Speed to najlepiej mieć we własnych nogach. Ja tam nie jestem zwolenniczką wspomagaczy. W górach najlepiej mi smakuje Pluszsz ewentualnie Isostar (grapefruitowy) głównie ze względu na doskonały w smaku płyn gaszący pragnienie,bo jakoś specjalnego speeda po tym nie czuję. Niezastąpiona jest też herbatka z cytryną w schronisku lub podczas postoju na szlaku,potem plecak na plecy i w drogę- czego i Wam kochani życzę
Mariusz pisze:(...) Czyżbyś zażywał codziennie tego Speeda, wyciskając swoje serie, Hannibalu Macieju?
Pan Maciej już ci odpowiada (;) ) -
Jeszcze nie miałem okazji, aby zażyć tego Speeda. To po pierwsze.
Po drugie, nie jest to produkt, który jest to codziennego użytku. Raz na jakiś czas, gdy po prostu istnieje taka potrzeba.
Ale znam opinie osób, które go wzięły. Jedni sobie go chwalą, inni twierdzą, że zupełnie na nich nie działa. Przypuszczam, że ci drudzy to w większości tacy, którzy "nie stronią" od dużej ilości kawy.
Aha, jest jeszcze coś z guaraną - http://sklep.bodyzone.pl/index.php?d=produkt&id=608
Eee, to żeś mnie Pan zmartwił. Zupełnie nie stronię od kawy, wyrabiając codziennie normę kofeiny zawartą w 100g Speed8. Można więc przypuszczać, że po zażyciu tegoż preparatu zrobiłbym się senny.
Mariusz pisze:Eee, to żeś mnie Pan zmartwił. Zupełnie nie stronię od kawy, wyrabiając codziennie normę kofeiny zawartą w 100g Speed8. Można więc przypuszczać, że po zażyciu tegoż preparatu zrobiłbym się senny.
Zapewne, Mariuszu, zapewne.
Możesz jeszcze zobaczyć, jak na Ciebie działa ten produkt z guaraną, Korean Ginseng, American Ginseng oraz Siberian Ginseng.
Ja ostatnio wziełam ze sobą Isostar,ale nic nie czułam..Nie jestem smakoszem takich trunków,ale chciałam spróbowac..i nic..Z drugiej jednak strony jestem kawoszem..i w plecaku znalazło sie takze miejsce na termos z ..kawą moze to przez to..
mam takie jedno pytanie do znawców..
nigdy mi sie to nie zdarzało,ale podczas dwóch ostatnich tras wymagajacych podciagania i wzmozonego nacisku przy wyjsciu na łydki, kilkakrotnie złapał mnie skurcz (łydek).Czy to oznaka np braku magnezu????
Iwona30 pisze:(...) Czy to oznaka np braku magnezu????
Tak, to zapewne może być oznaka braku magnezu. Ale wynika to też z niedostarczania wszystkich potrzebnych witamin i pierwiastków śladowych. Ponieważ oczywistym jest, że nie sposób zabierać ze sobą całego warzywniaka to jedynym rozwiązaniem jest jakiś porządny zestaw, np. jakiś Multi Pack firmy Trec.
Agaar pisze:Ja w tym roku piłam w górach coś tam wzmacniającego, już nawet nie pamiętam co, i też mi to nic nie dawało. Tak... po prostu było coś słodkiego.
Pewnie jakiś shit. Spece od reklamy cały czas działają...
Może to kwestia psychiki.
Nigdy nie byłam nastawiona na picie jakiś wzmacniaczy i póki co uważam, że mi nic nie dają.
Powera w górach dają mi widoki, nic więcej nie trzeba
Mi powera daje odpowiednio zbilansowana dieta. Natomiast w górach jest o nią dosyć ciężko.
Głosicie obywatelu teorie. W górach się je,co się ma i co przyjmuje żołądek Zwłaszcza w ciut wyższych górach (nie mylić z Himalajami-bo to zupełnie inna bajka ) "Moi" panowie zaopatrzyli się na wyjazd w Alpy w obiadki typu liofilizanty http://www.travellunch.pl/ niestety ich żołądki wolały wybrać mój chudy rosołek z kostki z masą suszonych warzyw podsypany kaszką kuskus
...a poważnie...Hanni możesz być spokojny,podczas tygodniowych,2tygodniowych wypadów w góry można przeżyć bez liczenia kalorii i wartości odżywczych
Iwona pisze:,podczas tygodniowych,2tygodniowych wypadów w góry można przeżyć bez liczenia kalorii i wartości odżywczych
Jasne. I człowiekowi nic od tego nie będzie. Mi to najbardziej smakują szynki turystyczne itp., coś, co podchodzi pod mięso, bo jak obiadów normalnych nie ma, to chociaż coś
Iwona pisze:(...) ...a poważnie...Hanni możesz być spokojny,podczas tygodniowych,2tygodniowych wypadów w góry można przeżyć bez liczenia kalorii i wartości odżywczych
Oczywiście, że można. Ale jakie są tego skutki? Chociażby spadek wagi o parę kilo.
Natomiast mając taką wiedzę, jaką teraz mam jestem w stanie jakoś tę dietę zbilansować. Wcześniej też jadłem, co popadło i było to fatalne rozwiązanie - przynajmniej dla mnie.