Muzyka

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

MiG pisze:Jeśli tak nie jest to znaczy tylko tyle, że utwór nie nadaje się na przebój. Bo jest zbyt trudny.
Wszyscy ci artyści a raczej próbujący wykonywać ten zawód i którym sie nie powiodło a raczej nie zarabiają pieniędzy naogół usprawiedliwiają się tym, że ich muzyka (malarstwo, książka, wiersz, rzeżba itd) są "trudne". A to "trudne" naogół pokrywa brak talentu, brak rzemiosła, brak pomysłu itd. A tak naprawdę to dzieło sztuki weryfikuje czas. Ja to widzę np. po muzyce mojej młodości czyli jazzie. Ostało się z 10%, co dziwne bardzo często ci, których kiedyś oskarżano o schlebianie kiepskim gustom a ci koryfeusze, nad którymi cmokano z zachwytu teraz nie istnieją. Tak więc nie jestem pewien czy akurat Katie Melua. Poczekajcie 40 lat.
Louis Armstrong - mówiono tandeciarz, komercja - dyski się sprzedają jak świerze bułeczki. Modern Jazz Quartet - ekstaza kiedyś - ze świeczką nie znajdziecie w sklepach muzycznych.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Janek pisze:(...) Tak więc nie jestem pewien czy akurat Katie Melua. Poczekajcie 40 lat. (...)
Nigdy nie ma się 100% pewności. Ale można domniemywać, że z prawdopodobieństwiem dążącym do 100 - TAK.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Mnie w współczesnej muzyce "niesymfonicznej" (nienawidzę podziału na tzw. mużykę poważną i rozrywkową, to jest sztuczny podział) razi jedno - większość wykonawców to straszne smutasy, zero radości z tego co robią, nadęta i sztuczna powaga, jakaś pieprzona misja niby zbawiania świata. No to popatrzcie na muzyków jazzowych i nie tylko jazzowych, pogranicza też, folku itd - sama radość i jeśli nawet czasami nutka smutku to nie udawanego. Dlaczego?
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Jazz ma taką zaletę, że jest niezobowiązujący. Nie trzeba mieć nastroju, nie potrafi zatem przeszkadzać. Choć musiałem do niego dorosnąć. A jak? Wystarczyło raz pójść na koncert i posłuchać na żywca. Człowiek się przekonuje jak to muzycy emanują bombą radości podczas koncertowania, bawią się tym co robią i wcale się nie dziwie, że trudno wśród muzyków jazzowych wypatrzeć smutasa.
Janek pisze:Wszyscy ci artyści a raczej próbujący wykonywać ten zawód i którym sie nie powiodło a raczej nie zarabiają pieniędzy naogół usprawiedliwiają się tym, że ich muzyka (malarstwo, książka, wiersz, rzeżba itd) są "trudne". A to "trudne" naogół pokrywa brak talentu, brak rzemiosła, brak pomysłu itd.
Wyjątek tu stanowi zespół "Ich Troje". Janku, przecie przebój za przebojem, przebojem pogania. Z powodu ilości sprzedanych płyt zaczynałem się podobnie martwić o upadek społeczeństwa jak podczas wygranej PIS-u. Ale co zrobić? Na pewno w obydwu przypadkach historia raczej zgani, niż doceni :P
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

"Iris"? A co powiesz na "Name" z jednego albumu wcześniej?
Nie znam tej piosenki Michale.

:)
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Są niemożliwi, nieźle się chłopaki rozbujali. Warto zobaczyć:
http://a.cappella.patrz.pl/
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Janek pisze:Wszyscy ci artyści a raczej próbujący wykonywać ten zawód i którym sie nie powiodło a raczej nie zarabiają pieniędzy naogół usprawiedliwiają się tym, że ich muzyka (malarstwo, książka, wiersz, rzeżba itd) są "trudne". A to "trudne" naogół pokrywa brak talentu, brak rzemiosła, brak pomysłu itd
owszem ,rzeczywiście tak mówią ,ale czy zawsze chodzi o brak talentu i rzemiosła?
Prawda jest taka ,że większość społeczeństwa na muzyce się nie zna ,większość również ma drewniane uszy i ta większość będzie słuchać "Ich Troje " i tym podobnych. Nie ma w tym niczego złego ,głupotą jest dopiero twierdzenie ,że muzyka ta ,z racji samego słuchania jej przez większość ,staje się przez to dobra. Otóż nie - chała pozostaje chałą ,ale słuchanie jej nie dyskryminuje słuchającego pod żadnym innym względem ,prócz aspiracji do posiadania muzycznego smaku.
To tak ,jak ,jak z każdym innym rodzajem sztuki ,lubimy jelenie ,bądź Modiglianiego i też nie ma w tym niczego złego ,dopóki ów jeleń wisi nad łóżkiem ,a nie w muzeum.
Jest jeszcze jedna niepokojąca właściwość sztuki współczesnej - wartościująca i wszechwładna poprawność ,która wypacza dobry smak. Jak to pisał Łysiak ,obecnie artysta ,który nie potrafi poprawnie namalować konia , sra w kącie muzeum ,siada w tym z głupią miną i tak powstaje niezwykle ambitna i modna instalacja. Niestety w muzyce obserwujemy zjawisko podobne. Artysta ,który sypia z własną matką i jej kotem ,z założenia tworzy muzykę lepszą ,niż cicha myszka o nieciekawym życiu. I to dotyczy zarówno muzyki w dobrym znaczeniu tego słowa ambitnej ,jak i kiczowatej .Dlatego przecież Wiśniewski z czerwoną głową i trzema żonami jest lepszym artystą niż Wiśniewski wracający z prób przed ósmą do nieciekawej żony w nieciekawym domu.
Ale też dlatego kiedyś "dobra" primaballerina obrażała się w połowie koncertu ,a "dobry" pianista wyrzucał fortepian przez okno.
Wydaje mi się ,że muzycy mający coś do powiedzenia zawsze się wybiją - nie na pierwsze strony kolorowej prasy ,ale ilość wykształconych muzycznie ,ale i też wrażliwych ludzi jest na tyle duża ,że na chleb im starczy. Bo przecież ,co też trzeba powiedzieć jasno - jeżeli muzyka ma być tworzona dla kogoś ,to musi tę wrażliwość innych uwzględniać - choćby słuchacze byli nieliczni i w tym kontekście należy się z Jankiem zgodzić ,że jeśli nikt nie rozumie artysty poza nim samym ,to albo coś jest raczej nie tak z samym artystą ,albo wyprzedza swoją epokę. I tak też się zdarzało ,choć rzadko i nielicznym.
Dziwnym trafem największe dzieła ,choć często po latach ,godzą i znawców ,i bezsłuchowców ,i jedni ,i drudzy słuchają ich chętnie ,choć czasami z innych pobudek
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

dlatego trudno oceniać wielkosć dzieła zaraz po jego powstaniu - bo teraz możemy jedynie stwierdzić co nam się podoba a co nie, a to czy coś jest wielkie rozsądzi historia. Dzis nikt nie pamięta, którzy twórcy byli na topie 100 lat temu, o większości z nich zapomniano, tymczasem cenimy takich, którzy wówczas byli znani wąskiej grupie osób, a przez krytykę często bluzgani.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:czyli w 1907 roku przeważnie "na topie" byli kompozytorzy dziś określani mianem "klasycznych"
OK, ale kogo z nich pamiętamy - tych, którzy byli oklaskiwani i wychwalani czy tych, o których wówczas mało kto słyszał. Zobacz ilu wybitnych twórców umierało w biedzie. Tymczasem o największych gwiazdach często zapomniano.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

większość gustuje w muzyce prostej ,czasami prymitywnej i taka jest na topie w danej epoce. 100 lat póżniej zmieniają się gusta ,mody i instrumenty ,więc owa większość ma już inną muzykę ,równie prymitywną ,ale zrozumiałą przez współczesność środków wyrazu.
Wiekopomne stają się te dzieła ,które nie zależą ,lub zależą w niewielkim stopniu od aranżacji ,również instrumentacji , obowiązującego tempa i metrum ,czy modnych brzmień
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

dagomar pisze:Wiekopomne stają się te dzieła ,które nie zależą ,lub zależą w niewielkim stopniu od aranżacji ,również instrumentacji , obowiązującego tempa i metrum ,czy modnych brzmień
dokładnie.Niestety rzadko są doceniane za życia twórców. Oczywiście nie zawsze tak jest - np Mozart. Ciekawy jestem kto z twórców drugiej połowy XX wieku będzie słuchany za powiedzmy 100 lat. Obstawiam nieśmiało Pink Floyd, ale mogę się mylić.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

mefistofeles pisze:Oczywiście nie zawsze tak jest - np Mozart.
noo ,jeśli już mówimy o klasykach ,to bardziej doceniany za życia był Beethoven ,który do książąt krwii pozwalał sobie być czasami grubiański. Mozart jednak był tylko sługą ,choć pożytecznym
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

moje typy na od razu Nightwish , Cradle of Filth ,Kilar ,
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Ciekawy jestem kto z twórców drugiej połowy XX wieku będzie słuchany za powiedzmy 100 lat.
To są bardzo fajne wróżby bo absolutnie bez możliwości sprawdzenia. Nikt nie przyjdzie i nie powie - aleś stary zasunął.
Trochę można wnioskować na podstawie analiz muzyki XIX wieku. Nie podejmuje się żadnych prognoz odnośnie tzw. muzyki poważnej. Z tej umownie "rozrywkowej" na pewno się utrzyma Louis Armstrong (mimo, że tzw. "znawcy" ostatnie 20 lat uznają za komercyjną tandetę). Pink Floyd nie byłbym pewien, prędzej Rolling Stones. Rokowania Beatlesów - moim zdaniem słabe, Leonard Cohen. Problem jest w tym, że teraz ciężar przeniósł się z kompozytora na wykonawcę, wręcz odwrotnie niż chyba do połowy XX wieku. Kompozytor staje się osobą anonimową. Nie wiem czy to jest dobra sytuacja.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Janek pisze:prędzej Rolling Stones
Janku ,proszę ,przecież tam nie ma brzmienia ,to nie przetrwa pokolenia
Łukasz t

-#3
Posty: 192
Rejestracja: pn 22 sty, 2007
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Łukasz t »

dagomar pisze:większość gustuje w muzyce prostej ,czasami prymitywnej i taka jest na topie w danej epoce.

Wypisz, wymaluj - dokonania Piotra Rubika :D
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Łukasz t pisze:Wypisz, wymaluj - dokonania Piotra Rubika
Tu się nie zgodzę do końca - muzyka Piotra Rubika jest prosta, ale nie prymitywna - ona udaje wyższy poziom, jej fani często uważają się przez to za lepszych od innych,bo to jednak orkiestra, dyrygent, trudna nazwa utworu :D.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MK

-#4
Posty: 262
Rejestracja: czw 03 mar, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: MK »

Rubik - fakt, zacząłem ziewać
Ci co dużo słuchają muzyki z natury rzeczy sięgają po nowe brzmienia i te w nich zostają .
Mnie nakręcają 'w górę' Koncerty Brandenburskie Bacha, lub choćby 'w dół' Miserere H.M.Góreckiego, ale lubię dla równowagi podkręcić potencjometr przy Led Zeppelin, Wish Bone Ash, Living Blues.
Klimaty bluesowo - jazzowe, tego jest tyle - cały świat, od archaicznych czarnych muzyków delty aż w końcu po Milesa Davisa z J.L.Hooker'em , K. Jarret'a, B. Frisell'a, J. Śmietanę itd.
Zatem, przede wszystkim słuchamy dużo muzyki, a ona zrobi swoje.
Łukasz t

-#3
Posty: 192
Rejestracja: pn 22 sty, 2007
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Łukasz t »

mefistofeles pisze:jej fani często uważają się przez to za lepszych od innych,bo to jednak orkiestra, dyrygent, trudna nazwa utworu .
Do tego wykorzystanie faktu, że w Polsce kwitnie kult jednostki - JP II. Nazwanie "dzieła" - dla Papieża, i już sprzedaż idzie w góre :D

Mnie osobiście twórczość tega "artysty" śmieszy. Nie ma to jak radosny thrash metal :D ;)
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

Z perspektywy województwa, przez które płynie Rospuda widać, że artystyczny sukces nie oznacza pełnego portfela. Przykłady można mnożyć, a że to forum tatrzańskie to nasuwa się Witkacy. Chlastany przez współczesną mu krytykę utrzymywał się nie z tantiemów, czy apanaży za obrazy, fotografie, powieści czy sztuki teatralne, a z malowania portretów. Dziś uchodzi za geniusza. Chyba.
A że to temat muzyczny to jeszcze taka ciekawostka.
Jednym z założycieli czołowej rockowej grupy na tym świecie - Deep Purple, był niejaki basista Nick Simper. Po nagraniu kilku płyt a przed wydaniem rockowego arcydzieła "In Rock" zespół uznał, że ów artysta odstaje poziomem od reszty i dostał propozycję nie do odrzucenia. Mianowicie podziękowano mu za współpracę, a rekompensatą miały być tantiemy z płyt lub 10000 funtów w gotówce. Jako że zespół nie odniósł poważnego sukcesu ani na polu artystycznym ani ekonomicznym, nie będący wróżką Simper wziął kasę.
Jednak jej nie przepił a założył swój własny zespół i nagrał z nim dwie płyty. Oczywiście obie przepadły wśród setek innych płyt i z komercyjnego sukcesu wyszły nici. A gdyby wybrał tantiemy żyłby w dostatku aż po grób.
Jednak to nie smutny koniec tej opowiastki. Po latach dzieło Simpera zostało dostrzeżone i dziś rockowi maniacy grzebiący wśród pokrytych kurzem winylowych płyt (zamożni) lub ich wznowieniami na CD czy winylami (niespecjalnie zamożni), obie płytki uważają za solidne rockowe rzemiosło. Co więcej są i tacy, a jest ich niemało, którzy debiut tego zespołu uważają za małe arcydzieło, może nie tak wielkie jak "In Rock" ale jednak.
ODPOWIEDZ