mnie zastanwia jak na zdjeciu uwieczniles gwiazdy jako punkty a nie kreski? Jaki byl czas naswietlania? Przy ksiezycowej niocy nie powinien byc chybadluzszy niz minuta, ale wtedy gwiazdy chyba by sie wogole nie naswietlily
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ja z pewną taką nieśmiałością jako autor tematu:
czy temat można potraktować bardziej ogólnie? niekoniecznie górsko? (szczerze mówiąc taki był mój zamysł podając taki temat)
Izabela pisze:zipi kombinowałeś coś przy tej fotografii? jest jak z bajki
po prostu noc, snieg, ksieżyc w pełni, naświetlanie 15 sec, ISO 400, f/4, FL=22mm, plecak na śniegu jako statyw, wystarczy parametrów?
jedyne co kombinuje przy zdjęciach to ustawiam jasność/kontrast (levels), czasem kadruje, kolorów nie ruszam
Wlepiłem moją wcale nie górska fotę i muszę dodać pare słów wyjaśnienia. Skan jak widać zjebany aż się płakać chce. Wyszło jak wyszło ale pod sam koniec trzymania aparatu na statywie nagle zza domu wyjechał facet samochodem i przypieprzył mi reflektorami po aparacie. I tak myślałem że nic nie wyjdzie.
krakus pisze:Skan jak widać zjebany aż się płakać chce
To po co coś takiego wstawiasz? Druga sprawa to negatyw jest porysowany. Racja, zdjęcie zwalone. Następnym razem jak Ci coś nadjedzie, wystarczy na chwilkę zasłonić dekielkiem obiektyw. Delikatnie, tak by nie poruszyć korpusem. Jak przeszkoda odjedzie można dokończyć naświetlanie, doliczając czas przerwy. Właśnie po to jest czas "B". Choć wielu fotopstryków używa w przypadku nocnych fot ustawień sekundowych "proponowanych" przez korpus. A to błąd.
Negatyw porysowali w labie. Zdjęcie było robione na "B". Czas naświetlania minimum 2 piwa. Fakt, zdjęcie zwalone ale efekt o który mi chodziło osiągnięty.
mefistofeles pisze:nie do każdego aparatu są nieoryginalne wężyki, a te firmowe kosztują majątek.
Naprawdę myślisz, że ja używam wężyka spustowego? Przyznaj, że spusty migawek w aparatach "autofokuśnych" są dosyć miękkie, więc jest mała groźba poruszenia w momencie wyzwolenia. Fakt, mój aparat jest dość ciężki a to spory plus, no, może poza parogodzinnym dźwiganiem. Jeśli już nie ma zagrożenia, że coś mi popsuje fotę nocną, to fakt, w takim przypadku używam ustawień czasowych w aparacie a wyzwalam za pośrednictwem samowyzwalacza. Wtedy wężyk spustowy okazuje się całkowicie zbędny.