Jezu, ja myślałem że rozmawiamy o wpinaczce w skałach/Tatrach, a nie na pełnym morzu w czasie sztormu na bocianie gniazdoHannibal pisze:jeśli dmuchnie cię wiatr to i tak nic nie poradzisz
prasa fachowa, na prosbe jasia
Jaja sobie robisz, Giaur? Przecież sam doskonale wiesz, jak tam jest. A poza tym wiatr to jest jedno z tysiąca elementów tej niebezpiecznej układanki.
A no tak, o jednym bym zapomniał. Przecież oni są predestynowani do tego, by przeżyć. Oni wybrną z każdej sytuacji.
A no tak, o jednym bym zapomniał. Przecież oni są predestynowani do tego, by przeżyć. Oni wybrną z każdej sytuacji.
Ostatnio zmieniony czw 09 lis, 2006 przez Hannibal, łącznie zmieniany 1 raz.
Ostatnio nie jestem w ogóle w humorze, jakimkolwiek. A słabuję dodatkowo, jak czytam różne pierdoły na różnych forach, słabe to wszystko się już zaczyna robić. Najgorsze, że nie ma za bardzo gdzie dać dyla. (wszędzie to samo się zaczyna robić, albo jakieś patałachy, albo patałachy).Giaur pisze:Hansio jakiś dzisiaj nie w nastroju. Smutny, że znowu go ominęło to co najciekawsze
Hannibal, nie wspinasz się (chyba) a krytykujesz wspinanie solo, to tak, jakby ze ślepym rozmawiać o kolorach.
Ps. a zresztą nie chce mi się...
Hannibal przesadził trochę z tym wiatrem ale Ty z tymi klamami po pachy też. Są miejsca gdzie takich klam nie ma.Giaur pisze:Chcesz powiedzieć, że w Tatrach na codzień nagle zrywają się wiatry, które są w stanie oderwać od ściany dorosłego człowieka, stojącego na dwóch nogach i trzymającego się łapą klamy po pachy?
O jej. Toż to jakiś rycerz w lśniącej zbroi będzie nas bronił przed głupotąHannibal pisze:Ale głupota będzie tu tępiona, czy ci się to podoba, czy nie.
Hannibal, każdy kto chodzi po górach w stopniu trudniejszym niż asfat do Moka czasem żywcuje. Dotrze to w końcu do Ciebie czy nie? Że czasem tak trzeba. Że to czasem jest nawet bezpieczniejsze od innego wariantu. Że czasem się to nawet zdarza na drogach turystycznych. Że nie robi się tego dla adrenaliny ale z konieczności. Choć oczywiście nie zawsze.
Coś się tego tak uczepił, że to głupota? Bo można zrobić sobie krzywdę?
Chodząc czy wspinajc się po górach zawsze można sobie zrobić krzywdę. Żywcowanie jest to dla mnie odpowiednie skalkulowanie ryzyka. Dam radę przejść to idę. Jest mniejsze ryzyko od innego wariantu to idę. Nie mogę się bezpiecznie wycofać to idę.
Każdy kiedyś w górach przeszdł jakiś kawałek na granicy ryzyka. Nie będac nigdzie przypietym. Każdy kto wyrusza wyżej niż tylko do schroniska. I to nawet na trasach turystycznych.
Kto tak nigdy nie zrobił rączka do góry
Tak, no ale ja pisałem właśnie, że różnie bywa i że na łatwych drogach...Janek pisze:Hannibal przesadził trochę z tym wiatrem ale Ty z tymi klamami po pachy też. Są miejsca gdzie takich klam nie ma.
Oczywiście. Jeśli mnie złapie skurcz w łape, do tego wyjedzie mi noga i w tym samym momencie zawieje huraganowy wiatr - no to nie żyję. Przypominasz mi moją matkę: "nie stój przy przepaści bo jak ci się zakręci w głowie i się przewrócisz to spadniesz". Oczywiście. Jakiś czas później stała przy przejściu dla pieszych na samiutkim krawężniku. Tuż przed nią przejeżdżały dosyć szybko samochody. A co gdyby jej się zakręciło w głowie i by się przewróciła na jezdnię?Hannibal pisze:A poza tym wiatr to jest jedno z tysiąca elementów tej niebezpiecznej układanki.
W codziennym życiu jest masa sytuacji, w których jeśli nałoży się kilka czynników to jesteśmy martwi. W ogóle życie jest neibezpieczne.
Dyskusja o tym czy żywiec jest dopuszczalny na drodze łatwej a niedopuszczalny na trudnej (proponuje teraz nie podstawiać numerków) jest bez sensu. Cały czas jest tylko jedno pytanie - po co.Giaur pisze:To zależy. Jeśli np żywcujesz drogi łatwe i utrzymujesz zasadę 3 punktów podparcia - jeden skurcz Cie nie zabije. Wyjedzie noga - zostaje jeszcze jedna, puści łapa - jest jeszcze druga + 2 nogi. Jak ktoś robi na żywca VI.7 - no to faktycznie jest to jazda bez trzymanki
Chciałbym zwrócić uwagę, że Polski Związek Alpinizmu cały czas stoi na stanowisku - żywiec nie - choć też trzeba powiedzieć, że trochę z przymrużeniem oka. No i teraz jak ocenić stanowisko PZA - konserwatyzm połączony z hipokryzją czy może inaczej?
PS.
Jeśli zdefiniować żywiec jako wspinaczkę bez asekuracji, to żywcujących jest mnóstwo, choćbt tych co np. na Orlej Perci nie chwytają za łańcuch, albowiem w tej definicji nie mieści się pojęcie trudności. Jeśli przez chwilę przyjmiemy, że żywiec nie dotyczy dróg 0+ lub I - to mam pytanie - a od jakiej trudności a jeśli od trudności "x" to dlaczego akurat ten "x" a nie "y".
wolna wola, jak nikt nie szkodzi tym drugiemu, to, czemu nie...Janek pisze:Zupełnie tak samo jak w przypadku nawet najmniejszego błędu podczas wspinaczki solo, także skutku sił zewnętrznych - np. nagłe zerwanie pogody.
negując żywca, tak samo powinieneś negować chodzenie po lawiniastych tematach, bo to niebezpieczne dla zdrowia. Jak ktoś chce łazić na żywca, to niech chodzi, byle innych na "siłę" do tego nie zmuszał poprzez imputowanie braku odwagi, czy czymś innym...Hannibal pisze:A czy ja twierdzę, że przejście turystyczne lawiniastym terenem jest bezpieczne? A poza tym, ja tu się nie chcę wdawać w stopniowanie niebezpieczeństwa. Wiele jest rzeczy równie, czy nawet bardziej niebezpiecznych, ale my tu chyba mówimy o jednym, nie?
Obawiam się, że Laura i manuela nie podzielają tego poglądu i jeżeli to teraz czytają to za chwilę na Brytanie będzie nowy post - "Tomek.I - kolejny koń lub wałach"tomek.l pisze:Każdy kiedyś w górach przeszdł jakiś kawałek na granicy ryzyka. Nie będac nigdzie przypietym. Każdy kto wyrusza wyżej niż tylko do schroniska. I to nawet na trasach turystycznych.
Może być kilka aspektów:Hannibal pisze:A więc po co aż tak bardzo to niebezpieczeństwo zwiększać?
1. Oglądałeś kiedyś horror? Zadzwoniłeś sąsiadowi dzwonkiem do drzwi i uciekłeś w dzieciństwie? Jeździłeś na karuzeli/kolejce góskiej? Jeśli tak - to po co? Jest coś takiego jak adrenalina. Są ludzie, którzy zwyczajnie lubią mocniejsze wrażenia. Trzeba przy tym bardzo uważać, żeby nie przekroczyć granic szaleństwa (vide link do filmiku pawełka, podawałem w tym temacie - POLECAM - wzbogaci dyskusję).
2. Ćwiczenie psychiki. Moja np. jest bardzo słaba. Zrobienie jakiejś łatwej drogi na żywca troche ją podbudowuje. Nie wspinasz się, więc trudno Ci to będzie zrozumieć, ale wspinamy się przede wszystkim głową. Przynajmniej na początku.
3. Czas. Trudno by było, żebym np. zakładał asekurację na jakiejś drodze zejściowej w skałach wycenianej na II i przechodzonej przeze mnie kilka razy jednego dnia. Przeca to bez sensu.




