Muzyka
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
powiem wam że ostatnio mój ojciec nie źle mnie zaskoczył kupując dwupłytowe wydanie koncertowe Nightwisha...mój ojciec i Nightwish...szok...
byłam w jeszcze większym szoku jak mi powiedział, że słucham bardzo dobrej muzyki i nauczyłam go słuchać ostrzejszsych brzmień..nie powiem poczułam się super...mojemu tacie spoobał się też Remmstein mimo że nie lubi niemieckiej muzyki...
Popełniasz stary błąd - nie doceniasz Rodziców. Ja kiedyś kupiłem Mamie, regularnie chodzącej na koncerty symfoniczne bilet na kwartet Dave Brubecka (to był taki awangardowy zespół jazzowy lat 60-ych). Ku mojemu zdziwieniu wróciła zachwycona. Na moje nieszczęście zresztą bo potem musiałem Jej kupować bilety kolejno na Louisa Armstronga, Big Band Ellingtona i Big Band Count Basiego, Miles Davisa, Sonny Rollinsa itd. To nie były tanie bilety. Potem wyjechałem i edukacja jazzowa mojej Mamy się skończyła.ruda pisze:mój ojciec i Nightwish...szok...
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
ja w sumie od dziecka sluchałam radiowej Trójki i do tej pory zawsze włączona jest u mnie w domu...pamiętam piątkowe wieczory kiedy całą rodzinką obstawialiśmy jaka piosenka będzie na pierwszym miejscu listy przebojów 
fakt czasami nie docenia się rodziców...ja zawsze byłam pełna uznania dla gustu muzycznego mojego ojca natomiast on nigdy nie był zwolennikiem bardziej ostrych brzmień (no może z wyjątkiem Metalliki) dlatego zdziwiłam się że podoba mu się Nightwish
fakt czasami nie docenia się rodziców...ja zawsze byłam pełna uznania dla gustu muzycznego mojego ojca natomiast on nigdy nie był zwolennikiem bardziej ostrych brzmień (no może z wyjątkiem Metalliki) dlatego zdziwiłam się że podoba mu się Nightwish
No, wtedy Trójki jeszcze nie było a już nie pamiętam w którym roku wystartowała Rozgłośnia Harcerska - tam była wyłącznie dobra muzyka. Technika nienajlepsza ale dobór nagrań rewelacyjny. Ale podstawowym źródłem były audycje Willysa Conovera - Jazz of America, niestety tylko na falach krótkich w paśmie 49. Niestety stale fala "uciekała" tak więc o przyzwoitych nagraniach nie było mowy. Zresztą na czym? Ja i tak byłem w konfortowej sytuacji bo posiadałem na spółkę z kolegą magnetofon chyba Dniepr 9 o obrotach 33 z jedną tylko ścieżką, oczywiście tylko wielkie taśmy - kaset wtedy nie było. Jakość dźwięku tego ustrojstwa była o dziwo znakomita, nawet na zakupywanych po znajomości w PR używanych taśmach. Tylko ta waga - to ustrojstwo ważyło ok. 30 kg co powodowało niejakie trudności w przewozie a samochodu nikt z nas dwojga nie miał. Ale i tak byliśmy bardzo poszukiwanymi gośćmi na wszelkie prywatki a przewóz i odwóz należał do gospodarza imprezy. Oj były czasy! Co wy, młodzi, możecie o nich wiedzieć a teraz się wam wciska rozmaite głupoty. A my po prostu żyliśmy, uczyliśmy się, chodzili w Tatry, bawiliśmy się, czasami piliśmy wódkę (piwa raczej nie było, poza jednym Śląskiem), staraliśmy się o jakieś ciuchy aby wyglądać jak ludzie a nie manekiny z Miejskiego Handlu Detalicznego, kochaliśmy dziewczyny a one nas. Zwyczajne życie.diablak1223 pisze:Janek napisał(a):
kwartet Dave Brubecka (to był taki awangardowy zespół jazzowy lat 60-ych
Ci, ktorzy zdarzyli sie wychowac na niekomercyjnej TROJCE, mieli jeszcze okazje poznac.
Spierałbym się. Marcin Kydryński ma swój zestaw ulubieńców ale w porównaniu do sieczki z innych stacji to wygląda interesująco. Specjalnie zresztą nie potrzebuje - mam swoje płyty i zdążyłem jeszcze nim gramofon nie wysiadł do końca przegrać je na CD. Po moim "zejściu" pewnie to zostanie wyrzucone na śmietnik bo kto by tam słuchał klasyki jazzu.Izabela pisze:- jest erzac - audycje Marcina Kydryńskiego
No to masz bardzo "postępowego" Tatę. Metallika! Jak słyszę coś takiego to w popłochu przełączam lub wyłączam radio. Moja nowoczesność skończyła się na Rolling Stonesach i Pink Floydach. Potem czarna dziura lub zgoła komercyjna muzyczka, taka dla ucha - dobrze się przy tym prowadzi auto. Był np. taki włoski piosenkarz - Druppi się nazywał. Podobno to straszny kicz i komercja a ja to lubię słuchać bo mi przypomina moich ulubionych włoskich piosenkarzy z lat 50 - ych. Np Fred Bustaglione - mówi to coś komu. A on takie genialne "pościelówki" śpiewał. Wie ktoś co to "pościelówka"? Pewnie nie - co wy w ogóle wiecie!ruda pisze:ja zawsze byłam pełna uznania dla gustu muzycznego mojego ojca natomiast on nigdy nie był zwolennikiem bardziej ostrych brzmień (no może z wyjątkiem Metalliki) dlatego zdziwiłam się że podoba mu się Nightwish
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Drogi Janku, jestem wstrząśnięty /ale nie zmieszany/ pytanie o poscielówę nie na miejscu, w końcu mamy te paręlat i chociaż dziiaj powiada się, że ludzie tak długo nie żyją..... To :
- audycje Willisa Conovera doczekały się polskiej mutacji pn. Wilis Conower zaprasza z komentarzami Ptaszyna Wróblewskiego, który to prowadził , a lata siedemdziesiąte to już trójka. Teraz zostało Antyradio /94FM/ reszta to straszna komercha i chłam ew lepsze wersje disco polo. Ale na alternartwnej scenie sporo się dzieje, poz MOherowymi beretami sporo nowych , kontestujących zespołów jak choćby ZACIER o starym , dobrym Ryśku Riedlu , notorycznie granym w Anty , nie wspominając. Krótko stary dobry rock żyje i ma się co raz lepiej.
- audycje Willisa Conovera doczekały się polskiej mutacji pn. Wilis Conower zaprasza z komentarzami Ptaszyna Wróblewskiego, który to prowadził , a lata siedemdziesiąte to już trójka. Teraz zostało Antyradio /94FM/ reszta to straszna komercha i chłam ew lepsze wersje disco polo. Ale na alternartwnej scenie sporo się dzieje, poz MOherowymi beretami sporo nowych , kontestujących zespołów jak choćby ZACIER o starym , dobrym Ryśku Riedlu , notorycznie granym w Anty , nie wspominając. Krótko stary dobry rock żyje i ma się co raz lepiej.
Tak nawiasem, ja ten magnetofon miałem do spółki z Andrzejem Wróblewskim ksywa "Prezes", rodzonym bratem Janka Ptaszyna, a obydwaj bracia mieszkali o 100 metrów obok mnie. Mało zresztą kto wie jak powstała ksywa "Ptaszyn", ale jej nie zdradzę bo by mnie chyba Janek zabił przy ew. spotkaniu. A wiesz jaką ksywę miał wtedy Jurek Skolimowski, kumpel Andrzeja Wróblewskiego? "Kibic" (też nie powiem dlaczego) - strasznie się wtedy jąkał, podziwiam go, że to zdołał opanować - ale ten świat jest mały.Andrzej Krystoszyk pisze:Wilis Conower zaprasza z komentarzami Ptaszyna Wróblewskiego,
hmmm... miałem kiedyś egzamin z mikrobiologi u takiego kolesia który zadawał takie pozakonkursowe pytania :
Słuchał Pan kiedyś Fogga ? Co terazmłodzież słucha przy goleniu ? A mógłby Pan zanucić żebym sie dowiedział czy można sie przy tym golić ?
A ja co miałem mu powiedzieć ? Że Slayer , Sepultura i inne takie wynalazki . A jak to zanucić ? Chłop by sie jeszcze pochlastał z rozpaczy nad tą dzisiejszą młodzieżą...
W muzyce ciągle sie coś zmienia - również od strony technicznej - swego czasu znałem np. wszystkie kawałki Ironów stronami LP, a teraz - kompakt nie ma dwóch stron niestety
Słuchał Pan kiedyś Fogga ? Co terazmłodzież słucha przy goleniu ? A mógłby Pan zanucić żebym sie dowiedział czy można sie przy tym golić ?
A ja co miałem mu powiedzieć ? Że Slayer , Sepultura i inne takie wynalazki . A jak to zanucić ? Chłop by sie jeszcze pochlastał z rozpaczy nad tą dzisiejszą młodzieżą...
W muzyce ciągle sie coś zmienia - również od strony technicznej - swego czasu znałem np. wszystkie kawałki Ironów stronami LP, a teraz - kompakt nie ma dwóch stron niestety
Jak Wam się podoba Love song (z repertuaru The Cure) w wykonaniu Lipnickiej i Portera? Wydaje mi się, że brzmi całkiem, całkiem. Rzecz jasna nie tak dobrze jak oryginał.
Co do nowych wersji starych przebojów - nie tak dawno R.Keating odświeżył moja ukochaną Iris(Goo Goo Dolls), ale coś chłopcu nie wyszło
Tym, którzy lubią muzykę filmową, gorąco polecam soundtruck do Miami Vice.

Co do nowych wersji starych przebojów - nie tak dawno R.Keating odświeżył moja ukochaną Iris(Goo Goo Dolls), ale coś chłopcu nie wyszło
Tym, którzy lubią muzykę filmową, gorąco polecam soundtruck do Miami Vice.
Pewien człowiek z górnej półki polskiej muzyki - nazwijmy to niesymfonicznej - powiedział kiedyś tak:
Utwór, który ma ambicje być przebojem musi nadawać się do tego aby człowiek o przeciętnym słuchu był w stanie zanucić po jednorazowym usłyszeniu. Jeśli tak nie jest to znaczy, że utwór jest do d***.
Krzysztof Komeda Trzciński uważany był za muzyka "trudnego" a jednak jego kołysankę z filmu "Dziecko Rosemary" nucił cały świat. On też, nieprzytomny w ostatnich dniach życia.
Wedle tego kryterium 98% współczesnych utworów nadaje się na śmietnik
Utwór, który ma ambicje być przebojem musi nadawać się do tego aby człowiek o przeciętnym słuchu był w stanie zanucić po jednorazowym usłyszeniu. Jeśli tak nie jest to znaczy, że utwór jest do d***.
Krzysztof Komeda Trzciński uważany był za muzyka "trudnego" a jednak jego kołysankę z filmu "Dziecko Rosemary" nucił cały świat. On też, nieprzytomny w ostatnich dniach życia.
Wedle tego kryterium 98% współczesnych utworów nadaje się na śmietnik
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
"Iris"? A co powiesz na "Name" z jednego albumu wcześniej?ana pisze: moja ukochaną Iris(Goo Goo Dolls)
http://www.youtube.com/watch?v=J9wX9kkscRs
Jeśli tak nie jest to znaczy tylko tyle, że utwór nie nadaje się na przebój. Bo jest zbyt trudny. A przebój musi być prosty, tak żeby "człowiek o przeciętnym słuchu był w stanie zanucić po jednorazowym usłyszeniu". I bynajmniej nie powoduje to że jest on wartościowy. A często wręcz przeciwnie...Janek pisze: Utwór, który ma ambicje być przebojem musi nadawać się do tego aby człowiek o przeciętnym słuchu był w stanie zanucić po jednorazowym usłyszeniu. Jeśli tak nie jest to znaczy, że utwór jest do d***.
Także Dream Theater albo też ToolHannibal pisze: w tych 2% znajdują się najprawdopodobniej utwory Katie Melua


