Agaar pisze:Pewnie, że można.
Jednak gdyby na tak wysokie szczyty wchodzili ludzie, którzy są pasjonatami i mają doświadczenie, to byłoby o wiele lepiej. Nieprawda? Takie to wszystko smutne
Skoro im to pasowało to czemu się martwisz za nich?
Zresztą gdyby tak ortodoksyjnie zastosować kryterium wchodzenia "po kolei" na coraz wyższe szczyty to na Mt. Blanc raczej mało kto by się wybrał-życie jest za krótkie
Chłopaki mieli taki pomysł i go zrealizowali-jak dla mnie to jest ok.
Ludzie... po co jeździć w góry? Nie dość, że się człowiek musi namęczyć żeby gdzieś wejść, to jeszcze niebezpiecznie. Często pada i silne są silne wiatry. Wszystko drogie.
Normalnie żadnych korzyści
A nóż, a widelec, ktoś, to szuka różnych informacji i górach w necie, weźmie to na serio
Agaar pisze:Ludzie... po co jeździć w góry? Nie dość, że się człowiek musi namęczyć żeby gdzieś wejść, to jeszcze niebezpiecznie. Często pada i silne są silne wiatry. Wszystko drogie.
Normalnie żadnych korzyści
Agaar, bądź konsekwenta! Przyczyń się do zmniejszania tych tłumów.
No bo w sumie każdy może tak powiedzieć, że mu cholernie przeszkadzają te zatłoczone szlaki i chciałby, ażeby inni zrezygnowali. No ale w ten sposób to każdy zostanie i będzie tak jak jest obecnie. Jasna logika, Agaar?
OK. To znaczy, że uważasz, że istnieje w populacji tatrzańskiej dosyć pokaźna grupa, która nie rozumie piękna tych gór, tak? A może rozumieją oni to piękno w inny sposób niż ty. Każdy jest przecież inny, nieprawdaż?
Wybacz za te słowa, ale twoja wypowiedź była z lekka protekcjonalna.
Agaar pisze: W jakim celu ktoś, kto nigdy nie interesował się górami, nie pociągały go wędrówki, chce wejść na dach Europy?
Może żeby mieć się czym pochwalić wśród znajomych?
Może po to, ażeby odreagować tą ciągłą pracę zawodową. Może przyszedł taki moment, że te osoby uznały, iż coś należy zrobić, że bezustanne przesiadywanie w pracy bez żadnej konkretnej formy skutecznego odpoczynku wykończy ich. No i wybrali góry, wysokie góry. Ja uważam, że wybór był trafny. Nie oceniam przy tym ich przygotowania do tej wyprawy, żeby było jasne.
Hannibal pisze:No i wybrali góry, wysokie góry. Ja uważam, że wybór był trafny. Nie oceniam przy tym ich przygotowania do tej wyprawy, żeby było jasne.
To co oceniasz? Że mogli się oderwać od tej pracy? Mogło się to dla nich źle skończyć. Właśnie przez to, że nie mieli żadnego przygotowania.
Stwierdzam tylko, że wybór był trafny. Nikogo tutaj nie oceniam. Natomiast przygotowanie do takiej wyprawy musi oczywiście być. To nie ulega żadnej wątpliwości.
Natomiast ja odniosłem się tutaj do innej płaszczyzny tej sytuacji, więc prosiłbym raczej o komentarz do mojej wypowiedzi na tej płaszczyźnie, a nie innej.
Jak słyszałem to umieszczenie w c.v. zapisu, że się było na Mont Blancu bradzo podwyższa szanse otrzymania dobrej i wysoko opłacanej pracy. Mogę zrozumieć tych co podejmują to wyzwanie. Nie rozumiem tylko dlaczego zapomina się o tak ważnej rzeczy jak aklimatyzacja. Ta okoliczność przekreśla całkowicie ich racjonalność postępowania w fazie planowania bo to jest skrajny idiotyzm za, który mogą jeszcze srogo zapłacić bo skutki potrafią się objawić po znacznym upływie czasu.
Natomiast pracodawcy, którzy biorą takie osiągnięcia za walor raczej mnie śmieszą - ot, menażerątką z bożej łaski, już coprawda nie w białych skarpetkach i adidasach do giemnego garnituru ale nie wiele lepiej.
Ten artykuł jest szkodliwy - mogą się znaleźć naśladowcy i tym razem może się nie zakończyć szczęśliwie - przypominam, że 6 czy 7 Polaków zgimęło w tym sezonie w Alpach, najczęściej wskutek podobnych błędów.
Według mnie warty.
Może ktoś przeczyta, że wchodzi się w tak trudnych warunkach i wyrzuci taki pomysł z głowy.
Z resztą może nie... bo podają tutaj argumanty "za" jak i "przeciw".
Agaar pisze:(...) Z resztą może nie... bo podają tutaj argumanty "za" jak i "przeciw".
Moje "za" odnosiło się tylko do jednego aspektu tej materii. Jeśli chodzi o pozostałą część to sprawa jest tak jasna, że nie chciało mi się dodatkowo nad nią rozwodzić.
Janek pisze:Tomasz z kolegą nie byli odpowiednio ubrani do wyprawy w tak ekstremalne warunki. Zakładali narciarskie spodnie ogrodniczki, kaski paralotniowe i wiązane proste raki. Buty mieli zwykłe - do chodzenia latem po górach. - Naszym ekwipunkiem zwracaliśmy powszechną uwagę, bo wyglądaliśmy jak kolorowo zdobione choinki i odróżnialiśmy się od idealnie wyekspediowanych westmanów. Z przerażeniem się nam przyglądali - wspomina ze śmiechem Tomasz.
no masz,to człowiek łazi po Tatrach,Karpatach,ciuła na sprzet..,mysli..Mont Blanc...moze kiedys...Moze jeszcze przedtem np Swinica zimą, moze wspinaczka na Łomnice,Lodowy,Kieżmarski,jakis trening na skałkach..kurcze a tu tak po prostu...No nie,ten tekst mnie rozwalił
Ale widac,jak to zatytułował Janek-"mozna i tak.."Tylko jakos tak brakuje w tym wszystkim tego czegos...