prasa fachowa, na prosbe jasia
-
Audrey_Horne
-

- Posty: 41
- Rejestracja: czw 09 lis, 2006
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Hani - Kuba i inni mają rację, kojarzenie Kurtyki z 50 podciągnieciami to tak gdybyś powiedział o np Michaelu Schumachcerze, ze to ten co z Dortmundu do Monachium przejechał w 5 godzin (przykład, nie wiem ile jest z Dortmundu do Monachium)
Bez przesady, tego ktoś kto sie nie wspina albo nie interesuje za bardzo nie musi wiedzieć. Wystrczy, ze Wojciech Kurtyka wielkim wspinaczem jest.No więc powiedz kucu tak bez zaglądania do Googla (tylko nie oszukuj!) jakie (minimum 5) przejść Kurtyki uważasz za najwybitniejsze w skali międzynarodowej? Jesteś na forum teraz, więc odpowiedz od razu. Bardzom ciekawa twej wiedzy i opinii..
Dobra, przyznaję się do błędu. Zadowoleni?
Bezsensowne było w tym wypadku kojarzenie go z tymi podciągnięciami.
Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że ostatnio jestem dosyć mocno w temacie siłki. Stąd te podciągnięcia.
O Kurtyce było gdzieś w jednej z książek, które miałem okazję przeczytać, ale ostatnio po prostu mniej się tym zajmuję.
Jednak zdania na temat żywcowania nie zmieniam, żeby było jasne. I jeszcze raz powtarzam - jest to zdanie osoby, która się nie wspina. Oczywiście chodzi mi o żywcowanie w ścisłym tego słowa sensie. Żeby nie było, że jestem przeciwko jakiemukolwiek wyjściu w góry.
Bezsensowne było w tym wypadku kojarzenie go z tymi podciągnięciami.
Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że ostatnio jestem dosyć mocno w temacie siłki. Stąd te podciągnięcia.
O Kurtyce było gdzieś w jednej z książek, które miałem okazję przeczytać, ale ostatnio po prostu mniej się tym zajmuję.
Jednak zdania na temat żywcowania nie zmieniam, żeby było jasne. I jeszcze raz powtarzam - jest to zdanie osoby, która się nie wspina. Oczywiście chodzi mi o żywcowanie w ścisłym tego słowa sensie. Żeby nie było, że jestem przeciwko jakiemukolwiek wyjściu w góry.
starość nie radość
,,niemożliwe? wyglądasz na 65 conajmniej. Powinneś się lepiej odżywiać, mniej popijać, postarać się o działkę i chodzić do parku na spacerki, najlepiej z jakąś dobrze zakonserwowaną babcią. ''
dziękuję, dziękuję stary
lecę adidaski wdziać i zapitalam do parczku
a nuż sie jakaś panienka trafi
pozdrawiam
no kurde wróciłem , babć żadnych nie było ale jak pięknie w tym parku...
jeszcze raz dzięk za pomysł

dziękuję, dziękuję stary
lecę adidaski wdziać i zapitalam do parczku
a nuż sie jakaś panienka trafi
pozdrawiam
no kurde wróciłem , babć żadnych nie było ale jak pięknie w tym parku...
jeszcze raz dzięk za pomysł

-
Audrey_Horne
-

- Posty: 41
- Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Janek pisze:No i znowu Photoshop byłw robocie. To chyba jakaś obsesja. Nie potrafi inaczej.
Czy to już jakaś obsesja Janku? Czemu piekne zdjęcia w ten sposób szkalujesz? Masz jakieś poważny problem ze sobą i ze swoim stosunkiem do ludzi. Sanatorium pod Banem dobrze by zrobiło
A do p. Hannibala - 50 raz to się teraz podciągają kobiety (np. ja "w te dni", bo normalnie to jeszcze z 10 dołożę), więc wiązanie "Zwierza" li tylko z drążkiem jest dla niego uwłaczające. Wiem, że nie o to ci chodziło (ale ale - czyżby....?), no więc proponowałabym jaśniejsze prezentowanie swoich myśli.
Dobra, jest uwłaczające. Było to perfidne zagranie z mojej strony.Audrey_Horne pisze: A do p. Hannibala - 50 raz to się teraz podciągają kobiety (np. ja "w te dni", bo normalnie to jeszcze z 10 dołożę), więc wiązanie "Zwierza" li tylko z drążkiem jest dla niego uwłaczające. Wiem, że nie o to ci chodziło (ale ale - czyżby....?), no więc proponowałabym jaśniejsze prezentowanie swoich myśli.
Wiesz, jest takie powiedzenie "diabeł siedzi w szczegółach". A powiedzenie to jest tym prawdziwsze im o bardziej specjalistycznych zabawach mówimy.Hannibal pisze: Chodziło mi o szczegóły, a nie o ogólnie pojęcie, drogi Kubo.
A możesz ten ścisły sens zdefiniować? Mi jakoś umyka, zwłaszcza w kontekście przytoczonym przez Laurę. Wręcz wydaje się pojęciem niejednoznacznym.Oczywiście chodzi mi o żywcowanie w ścisłym tego słowa sensie.
Nie jest to polemika wyłącznie z Tobą. Przegrzebując się przez wątek główny zauważyłem, że niektórzy naprawdę chcieliby się czegoś dowiedzieć. Nie wiem może tu zaglądną. A i może tak być, że problem wynika z różnic pojęciowych.
Mi chodzi o to, że przyjąłeś, iż zespół musi/powinien zrobić to w 3.5 godziny. Ale to raczej będzie robił w takim czasie bardzo sprawny zespół. Przy tej konkretnej drodze to można dużo czasu nadrobić właśnie sensownie się asekurując np. w załupie, która jest łatwa a z tego co pamiętam niespecjalnie krucha. Przy czym sensownie oznacza tak by to było szybko. W końcu teren II jest dostępny dla zaawansowanej turystyki.Janek pisze: Paryski podaje 3.5 godziny z Kotła. I tak cały czas pisałem. Do tego jakieś 1.5 h z Morskiego do Kotła, chyba się nie pomyliłem? Tak więc nie wiem o co chodzi z tym przegięciem. Paryski w opisie nie podaje czasu poszczegolnych wariantów, mogą więc być różnice.
Jak już pisałem to myśmy tą drogę (zakładając że nie mówimy o dwóch różnych Świerzach - chodzi o drogę na wsch ścianie Mięgusza?) robili coś 5 godzin (od wejścia w ścianę do szczytu). A czas nam taki wyszedł bośmy się szczególnie starannie asekurowali nawet na tych odcinkach "dla rowerów górskich".
Pozdrawiam,
Kuba
Dokładnie tak, żeby Świerza zrobić szybciej, w jakieś 3-3,5 godziny, trzeba w kilku miejscach inaczej pomykać. Wszystko zależy od sprawności zespołu i tego, jak się będą asekurować w łatwych miejscach.KubaR pisze:Jak już pisałem to myśmy tą drogę (zakładając że nie mówimy o dwóch różnych Świerzach - chodzi o drogę na wsch ścianie Mięgusza?) robili coś 5 godzin (od wejścia w ścianę do szczytu). A czas nam taki wyszedł bośmy się szczególnie starannie asekurowali nawet na tych odcinkach "dla rowerów górskich".
Pozdrawiam,
Kuba
KubaR -
Powiem tak -
Moją intencją było ogólne odniesienie się do istoty żywcowania. Jednak, jak widać, zbaczałem trochę z tej płaszczyzny.
Jeśli chodzi o ścisły sens tego słowa to powiem tylko tyle, że nie odnosi się ono do sytuacji, gdy np. ktoś przejdzie jakiś fragment bez łańcuchów, czyli...
mam na myśli trasy stricte wspinaczkowe. Oczywiście zaraz ktoś zada pytanie, czy to już od dwójki, a może od trójki...
Powiem tak -
Moją intencją było ogólne odniesienie się do istoty żywcowania. Jednak, jak widać, zbaczałem trochę z tej płaszczyzny.
Jeśli chodzi o ścisły sens tego słowa to powiem tylko tyle, że nie odnosi się ono do sytuacji, gdy np. ktoś przejdzie jakiś fragment bez łańcuchów, czyli...
mam na myśli trasy stricte wspinaczkowe. Oczywiście zaraz ktoś zada pytanie, czy to już od dwójki, a może od trójki...
O jakiego Świerza chodzi to wie tylko panna Laura i ten jej partner, Kuba. Podała, że zrobili Świerza na MSW - jak sądze chodzi tu WHP 892 - nic innego raczej nie pasuje. Wedle WHP to 3.5 godziny, ale Paryski nie podaje czasów dla poszcz. wariantów, w zależności który to jest, mogą być różnice. Jak szli Laura i Kuba też diabli wiedzą. Realia są takie - wrzesień, są na szczycie o 18. Zakładając nawet, że szli 5 godzin z Kotła a dojście do Kotła zajęło 1.5 godz to znaczy, że wyszli z Schroniska o 11.3o - też przypóźnawo. Laura się z tego tłumaczy na Brytanie - pisze, że wyszli późno bo ona nie lubi wstawać rano a za to lubi się wspinać wieczorem i w nocy - co pozostawiam bez komentarza. Nie kopiuje tutaj tej wypowiedzi - nie chce mi się szukać, ona przez ostatnie trzy dni popełniła tam ze 300 postów, jako Laura Palmer i Audrey Horne. Trochę tego za dużoKubaR pisze:Jak już pisałem to myśmy tą drogę (zakładając że nie mówimy o dwóch różnych Świerzach - chodzi o drogę na wsch ścianie Mięgusza?) robili coś 5 godzin (od wejścia w ścianę do szczytu). A czas nam taki wyszedł bośmy się szczególnie starannie asekurowali nawet na tych odcinkach "dla rowerów górskich".
-
Audrey_Horne
-

- Posty: 41
- Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Umilknij dziadku Janku, bo nie wiesz co mówisz. (poza tym, Laura i ja to dwie różne dziewczyny - choć z jednego filmu).
Co cię to obchodzi o której wyszli na Świerza? Są wolnymi ludźmi i mogli sobie wyjść nawet o 18:30. Mogli jeść i uprawiać seks na stanowiskach, mogli fotografować, albo się zwyczajnie grzebać. Co cię to obchodzi?! Robiłes w ogóle tą drogę? Robiłeś JAKĄKOLWIEK drogę na Czołówce albo na Wschodniej.........? Ja mam na koncie tylko Surdela i lewego Mączkę latem, ale zimą robiłam Świerza (zajął nam z zejściem ponad dobę, bo było dość przykro), a na prawo Szare i Czarne. Znam trochę ten rejon i wiem, że przy dobrej pogodzie latem można tam wyjść nawet w południe i jak się człowiek spręża to to sobie poradzi przed zmrokiem. Oni się nie spieszyli, to i zeszli po ciemku - I CO CI DO TEGO....??????
EDIT: poprawka ort.
Co cię to obchodzi o której wyszli na Świerza? Są wolnymi ludźmi i mogli sobie wyjść nawet o 18:30. Mogli jeść i uprawiać seks na stanowiskach, mogli fotografować, albo się zwyczajnie grzebać. Co cię to obchodzi?! Robiłes w ogóle tą drogę? Robiłeś JAKĄKOLWIEK drogę na Czołówce albo na Wschodniej.........? Ja mam na koncie tylko Surdela i lewego Mączkę latem, ale zimą robiłam Świerza (zajął nam z zejściem ponad dobę, bo było dość przykro), a na prawo Szare i Czarne. Znam trochę ten rejon i wiem, że przy dobrej pogodzie latem można tam wyjść nawet w południe i jak się człowiek spręża to to sobie poradzi przed zmrokiem. Oni się nie spieszyli, to i zeszli po ciemku - I CO CI DO TEGO....??????
EDIT: poprawka ort.
Ostatnio zmieniony pt 10 lis, 2006 przez Audrey_Horne, łącznie zmieniany 1 raz.



