Chodziło mi o szczegóły, a nie o ogólnie pojęcie, drogi Kubo.KubaR pisze: (...) Idąc dalej tym tropem to nie trzeba mieć o niczym pojęcia żeby wyrazić swoją opinię i to do tego kreując się na autorytet. Gratulacje.
Autorytet?
Ja mówię o głupotach, które ktoś wypisuje, a nie o kimś jako głupku. To jest zasadnicza różnica, której właśnie Laura i Manuela nie rozumieją.KubaR pisze: Oczywiście. Natomiast o tym czy ktoś jest głupi czy nie bedziesz decydował Ty? Czy czasem nie jest to jakiś objaw megalomanii? Owszem może Ci się nie podobać, czy możesz uważać, że jest to niebezpieczne ale stwierdzanie czyjejś głupoty wymaga chyba nieco większej wiedzy.
Wybacz ale twoje wypowiedzi na temat wiatru i tysiąca innych czynników które mogą zaskoczyć biednego wspinacza wyglądają na czysto teoretyczne.
Twoja ocena co jest bardziej a co mniej niebezpieczne nie jest niestety miarodajna. A teza od której wszystko się zaczęło czyli "przydatność umiejętności żywcowania" jest jak najbardziej w swej istocie prawdziwa, choć wnioski z niej wyprowadzone (konieczność ćwiczenia tychże) do mnie nie trafiają. Większość wspinaczy do chodzenia bez asekuracji po prostu dojrzewa, czasem później czasem wcześniej. Część potrafi przejść tak krótką drogę w skałach inni dłuższą, a
co poniektórzy nawet skalne ekstrema, a inni długie drogi w górach. A całe mnóstwo nie ma na tyle silnej psychiki by się kiedykolwiek świadomie na to zdecydować, lecz ma na tyle dobrze opanowane wspinaczkowe rzemiosło by w sytuacji tego wymagającej móc zadziałać praktycznie bez asekuracji, czy w parszywym trawkowo kruchym terenie się rozwiązać by niepotrzebnie partnera nie narażać.
Być może znasz nazwisko Wojtka Kurtyki. Pewnie dla części z was jest to jakiś autorytet. A tenże autorytet przeszedł bez asekuracji w skałkach "Abazego" (VI.3+) a na początku lat 90-tych "Chińskiego Macharadżę" (VI.5). Według Twojej definicji to głupol, czyż nie?
Ja mam taką propozycję - przyjedź wiosną w skały. Ja nie piszę tego zlośliwie, mam nadzieję zrozumiesz. Spróbuj. Może Ci się spodoba może nie. Ale myślę, że może będziesz miał inne zdanie. Jest to propozycja całkiem serio, jak coś dane szczegółowe na priva (aczkolwiek wytropienie mnie w internecie jest dość łatwe).
Paryski podaje 3.5 godziny z Kotła. I tak cały czas pisałem. Do tego jakieś 1.5 h z Morskiego do Kotła, chyba się nie pomyliłem? Tak więc nie wiem o co chodzi z tym przegięciem. Paryski w opisie nie podaje czasu poszczegolnych wariantów, mogą więc być różnice.KubaR pisze:Tak więc daj se powiedzieć, że z tym czasem "przewodnikowym" trochę przegiąłeś.

a ja uważam, że wypowiadanie się w temacie, nie mając o nim najbledszego pojęcia jest głupotą. widziałeś na własne gały kiedykolwiek drogę jedynkową? albo może lazłeś kiedyś mokrym trawnikiem za 0+ w lejącym deszczu? chcesz się na tym asekurować (glhf), wydłużając w ten sposób czas przejścia coś trzykrotnie, ryzykując że deszcz zamieni się w śnieg i odetnie drogę do domu? nie widziałeś, nigdzie nie lazłeś, gówno wiesz, więc przestań pieprzyć głupoty. w odróżnieniu od teoretycznych wzorów na poprawne odżywianie się, wspinaczka to jest sytuacja praktyczna, której nie da się rozważać teoretycznie, trzeba ruszyć otłuszczony zad zza biurka i gdzieś poleźć.Po prostu uważam, że narażanie siebie na takie niebezpieczeństwo jest głupotą. Taka jest moja opinia na ten temat. Zresztą powtarzam to już chyba po raz n-ty.
Wybacz, ale jeżeli z całej kariery Wojtka znasz tylko fakt że się podciągnął ileś razy na drążku (a i to myślę, że coś pomyliłeś bo 50-tka to wcale wynikiem jakimś nie jest) to jedyne co mi pzoostaje to pogratulowac Ci wiedzy górskiej.Hannibal pisze: Chodzi ci o tego Kurtykę, który podciągał się na drążku chyba z 50 razy?
Jestes wulgarny i chamski Panie Janku. Czy tez tak sie wyrazasz do swojej zony? Nie chodze po gorach aby kogos jak to mowisz: "przeleciec" tylko po to aby podziwiac ich piekno i byc w towarzystwie przyjaciol i ludzi z klasa. Moja kolezanka Manuela mogla by cie wielu rzeczy nauczyc ale napewno nie kultury.Janek pisze: A przeleciałeś chociaż tą Manuelę? Dobra laska? Leciwa już jest ale może dobrze zakonserwowana?
Jeśli zacytujesz mi moją wypowiedź, gdzie twierdzę, że z całej kariery Wojtka znam tylko fakt, że się podciągał ileś tam razy to dostajesz ode mnie 1000 zł, a może nawet więcej. A jak nie zacytujesz do przyznasz się do tego publicznie, zgoda?KubaR pisze: Wybacz, ale jeżeli z całej kariery Wojtka znasz tylko fakt że się podciągnął ileś razy na drążku (a i to myślę, że coś pomyliłeś bo 50-tka to wcale wynikiem jakimś nie jest) to jedyne co mi pzoostaje to pogratulowac Ci wiedzy górskiej. (...)

To jest właśnie dowód na to, że o wspinaniu i górach nie wiesz nic... Nawet na najdalszym Weście (nie mówiąc o Eaście) ludzie którzy mają cokolwiek wspólnego z górami wiedzą o kogo chodzi, jeśli powie się hasło "Kurtyka". Nie ściemniaj więc, że wyrywa się twe zdania z kontekstu, bo się tylko pogrążasz....Hannibal pisze:Chodzi ci o tego Kurtykę, który podciągał się na drążku chyba z 50 razy?
Jeśli to on to mogę się li tylko odnieść do jego niektórych dokonań.
.... i cała reszta cytatu: BRAWO. O to własnie chodzi. Utarłeś końskiego nosatomtom pisze:a ja uważam, że wypowiadanie się w temacie, nie mając o nim najbledszego pojęcia jest głupotą. widziałeś na własne gały kiedykolwiek drogę jedynkową? albo może lazłeś kiedyś mokrym trawnikiem za 0+ w lejącym deszczu?
Audrey_Horne pisze: To jest właśnie dowód na to, że o wspinaniu i górach nie wiesz nic... Nawet na najdalszym Weście (nie mówiąc o Eaście) ludzie którzy mają cokolwiek wspólnego z górami wiedzą o kogo chodzi, jeśli powie się hasło "Kurtyka". Nie ściemniaj więc, że wyrywa się twe zdania z kontekstu, bo się tylko pogrążasz.... (...)

Nie popisuj się. Chłopak się zaplątał. Nigdy ci się nie zdarzyło zaplątać?Audrey_Horne pisze:No więc powiedz kucu tak bez zaglądania do Googla (tylko nie oszukuj!) jakie (minimum 5) przejść Kurtyki uważasz za najwybitniejsze w skali międzynarodowej? Jesteś na forum teraz, więc odpowiedz od razu. Bardzom ciekawa twej wiedzy i opinii...


Janek pisze:Nie popisuj się. Chłopak się zaplątał. Nigdy ci się nie zdarzyło zaplątać?

Filanc nie dyskutował tam, tylko obleśnie bluzgał. Czytasz Brytana aktywnie Janku, więc może się w końcu wpiszesz, a nie tylko łypiesz zza węgła....Janek pisze:Szczególnie w dyskusji z Filancem na Brytanie.
Dobra odpowiedźtomtom pisze:on się zawsze plącze. ma problem z opanowaniem synchronizacji czterech kopyt, które mu przez te 2253 posty zdążyły wyrosnąć.