lodowe Tatry, 02.12.2006
ja jakies 3 lata temu,w Wawie w Sklepie Pozdroznika kupilem paskowe Ravetlika(czeska firma) za 125zl,a dlatego taka cena bo mieli promocje na niektore rzeczy:),ale najpierw trzeba bylo wyrobic karte tego Sklepu,kupujac jakas rzecz np,nawet najtansza-mape albo jakis przewodnik(ja wziolem WHP t.VII)i z karta byl rabat 25%:-)Za dwie pary rakow zaplacilismy 250 pln,jak narazie spisuja sie bez zarzutow.Keczup pisze: dwie i pół stówy trzeba wyrzygać co najmniej na najtańsze paskowe, Chyba jednak allegro.
znalazł sie mądrala który krytykowac tylko potrafi.... że bez raków na taką pogode to nie dobrze ale póki w miare prosty i względnie bezpieczny teren iść można, a skoro potem już sie wycofał bo stwierdził że pzresada to chyba dobrze o nim świadczy nie?Hansio pisze:Do autora relacji. Jak w tym stroju i z tym sprzętem chciałeś teraz przejść Szpiglasową Przełęcz, to świadczy to delikatnie mówiąc o Twojej niewiedzy w pewnych tematach. Do tej dziewuszki, która sama jedzie w Tatry - nie korzystaj z jego oferty, bo coś się nie daj Bóg może stać.(złego)
a co do tematu raków to takowych nie posiadam i nie zamierzam gdyz Tatry zimą to nie dla mnie zabawa.. Jak już gdzieś wczesniej pisałam nie znosze śniegu i brodzenia w nim.. więc raki mi raczej nie potrzebne. chyba ze mi sie w przyszłości odmieni
A bo pewnie wie, że jak zimą się człowiek wybiera w góry to musi mieć ze sobą to i owo. Ciężkich warunków należy się spodziewać dlatego trzeba mieć zawsze ze sobą wszystko co potrzebne a nie liczyć na to, że może bez raków i czekana się uda.gosieńka pisze:znalazł sie mądrala który krytykowac tylko potrafi....
Więc skoro nie mam raków to nie wybieram się na przełęcze, szczyty czy wyżej położone doliny tylko co najwyżej grzecznie sobie chodzę po dolinkach, lub ewentualnie próbuje załoić Gęsią Szyję.
Takie proste rozumowanie.
I fakt rozsądnego wycofu specjalnie nie zmaże grzechu wyjścia w zimowe góry bez odpowiedniego sprzętu.
no jak napisał o nich to widać że wiedział.. ja na jego miejscu, nie posiadająć raków poszłabym z taką zasadą.. ide, jesli ocenie że wychodząc z doliny (w której raki nie są jeszce konieczne) coraz wyżej taki sprzęt bedzie mi niezbedny to w tym miejscu robie odwrót. i ja w ten sposób odebrałam treść notatki krzyska.
Toż przecież napisałem, że to jest błędne rozumowanie. Bo w górach trzeba przewidywać. A skoro idzie się gdzieś wyżej to należy się spodziewać, że raki będą potrzebne. To nie jest lato.
Dlatego uważam, że jak ktoś nie ma sprzętu i nie umie się nim posługiwać to w ogóle nie powinien w takie miejsca wychodzić i liczyć na względnie dobre warunki.
Trzeba być przygotowanym w tym okresie na oblodzenia. Koniec i kropka. Inaczej można sobie zrobić krzywdę.
Dlatego uważam, że jak ktoś nie ma sprzętu i nie umie się nim posługiwać to w ogóle nie powinien w takie miejsca wychodzić i liczyć na względnie dobre warunki.
Trzeba być przygotowanym w tym okresie na oblodzenia. Koniec i kropka. Inaczej można sobie zrobić krzywdę.
Tomek, ogólnie się zgadzam, ale piszemy tu o konkretnym przypadku krzyśka, z czego wnioskuję, że z góry pewnie założył, że dojdzie do momentu gdzie nie będzie sprawiał sobie zagrożenia. Można i tak. Ja też jeszcze nie mam raków i postąpiłbym tak samo, po prostu wróciłbym się. Dolinki się zbyt opatrzyły
należy jeszcze założyć poprawkę,że pogoda w górach może zmienić się gwałtownie i powrót tą samą trasą może wyglądać drastycznie inaczej...Keczup pisze:że dojdzie do momentu gdzie nie będzie sprawiał sobie zagrożenia. Można i tak. Ja też jeszcze nie mam raków i postąpiłbym tak samo, po prostu wróciłbym się.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
No dokładnie. Nie wystarczy wejść. Trzeba jeszcze zejść. Przyjmijmy, że były w miarę warunki i dało się wejść bez raków. Ale pogoda się trochę zmieniła i już bez raków trudno.Iwona pisze:należy jeszcze założyć poprawkę
Zimą nie mam miejsca na liczenie na dobre warunki. Ten podstawowy sprzęt trzeba ze sobą mieć i już. Choćby nawet cały czas miał leżeć w plecaku.
Niestety taki lajf.
Chodzenie zimowe jest droższe.
Jeśli kogoś nie stać na sprzęt to niestety musi sobie pewne rzeczy odpuścić.
Braku sprzętu nie da się przeskoczyć. A chodzenie bez sprzętu w wyższe partie gór jest wysoce niebezpieczne.
Jeśli Tatry latem są prawie dla wszystkich to zimą są niestety dla znacznie mniejszej grupy osób. I także z powodów finansowych.
Chodzenie zimowe jest droższe.
Jeśli kogoś nie stać na sprzęt to niestety musi sobie pewne rzeczy odpuścić.
Braku sprzętu nie da się przeskoczyć. A chodzenie bez sprzętu w wyższe partie gór jest wysoce niebezpieczne.
Jeśli Tatry latem są prawie dla wszystkich to zimą są niestety dla znacznie mniejszej grupy osób. I także z powodów finansowych.
No i tu Tomek ma rację w 100%. Albo, albo. Albo się ma (i umie używać - liczba tych co sobie rakami portki i łydki uszkodzili jest dość znaczna) i można pójść gdzieś wyżej, albo Strążyska, Białego, Za Bramką, Kościeliska itp. Tyż piknie!tomek.l pisze:Ten podstawowy sprzęt trzeba ze sobą mieć i już. Choćby nawet cały czas miał leżeć w plecaku.
Jestem gorszego sortu...




