żywczyk

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

laura palmer pisze:kolejny punkt poparcia dla przydatności chodzenia bez (dobrej)asekuracji
ale to indywidualny wybór, dla mnie chodzenie bez dobrej asekuracji nie jest wartością samą w sobie i jest bezsensu, jeśli można taką założyć. Są drogi na których nie ma szans na dobrą asekurację, ale wtedy i ich wycena jest wyższa w związku z tym, ale to nie znaczy, że jest to żywcowanie tylko specyfika drogi
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

ale to indywidualny wybór, dla mnie chodzenie bez dobrej asekuracji nie jest wartością samą w sobie i jest bezsensu, jeśli można taką założyć. Są drogi na których nie ma szans na dobrą asekurację, ale wtedy i ich wycena jest wyższa w związku z tym, ale to nie znaczy, że jest to żywcowanie tylko specyfika drogi
nie luka, wyceny nie są wyższe, są takie same. jest tylko czasem zaznaczone w przewodniku, ze klopoty z asekuracją, ale wycena zalezy tylko od rodzaju ruchów w skale

chodzenie bez dobrej asekuracji ma wartość etiudową, żeby nauczyć się sobie bez niej radzić, kiedy naprawdę będzie to potrzebne

poza tym dla niektórych ma wartość rozrywkową, bo lubią ten sport po prostu. I nikt nie ma prawa ich za to potępiać, to jest kwestia etyczna, każdy sam odpowiada za swoje sumienie.
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

laura palmer pisze:nie luka, wyceny nie są wyższe, są takie same. jest tylko czasem zaznaczone w przewodniku, ze klopoty z asekuracją, ale wycena zalezy tylko od rodzaju ruchów w skale
masz papiery taternika i gadasz takie bzdury?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Laurko, przestań bo co kolejny argument to kolejna wpadka. Swierz z Humpolą zrobili to po raz pierwszy w 1921, trudniejsze warianty zrobiono w latach 1926 i 1927, między innymi Dorawski i Szczuka. No to dołóżmy na to z godzinkę. Co oni miele wtedy za szpej? Idź sobie do jakiegoś muzeum i obejrzyj. Ale dobrzy byli, nie takie ciapciaki jak Ty i Twoi kolesie! Nie pogrążaj się mała.
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

ja tam powiem tylko tyle ze chodzenie na zywca to trzeba miec mocna psyche i oczywiscie jaja,wariatem tez troche musi byc inaczej by nie chodzil na zywca.
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

masz papiery taternika i gadasz takie bzdury?
a co ty masz za papiery ze sie w ogole odzywasz w tej kwestii.

gdyby wycena zalezala od asekuracji to w skalkach drogi nieobite w ogole by nie mialy żadnych wycen, ale mają identyczne, a choćby można przejść TR i będzie to samo

powiedz mi jaką nieobitą VIkę zrobiles co byla technicznie łatwiejsza od obitej
bo ja ci mogę wymienic droge kruchą, z hujową asekuracją i to taką że III byla trudniejsza od skałkowej Vki, a choćby i ta na Cima Margerita, którą Manuela pociągnęla prawie bezprzelotowo taka byla. IIIki mialy przewieszki, hehe
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

Swierz z Humpolą zrobili to po raz pierwszy w 1921, trudniejsze warianty zrobiono w latach 1926 i 1927, między innymi Dorawski i Szczuka. No to dołóżmy na to z godzinkę. Co oni miele wtedy za szpej? Idź sobie do jakiegoś muzeum i obejrzyj.
no i temu że sprzętu nie mieli, to musieli do polowy przeżywcować, to im wyszlo 3 i pol godziny.
znowu dziadzio poparl mą rację
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

same operacje sprzętowe na 17tu wyciągach, samo przeciąganie liny, to kupa czasu

świerz se policzyl tylko wspinanie, bo i przewijać co nie mial
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Zostawmy to co Swierz robił a czego nie robił. Wracam jednak z uporem do tego waszego schodzenia z Mięgusza bo kręcisz aż brzydko i zaczynam mieć wątpliwości czy ty w ogóle kiedykolwiek byłaś na Mięguszu. No to jak schodziliście. Zrozumiałem na razie, że zlękliście się grani bo zjazd no to więc jak? Wyjaśnij starszemu panu jak to było.
PS.
Na marginesie - jeśli się gdzieś nie załatwisz to też będziesz kiedyś miała skończoną 70-ę. Weź to łaskawie pod uwagę. Nawet nie wiesz jak to szybko się stanie.
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

odkąd mamy szpej przechodzenie dróg niebezpiecznie się się wydłużyło w czasie.

ci co kiedys nie mieli popierdalali 3 razy szybciej, bez operacji sprzętowych, byle szybciej, byle jak najkrócej byc w niebezpiecznym miejscu
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

laura palmer pisze:gdyby wycena zalezala od asekuracji to w skalkach drogi nieobite w ogole by nie mialy żadnych wycen, ale mają identyczne, a choćby można przejść TR i będzie to samo
Wyobraź sobie kluczowy moment na drodze, który stanowi o trudności tej drogi, za stopnie masz jakieś parchy i głównie na tarcie a chwyty są nie pewne i mikroskopijne a musisz wykonać długi ruch do dajmy na to chwytu małego w dodatku nie wygodnego, no ogólnie konkretne trudności w dodatku na sporej wysokości gdzie jest za Tobą konkretna lufa, dodam, że możliwość pewnej asekuracji była dobrych 10 metrów niżej. Podsumowując konkretna trudność w dodatku asekuracja wątpliwa.
I teraz wyobraź sobie, że nagle przed kluczową trudnością pojawia się spit piękny... Więc jak trudność a co za tym idzie wycena nie zmaleje?
A przede wszystkim im jest droga łatwiejsza tym więcej możliwości by samemu gdzieś coś zachaczyć i nie potrzeba by asekuracja była stała.
laura palmer pisze:a co ty masz za papiery ze sie w ogole odzywasz w tej kwestii.
A co do moich kompetencji by z Tobą o tym rozmawiać to niestety nie mam papierów taternika tak jak Ty, bo wspinam się tylko w skałach, ale też, staram się nie wygłaszać opinii na temat których nie mam pojęcia
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

no juz mówilam jak szliśmy
w zasadzie dwa razy tam bylam , raz ściśle granią i ze zjazdem z turnicy mięguszowieckiej, ale to dluzsza i trudniejsza wersja

wiec powtarzam dziadziowi jeszcze raz, najpierw podeszlismy granią na zachód, bo z samego szczytu schodzenia to nie ma, kiedy znaleźliśmy dogodny kominek do zejścia, jakiś IIwy (II w dól to jak IV ka w górę)
to zeszlismy troche na slowacką stronę, ale żadnej wygodnej ścieżki po głazach, jak to brzmi w nazwie, to tam nie bylo, natrafiliśmy za to na kopczyki wzdłuż ścieżki, która trawersowala wzdłuż grani, jakies 50m poniżej grani, potem może 100m. Ale ta ścieżka byla miejscami bardzo eksponowana, i miala kilka trudnych miejsc, może IIIwych, więc szliśmy z lotną. I bylo ciemno ciemno, a kopczyków szukać w ciemności nie jest fajnie.
dlatego upieram się że należy ćwiczyc żywcowanie

łatwo tak gadać jak się pierdzi w fotel, ale gdyby dziadzio sam tam wtedy byl, to by inaczej kwiczał
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Ale powiedz jak to było z tym schodzeniem z Mięgusza na Przełęcz Hińczową. Bo kręcisz tylko i zmieniasz temat, ty gwiazdo światowego wspinania i następczyni Wandy Rutkiewicz. :D
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

laura palmer pisze: ci co kiedys nie mieli popierdalali 3 razy szybciej, bez operacji sprzętowych, byle szybciej, byle jak najkrócej byc w niebezpiecznym miejscu
Tyle, że której książki o tematyce tatrzańskiej bym nie czytał tam piszą, że ten zleciał, tamten zleciał, itd. Kurcze, tyle świetnych ludzi poszło przedwcześnie do piachu... I co, imponuje Ci to, że "popierdalali 3 razy szybciej"?
Ostatnio zmieniony ndz 05 lis, 2006 przez Hannibal, łącznie zmieniany 1 raz.
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

I teraz wyobraź sobie, że nagle przed kluczową trudnością pojawia się spit piękny... Więc jak trudność a co za tym idzie wycena nie zmaleje?
to tylko pozór, drogi sie najpierw wycenia a potem obija

jeśli ty ją wyczules na VI.1, bo nie miales przelotu, to tak naprawdę ona miala VI. a tobie sie wydaje , ze to przez ten spit. strach zawsze podnosi wycene, ale to fikcja
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

laura palmer pisze:dlatego upieram się że należy ćwiczyc żywcowanie
Zgadzam się z Tobą że trzeba ćwiczyć psyche bo jest ona ważna w tym sporcie i to chyba jedyna płaszczyzna na której się zgadzam z Tobą
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

laura palmer pisze:wiec powtarzam dziadziowi jeszcze raz, najpierw podeszlismy granią na zachód, bo z samego szczytu schodzenia to nie ma, kiedy znaleźliśmy dogodny kominek do zejścia, jakiś IIwy (II w dól to jak IV ka w górę)
to zeszlismy troche na slowacką stronę, ale żadnej wygodnej ścieżki po głazach, jak to brzmi w nazwie, to tam nie bylo, natrafiliśmy za to na kopczyki wzdłuż ścieżki, która trawersowala wzdłuż grani, jakies 50m poniżej grani, potem może 100m. Ale ta ścieżka byla miejscami bardzo eksponowana, i miala kilka trudnych miejsc, może IIIwych, więc szliśmy z lotną. I bylo ciemno ciemno, a kopczyków szukać w ciemności nie jest fajnie.
dlatego upieram się że należy ćwiczyc żywcowanie

łatwo tak gadać jak się pierdzi w fotel, ale gdyby dziadzio sam tam wtedy byl, to by inaczej kwiczał
Kochaneńka, prowadziłem tą ścieżką z kopczykami faceta co tydzień przed tym pierwszy raz znalazł się w górach i nie miał najmniejszych trudności. No i żadnych II i IV tam nie ma, z czego wynika, że poprostu brak ci podstaw w orientacji na ścianie. Jeśli było ciemnawo to pewnie, że trudniej ale masz tu dodatkowy argument aby nie byczyć się w wyrku tylko wychodzić rano. Pogrążasz się Mała.
luka

-#3
Posty: 218
Rejestracja: pt 15 lip, 2005
Lokalizacja: Toruń

Post autor: luka »

laura palmer pisze:to tylko pozór, drogi sie najpierw wycenia a potem obija
To dowiedz się tego w takim razie od swoich znajomych może cię uświadomią że wyceny nie są stałe i zmieniają się miedzy innymi wraz ze wzrostem ilości punktów asekuracyjnych w kluczowych momentach
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

wątpię, ale nawet jeśli, to gór to i tak nie dotyczy

może ty uświadom swoich znajomych, bo moi znajomi mówią co innego
Awatar użytkownika
oskar

-#5
Posty: 603
Rejestracja: pn 26 wrz, 2005
Lokalizacja: Maków Podhalański

Post autor: oskar »

kurde czemu ja mam wrażenie że w waszej dyskussji prawda leży pośrodku (przynajmniej merotoryczne) , bo jeżeli chodzi o wyzwiska to remis (bezsensu)
Zablokowany