem szans się dostać na nocleg. Ówcześnie zresztą proweniencja wczasowiczów zakopiańskich i turystów górskich (to zawsze były dwa różne światy!) była zdecydowanie lepsza.
Spacer Krupówkami, Pęksowy Brzyzek, Muzeum Tatrzańskie, Księgarnia Górska, kolacja u Poraja lub Redykołka (obydwie dziś nieczynne!) i... to całe moje doświadczenie zakopiańskie. Obecnie dość często bywam na Głodówce, bo robimy tam wspólnie z ZHP "Szkołę Turystyki Górskiej", ale to przecież także nie Zakopane...
Za to doliny, grzbiety, szlaki, schroniska górskie po obydwu stronach Tatr... O tym to możemy gadać do upojenia! Kilka innych tematów też by się znalazło, ale... mniej publicznie.
Żulia, gdziekolwiek by się nie pojawiała, to nie temat dla mnie. Ja jej unikam, póki co... skutecznie.
Kiedyś usłyszałem takie zdanie: "Ludziom przytrafiają się kłopoty... im właściwe". Coś w tym jest, nie sądzisz?
Ja jeżdżę w Tatry od czterdziestu lat, ale... w Tatry! Wyłącznie!
Samo Zakopane obchodzi mnie znacznie mniej - ot punkt węzłowy w drodze "do". Samochód "bunkruję" w zaprzyjaźnionym miejscu, kupuję "na dole" oscypek i... spadam w góry. Miasto znam bardzo kiepsko - byle dotrzeć do podstaw szlaków wyjściowych i... wrócić. Prawdę mówiąc nocuję wyłącznie w schroniskach. Innych kwater niezwykle mało zaliczyłem i to głównie w zamierzchłych czasach, gdy do schronisk nie miałem szans się dostać na nocleg. Ówcześnie zresztą proweniencja wczasowiczów zakopiańskich i turystów górskich (to zawsze były dwa różne światy!) była zdecydowanie lepsza.
Spacer Krupówkami, Pęksowy Brzyzek, Muzeum Tatrzańskie, Księgarnia Górska, kolacja u Poraja lub Redykołka (obydwie dziś nieczynne!) i... to całe moje doświadczenie zakopiańskie. Obecnie dość często bywam na Głodówce, bo robimy tam wspólnie z ZHP "Szkołę Turystyki Górskiej", ale to przecież także nie Zakopane...
Za to doliny, grzbiety, szlaki, schroniska górskie po obydwu stronach Tatr... O tym to możemy gadać do upojenia! Kilka innych tematów też by się znalazło, ale... mniej publicznie.
Żulia, gdziekolwiek by się nie pojawiała, to nie temat dla mnie. Ja jej unikam, póki co... skutecznie.
Kiedyś usłyszałem takie zdanie: "Ludziom przytrafiają się kłopoty... im właściwe". Coś w tym jest, nie sądzisz?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Bez wątpienia... pełna wyrazu, wprost wypisana na twarzy osobowość!
Powiedz mi Janku, jak to zrobić, by z własnej woli znaleźć się w tym samym miejscu i czasie z taką postacią?
Nie w pociągu, na dworcu, w supermarkecie, czu urzędzie, ale na wspólnej imprezie! Niczym nie przymuszeni!
Co może spowodować wspólne z nią zainteresowania?
Jakie emocje warte są wspólnych przeżyć?
Ja jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Może ja od innej małpy pochodzę...?
Na wielu ludycznych imprezach pod gołym niebem odbywają się większe lub mniejsze bójki podchmielonej gawiedzi. Raczej sporą rzadkością jest ich całkowity brak. No to... po cholerę tam bywać? Przecież jeśli impreza jest darmowa i to na peryferiach niewielkiej miejscowości, trudno zakładać, że ktokolwiek z organizatorów za własne pieniądze zadba o bezpieczeństwo uczestników. Tak trudno na to wpaść...?
Inna sprawa, czy zarabiający na tym "zbiegowisku" konkretne pieniądze pociągnięci zostaną do odpowiedzialności. Bezwzględnie powinni być!
Wiesz co? Wydaje mi się, że to nie jest problem ani dla Ciebie, ani dla mnie. Od tego, to my... podatnicy mamy Kaczyńskiego, a nawet dwóch! Zaś, jak się kiedyś wybierzesz na Sylwestra do Zakopanego, pójdziemy sobie znojnie acz upojnie do Pięciu Stawów i tam z pewnością nikt nam noża nie pokaże, choć z pewnością prześpimy sie w śpiworach na podłodze gdzie zlegniemy śród jeszcze bardziej rozemocjonowanych lasek... co daj Boże, Amen.
Powiedz mi Janku, jak to zrobić, by z własnej woli znaleźć się w tym samym miejscu i czasie z taką postacią?
Nie w pociągu, na dworcu, w supermarkecie, czu urzędzie, ale na wspólnej imprezie! Niczym nie przymuszeni!
Co może spowodować wspólne z nią zainteresowania?
Jakie emocje warte są wspólnych przeżyć?
Ja jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Może ja od innej małpy pochodzę...?
Na wielu ludycznych imprezach pod gołym niebem odbywają się większe lub mniejsze bójki podchmielonej gawiedzi. Raczej sporą rzadkością jest ich całkowity brak. No to... po cholerę tam bywać? Przecież jeśli impreza jest darmowa i to na peryferiach niewielkiej miejscowości, trudno zakładać, że ktokolwiek z organizatorów za własne pieniądze zadba o bezpieczeństwo uczestników. Tak trudno na to wpaść...?
Inna sprawa, czy zarabiający na tym "zbiegowisku" konkretne pieniądze pociągnięci zostaną do odpowiedzialności. Bezwzględnie powinni być!
Wiesz co? Wydaje mi się, że to nie jest problem ani dla Ciebie, ani dla mnie. Od tego, to my... podatnicy mamy Kaczyńskiego, a nawet dwóch! Zaś, jak się kiedyś wybierzesz na Sylwestra do Zakopanego, pójdziemy sobie znojnie acz upojnie do Pięciu Stawów i tam z pewnością nikt nam noża nie pokaże, choć z pewnością prześpimy sie w śpiworach na podłodze gdzie zlegniemy śród jeszcze bardziej rozemocjonowanych lasek... co daj Boże, Amen.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Krakus! To dobrze sprawdź, kto ci to powiedział. Może się okazać, ze to był mistrz nad mistrze w zaćmieniach... głów słuchaczy.
Ja tam trzymam nadal z myślącymi...
Czarne dziury w głowach... to nie dla mnie.
Ja tam trzymam nadal z myślącymi...
Czarne dziury w głowach... to nie dla mnie.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I to ma być argument?babcia opowiadała jakie dymy bywały za jej młodości - a to były lata 30 - XX wieku. Noże, siekiery i inne "przysmaki"
Że teraz nie jest gorzej?
A dlaczego miało by być w dalszym ciągu tak właśnie?
To może i za bójkami na ciupagi zatęskisz? Skoro w za czasów młodości babci...
Wychodzimy z tych jaskiń, czy trwamy tam nadal...?
Ja wychodzę i innych zapraszam do towarzystwa. Opornymi zajmować się nie zamierzam.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
nie argument, stwierdzenie faktu - ludzie zawsze lali się po pyskach i raczej nic tego nie zmieni. A że, teraz o tym głośniej ? Internet, telewizja - rządza sensacji - wszystko na sprzedaż. Popatrz ile w dzienniku jest pozytywnych informacji, miłych a ile syfu. Ile na wystawie world press photo jest zdjęć z konfliktów zbrojnych. Nie tęsknie, poprostu widze co się dzieje wokół mnie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I ten nasz medialny bigos kształtuje twoje widzenie świata?
I nie dostrzegasz, że dobór akurat takich informacji do publikacji ma konkretny cel?
Tak właśnie wygląda dzisiejsza propaganda! To jest manipulacja!
Samych faktów się nie zmieni, bo internet, komórki itd.
Można jednak dobierać odpowiednie informacje dla kształtowania społecznych odczuć. I to skutecznie!
Oglądaj przemoc i tragedię, a będziesz się cieszył, że nie tobie na głowę spadła cegła - będziesz się cieszył, choć ciężko ci żyć.
Pomyśl - dlaczego pokazują ci na okrągło sprawę Wielgusa? dlaczego robi się humbug medialny z chlastaniny zakopiańskiej? dlaczego codziennie oglądasz informacje o kolejnych gwałtach i znęcaniu się nad dziećmi? Tak bez celu? Sam argumentujesz, że taki właśnie świat nas otacza. Uległeś im! I o to chodziło! Gratuluję!
Moze zacznij oglądać inne media... powiedzmy brytyjskie, niemieckie. Tam są zupełnie inne proporcje wiadomości... z tego samego świata oplątanego internetem. Nawet obraz naszego kraju pokazują lepiej... Sprawdź, proszę.
I nie dostrzegasz, że dobór akurat takich informacji do publikacji ma konkretny cel?
Tak właśnie wygląda dzisiejsza propaganda! To jest manipulacja!
Samych faktów się nie zmieni, bo internet, komórki itd.
Można jednak dobierać odpowiednie informacje dla kształtowania społecznych odczuć. I to skutecznie!
Oglądaj przemoc i tragedię, a będziesz się cieszył, że nie tobie na głowę spadła cegła - będziesz się cieszył, choć ciężko ci żyć.
Pomyśl - dlaczego pokazują ci na okrągło sprawę Wielgusa? dlaczego robi się humbug medialny z chlastaniny zakopiańskiej? dlaczego codziennie oglądasz informacje o kolejnych gwałtach i znęcaniu się nad dziećmi? Tak bez celu? Sam argumentujesz, że taki właśnie świat nas otacza. Uległeś im! I o to chodziło! Gratuluję!
Moze zacznij oglądać inne media... powiedzmy brytyjskie, niemieckie. Tam są zupełnie inne proporcje wiadomości... z tego samego świata oplątanego internetem. Nawet obraz naszego kraju pokazują lepiej... Sprawdź, proszę.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Wydaje się mi że żeby o kimś coś napisać konkretnego trzeba go lepiej poznać niż 3 posty z nim wymienione. Ferowanie wyroków przychodzi cholernie łatwo - odszczekiwanie ich już nie...Zygmunt Skibick pisze:Uległeś im! I o to chodziło! Gratuluję!
inne media powiadasz - brytyjskie powiadasz - bbc.com - 3 pierwsze tytuły na stronie:
1. Battle 'marks new Iraq campaign'
The Iraqi army reportedly kills 30 militants and arrests others as a new security drive begins in Baghdad.
2. Saddam hanging 'deplorable'
3. Cars buried in Colorado avalanche
same pozytywy normalnie .
Niemieckiego niestety nie znam na tyle - aczkolwiek na stronce ZDF - mocno rzucająca sie wiadomości "Sorge um Ansehen des Papstes" i "Er war ein wertvoller Agent" obydwie dotyczące "pozytywnej" sprawy Wielgusa
W związku z powyższym wybieram -nie bywam na ludycznych imprezach. Nie bawi mnie wypijanie z gwinta na mrozie, przytupując do animuszu, podobnie zresztą jak nigdy, nawet za młodu nie bawiły mnie koncerty z tysięczną publicznością, podrzucającą ciuchy i zwartą ramionami w braterskim uścisku aby się pokolebać w prawo lub w lewo. Zawsze bardziej mi odpowiadała atmosfera np. jam session w małym lokalu gdzie publiczność liczyła góra sto osób. Ktoś może mi teraz wypalić w gębę - "snob"! Proszę bardzo - snobizm to rzecz niewspółmiernie bardziej szlachetna niż tzw. "kultura dla mas" (niezależnie od ideowego podtekstu tego określenia - bywa różny).Zygmunt Skibick pisze:Na wielu ludycznych imprezach pod gołym niebem odbywają się większe lub mniejsze bójki podchmielonej gawiedzi. Raczej sporą rzadkością jest ich całkowity brak. No to... po cholerę tam bywać? Przecież jeśli impreza jest darmowa i to na peryferiach niewielkiej miejscowości, trudno zakładać, że ktokolwiek z organizatorów za własne pieniądze zadba o bezpieczeństwo uczestników. Tak trudno na to wpaść...?
Wracając na Gubałówkę - nastały czasy takich imprez. Mniejsza z tym, że nasz klimat niezbyt ku temu łaskawy i co miłe na Piazza di Navona lub nad Tybrem to jakby niezbyt na rynku wrocławskim (chwalić Boga, w tym roku było dość ciepło) taka moda - Nowy Jork ma klimat podobny i tam też na Rockefeller Center ludziska sterczą jak głupie aby pooglądać ognie sztuczne. Tego się nie zmieni, nie ma co wyrzekać na media - "panem et circenses" jest odwieczne. Rzecz w czym innym - zauważam tu i ówdzie (dyskusja toczy się na różnych forach) coś w rodzaju klimatu aprobaty dla "nożowniczej" dwójki - "co mieli zrobić, sześciu ich zaatakowało, musieli się bronić". W podtekście - niehonornie dać dyla. Czy rzeczywiście? Przecież równocześnie bardzo często mówimy, że nie ma co się spierać z głupcem.
Wszystkie okoliczności wskazują jednoznacznie - wart Pac pałaca a pałac Paca - całą ósemkę można posadzić spokojnie w jednej celi - krzywdy sobie nie zrobią, żulia na trzeźwo jest zadziwiająco solidarna. Martwi mnie tylko jedno - awantury działy się zawsze, ale mało kiedy wychodziły poza opłotki, góra powiat. Owszem - pobili się chłopaki z Maurzasichla z tymi z Pardałówki, parę sztachet wyłamano. Nie tylko zresztą na Podhalu, na Pelcowiznie w Warszawie czy na Chwaliszewie lub "dolnych" Jeżycach w Poznaniu też. Takie enklawy bójek były zawsze. Dziś to się rozlało na cały kraj. Kiedyś do Zakopanego (lub w Tatry - nie bądźmy detalistami w rozróżnieniach co jest co) się jeździło aby pochodzić po górkach lub powspinać się (to ta sportowa część) lub aby "normalnie" popodrywać panienki przy umiarkowanym zużyciu alkoholu ("jesteśmy na wczasach, w tych góralskich lasach...") lub choćby tylko powzdychać (w przypadku nieśmiałych) do panny Krysi "co królowała na turnusach nie od dzisiaj". Dzisiaj natomiast, jak się okazuje, jeździ się do Zakopanego, w tym przypadku z Warszawy, Poznania i Bydgoszczy, aby się uchlać jak świnia (u niektórych namierzono aż 3 promile) i raczej tylko po to aby wszczynać awantury, m.in. przy pomocy noża. Miłą atmosferkę "góralksich lasów" opiewaną przez Młynarskiego szlag trafił!
Na razie się leją na Gubałowce, tylko patrzeć jak się to przeniesie do Kondratowej na trasę na Giewont, potem do Morskiego Oka a na końcu do "sanktuarium" czyli Pięciu Stawów. Obym był fałszywym prorokiem! A tak dla świętego spokoju ograniczyłem do minimum moje finansowe "wsparcie" przemysłu turystycznego Tatr Polskich, wolę zasilać słowacki co bym Tobie, Zygmuncie, również zalecał. Oboje już nie jesteśmy najmłodsi, powinniśmy szanować nerwy. A Gubałówkę niech szlag trafi, znacznie ładniejsza panorama jest z Tarasówki - zapewne znasz. A w dodatku cicho i spokojnie, męty z kosami w kieszeni nawet o niej nie wiedzą.
Jestem gorszego sortu...
-
Jan Maria Blekot
-

- Posty: 4
- Rejestracja: sob 06 sty, 2007
- Lokalizacja: z s
Noszenie noża na wysokościach powyżej 500 m.n.p.m mam we krwi. Muszę nieskromnie przyznać że kilka osób jest mi za to bardzo wdzięcznych - spróbuj andy przy pomocy ząbków rozpruć np tą kevlarową (czy jak jej tam ) odzież w sytuacji gdy to jest konieczne .andy67 pisze:A kto normalny nosi przy sobie nóż (choćby i do "obrony własnej") ???
Nie byłem, nie widziałem zajścia - ale czas przybliży nas do nieco prawdziwszej wersji wydarzeń (oby policja znowu nie dała d....). Można wtedy podyskutować o potrzebie zastosowania noża.
Blekot - czas znormalnieć , powiedział Jendrek i.....
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Jak nas pamięć nie myli na Nosalu doszło rok czy dwa temu do napadu rabunkowego i pobicia.Janek pisze:
Na razie się leją na Gubałowce, tylko patrzeć jak się to przeniesie do Kondratowej na trasę na Giewont, potem do Morskiego Oka a na końcu do "sanktuarium" czyli Pięciu Stawów. Obym był fałszywym prorokiem!
Na szczęście to tylko incydent i póki co im dalej od miejsc, gdzie o % łatwo, tym bezpieczniej.
Duże piwo w np. Murowańcu jak na razie do łobuzerki nie prowadzi a skutecznie gasi pragnienie. Poza tym trzeba tam jakoś dojść a huliganka za zwyczaj za takie sporty się nie bierze. Oby tak pozostało.
I na imprezy plenerowe też ten nożyk zabierasz?Jan Maria Blekot pisze:Noszenie noża na wysokościach powyżej 500 m.n.p.m mam we krwi. Muszę nieskromnie przyznać że kilka osób jest mi za to bardzo wdzięcznych - spróbuj andy przy pomocy ząbków rozpruć np tą kevlarową (czy jak jej tam ) odzież w sytuacji gdy to jest konieczneandy67 pisze:A kto normalny nosi przy sobie nóż (choćby i do "obrony własnej") ???
Kilka osób jest Ci wdzięcznych? Musiałeś mieć niezłe przygody w tych górach
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Nóż w kieszeni...
A ja w każdych warunkach turystycznych - także poniżej 500 m n.p.m. - mam zawsze bardzo ostry scyzoryk, choć rzadko w kieszeni, bo uwiera.
Noszenie noża, to jeszcze nie nożownictwo!
Wychowałem się na łódzkich Bałutach i dobrze wiem, co mówię w tym wypadku.
Z ciupagą i to prawdziwą (super siekiera!) też czasem chodzę w góry. No, i co z tego?
Noszenie noża, to jeszcze nie nożownictwo!
Wychowałem się na łódzkich Bałutach i dobrze wiem, co mówię w tym wypadku.
Z ciupagą i to prawdziwą (super siekiera!) też czasem chodzę w góry. No, i co z tego?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl



