żywczyk

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Zablokowany
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

dagomar pisze:Czemu chcecie wszystko sprowadzić do wspólnego mianownika ,czy to komunistyczne przyzwyczajenie jest takie silne?
W komuniźmie zdaje się nie wszystko było sprowadzone do jednego mianownika.
Dagomar, a czy Towarzysz Wiesław siedział za kradzież mydła w toalecie KC, czy za poglądy ?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

KubaR pisze:Myślę, że to przesadna troska.
raczej wrodzona ostrożność. Sa po prostu rzeczy, do którzych nie nalezy zachęcać - jak ktoś będzie tego chciał to to zrobi, natomiast zachęcanie tworzy swoista presję - bo żywcowanie to 'lans' i wogóle co to za wspinaczka bez 'żywca'. Nie potępiam w żadnym razie ludzi wykazujących zasadność posiadania tej umiejętności (bo rozwijać się zawsze warto, choć jaką droga to już zależy od indywidualnych predyspozycji), ale forum internetowe ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo kto to czyta. Zwróć uwage na odpowiedzi w tematach typu "gdzie się udac na wycieczkę?" - zwkle są to hasła "sarnia skała, gesia szyja etc, ale najpierw kup mapę i przewodnik". Inna sprawa jak ktoś zaproponuje jakąś trase sam, napiszę gdzie był już - wtedy o delikwencie cokolwiek wiadomo, a i przypadkowy 'czytacz' będzie miał punkt odniesienia do własnych umiejętności. Poradzenie osobie o której się nic nie wie czegoś innego może się źle skończyć dla tej osoby. W końcu 'oni, starzy wyjadacze co to ileś tam tysiecy postów walnęli musza sie znać'. Dlatego jestem wrogiem zarówno zachęcania jak i zniechęcania (tu to akurat rżnie, ale z pobudek egoistycznych), natomiast można informować.

KubaR pisze:A przecież można było polemizować z postem Laury wskazując na zagrożenia, wymagania, zasady itp. i że to nie dla wszystkich. A nie atakując nie tylko ideę ale i osobę?
Nie każdy to widać potrafi :(
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Janek pisze:
Jagiellonia w Tatrach pisze:Najdziwniejszym w tym krwawym sporze jest stanowisko Janka.
Widać jednak ma dla Ciebie sporo litości bo mógły Ci życzyć pójścia w ślady Jerzego Leporowskiego.
A trudno nam uwierzyć, że nie wie kto zacz, wszak obaj z odległego nam Poznania.
Oczywiście, że wiem o Leporowskim. Różnica między Leporowskim a Manuelą (Manuelem) jest taka, że Leporowski po prostu się wspinał (nie tylko zresztą samotnie) i nie dorabiał do tego dętej ideologii. Manuela serwuje nam tu ideologię "nadczłowieka", który jest tak doskonały, że może się ważyć na rzeczy pozornie niemożliwe. Jakie kompleksy tkwią za porywaniem się na takie "wyczyny" doprawdy nie wiem. No i jestem ciekaw czy Manuela lub Laura zdecydowali by się wsiąść do samochodu z zawiązanymi oczyma i zdać się tylko na słuch. Albo zabawiać się w dojazd samochodem do przepaści, też z zawiązanymi oczami - byli opętańcy co w to się zabawiali w latach 50-ych w Kalifornii chcąc doścignąć Jamesa Deana.
Dziękuję za ciekawy post. Chyba się niepotrzebnie spieraliśmy - okazuje się, że bywają sytuację w których myślimy identycznie.
Pozdrawiam
W tej na pewno, a i w wielu innych też.
Jednak ludzie nie są jednakowi...
Gdy powstał ten temat to od razu przypomniał się Leporowski.
Ze skąpych opisów Żuławskiego (innych obecnie nie pamiętamy) wynika, że jeżeli nie był pionierem w Tatrach w tej dziedzinie to zdaje się jako pierwszy dorobił się sławy.
Może zatem zwolennicy tej wspinaczki (i nie tylko) mogliby nam przybliżyć tę chyba inspirującą dla nich postać. Wszak szacunek dla historii chyba jakiś się należy.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Jagiellonia w Tatrach pisze:Towarzysz Wiesław
ręce opadają
gwoli nauki ,w komunizmie obowiązywała dialektyka zarówno słów ,jak czynów i towarzysz Wiesław był dialektycznie równy z innymi ,natomiast dążenie do urawniłowki było powszechne
"kontrola powinna być wszechmożna ,wszechobecna ,wszechpotężna - Lenin"
Swoją drogą cóż za salony ,jaki poziom kultury od kilku stron nam się objawia ;)
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

No chyba, że założysz Dagomar, że tylko Lenin miał rację i pod warunkiem, że te 3 wyrazy to alfa i omega komunizmu.
Ale co wobec tego z Trockim. Czy jego poglądy na komunizm są gorsze ?
Mao też by miał w tej sprawie sporo do powiedzenia, zrobił dla komunizmu znacznie więcej aniżeli Stalin i Lenin razem wzięci.
Albo czy istnieje coś takiego jak ideologia doskonała ? Hm a to ciekawe.
Tak bez sporów, interpretacji, pytań ???
Chyba to nie 'żywczyk' ... od którego się odcinamy, pozostawiając wolną wolę innym.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

to żywczyk w życiu ,że tak się wyrażę. Wolność czynienia bez barier stawianych przez społeczeństwo ,cywilizację ,a dalej przez przez sumienie i rozsądek może uszczęśliwić jednostkę ,albo zgubić miliony. Ideologia doskonała to ideologia dla robotów lub świętych ,no ,przynajmniej chcących być świętymi. Problem w tym ,że zawsze trafi się ktoś ,kto nie zawracając sobie nią głowy sięga pełnymi garściami i bierze wszystko
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jagiellonia w Tatrach pisze:Gdy powstał ten temat to od razu przypomniał się Leporowski.
proszę bardzo:
Mit Zamarłej jako krwiożerczej ściany pragnącej ofiar zaczął zdominowywać społeczeństwo. Nie zdołało to jednak powstrzymywać przed wspinaczkami coraz to nowych śmiałków. Znaleźli się nawet tacy co pokonywali drogę samotnie, bez żadnej asekuracji. Wyczynu tego dokonał m. in. poznaniak Jerzy Leporowski. W czasie I Wojny Światowej był lotnikiem i prawdopodobnie dzięki temu miał całkowitą niewrażliwość na ekspozycję. W Tatry przyjechał nie znając zupełnie zasad taternictwa, ani nikogo ze środowiska wspinaczkowego. Zmusiło go to do samotnych wspinaczek. Gdy pewnego dnia dosiadł się do starych taternickich wygów w schronisku w Pięciu Stawach i oświadczył, że właśnie przeszedł bez żadnej asekuracji południową ścianę Zamarłej Turni wzbudziło to niedowierzanie a nawet wręcz zgorszenie. Po chwili całe towarzystwo udało się do Dolinki Pustej i tutaj na oczach wszystkich Leporowski przeszedł ścianę jeszcze raz w czasie 40 minut. Mit ściany został poważnie nadszarpnięty. W 1928 roku Leporowski wspinał się samotnie północnym filarem Koziego Wierchu. Po przejściu około 80 metrów drogi runął wraz z ruchomym blokiem do Dolinki Koziej.

W obiegu istnieje kilka wersji tego zdarzenia, niektóre jako chłopak słyszałem od ludzi, którzy Leporowskiego znali. Opis, który skopiowałem z netu jest taką "średnią" tych wersji. Zgadza się, że był lotnikiem ale wtedy wykonywał mało romantyczny zawód - był kupcem. Miał niewielki sklep w Poznaniu, bodajże z tekstyliami i sam stał za ladą. O Tatrach gdy przyjechał nie miał prawdopodobnie zielonego pojęcia. Teoria, że alpinista "dojrzewa" do żywca, że poprzedza to długi trening i w ogóle te wszystkie teoryjki i ideologie prezentowane przez Manuele się nie trzyma kupy. Przyszedł, popatrzył i wlazł. Zresztą każda ówczesna wejście realizowane klasycznie (hakówka była w powijakach) jest tożsama z wejściem żywcowym, bo przecież lina, haki itd wejścia nie ułatwiają a tylko zabezpieczają, co zresztą przy jakości ówczesnych lin należałoby umieścić w cudzysłowie. No, czasami pomagała, tak jak p. Eli Ziętkiewicz z Bednarskim na tejże Zamarłej Turni.
Zagadką jest dla mnie dlaczego Leporowski, już po wejściu w środowisko nadal chadzał czasami samotnie a było to wówczas bardzo rzadkie. Nie wiem, może jak to Poznaniak ufał tylko sobie? Pamiętam mojego ojca - "idź weź drabinę, przystaw do jabłonki i nazbieraj jabłek". Idę, stawiam, tata sprawdza i "nie, sam wejdę, jeszcze spadniesz". Tacy już są Poznaniacy.

dagomar pisze:"kontrola powinna być wszechmożna ,wszechobecna ,wszechpotężna - Lenin"
Psiakrew, to Lenin? A ja myślałem, że Kaczyński lub Giertych! :P
Gość

Post autor: Gość »

Szanowny Panie Janie,

Polecam film Master of Stone V i pozostale czesci tego kultowego filmu. Kto wie moze cos Pan zrozumie na temat zywcowania po zapoznaniu sie z tym filem w co watpie ale film polecam:

Obrazek

Na filmie zobaczy pan jak Pani Davis zywcuje droge o trudnosciach 5.11 w przeslicznym rejonie Moab w Utah.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Nie mam tego. Pożyczysz? Podaj adres (wszak mieszkasz w Koszalinie), wsiadam w Porszaka i za 5 minut jestem. Przywiozę flaszkę.
Filanc

Post autor: Filanc »

Janek, daruj sobie - to w telewizji leci co drugi tydzień :D
Gość

Post autor: Gość »

Janek pisze:Nie mam tego. Pożyczysz? Podaj adres (wszak mieszkasz w Koszalinie), wsiadam w Porszaka i za 5 minut jestem. Przywiozę flaszkę.
Panie Janie, Ja jestem abstynentem i nie pije. Po drugie Pan mnie obrazil i nie mam ochoty na Pana twoarzystwo.

Dodam jeszcze, ze na na okladce Master of Stone V jest Dan Potter ktory wlasnie zywcuje droge Nos na El Capitan, w pieknym stylu. Steph Davis w pieknym stylu zywcuje naprawde powazna droge w Moab. Dan Osman daje wspanialy popis swojego zywcowania na drodze w Dolinie, ktora zrobil w kilka minut. Napewno ktos z formulowiczow ten film ma lub nawet cala serie i ci z mial checia pozyczy.

Pozdrawiam
Waclaw Jarzabek
Audrey_Horne

-#1
Posty: 41
Rejestracja: czw 09 lis, 2006

Post autor: Audrey_Horne »

Wacławie, przecież wiadomo, że p. Jan i jego kolega filanc mają do czynienia tylko z jednym typem żywca (+ ewentualnie ze sobą nawzajem).

Wracając do tematu, to MoS jest filmem obowiązkowym. Mam nadzieję, że niektórym z czytelników tego forum otworzy nieco oczy na pewne sprawy.

Polecaam też zapoznanie się z dorobkiem Jima Beyera - niektóre z jego solówek (hakowych) choć pokonywane z liną, to tak naprawdę wypełniają definicję żywca - zwłaszcza te ze stopnia A-Death.
Gość

Post autor: Gość »

Jeszcze dodajmy np. taki wyczyn Pana Jacka Czyza ktory byl autorem drogi Quo Vadis na El Capitanie i ktory zrobil ta droge solo, haczac ale wycena jest wprost niesamowita. Trudnosci tej drogi sa bardzo powazne.
Audrey_Horne

-#1
Posty: 41
Rejestracja: czw 09 lis, 2006

Post autor: Audrey_Horne »

.......no i artykuł Marcina Wernika w (przed?)ostatnich GÓRACH nt. żywcowego przejścia Międzymiastowej na Mnichu.......

Wspinaczka na żywca to coś więcej niż jazda na oklep ;-)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Audrey_Horne pisze:Wacławie, przecież wiadomo, że p. Jan i jego kolega filanc mają do czynienia tylko z jednym typem żywca
Pomyłka, preferujemy Okocim i Tyskie. Spróbuj, Ałdrejka, nie pożałujesz. Z serca ci z Filancem życzymy. :D
Filanc

Post autor: Filanc »

Audrey_Horne pisze:Wspinaczka na żywca to coś więcej niż jazda na oklep
A gdzieś Ty była sama, kwiatuszku wdzięczny?
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Audrey_Horne pisze: Wspinaczka na żywca to coś więcej niż jazda na oklep ;-)
To dla ludzi z jajami, nie dla mięczaków, jakby powiedziała Laura.
To muszą być wybrańcy, osoby predestynowane do przeżycia.
Czy oni nie mają przypadkiem czegoś wspólnego z Krzysztofem Kononowiczem? :think:
Gość

Post autor: Gość »

Hannibal pisze:
Audrey_Horne pisze: Wspinaczka na żywca to coś więcej niż jazda na oklep ;-)
To dla ludzi z jajami, nie dla mięczaków, jakby powiedziała Laura.
To muszą być wybrańcy, osoby predestynowane do przeżycia.
Czy oni nie mają przypadkiem czegoś wspólnego z Krzysztofem Kononowiczem? :think:
Nie Hanibalu to wybor do ktorego sie dorasta. Jedni sa wstanie sie na to zdecydowac inni nie a jeszcze inni za do zywcowania zmuszeni sytuacja w jakiej sie znalezli podczas wspinaczki. Zywcowanie jest bardzo osobistym przezyciem dla osoby wspinajacej sie.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Ale to są słowa, którymi posługiwała się Laura i Manuel. Chyba ich znasz?
Gość

Post autor: Gość »

Znam ja i ona ma 100% racje. Kazdy kto sie wspina potwierdzi jej slowa. Osobiscie znam kilkanascie osob ktore zywcuja. Moj bardzo bliski znajomy lubi konczyc wspinaczkowy dzien robiac niektore drogi na zywca. Latwiejsze robi bez butow. Taka wspinaczka ma zupelnie inny wymiar emocjonalny. Jest to swoistego rodzaju katarzis i moge ci powiedziec ze wiekszoc wspinajacych sie powyzej pewnej granicy zywcuje dla przyjemnosci. Jest to naturalna ewolucja.
Zablokowany