Twój górski zestaw foto.

Tradycyjna i cyfrowa: galerie, techniki, sprzęt, fotozagadki.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krakus pisze:Właśnie w takim profesjonalnym labie zjeb... mi kliszę aż mi się płakać chciało. Cała jakaś porysowana, wyświniona, ehh...
Zmienić laboratorium. W Krakowie chyba jest ich więcej niż Koszalinie. :)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

drodzy panowie , ja w górach tylko robię i oglądać nie chcę ,dopiero w domciu ,smakując i dozując ,po troszku , poprawiając szarą jesienną rzeczywistość. Zresztą nie jestem jakimś zwolennikiem wirtualnoiści w ogóle ,kompy mam ,bo muszę ,siedzę przy nich ,bo muszę (no ,parę minut więcej na Forum) ,stąd laptopa nie kupię z założenia ,bo to tak ,jakby żonę zabrać do burdelu
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

widze, ze wsrod gorskich zestawow foto najczesciej przewija sie plyta z najnowsza wersja PS'a ;)
z twierdzeniem, ze PS zastepuje prawie wszystko ja sie nie zgadzam
ale nie o tym chcialem :)
mam pytanie do tych, ktorzy nosza ze soba troche "zbednego" sprzetu:
czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

jest tylko jeden sposób
nosisz mały aparat, który chowasz do kieszeni

chcesz nosić więcej fotograficznego złomu to bujasz się po torbach, plecakach itd.
krępujesz ruchy, musisz to wyciągać z plecaka i dźwigasz dodatkowe kg
więc jak kto woli, cudownego środka nie ma

zaraz pewnie ktoś napisze, że nosi aparat z 50 cm obiektywem i mu on nie przeszkadza i że jest to bardzo wygodne w obsłudze
ale takie info to ok. godziny 19, wtedy jest czas na bajki :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Alien pisze:czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
To jest kwadratura koła. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie po co w ogóle robimy jakiekolwiek zdjęcia w górach, czy też w jakimkolwiek innym miejscu. Jeżeli to ma być prywatna dokumentacja miejsc pobytu, szczególnie typowe zdjęcia pamiątkowe, w których bardziej nas interesują osoby w otoczeniu niż otoczenie, to wystarczy skromny, niewiele kosztujący aparat, do którego praktycznie nie potrzeba żadnego dodatkowego wyposażenia.
To otoczenie, a więc np. widok na Mont Blanc z Auquille du Midi lub Bazylika św. Piotra wraz z całą kolumnadą Berniniego jest obfotografowane do oporu, na ogół przez zawodowców, którzy dysponują sprzętem dla tzw. zwykłego śmiertelnika raczej niedostępnym i zdjęcia te można bez trudności zakupić a bardzo często i ściągnąć z internetu.
To jest jedna strona zagadnienia. Drugą nazwałbym - fotograf wśród bliżnich. Jeżeli nie używamy aparatu fotograficznego jako zamiennika karabinu maszynowego, to niestety należy stwierdzić, że robienie zdjęć wymaga nieco czasu - na zastanowienie się co się chce sfotografować, na wybranie kadru, czasami również trzeba poczekać na odslonięcie (lub zasłonięcie) słońca przez chmury. Jeżeli jestem sam - nie ma sprawy, najwyżej przejdę tylko od Zawratu do Koziej zamiast do Krzyżnego. Jeśli natomiast jestem w towarzystwie, które niekoniecznie musi podzielać moje "artystyczne" ciągoty i najzupełniej by się zadowoliło kilkoma zdjęciami grupowymi w trzech czy czterech spektakularnych miejscach, to konflikt wisi w powietrzu. Nie tylko konflikt ale i pogubienie się. W górach to może mniej możliwe ale w zatkanych do oporu miejscach takich jak np. Wenecja można się zgubić i odnaleźć dopiero na umówionym miejscu spotkania.
Najogólniej mówiąc - życie fotografa, szczególnie tego z ambicjami, jest ciężkie i pełne gorzkich chwil. :D
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Alien pisze:czy ktos wymyslil jakis sposob na noszenie tego wszystkiego w taki sposob, by:
1. nie krepowal ruchow
2. nie nosic go w plecaku "gorskim"
3. nosic go na tyle niezaleznie od plecaka, by robiac szybkie zdjecie, nie zdejmowac z siebie plecaka i calego dobytku
4. nie przyslanial tego co pod nogami
5. by nie trzeba bylo zatrudniac sherpy
Ograniczyć sprzęt do minimum (jeden aparat, jeden obiektyw z możliwie najsensowniejszym zoomem, jeden filtr) - oczywiście oznacza to problem gdy zobaczymy kozicę lub misia, ale to mało prawdopodobne i, jeśli jest daleko, bedziemy mieli czas by ewentualnie wyjąć 'lufę' z plecaka.

Taka kabura jak moja, nie krępuje ruchów, nie ogranicza widocznosci. Rozwiązanie testowane w kilku miejscach uznawanaych za trudne (zejsciez Koziej Przełęczy do 5, Przeł. pod Chłopkiem)
Obrazek
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Piotr_55

-#2
Posty: 55
Rejestracja: ndz 13 lis, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Piotr_55 »

Mój zestaw wycieczkowy to Pentax MZS z zoomem Sigma 28-135 i Tamron 80-210, do tego filtry polaryzacyjny i UV, zapasowa bateryjka i ze 2 rolki filmu. Czasami zabieram też statyw. Aparat z Sigmą noszę w futerale, podobnie jak Mefistofeles, Tamrona w plecaku. To się rzeczywiscie sprawdza. Niekiedy zabieram też do kieszeni małego cyfraka - Canon A520.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

mefistofeles pisze: Taka kabura jak moja, nie krępuje ruchów, nie ogranicza widocznosci.
Właśnie taka kabura spowodowała, że w końcu zdecydowałem się na kompakt :-). Do tej pory łaziłem z Canonem Eos 300. Chciałem się przesiąść na cyfrę (choć ja jestem tylko taki górski pstrykacz) ale raczej na lustrzankę.
Niestety wzmiankowana kabura doprowadzała mnie do szału - przy podejściach to jeszcze było jako tako, natomiast przy zjeździe zawsze gdzieś właziła i efekt był taki, że lądowała w plecaku. Więc automatycznie zmniejszała się liczba zdjęć w czasie "drogi w dół".
Klęska była też wtedy gdy np. robiło się ski-depo zostawiając plecak i narty leząc w górę w samej uprzęży. Pomimo patentów taśmami, przypinaniem do uprzęży zawsze wlazła gdzie nie trzeba. Szczególnie to lubiła robić w momentach gdzie się trza było cuś wspiąć.

Koniec końców zrobiłem zbiórkę w rodzinie korzystając z listopadowych urodzin i kupiłem kompakta Canona G7. Czy dobrze czas pokaże :-)

Kuba
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

bez plecaka używałem jej w Jaskini Mylnej - raz czy dwa trzeba ją było przerzucić na plecy, ale problemów nie sprawiała. Wiadomo, że to nie to samo jak się idzie bez, ale można tego używać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

mefistofeles pisze:Taka kabura jak moja, nie krępuje ruchów, nie ogranicza widocznosci.
Próbowałem takiego rozwiązania ale obija się,... wiecie o co? Przez szlufki pokrowca przeciągnąłem pas biodrowy. Ty Mefi masz ten pas znacznie wyżej, ale jak ktoś ma 1,70 m wzrostu to może to być kłopotliwe. Może spróbuję upinając na pasie na wysokości klaty :P
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

mój aparat jest duży ,nie udało mi się go nosić na wierzchu mimo ,że ma jeden obiektyw. Obecnie nosi go żona w swoim małym plecaku ,do którego łatwiej mi się dobrać ,niż do swojej wieży z tysiącem zaciągów i zatrzasków. Niestety uniemożliwia to robienie zdjęć w sytuacjach trudnych ,a ciekawych ,gdy n.p. jedna tylko ręka jest do wykorzystania ,ani wtedy ,gdy jesteśmy rozdzieleni.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

dagomar pisze:Obecnie nosi go żona w swoim małym plecaku ,do którego łatwiej mi się dobrać ,niż do swojej wieży z tysiącem zaciągów i zatrzasków
Też tak raz zrobiłem - dziewczę mi sie burzyło, że jej ładuje do plecaka kilogram aparatu, ale co było zrobić :D
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Dziewczyna to dobra maszynka do noszenia aparatów, tylko że ta moja maszynka nie chce włazić ze mną powyżej 1500 metrów :D
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

KubaR pisze:Niestety wzmiankowana kabura doprowadzała mnie do szału
i to jest wlasnie powod dla ktorego zadalem to pytanie
mnie tez doprowadza do szalu
na szczescie nie jest jeszcze tak najgorzej, bo konstrukcja pasa biodrowego pozwala nosic ja w miare z boku, ale do perfakcji to jeszcze daleko
teleobiektyw w plecaku - nie za bardzo, chyba lepsze rozwiazanie to nosic go w oddzielnym pokrowcu na szelce plecaka na wysokosci pasa piersiowego
Keczup pisze:obija się,... wiecie o co?
Keczup pisze:Może spróbuję upinając na pasie na wysokości klaty
no wlasnie, albo obija sie o jajca, albo... - opcje zamontowania na pasku piersiowym tez juz przerabialem - po pierwsze pasek ten jest za slaby do noszenia lustrzanki oraz nie widac gdzie stawia sie noge
coz... moj znajomy znalazl rozwiazanie idealne...
ma zone idealna (nierealne? a jednak)
zona nosi caly jego sprzet w duzym fotograficznym plecaku - on tylko podchodzi, wyjmuje i cyka foty
a na dodatek jest bardzo atrakcyjna!!!
:D
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Alien pisze:on tylko podchodzi, wyjmuje i cyka
dobrze, że dodałeś foty :D , bo wiesz..., atrakcyjna :P
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

KubaR pisze:Czy dobrze czas pokaże
Dobrze, przekonasz się. Tylko coś małego i podręcznego sprawia, że do aparatu jest szybki dostęp. Jak jeżdżę na nartach to mały aparat mam w kieszeni kurtki.
Na pewno zrobisz więcej zdjęć i w momentach kiedy będziesz chciał je robić niż posiadacze wielkiego sprzętu poupychanego w plecaki i torby.
Zwłaszcza to się tyczy trudniejszego tereny, gdzie nie ma czasu na częste wyjmowanie aparatu z plecaka i miejsca na chodzenie z lustrzanka w dłoni.
Wcześniej chodziłem z lustrzanką a teraz mam mały aparat i wiem co mówię.
Ale są oczywiście jeszcze tacy co się łudzą, ze można znaleźć złoty środek.
Nie można. Takie są prawa fizyki :)
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

tomek.l pisze:Wcześniej chodziłem z lustrzanką a teraz mam mały aparat i wiem co mówię.
Ale są oczywiście jeszcze tacy co się łudzą, ze można znaleźć złoty środek.
W pełni się zgadzam. Od zawsze robię zdjęcia lustrzanką ale o jej sprawnym wyciąganiu i wkładaniu z plecaka możemy pomarzyć. Chyba, że w zestawie fotograficznym będzie ten złoty środek co wspomniał Alan - idealna żona/dziewczyna. Reszta do bani.
Widziałem także w jakimś filmie jak alpinista miał zaczepioną lustrzankę na zasadzie jakiegoś bagnetu (zatrzasku na tylnej ściance korpusu) do pasa od spodni, coś co przypominało mocowanie komórki do konsoli w samochodzie. Aparat oczywiście zamocowany był bezpośrednio, bez żadnego pokrowca. Zatem zdaje egzamin jak deszcz nie pada. Ale mało kto z nas robi zdjęcia w górach podczas deszczu.
Ostatnio zmieniony ndz 10 gru, 2006 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jeśli focenie w chodzeniu (po Tatrach) szkodzi,
porzućcie Tatry, o cóż chodzi!!!

Poważnie - nie ma złotego środka. Te małe i płaściutkie zabawki mają już niezłe matryce ale naogół nie najlepszą optykę. Optyka jest niestety oporna na miniaturyzację.
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

KIedyś wpadłem na baaaaaardzo idiotyczny pomysł. Żeby nie taszczyć lustra,i trzech rur do niej, stwierdziłem, że praktyczniej będzie wyznaczyć sobie : dziś chodzę jutro focę. Niestety wtedy się zaczęło: Jak miałem cały szpej na wierzu i pod ręką, absolutnie nic ciekawego przed szkło nie lazło. Jaktylko nie wziąłem , to się zaczęło, wszystko lazło i wszystko na wyciągnięcie ręki: kozy, świstaki/ co ładniejsze turystki :D / i tak dalej o przecudnych światłach nie zapominając.. Kompromis wydawqł się niemożliwy, aż kupiłem małego pstrykacza, co to zawsze pod ręą jest i spokój. Jakośc ucierpiała na pe2wno ale walor dokumentacyjny wzrósł. Generalnie mała cyfra jako srodek dokumentacji tak, ale jak się chce trochę ambitniej , to nie ma jak przyzwoite lusterko, które musi ważyć
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Janek mała optyka też czasem jest dobra.

Albo ktoś robi zdjęcia i przy okazji chodzi po górach
Albo ktoś chodzi po górach i przy okazji robi zdjęcia.
Trzeba się zdecydować i adekwatnie do tego zabierać ze sobą odpowiedni sprzęt.

A tak z ciekawości. Kto z posiadaczy dużego (profesjonalnego) sprzętu wystawia gdzieś swoje prace czy robi dużoformatowe odbitki?
ODPOWIEDZ