Zmienić laboratorium. W Krakowie chyba jest ich więcej niż Koszalinie.krakus pisze:Właśnie w takim profesjonalnym labie zjeb... mi kliszę aż mi się płakać chciało. Cała jakaś porysowana, wyświniona, ehh...
Twój górski zestaw foto.
drodzy panowie , ja w górach tylko robię i oglądać nie chcę ,dopiero w domciu ,smakując i dozując ,po troszku , poprawiając szarą jesienną rzeczywistość. Zresztą nie jestem jakimś zwolennikiem wirtualnoiści w ogóle ,kompy mam ,bo muszę ,siedzę przy nich ,bo muszę (no ,parę minut więcej na Forum) ,stąd laptopa nie kupię z założenia ,bo to tak ,jakby żonę zabrać do burdelu
luknij na moje panoramy i galerie
widze, ze wsrod gorskich zestawow foto najczesciej przewija sie plyta z najnowsza wersja PS'a
z twierdzeniem, ze PS zastepuje prawie wszystko ja sie nie zgadzam
ale nie o tym chcialem
mam pytanie do tych, ktorzy nosza ze soba troche "zbednego" sprzetu:
czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
z twierdzeniem, ze PS zastepuje prawie wszystko ja sie nie zgadzam
ale nie o tym chcialem
mam pytanie do tych, ktorzy nosza ze soba troche "zbednego" sprzetu:
czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
jest tylko jeden sposób
nosisz mały aparat, który chowasz do kieszeni
chcesz nosić więcej fotograficznego złomu to bujasz się po torbach, plecakach itd.
krępujesz ruchy, musisz to wyciągać z plecaka i dźwigasz dodatkowe kg
więc jak kto woli, cudownego środka nie ma
zaraz pewnie ktoś napisze, że nosi aparat z 50 cm obiektywem i mu on nie przeszkadza i że jest to bardzo wygodne w obsłudze
ale takie info to ok. godziny 19, wtedy jest czas na bajki
nosisz mały aparat, który chowasz do kieszeni
chcesz nosić więcej fotograficznego złomu to bujasz się po torbach, plecakach itd.
krępujesz ruchy, musisz to wyciągać z plecaka i dźwigasz dodatkowe kg
więc jak kto woli, cudownego środka nie ma
zaraz pewnie ktoś napisze, że nosi aparat z 50 cm obiektywem i mu on nie przeszkadza i że jest to bardzo wygodne w obsłudze
ale takie info to ok. godziny 19, wtedy jest czas na bajki
To jest kwadratura koła. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie po co w ogóle robimy jakiekolwiek zdjęcia w górach, czy też w jakimkolwiek innym miejscu. Jeżeli to ma być prywatna dokumentacja miejsc pobytu, szczególnie typowe zdjęcia pamiątkowe, w których bardziej nas interesują osoby w otoczeniu niż otoczenie, to wystarczy skromny, niewiele kosztujący aparat, do którego praktycznie nie potrzeba żadnego dodatkowego wyposażenia.Alien pisze:czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
To otoczenie, a więc np. widok na Mont Blanc z Auquille du Midi lub Bazylika św. Piotra wraz z całą kolumnadą Berniniego jest obfotografowane do oporu, na ogół przez zawodowców, którzy dysponują sprzętem dla tzw. zwykłego śmiertelnika raczej niedostępnym i zdjęcia te można bez trudności zakupić a bardzo często i ściągnąć z internetu.
To jest jedna strona zagadnienia. Drugą nazwałbym - fotograf wśród bliżnich. Jeżeli nie używamy aparatu fotograficznego jako zamiennika karabinu maszynowego, to niestety należy stwierdzić, że robienie zdjęć wymaga nieco czasu - na zastanowienie się co się chce sfotografować, na wybranie kadru, czasami również trzeba poczekać na odslonięcie (lub zasłonięcie) słońca przez chmury. Jeżeli jestem sam - nie ma sprawy, najwyżej przejdę tylko od Zawratu do Koziej zamiast do Krzyżnego. Jeśli natomiast jestem w towarzystwie, które niekoniecznie musi podzielać moje "artystyczne" ciągoty i najzupełniej by się zadowoliło kilkoma zdjęciami grupowymi w trzech czy czterech spektakularnych miejscach, to konflikt wisi w powietrzu. Nie tylko konflikt ale i pogubienie się. W górach to może mniej możliwe ale w zatkanych do oporu miejscach takich jak np. Wenecja można się zgubić i odnaleźć dopiero na umówionym miejscu spotkania.
Najogólniej mówiąc - życie fotografa, szczególnie tego z ambicjami, jest ciężkie i pełne gorzkich chwil.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ograniczyć sprzęt do minimum (jeden aparat, jeden obiektyw z możliwie najsensowniejszym zoomem, jeden filtr) - oczywiście oznacza to problem gdy zobaczymy kozicę lub misia, ale to mało prawdopodobne i, jeśli jest daleko, bedziemy mieli czas by ewentualnie wyjąć 'lufę' z plecaka.Alien pisze:czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
Taka kabura jak moja, nie krępuje ruchów, nie ogranicza widocznosci. Rozwiązanie testowane w kilku miejscach uznawanaych za trudne (zejsciez Koziej Przełęczy do 5, Przeł. pod Chłopkiem)

Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Mój zestaw wycieczkowy to Pentax MZS z zoomem Sigma 28-135 i Tamron 80-210, do tego filtry polaryzacyjny i UV, zapasowa bateryjka i ze 2 rolki filmu. Czasami zabieram też statyw. Aparat z Sigmą noszę w futerale, podobnie jak Mefistofeles, Tamrona w plecaku. To się rzeczywiscie sprawdza. Niekiedy zabieram też do kieszeni małego cyfraka - Canon A520.
Właśnie taka kabura spowodowała, że w końcu zdecydowałem się na kompaktmefistofeles pisze: Taka kabura jak moja, nie krępuje ruchów, nie ogranicza widocznosci.
Niestety wzmiankowana kabura doprowadzała mnie do szału - przy podejściach to jeszcze było jako tako, natomiast przy zjeździe zawsze gdzieś właziła i efekt był taki, że lądowała w plecaku. Więc automatycznie zmniejszała się liczba zdjęć w czasie "drogi w dół".
Klęska była też wtedy gdy np. robiło się ski-depo zostawiając plecak i narty leząc w górę w samej uprzęży. Pomimo patentów taśmami, przypinaniem do uprzęży zawsze wlazła gdzie nie trzeba. Szczególnie to lubiła robić w momentach gdzie się trza było cuś wspiąć.
Koniec końców zrobiłem zbiórkę w rodzinie korzystając z listopadowych urodzin i kupiłem kompakta Canona G7. Czy dobrze czas pokaże
Kuba
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Próbowałem takiego rozwiązania ale obija się,... wiecie o co? Przez szlufki pokrowca przeciągnąłem pas biodrowy. Ty Mefi masz ten pas znacznie wyżej, ale jak ktoś ma 1,70 m wzrostu to może to być kłopotliwe. Może spróbuję upinając na pasie na wysokości klatymefistofeles pisze:Taka kabura jak moja, nie krępuje ruchów, nie ogranicza widocznosci.
mój aparat jest duży ,nie udało mi się go nosić na wierzchu mimo ,że ma jeden obiektyw. Obecnie nosi go żona w swoim małym plecaku ,do którego łatwiej mi się dobrać ,niż do swojej wieży z tysiącem zaciągów i zatrzasków. Niestety uniemożliwia to robienie zdjęć w sytuacjach trudnych ,a ciekawych ,gdy n.p. jedna tylko ręka jest do wykorzystania ,ani wtedy ,gdy jesteśmy rozdzieleni.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Też tak raz zrobiłem - dziewczę mi sie burzyło, że jej ładuje do plecaka kilogram aparatu, ale co było zrobićdagomar pisze:Obecnie nosi go żona w swoim małym plecaku ,do którego łatwiej mi się dobrać ,niż do swojej wieży z tysiącem zaciągów i zatrzasków
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
i to jest wlasnie powod dla ktorego zadalem to pytanieKubaR pisze:Niestety wzmiankowana kabura doprowadzała mnie do szału
mnie tez doprowadza do szalu
na szczescie nie jest jeszcze tak najgorzej, bo konstrukcja pasa biodrowego pozwala nosic ja w miare z boku, ale do perfakcji to jeszcze daleko
teleobiektyw w plecaku - nie za bardzo, chyba lepsze rozwiazanie to nosic go w oddzielnym pokrowcu na szelce plecaka na wysokosci pasa piersiowego
Keczup pisze:obija się,... wiecie o co?
no wlasnie, albo obija sie o jajca, albo... - opcje zamontowania na pasku piersiowym tez juz przerabialem - po pierwsze pasek ten jest za slaby do noszenia lustrzanki oraz nie widac gdzie stawia sie nogeKeczup pisze:Może spróbuję upinając na pasie na wysokości klaty
coz... moj znajomy znalazl rozwiazanie idealne...
ma zone idealna (nierealne? a jednak)
zona nosi caly jego sprzet w duzym fotograficznym plecaku - on tylko podchodzi, wyjmuje i cyka foty
a na dodatek jest bardzo atrakcyjna!!!
Dobrze, przekonasz się. Tylko coś małego i podręcznego sprawia, że do aparatu jest szybki dostęp. Jak jeżdżę na nartach to mały aparat mam w kieszeni kurtki.KubaR pisze:Czy dobrze czas pokaże
Na pewno zrobisz więcej zdjęć i w momentach kiedy będziesz chciał je robić niż posiadacze wielkiego sprzętu poupychanego w plecaki i torby.
Zwłaszcza to się tyczy trudniejszego tereny, gdzie nie ma czasu na częste wyjmowanie aparatu z plecaka i miejsca na chodzenie z lustrzanka w dłoni.
Wcześniej chodziłem z lustrzanką a teraz mam mały aparat i wiem co mówię.
Ale są oczywiście jeszcze tacy co się łudzą, ze można znaleźć złoty środek.
Nie można. Takie są prawa fizyki
W pełni się zgadzam. Od zawsze robię zdjęcia lustrzanką ale o jej sprawnym wyciąganiu i wkładaniu z plecaka możemy pomarzyć. Chyba, że w zestawie fotograficznym będzie ten złoty środek co wspomniał Alan - idealna żona/dziewczyna. Reszta do bani.tomek.l pisze:Wcześniej chodziłem z lustrzanką a teraz mam mały aparat i wiem co mówię.
Ale są oczywiście jeszcze tacy co się łudzą, ze można znaleźć złoty środek.
Widziałem także w jakimś filmie jak alpinista miał zaczepioną lustrzankę na zasadzie jakiegoś bagnetu (zatrzasku na tylnej ściance korpusu) do pasa od spodni, coś co przypominało mocowanie komórki do konsoli w samochodzie. Aparat oczywiście zamocowany był bezpośrednio, bez żadnego pokrowca. Zatem zdaje egzamin jak deszcz nie pada. Ale mało kto z nas robi zdjęcia w górach podczas deszczu.
Ostatnio zmieniony ndz 10 gru, 2006 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
KIedyś wpadłem na baaaaaardzo idiotyczny pomysł. Żeby nie taszczyć lustra,i trzech rur do niej, stwierdziłem, że praktyczniej będzie wyznaczyć sobie : dziś chodzę jutro focę. Niestety wtedy się zaczęło: Jak miałem cały szpej na wierzu i pod ręką, absolutnie nic ciekawego przed szkło nie lazło. Jaktylko nie wziąłem , to się zaczęło, wszystko lazło i wszystko na wyciągnięcie ręki: kozy, świstaki/ co ładniejsze turystki
/ i tak dalej o przecudnych światłach nie zapominając.. Kompromis wydawqł się niemożliwy, aż kupiłem małego pstrykacza, co to zawsze pod ręą jest i spokój. Jakośc ucierpiała na pe2wno ale walor dokumentacyjny wzrósł. Generalnie mała cyfra jako srodek dokumentacji tak, ale jak się chce trochę ambitniej , to nie ma jak przyzwoite lusterko, które musi ważyć
Janek mała optyka też czasem jest dobra.
Albo ktoś robi zdjęcia i przy okazji chodzi po górach
Albo ktoś chodzi po górach i przy okazji robi zdjęcia.
Trzeba się zdecydować i adekwatnie do tego zabierać ze sobą odpowiedni sprzęt.
A tak z ciekawości. Kto z posiadaczy dużego (profesjonalnego) sprzętu wystawia gdzieś swoje prace czy robi dużoformatowe odbitki?
Albo ktoś robi zdjęcia i przy okazji chodzi po górach
Albo ktoś chodzi po górach i przy okazji robi zdjęcia.
Trzeba się zdecydować i adekwatnie do tego zabierać ze sobą odpowiedni sprzęt.
A tak z ciekawości. Kto z posiadaczy dużego (profesjonalnego) sprzętu wystawia gdzieś swoje prace czy robi dużoformatowe odbitki?


