Chodzenie poza szlakiem
W Tatrach zdzrzało mi się chodzić poza szlzkami generalnie wiosną ,gdy leży jeszcze śnieg .Poza tzw. zimowymi wariantami były to przejścia :Czerwona Ławka żlebem i w dół Dol.Staroleśną z ominięciem progu i schroniska , z Polskiego Grzebienia do Białej Wody jak popadnie ,na Koprowy od Dol. Hińczowej wprost z ominięciem Przełęczy (tutaj trochę zabłądziliśmy ) ,oraz na Zadni Granat na wprost strasznym piargiem (również pobłądzenie).
Jesteście tutaj wszyscy doświadczonymi turystami. Ostatnio na Świstówce spotkałam kobietę około 40 lat z córką, która schodziła w stronę MOKa i siedząc na kamieniu strasznie marudziła ( ta kobieta oczywiście) , ze więcej nigdzie nie pójdzie, bo nie ma sensu takie męczenie się. W końcu zwraca się do córki i mówi, że chce miec jakąś korzyść z tego, ze tak się męczy, więc pójdą na zbocze na jagody:-) I poprostu to zrobiły. Żałuję, ze nie złamały sobie nogi- miałyby na przyszłosć nauczkę.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
złamać nogę nieeeee......lepiej byłoby zobaczyć niedźwiedzia...niedźwiedź pewnie zwiałby widząc takiego babsztyla a babsztyl zrobiłby minimum olimpijskie w biegach długodystansowych sprintem
a ja przyznam sie ze w zeszłym roku idąc roztoką do piątki z kompanem, natknąłem sie na kilku "turystów" zrywających co popadnie i w pewnym momencie poleciała ostra wiązanka słowna w ich kierunku....mąż tej babki, co żarła maliny, nawet chciał szykować sie do bitki....takich to tylko w kosmos posłać a nie w góry
a ja przyznam sie ze w zeszłym roku idąc roztoką do piątki z kompanem, natknąłem sie na kilku "turystów" zrywających co popadnie i w pewnym momencie poleciała ostra wiązanka słowna w ich kierunku....mąż tej babki, co żarła maliny, nawet chciał szykować sie do bitki....takich to tylko w kosmos posłać a nie w góry
-
Bogusław Pawłowski
-

- Posty: 258
- Rejestracja: pt 27 lut, 2004
- Lokalizacja: Toruń
Pracując w Instytucie Geografii kilka razy występowałem do Dyrekcji TPN o zezwolenie na poruszanie się w konkretnych rejonach - poza szlakami (1998, 1999, 2000) - zawsze je otrzymywałem. Dotyczyły one okresu letniego. Potrzeby uzasadniałem w różny sposób - głównie chodziło o możliwość udokumentowania na zdjęciach wszystkich stawów tatrzańskich: w ramch dojścia do Zadniego i Wolego, wyskoczyłem na Gładki, obszedłem także Wielki do okoła, po powiadomieniu władz terenowych byłem także na Miedziane (od Szpiglasu), na Gąsienicowej super sprawa to Zadni i Długi (zwłaszcza Zadni) i przejście z pod Świnickiej Przełęczy na Karb (niegdyś znakowany szlak - niebieski), mimo wysiłków nie udało mi się dotrzeć do Dwoistego, gdzie wielokrotnie błądziłem w kosówkach (+ kamloty 1-4m) mimo iż wcześniej całą drogę prześledziłem z Karbu...
W każdym z tych lat zobowiązany byłem do przedstawienia Dyrekcji sprawozdania z wykonanych prac: gdzie byłem, kiedy, którędy i oczywiście jakiś tam zdjęć.
Oczywiście deptania nic nie uzasadnia ale będąc w zgodzie z przepisami trochę inaczej się odkrywa.
Nieuzasadnione kłusy - Furkotna Przełęcz z nad Wyżniego Wahlenbergowego Plesa (15 minut - by do Nefcerki choć trochę zajrzeć).
W każdym z tych lat zobowiązany byłem do przedstawienia Dyrekcji sprawozdania z wykonanych prac: gdzie byłem, kiedy, którędy i oczywiście jakiś tam zdjęć.
Oczywiście deptania nic nie uzasadnia ale będąc w zgodzie z przepisami trochę inaczej się odkrywa.
Nieuzasadnione kłusy - Furkotna Przełęcz z nad Wyżniego Wahlenbergowego Plesa (15 minut - by do Nefcerki choć trochę zajrzeć).
Nie mam nic przeciwko palaczom ,sam paliłem 25 lat ,a nie palę dopiero 3 ,ale przecież można się zatrzymać i odejść na bok ,albo ,no trudno ,wykorzystać do tego podmurówkę schroniska.Tu przecież nie chodzi o te nieszczęsne papierosy ,ale o chamstwo ,którego zawsze było pełno n.p. nad morzem ,a w górach nie ,bo tu dotąd jeździli ludzie nieco inni ,którzy nawet spici jak świnie mieli sporo uroku. Cóż ,szkoda ,że się to zmienia
- pewnie, że głupota... podczas wędrówki... co innego podczas odpoczynku...Hogarth pisze:hmmm to też głupota palić podczas wędrówki...ale czego to ludzie nie wymyślą.....
Ale CHAMSTWO!!!dagomar pisze:Piszecie o fajnych turystach - w tym roku podczas tzw. długiego weekendu majowego kobieta na szlaku wypaliła papierosem dziurę gościowi w kurteczce tak na oko 800-1000 zł. Nie zauważył ,z kobietą szedł bysio 2m,120kg . Poszkodowany nie zauważył ,ja jakoś nie miałem śmiałości zareagować.
Jak by mi tak zrobiła z premedytacją, to chyba bym jej sieknął i dał nogę przed tym dwumetrowcem. Może by mnie nie dogonił.
Na szczęście nie mam takiej drogiej kurtki, która mogłaby być obiektem zazdrości "pustaczków".






