Agaar pisze:W jaki sposób zaczęliście zimową przygodę z górami?
Jednym z największych błędów, jakie robią turyści, to to, ze jak znają i sporo chodzą po Tatrach w warunkach letnich, to myślą, ze już cos wiedza........tym czasem lato, a zima (czasem także wiosna) w Tatrach, to zupełnie różne tematy....
Ja, (czyli chodziłem już sporo po Tatrach w lecie i bywałem w zimie w Beskidach) w ta pułapkę "myślową" wpadłem i zacząłem przygodę z Tatrami w zimie bardzo kretyńsko....mianowicie Dol. Kondratowa - Suche Czuby - Kasprowy - Murowaniec. Oczywiście bez raków, czekana i kole 25 kg. plecakiem.
Na całe szczęście znalazła się na mojej drodze dobra dusza, która w schronisku na Kondratowej mi ten zamysł odradziła....może i nawet uratowała mi życie....
Jednak i mimo to podczas tych pierwszych paru dni dawałem tylko niezłego "ciała"..
Uwagi Iwony z poczatku tematu, warto sobie wziąć do serca, lecz termos z ciepłym płynem powinien być obowiązkowo, a rękawiczki to dwie pary...
Doswiadczenie w zimie zdobywa się stopniowo i powoli, wiec nie śpiesz się, młoda jesteś....zima jest piękna, ale niesie ze sobą poważne pułapki i niebezpieczeństwa, których lekceważenie, czy nieznajomość mszczą się bezlitośnie...
Życzę powodzenia...na "nowej drodze życia"
