Sentymenty
Sentymenty
Miejscem, które podczas pobytu w Tatrach zawsze odwiedzam,jest...,ponieważ....
Za każdym pobytem w Tatrach staram się chodzić na różne szlaki i raczej nie wracam zbyt często do znajomych miejsc. Są dwa wyjątki - Smreczyński Staw gdzie zawsze zachodzę będąc w pobliżu oraz stary drewniany kościół w Zakopanem przy Jagiellońskiej/Bulwary Słowackiego, położony tuż przy potoku. Nie ma to jak zajść tam w deszczowy dzień i wsłuchać się w szum wody, która dopiero co wydostała się z gór...
:cegla:
:cegla:
Ja nigdy nie mogę odmówić sobie przyjemności posiedzena nad Lodowym Źródełkiem.Mimo że jest blisko jednego z najbardziej uczęszczanych szlaków w Tatrach-to taki tam spokój i mało kto tam zagląda.
I jeszcze Morskie,ale tylko wczesnym rankiem albo późnym wieczorem.
Miło też przesiadywać w cieniu Świnicy,czyli nad Zielonym Stawem.Ech...
I jeszcze Morskie,ale tylko wczesnym rankiem albo późnym wieczorem.
Miło też przesiadywać w cieniu Świnicy,czyli nad Zielonym Stawem.Ech...
Gdzie zawsze wracam???
Hmmm...ach,te sentymenty!!.Stało kiedyś powyginane ,stare drzewo na łące kończącej Drogę na Buńdówki--zaraz Pod Reglami.Wspinałam sie na nie pewnej magicznej ,wrześniowej nocy,kiedy wiał PIEROŃSKI halny a niebo było granatowe.Regle wyglądały wtedy mrocznie jak nigdy.I pięknie.Już nie ma tego drzewa,ale i tak zawsze tam wracam.
Ja staram się iść tam, gdzie mnie jeszcze nogi nie poniosły.
Jednak zawsze idę do Doliny Roztoki. Ten start (od Wodogrzmotów Mickiewicza)...... .
Jak wszedłem pierwszy raz na szlak to się troszeczkę przeraziłem, ale ciekawość jej piękna była silniejsza i teraz co roku ją odwiedzam.
Tam czuję się wspaniale. Staję, patrzę, patrzę...... i nagle: Czesiu - idziemy dalej?
Mógłbym tak długo patrzeć.
Dobrze, że mam zdjęcia i mogę dalej sycić się jej pięknem.
Jednak zawsze idę do Doliny Roztoki. Ten start (od Wodogrzmotów Mickiewicza)...... .
Jak wszedłem pierwszy raz na szlak to się troszeczkę przeraziłem, ale ciekawość jej piękna była silniejsza i teraz co roku ją odwiedzam.
Tam czuję się wspaniale. Staję, patrzę, patrzę...... i nagle: Czesiu - idziemy dalej?
Mógłbym tak długo patrzeć.
Dobrze, że mam zdjęcia i mogę dalej sycić się jej pięknem.
Witaj Agniecha 
Miejscem, które rzeczywscie z sentymentem odwiedzam to Dolina Roztoki, bardzo lubię nią iść w samotności.... mam też sporą słabość do niewielkiej doliny jaką jest dolina biała... a co do Lodowego Źródla ...masz sporo racji Ana,że tam mało kto zaglada, a miejsce jest urokliwe!!!!
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie
Miejscem, które rzeczywscie z sentymentem odwiedzam to Dolina Roztoki, bardzo lubię nią iść w samotności.... mam też sporą słabość do niewielkiej doliny jaką jest dolina biała... a co do Lodowego Źródla ...masz sporo racji Ana,że tam mało kto zaglada, a miejsce jest urokliwe!!!!
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
A co powiecie na taki po południowy wymarsz na Kościelec? (latem na szczycie o 18-19)
Jak widomo szlak jest tylko jeden i łatwo można się przekonać podczas wychodzenia, że na szczycie nikogo nie będzie, ponieważ nikt nie wychodzi więcej, tylko jednostki schodzą
.
Widok jak wiadomo cudowny, większość Orlej Perci w swojej pięknej okazałości. Cisza. Polecam wszytkim!
Oczywicie nie ma w tym nic niebezpiecznego, zejście jeszcze po widoku, nocleg ewentualnie w Murowańcu.
Jak widomo szlak jest tylko jeden i łatwo można się przekonać podczas wychodzenia, że na szczycie nikogo nie będzie, ponieważ nikt nie wychodzi więcej, tylko jednostki schodzą
Widok jak wiadomo cudowny, większość Orlej Perci w swojej pięknej okazałości. Cisza. Polecam wszytkim!
Oczywicie nie ma w tym nic niebezpiecznego, zejście jeszcze po widoku, nocleg ewentualnie w Murowańcu.
Trochę z innej beczki: oglądał ktoś z was kiedyś "Mulholland Drive" Lyncha? Tam na początku filmu, zaraz po wypadku jest taka scena, kiedy Camilla patrzy ze wzgórza na rozświetlone punkciki miasta w oddali. Panuje niesamowita cisza, choć w tle słychać szum miasta i świerszcze...
Podobne wrażenie odnoszę, jak siedzę późnym wieczorem, a w zasadzie już nocą na którymś ze wzniesień otaczających Zakopane (Gubałówka, Antałówka itd). Nade mną gwiazdy, przede mną czarne kolosy, pode mną drgające światłami i doległe miasto...

Podobne wrażenie odnoszę, jak siedzę późnym wieczorem, a w zasadzie już nocą na którymś ze wzniesień otaczających Zakopane (Gubałówka, Antałówka itd). Nade mną gwiazdy, przede mną czarne kolosy, pode mną drgające światłami i doległe miasto...
WitOjcie!! Tak mi się przypomniało,zapewne w zwiazku z nadchodzącym Sylwestrem,jak spędziłam tę magiczną noc 1999/2000 tuż Pod Reglami.Zimno było jak diabli,Zaspy sięgały mi pod same uda(pewno dlatego,że wzrostem krasnoluda przypominam)i te gwiazdy...jak to w bardzo mrozną noc.O pónocy zaczęło sie prawdziwe szaleństwo sztucznoogniowe-z Zakopanego,znad Gubałówki i gdzieś z Tatr-zapewne z Kasprowego.NIebo momentalnie zrobiło się kolorowe,Góry zapłonęły...i marzyłam tylko o tym,żeby móc tam być następnego roku.No cóz...może teraz sie uda?? Jezeli tam powitam przyszły roczek,na pewno dam Wam znać.Bo to miejsce ma coś w sobie niesamowitego,a te góry witały już Nowy Rok kilka tysięcy razy.I skubańce stoją dalej.....Kto by pomyślał.!!POZDRAWIAM
Cześć Konradow!konradow pisze:Wieczorem w Górach jest najpiękniej. Taka cisza jak wtedy czasem panuje to najcudowniejsza muzyka na świecie. Tylko ty i Góry ...
Takie chwile długo się wspomina.
Wiesz co dobre. Dodam do tego śniadanko wraz ze wschodem słońca np. na Szpiglasowym Wierchu ( jest tam takie miejsce w sam raz na rozłożenie karimaty ).
Pozdrowienia
Łazik




