Co prawda zima glownie jezdze na nartach, ale jesli juz wybiore sie na jakas wedrowke (zazwyczaj w nizsze partei Tatr) to ... wcale nie jest mi zimno Ciepla kurtka, spodnie (czesto takie ocieplane jak na narty:) ) i marsz w glebokim sniegu - to mi wystarcza! Czesto nawet maszeruje w rozpietej kurtce...
A Wy? Rzeczywiscie marzniecie podczas zimowego chodzenia po gorach?
Moje odczucie zimowego ciepla moze byc zwiazane z tym, ze na wyprawy wybieram dni w miare pogodne... raz tylko zdazylo mi sie isc w sniezycy...
ekedz pisze:Co prawda zima glownie jezdze na nartach, ale jesli juz wybiore sie na jakas wedrowke (zazwyczaj w nizsze partei Tatr) to ... wcale nie jest mi zimno smile Ciepla kurtka, spodnie (czesto takie ocieplane jak na narty:) ) i marsz w glebokim sniegu - to mi wystarcza! Czesto nawet maszeruje w rozpietej kurtce...
Najwyraźniej nigdy nie zdarzyło Ci się kiblować w okolicach grani z powodu śnieżycy i widoczności na 1m
Nie mniej przy dobrej w miare pogodzie i mrozach tak w okolicach -10 stopni człowiek idący pod górę rzeczywiście odczuwa ciepło jeśli jest dobrze ubrany. Ale wystarczy zatrzymać się na 10 minut i stać gdzieś w wysoko nieruchomo albo schodzić ze szczytu przy wiatrze i takim mrozie to wtedy już naprawde trzeba to lubić, więc Janek ma rację
Janek pisze:A z dwojga złego - mrozu i upału, wybieram upał!
Mróz i jeszcze raz mróz. JAk były zima te piękne dwudziestostopniowe mrozy to tryskałem energia. Z kolei w tegoroczne letnie upały bym nie wychodził z łóżka.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
horolezec pisze:Ale wystarczy zatrzymać się na 10 minut i stać gdzieś w wysoko nieruchomo albo schodzić ze szczytu przy wiatrze i takim mrozie to wtedy już naprawde trzeba to lubić
Masz racje, ale zwroc uwage, ze nie jest to problem typowy dla zimy, bardzo podobnie mozna sie poczuc jesienia, wiosna, a nawet latem:)), jak zlapie nas porzadna ulewa... Tatry to nie Pireneje, bardzo rzadko, nawet latem, trafia sie upalny dzien pozwalajacy na noszenie krotkich spodenek i T-shirtu.. Pomimo tego chlodku, Tatry i tak sa najcudowniejsze ze wszystkich gor niezaleznie od pory roku
ekedz pisze:Tatry to nie Pireneje, bardzo rzadko, nawet latem, trafia sie upalny dzien pozwalajacy na noszenie krotkich spodenek i T-shirtu..
Tu się nie zgodzę. Czerwiec,Lipiec a i Sierpień bywają nieznośnie upalne.
mefistofeles pisze:Mróz i jeszcze raz mróz. JAk były zima te piękne dwudziestostopniowe mrozy to tryskałem energia. Z kolei w tegoroczne letnie upały bym nie wychodził z łóżka.
Tiaaa. Horolezec mieszka w Trójmieście więc w zatoce to tego nie zna. Ale jak ktoś tak jak ja prawie nad brzegiem otwartego morza to wie, że najgorzej wcale nie jest przy temperaturach poniżej minus 10 ale w przy tych cholernych od plus 3 do minus 5 przy jednoczesnej "nordwestce" wiejącej taką cholernie zimno-mokrą mżawką. Kolega w czasie wojny był "turystycznie" na Syberii i twierdzi, że przy tamtejszym suchym powietrzu to przy minus 30 jest "cieplej" (oczywiście przy walonkach i kufajce na sobie). Tak więc zima mi się raczej kiepsko kojarzy.
Dodatkowy element to przeszło 30 lat w drogownictwie i dyskomfort związany z tym, że każdego roku prasa zawsze ogłaszała jak mantrę - "drogowców znów zima zaskoczyła" - wrrrr!!!!
ekedz pisze:Tatry to nie Pireneje, bardzo rzadko, nawet latem, trafia sie upalny dzien pozwalajacy na noszenie krotkich spodenek i T-shirtu..
niezdarzylo mi sie jeszcze niechodzic w krotkich spodenkach i rekawku,nawet w pazdzierniku
ekedz pisze: Pomimo tego chlodku, Tatry i tak sa najcudowniejsze ze wszystkich gor niezaleznie od pory roku
całkowita racja
natomiast co do zimy,a bylem juz w paru wyzszych miejscach,to oczywiscie komunikaty topru sa wazne,wazne jest tez wlasne doswiadczenie i samoocena warunkow: isc czy nie isc>>,pamietam kiedys w 2003 pod koniec kwietnia w mokrym sniegu wybralismy sie z kumplem na Rysy,tak patrzac z perspektywy czasu to byl to idiotyczny pomysl(niemielimsy rakow ani kijkow nawet...)no ale cos ciagnie do takiego lazenia,teraz niezdecydowalbym sie na taka wyrype.
Aha,planujac wyjazd,staram sie byc na bierzaco z warunkami i nie planuje np ze wyjade za 2 czy 3 mce.Wyklaruej sie w miare ladny zimowy wyzyk to zaczynam myslec:)
pozdro
ekedz pisze:Tatry to nie Pireneje, bardzo rzadko, nawet latem, trafia sie upalny dzien pozwalajacy na noszenie krotkich spodenek i T-shirtu..
Ja praktycznie zawsze noszę krótkie spodenki i T-shirt latem. Oczywiście w plecaku mam także ciepłe rzeczy, ale zazwyczaj wystarczają te lekkie ubrania, zwłaszcza jeżeli się podchodzi lub schodzi.
horolezec pisze:Tu się nie zgodzę. Czerwiec,Lipiec a i Sierpień bywają nieznośnie upalne.
no to Ci zazdroszcze jak dla mnie to sierpniowe sloneczko moze przygrzewac przez dzien caly, ale i tak kiedy siedze na szczycie wystarczy lekki wiaterek albo slonko schowane za malenka chmurka i juz zakladam kurtke i swetrzysko
heniek pisze:Dla tego jeżdzi się wrzesień/pażdziernik pogoda względna no i muszek mniei
Jeszcze jeden taki tekst i masz bana
Ludzie. Jeżdzi się w lipcu i pierwszej połowie sierpnia. Wtedy na pewnonie będzie się samemu na szlaku, spotka się wielu miłych ludzi i ogólnie będzie morowo.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Ludzie. Jeżdzi się w lipcu i pierwszej połowie sierpnia. Wtedy na pewnonie będzie się samemu na szlaku, spotka się wielu miłych ludzi i ogólnie będzie morowo.
Tak jest! A we wrześniu i październiku to już się ludzie nie jeździ bo wtedy straszno i niebezpieczono
Ludzie. Jeżdzi się w lipcu i pierwszej połowie sierpnia. Wtedy na pewnonie będzie się samemu na szlaku, spotka się wielu miłych ludzi i ogólnie będzie morowo.
Tiaaa! Zobaczymy co powiesz jak się ożenisz z dziewczyną też lubiącą Tatry i w dodatku będziecie mieli dzieci w wieku szkolnym a jak powszechnie wiadomo wakacje szkolne są w lipcu i sierpniu.
Teraz jesteście wszyscy mądrale bo "wolni strzelcy" ale poczekajcie - też Was zaobrączkują!!!