W sobotę trochę pojeżdziłem, ale delikatnie - tylko 51 km. Na więcej nie starczyło czasu. Dzisiaj inne plany niestety nie pozwoliły dosiąść stalowego, o pardon, aluminiowego rumaka.
no jasne:)pogode jeszcze taka ze mozna by caly rok jezdzic:)dzis niestety obylem sie bez dwukolowca,bo niechcialo mi sie detki wyminic po sobotniej jezdziie,ale jutro owszem,to z pt foto:
Jak dotąd, to jeszcze nie odstawiłem dwóch kółek. Pogoda sprzyja, więc w miarę wolnego czasu robię wypady po 40 - 50 km. W tym roku po raz pierwszy jeździłem w grudniu.
MiG pisze:No dobra, a kto wsiadł na rower w grudniu? smile
Ja , 1-go grudnia właśnie. Z powodu późnego wyjazdu, bo o 14. godzinie, wynik żaden, bo 50 kaemów. Ale tempo niezłe (30,07), bynajmniej przez pierwsze 40 km. A potem mnie kryzys złapał i zdychałem tocząc się i wpatrują w przednie kółko. Średnia wyraźnie zmalała. Cóż, takie są efekty jazdy nieregularnej. A Wam często zdarzają się kryzysy?
Ostatnio zmieniony wt 05 gru, 2006 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
to zalezy gdzie sie jezdzi:-)ja jezdze codzinnie do pracy,mam 5km w jedna strone,raczej rano kryzysu niema,choc zadko kiedy wyspany jade ,a tak poza tym to raczej nie jezdze w tych dluzszych wyjazdach jakos na wyscigi,tempo raczej spokojne pzrewaznie mam srednia ponizej 20km/h:-)nie pzrypomnial sobie zebym cierpial jakos specjalnie jadac na biku,nawet dookola Tatr choc podjazd do Slaskiego...
Barek pisze:a tak poza tym to raczej nie jezdze w tych dluzszych wyjazdach jakos na wyscigi,
Domyślam się, że nie jeździsz szosówką. Wiesz, na takim rodzaju roweru czasem korci by dowalić do pieca . Choć z reguły uprawiam już raczej turystykę rowerową, a nie kolarstwo
no to niezle:27!!ja niewiem czy gdybym mial ponad 10 w jedna, to bym jezdzil,znaczy jak cieplo to owszem,ale tak jak teraz to srednio by mi sie chcialo;) dzis np zdarzylem niezle zmoknac wracajac,a jechalem tylko ok20minut...