"Apetyt w górach"

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

"Apetyt w górach"

Post autor: Szarotka »

Jak tam z apetytem u was w górach?Ja to mam przekichane bo przez jakieś pierwsze 3-4 dni pobytu to niczego oprócz bananów i jabłek nie mogę przełknąć Niby jestem głodna ale jak wyciągam chlebek gdzieś na Orlej to robi mi się odruch "cofania".Efekt jest taki,że nadzwyczjniej pod słońcem słabnę z godziny na godzinę.Na Słowacji to mnie jeszcze jakoś gorąca kapustowa trzymała przy życiu.
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Mariusz pisze:O jaki piękny nowy wątek, fiu fiu....
No proszę i nasz Mod pisze zupełnie OT. A fe...

Na temat to by było:
O jaki piękny nowy wątek, mniam, mniam...
Ja tam nigdy nie narzekam na apetyt i nie wyobrażam sobie wędrówki z pustym żołądkiem, momentalnie tracę siły i muszę jakoś kalorie uzupełnić (najchętniej na słodko).

pozdrawiam
Marcys
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

ja na całodniową wyprawę biorę: cały skrojony chleb, oscypka, kilo kiełbasy, czekoladę, 3 litry wody mineralnej i dwa piwa.... zwykle koło 15 prowiantu zaczyna brakować.....no ale ja jestem żarłok :))
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

marcys pisze:No proszę i nasz Mod pisze zupełnie OT. A fe...
Po szóste: Nie będziesz modowi swojemu wytykał...
Po siódme: Albowiem jemu wolno, co innym nie wolno...
:think:
Iwona pisze:Jak tam z apetytem u was w górach?
U mnie to już standard. Rano wyłącznie kawa z cukrem i bez śmietanki. Potem wędrówka do pierwszego szczytu lub przełęczy docelowej o samej wodzie praktycznie. Na szczycie kanapka (jak jest) albo gorzka czekolada (pół tabliczki). Potem aż do wieczora skubanie po cząstce z tej czekolady.
Może to dlatego w górach tak chudnę?
:)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Często zastanawiałam się co jest przyczyną nimożności jedzenia w górach i wydaje mi się,ze jest to skutek dużego wysiłku(np podczas zwiedzania Dol.Kościeliskiej problem nie wystąpiłby na bank)Podobne ekscecy mam jak robię długie ponad 100km trasy rowerowe.Więc to chyba w wysiłku jest pies pogrzebany...Na szczęście rano przed wyjściem na szlak wypijam kawkę-podobnie jak nasz "szef"-z cukrem bez śmietanki i jem dwa kawałki chleba.Staram się także wmusić w siebie coś po dojściu do schroniska,czyli przed właściwym "atakiem szczytowym",bo potem to już :aciu: jest tak jak napisałam.Czekoladę zazwyczaj mam przy sobie ale noszę ją przez okrągły tydzień tak wiecie "w razie czego"Kolejnym plusem na moją korzyść jest to,ze po powrocie na kwaterkę mogę konia z kopytami wciągnąć :gwizd: Jak dotąd udało mi się tylko 2 razy poczuć totalne osłabienie ale zawsze jakoś spadałam na 4 łapy.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:Po siódme: Albowiem jemu wolno, co innym nie wolno...
....ach Ty nasz Moderatorku-niepoprawny marzycielu :))
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

jakbym miał iść na dwóch pajdkach w góry to chyba by mnie helikopterem zwozili już po godzinie z powodu śmierci głodowej
Katrinka

-#1
Posty: 18
Rejestracja: czw 02 wrz, 2004

Post autor: Katrinka »

jejku wiecie ja jak wchodzę to nie mam apetytu, ale jak wstanę na drugi dzień to wtedy dopada mnie niesamowity apetyt :P tego nie da się z niczym porównać, a komentarzem niech będzie fakt, że z DeGie musielismy wymieniać dodatkowo pieniądze na .... jedzenie

A może ciąża tak na mnie zadziałała ??????
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Hogarth a może Ty się powinieneś jako Alf zalogować? ;) Poradź mi cóż mam z takim zwariowanym żołądkiem zrobić?Jak jest juz kryzyz to zamykam oczy i wcinam na siłę.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

wiesz co, każdy zna swój żołądek,,,ja jak jestem głodny to jestem zły.... jeśli nie czujesz potrzeby jedzenia tzn ze nie musisz tego robić....:) tylko wkładaj sobie kamienie do plecaka, bo bez tego jak mocniej zawieje to poznasz tatry z lotu ptaka :):)


a zeby nie było ze mam brzuch jakbym połknął dwa schroniska na murowańcu - przy wzroście 178 cm waże 74 kg
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

W przypadku standardowej trasy na ogół jem porządne śniadanko przed wyjściem, a potem w trakcie marszu tylko czekolada i suszone owoce. Na koniec dni, po dojściu do schroniska, porządna obiadokolacja i tyle.
Faktem jest, że jak jestem zmęczony to nie chce mi się jeść - im bardziej zmęczony marszem tym mniej chce mi się jeść :) . Z tego powodu czasem zmuszam się, żeby wchłonąć trochę paszy :) .

MiG

PS. Mariusz - kiedyś pisałeś co wziąłeś do jedzenia na wyjazd czerwcowy i wydawało mi się że było tego BARDZO mało... teraz rozumiem :)
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Mariusz pisze:Na szczycie kanapka (jak jest) albo gorzka czekolada (pół tabliczki).
taaaa....pamiętamy z Iwoną tą czkoladę...słyszałyśmy o niej i nawet widziałyśmy...ale żeby spróbowac??? zapomnijcie :P
seba

-#4
Posty: 255
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Chodzież

Post autor: seba »

serio? nie poczęstował??? uuuuuu....
kijem trzeba było mu dać po grzbiecie!!!....najlepiej zielonym... fizanem...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

kijem trzeba było mu dać po grzbiecie!!!....najlepiej zielonym... fizanem...
....tiaaaa, wtedy to już było awykonalne :gwizd: ...i Ty o tym Sebuś najlepiej wiesz ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Anda

-#2
Posty: 79
Rejestracja: śr 15 wrz, 2004
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Anda »

A ja w górach mam iście wilczy apetyt :P
Na szlaku wcinam toooony czekolady, banany i kanapki.
A poza szlakiem korzystam z wyśmienitej, mojej ulubionej kuchni góralskiej - mniam :D - ogrooomne śniadania i ogromne obiado-kolacje + deser. W efekcie w górach zawsze przybieram na wadze, mimo że spędzam czas bez porównania aktywniej niż w Kraku :D
ryb-ka

-#5
Posty: 926
Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: ryb-ka »

Iwona pisze:Efekt jest taki,że nadzwyczjniej pod słońcem słabnę z godziny na godzinę
miałam to samo. Kiedyś szłam cały dzień w śniegu z ciężkim plecakiem o jednej skibeczce i tak w końcu z sił opadłam , że mnie do schroniska trzeba było holować. A głodu wogóle nie czułam.
Teraz się pilnuję i mimo że rano nie mam specjalnie ochoty - zawsze coś w siebie wciskam, a na szlaku staram się przy każdym dłuższym postoju choć jakies ciasteczko zjeść. Mało a często.
A konkretniej wieczorem.
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

Kiedyś wystarczyło mi obfite śniadanie przed wyjściem i jakaś czekoladka po drodze. teraz lekkie śniadanie i niestety kanapeczki i slodycze po drodze a i tak schodzę bardzo głodna i nie mogę dczekac się obiadokolacji :-)

Chyba się starzeję :-)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Nie mam osobiście problemów z hypoglikemią ,ale śniadanko lub obiad w słoneczny dzień na trawce w Czarnej Jaworowej - miodzio.Poza tym schroniska przestały się (poza kilkoma) do tego nadawać. Tak więc kilka kanapek ,termos ,czekolada i 3l wody noszę (na 2 osoby)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Gdzieś już o tym pisałam,ale jeszcze raz nie zaszkodzi ;).Najlepsza na Słowacji jest zupa kapustowa a u nas pomidorówka(w Piątce jest paluszki lizać),acha na Słowacji odradzam hamburgery-zamiast mielonego jest martadela!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Kaśka

-#3
Posty: 105
Rejestracja: pt 26 mar, 2004

Post autor: Kaśka »

Jedzonko dobra rzecz :P Na szlak nie wychodze bez małego śniadanka, w trakcie wędrówki jakaś kanapka zagryzana czekoladą :D
Kanapka najlepiej smakuje na szczycie :)
ODPOWIEDZ