prasa fachowa, na prosbe jasia

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Zablokowany
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

chief pisze:
Janek pisze:Zupełnie tak samo jak w przypadku nawet najmniejszego błędu podczas wspinaczki solo, także skutku sił zewnętrznych - np. nagłe zerwanie pogody.
wolna wola, jak nikt nie szkodzi tym drugiemu, to, czemu nie...
Hannibal pisze:A czy ja twierdzę, że przejście turystyczne lawiniastym terenem jest bezpieczne? A poza tym, ja tu się nie chcę wdawać w stopniowanie niebezpieczeństwa. Wiele jest rzeczy równie, czy nawet bardziej niebezpiecznych, ale my tu chyba mówimy o jednym, nie?
negując żywca, tak samo powinieneś negować chodzenie po lawiniastych tematach, bo to niebezpieczne dla zdrowia. Jak ktoś chce łazić na żywca, to niech chodzi, byle innych na "siłę" do tego nie zmuszał poprzez imputowanie braku odwagi, czy czymś innym...
No i właśnie. Pamiętasz może Chief taki post Any-ego, mniejsza z tym w sporze kogo z kim - przebrzmiałe dzieje. A co w nim napisał? Ano to, że z powodu czyjejś fanfaronady ratownicy, często akurat w fatalnych warukach muszą narażać życie aby tego kogoś ratować lub ściągać jego zwłoki (nie zawsze spada się aż na same piargi). I nie można tego skwitować krótko - taki zawód.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Janek pisze:Obawiam się, że Laura i manuela nie podzielają tego poglądu i jeżeli to teraz czytają to za chwilę na Brytanie będzie nowy post - "Tomek.I - kolejny koń lub wałach"
A to niby dlaczego?
Poza tym to ogólnie, zasadniczo mam na takie rzeczy zlew :D i to ciepłym .. ;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Tak, robiłem kiedyś wiele głupich rzeczy. I teraz mówię - to bez sensu.
Ostatnio zmieniony czw 09 lis, 2006 przez Hannibal, łącznie zmieniany 1 raz.
Giaur

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 13 lis, 2004
Lokalizacja: Rzgów
Kontakt:

Post autor: Giaur »

tomek.l pisze:Poza tym to ogólnie, zasadniczo mam na takie rzeczy zlew happy i to ciepłym .. wink
Dokładnie. Widze, że piwo w zielonej butelce dobre na nerwy ;)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Giaur pisze:3. Czas. Trudno by było, żebym np. zakładał asekurację na jakiejś drodze zejściowej w skałach wycenianej na II i przechodzonej przeze mnie kilka razy jednego dnia. Przeca to bez sensu.
Kupa ludzi zginęło w zejściu na łatwych drogach. Bo działa rozluźnienie, satysfakcja z sukcesu itd.
Giaur

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 13 lis, 2004
Lokalizacja: Rzgów
Kontakt:

Post autor: Giaur »

Hannibal pisze:Tak, robiłem kiedyś wiele głupich rzeczy. I teraz mówię - to bez sensu
Czyli, że "byłem młody i głupi, a teraz to..."?
Hannibal pisze:Jest tyle ciekawych i frapujących rzeczy do robienia, a jednocześnie względnie bezpiecznych.
Pewnie, chesz zbierać znaczki - zbieraj, mi nic do tego. Tak samo jak Tobie do tego, że ktoś chce spaść z jakiejś tam ściany.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Janku, riposta zaraz będzie pewnie taka -
Przy schodzeniu po schodach można się przecież potknąć, dostać urazu głowy i zejść z tego świata.
Giaur

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 13 lis, 2004
Lokalizacja: Rzgów
Kontakt:

Post autor: Giaur »

Janek pisze:
Giaur pisze:3. Czas. Trudno by było, żebym np. zakładał asekurację na jakiejś drodze zejściowej w skałach wycenianej na II i przechodzonej przeze mnie kilka razy jednego dnia. Przeca to bez sensu.
Kupa ludzi zginęło w zejściu na łatwych drogach. Bo działa rozluźnienie, satysfakcja z sukcesu itd.
Zgoda - jest to faktem. Nie mowię, że jest to bezpieczne, tylko, że czasami podejmuje się takie ryzyko bo... (i jak wyżej).
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

tomek.l pisze:A to niby dlaczego?
A to się ich zapytaj. Na Brytanie aż wrze oburzeniem, że jakiś tam dziadek samą Laurę Palmer zpostponował podejrzeniem, że nie zna topografii Mięgusza i jest d*** z logistyki etc. W zasadzie to się zastanawiam dlaczego jeszcze żyję. Powinienem zejść na zawał z samego strachu przed nimi. Albo raczej ze śmiechu z ich głupoty.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Giaur pisze:
Hannibal pisze:Tak, robiłem kiedyś wiele głupich rzeczy. I teraz mówię - to bez sensu
Czyli, że "byłem młody i głupi, a teraz to..."?
A teraz też jestem jeszcze całkiem młody, ale staram się bardziej uważać.
Giaur pisze: Pewnie, chesz zbierać znaczki - zbieraj, mi nic do tego. (...)
Na przykład ;)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Hannibal pisze:Janku, riposta zaraz będzie pewnie taka -
Przy schodzeniu po schodach można się przecież potknąć, dostać urazu głowy i zejść z tego świata.
Nie, my sobie z Giaurem oraz Hansiem i Tomkiem rozmawiamy przyjaźnie, tak jakby na panelu akademickim. To te panie(?) z Brytana nie umieją rozmawiać bez obelg oraz wyrażania tak głębokich prawd, że jak ktoś jest stary to odrazu jest głupi i zdemenciały oraz robi pod siebie (w czym je utwierdza niejaki Kazik choć mu już też 60-ka stuknęła).
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Janek pisze: Nie, my sobie z Giaurem oraz Hansiem i Tomkiem rozmawiamy przyjaźnie, tak jakby na panelu akademickim. (...)
W sumie tak. Co nie oznacza, że dyskusja ma być mdła. ;)
Giaur

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 13 lis, 2004
Lokalizacja: Rzgów
Kontakt:

Post autor: Giaur »

Hannibal, Janek to może z drugiej strony:
1. Co złego widzicie w tym, że ktoś ma ochotę pożywcować? Jeden argument Janka już jest - narażanie zdrowia/życia ratowników jak coś się nie uda. Coś jeszcze?
2. Jakieś granice tego co jest złe a co nie. Rozumiem, że jak pojdę na żywca na VI.x to jestem be. No ale jak np ide sobie taką granią np. Lodowego (I)? Albo jak sobie idę Droga Po Głazach? OP bez łańcucha? Giewont? (lol) Jakaś IIka, IIIka? Czy dla każdego te granice są takei same?
Giaur

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 13 lis, 2004
Lokalizacja: Rzgów
Kontakt:

Post autor: Giaur »

A jakbyście na Laure nie narzekali - w ciagu ostatniej mojej doby napisałem na tatry.prv więcej postów niż w ciągu dwóch lat ;). Nie ma to jak dobra promocja.

Ale na razie wystarczy - idę na piwo ;)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Giaur pisze:2. Jakieś granice tego co jest złe a co nie. Rozumiem, że jak pojdę na żywca na VI.x to jestem be. No ale jak np ide sobie taką granią np. Lodowego (I)? Albo jak sobie idę Droga Po Głazach? OP bez łańcucha? Giewont? (lol) Jakaś IIka, IIIka? Czy dla każdego te granice są takei same?
Giaur, nie tak - ja napisalem:
Dyskusja o tym czy żywiec jest dopuszczalny na drodze łatwej a niedopuszczalny na trudnej (proponuje teraz nie podstawiać numerków) jest bez sensu. Cały czas jest tylko jedno pytanie - po co.
Chciałbym zwrócić uwagę, że Polski Związek Alpinizmu cały czas stoi na stanowisku - żywiec nie - choć też trzeba powiedzieć, że trochę z przymrużeniem oka. No i teraz jak ocenić stanowisko PZA - konserwatyzm połączony z hipokryzją czy może inaczej?
PS.
Jeśli zdefiniować żywiec jako wspinaczkę bez asekuracji, to żywcujących jest mnóstwo, choćbt tych co np. na Orlej Perci nie chwytają za łańcuch, albowiem w tej definicji nie mieści się pojęcie trudności. Jeśli przez chwilę przyjmiemy, że żywiec nie dotyczy dróg 0+ lub I - to mam pytanie - a od jakiej trudności a jeśli od trudności "x" to dlaczego akurat ten "x" a nie "y".
Audrey_Horne

-#1
Posty: 41
Rejestracja: czw 09 lis, 2006

Post autor: Audrey_Horne »

Janek pisze:Chciałbym zwrócić uwagę, że Polski Związek Alpinizmu cały czas stoi na stanowisku - żywiec nie - choć też trzeba powiedzieć, że trochę z przymrużeniem oka. No i teraz jak ocenić stanowisko PZA - konserwatyzm połączony z hipokryzją czy może inaczej?
PODAJ więc źródło takiej wiedzy. Najzwyczajniej kłamiesz dziadeńku. PZA nie ma ŻADNEGO stanowiska wobec żywcowania, a czasem przejścia w stylu free solo docenia i nagradza - vice żywiec Andrzeja Lipki na Via Comici (pięćset pięćdziesieciometrowa droga VII-kowa) na Cima Grande di Lavaredo w 2002 roku (na tym samym wyjeździe Maciek Fijałkowski przeżywcował piątkową drogę Dulfera na tej samej ścianie).

Łżesz jak najęty, dyletancie.


EDIT - przejście Fijałkowskiego było w OSie!! a Lipki po jednorazowym przejściu wcześniejszym - ale w poprzednim roku.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Dzik pisze:Z kolezanka Manuela wspinalem sie w Dolomitach
Eee tam, kiedy ty niby byłeś w Dolomitach? :))
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Pewnie był tam wielokrotnie, oczywiście wirtualnie. :))
Albo paluszkiem chodził sobie po trójwymiarowej mapce tych gór.
Gość

Post autor: Gość »

Hannibal pisze:Pewnie był tam wielokrotnie, oczywiście wirtualnie. :))
Wraz z kolezanka Manuela zrobilismy droge Pala del Rifugio na Pale di Martino w 2003 roku w Sierpniu.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Hannibal pisze: Nie trzeba znać żadnych szczegółów wspinaczki, ażeby twierdzić z pełną świadomością, na spokojnie, że żywcowanie (chodzi mi oczywiście o stricte to pojęcie) jest niemądre (eufemistycznie powiedziawszy).
Idąc dalej tym tropem to nie trzeba mieć o niczym pojęcia żeby wyrazić swoją opinię i to do tego kreując się na autorytet. Gratulacje.
Ale głupota będzie tu tępiona, czy ci się to podoba, czy nie.
Oczywiście. Natomiast o tym czy ktoś jest głupi czy nie bedziesz decydował Ty? Czy czasem nie jest to jakiś objaw megalomanii? Owszem może Ci się nie podobać, czy możesz uważać, że jest to niebezpieczne ale stwierdzanie czyjejś głupoty wymaga chyba nieco większej wiedzy.

Wybacz ale twoje wypowiedzi na temat wiatru i tysiąca innych czynników które mogą zaskoczyć biednego wspinacza wyglądają na czysto teoretyczne.

Twoja ocena co jest bardziej a co mniej niebezpieczne nie jest niestety miarodajna. A teza od której wszystko się zaczęło czyli "przydatność umiejętności żywcowania" jest jak najbardziej w swej istocie prawdziwa, choć wnioski z niej wyprowadzone (konieczność ćwiczenia tychże) do mnie nie trafiają. Większość wspinaczy do chodzenia bez asekuracji po prostu dojrzewa, czasem później czasem wcześniej. Część potrafi przejść tak krótką drogę w skałach inni dłuższą, a co poniektórzy nawet skalne ekstrema, a inni długie drogi w górach. A całe mnóstwo nie ma na tyle silnej psychiki by się kiedykolwiek świadomie na to zdecydować, lecz ma na tyle dobrze opanowane wspinaczkowe rzemiosło by w sytuacji tego wymagającej móc zadziałać praktycznie bez asekuracji, czy w parszywym trawkowo kruchym terenie się rozwiązać by niepotrzebnie partnera nie narażać.

Być może znasz nazwisko Wojtka Kurtyki. Pewnie dla części z was jest to jakiś autorytet. A tenże autorytet przeszedł bez asekuracji w skałkach "Abazego" (VI.3+) a na początku lat 90-tych "Chińskiego Macharadżę" (VI.5). Według Twojej definicji to głupol, czyż nie?

Ja mam taką propozycję - przyjedź wiosną w skały. Ja nie piszę tego zlośliwie, mam nadzieję zrozumiesz. Spróbuj. Może Ci się spodoba może nie. Ale myślę, że może będziesz miał inne zdanie. Jest to propozycja całkiem serio, jak coś dane szczegółowe na priva (aczkolwiek wytropienie mnie w internecie jest dość łatwe :-)).

Pozdrówka,

Kuba

P.S. Janek, 3.5 godziny na Świerzu jest do zrobienia przez dobry zespół. Z asekuracją, bo chyba na żywca to zajmuje coś koło 1.5h (nie pamiętam ale chyba to Włodzimierz Cywiński tak zrobił). Z tym, że na przykład mi to zajęło 5 godzin. Było to lat temu 15, mieliśmy same haki ale czołgaliśmy się tak długo ze względu właśnie na zbytnią asekurację na licznych na tej drodze pasażach II. Oraz oczywiście braki w operacjach sprzętowych ale na innych drogach tak z tym czasem nie odstawalismy od czasów przewodnikowych. Tak więc daj se powiedzieć, że z tym czasem "przewodnikowym" trochę przegiąłeś.
Zablokowany