kurs skałkowy - relacja

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Zgadzam się z wypowiedzią Tomka.
Tyle, że jak ktoś chce, to może i dążyć do zawodostwa i znaleźć czas na romantyzm.
Jeżeli ma blisko skały, to czemu by nie. Sama pewnie tak bym robiła ;)
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Agaar pisze:Tyle, że jak ktoś chce, to może i dążyć do zawodostwa i znaleźć czas na romantyzm.
Muszę Ci przyznać, że przed pójściem na kurs myślałem identycznie jak Ty...Jak widzisz po kursie mi się to zmieniło- do końca sam nie wiem czemu...Mi ten romantyzm mój który chciałem sobie w ten wspin wpleść przeszkadzał w realizowaniu tego czego ode mnie instruktor wymagał...Może więc chodzi bardziej o jego podejście, które bardzo chciał mi wpoić a było wyłącznie sportowe? Od początku patrzyłem na niego ( co chyba zrozumiałe) jako autorytet godny naśladowania, więc może dlatego te refleksje o porzuceniu romantyzmu i wspinania rekreacyjnego...
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

tomek.l pisze:Przejście jakiejś drogi na żywca. Czysty romantyzm
Na kursie wszedłeg z instruktorem w burzliwą dyskusję na ten temat po tym jak mi powiedział o przejściu "macharadży" przez W.Kurtykę na żywca ( wyczyn nie powtórzony do tej pory). Wg mnie to już jest szaleństwo i igranie z własnym życiem co znaczy dla mnie po prostu, ze na psyche mu padło....Otrzymałem odpowiedź - a Ty nie jesteś wariatem, że się wspinać chcesz uczyć? ;) :think:
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

horolezec pisze:Muszę Ci przyznać, że przed pójściem na kurs myślałem identycznie jak Ty...Jak widzisz po kursie mi się to zmieniło
Może tak... Na kursie za bardzo nie ma czasu na romantyzm. Cały czas się czegoś uczymy. Obok nas jest instruktor, który patrzy na każdy nasz ruch (szczerze...mnie to troche krępowało :P ale przecież to ich rola żeby nam nic się nie stało). Ja jednak czasem na stanowisku się zadumałam ;)
horolezec pisze:Może więc chodzi bardziej o jego podejście, które bardzo chciał mi wpoić a było wyłącznie sportowe?
To też na pewno jeden z głównych czynników.
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

horolezec, Ty chyba jednak mylisz troche pojecia.

Wspinaczka to SPORT i na żaden romantyzm nie ma tu miejsca. Na kursie uczą jak to naprawde w ścianie jest...Że jest ciężka walka nieraz o przetrwanie, że jest ostro, że jest mokro, że jest zimno i nieprzyjemnie.
To jest wlasnie romantyka tego sportu.
Mój błąd polegał na tym, że była we mnie refleksja i zachwyt, co jak się okazuje osłabia czujność i w trudnych momentach prowadzi do błędu.
A to brak skoncentrowania sie na aktualnie wykonywanej czynnosci.
Mi ten romantyzm mój który chciałem sobie w ten wspin wpleść przeszkadzał w realizowaniu tego czego ode mnie instruktor wymagał...Może więc chodzi bardziej o jego podejście, które bardzo chciał mi wpoić a było wyłącznie sportowe?
Tez bym zrobila to na jego miejscu. Zaden instruktor nie chce aby nieskoncentrowany kursant zaliczyl glebe.
Od początku patrzyłem na niego ( co chyba zrozumiałe) jako autorytet godny naśladowania, więc może dlatego te refleksje o porzuceniu romantyzmu i wspinania rekreacyjnego...
Czy to znaczy ze juz nigdy nie pojdziesz z dziewczyna ogladac zachodu slonca?

Ej, horolezec...kazdy wspinacz to niepoprawny romantyk, nawet jesli o tym nie mowi.


pozdrowienia
uszba
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

horolezec pisze:Muszę Ci przyznać, że przed pójściem na kurs myślałem identycznie jak Ty...Jak widzisz po kursie mi się to zmieniło- do końca sam nie wiem czemu...Mi ten romantyzm mój który chciałem sobie w ten wspin wpleść przeszkadzał w realizowaniu tego czego ode mnie instruktor wymagał...Może więc chodzi bardziej o jego podejście, które bardzo chciał mi wpoić a było wyłącznie sportowe? Od początku patrzyłem na niego ( co chyba zrozumiałe) jako autorytet godny naśladowania, więc może dlatego te refleksje o porzuceniu romantyzmu i wspinania rekreacyjnego...
Gdybym doszedł do takiego wniosku to bym natychmiast dał dyla. Bo to Twoja relacja jakoś bardziej przypomina mi obóz koncentracyjny niż miejsce, w którym mam czegoś się nauczyć aby później w miarę bezpiecznie przezywać mile chwile, Jak to zrozumiałem to nie zamierzasz uprawiać wspinaczki dla przyjemności ale jako jakąs karę. Jeśli wspinanie nie ma być rekreacją ale ciężką harówą to coś tu jest nie tak.

PS. No i nie denerwuj się od razu i przeczytaj to co Ci Uszba napisała.
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

uszba pisze:To jest wlasnie romantyka tego sportu.
Byćmoże. Nie o tego typu romantyżmie jednak mówię. Ja bym powiedział że to jest raczej urok tego sportu, a nie romantyzm ;)
uszba pisze:A to brak skoncentrowania sie na aktualnie wykonywanej czynnosci.
Również mogę się zgodzić, choć słowa o romantycznym podejściu do wspinania i niepoprawnosci takiego podejście padły z ust samego W.Niemca -to nie ja to wymyśliłem. Trudno raczej było się nie koncetrować - wiedzy było mnóstwo więc żeby to jakoś ogarnąć koncetracja była konieczna all the time.
uszba pisze:Tez bym zrobila to na jego miejscu
Tutaj się nie rozumiemy. Na kursie wciąż był sport, sport i sport, a jak ktoś chce powdziwiać ładne widoki to niech idzie na spacer ( nie moja słowa)
uszba pisze:Czy to znaczy ze juz nigdy nie pojdziesz z dziewczyna ogladac zachodu slonca?
Akurat dziś byłem zobaczyć takowy na plaży w Sopocie ;)
uszba pisze:Ej, horolezec...kazdy wspinacz to niepoprawny romantyk, nawet jesli o tym nie mowi.
Tak napisał Jagiełło w "Wołaniu w górach" co nie znaczy, że to prawda, bo poznałem już wielu, ktrzy ni jak nie pasują do tego obrazka nawet tych skrytych ;)
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

Janek pisze:Twoja relacja jakoś bardziej przypomina mi obóz koncentracyjny niż miejsce, w którym mam czegoś się nauczyć aby później w miarę bezpiecznie przezywać mile chwile
W swoim stylu Janku, w swoim stylu :P
No cóż - nawet nie wiem z czym tu polemizować. Pozostaje mi odesłać Cię do ponownej lektury i zwrócenia uwagi na fragmenty, w których zachwalam kursową edukację ;)
Janek pisze:ak to zrozumiałem to nie zamierzasz uprawiać wspinaczki dla przyjemności ale jako jakąs karę. Jeśli wspinanie nie ma być rekreacją ale ciężką harówą to coś tu jest nie tak.
Znowu nieporozumienie. Uwierz mi - gdyby to była dla mnie jak kara nie dałbym rady ukończyć tego kursu. Po 3 dniach codziennego łojenia po 9-10h połączonego z ogromnym przekazem wiedzy teoretyznej człowiek jest zmęczony i musi znaleźć mobilizację by się jakoś trzymać a nie czekać tylko aż się to skończy. Ja ją znalazłem w wielkich chęciach i marzeniach (co skrzętnie juz potem ukrywałem) by dostać się na górę.
Nie ma niestety tak ,że jest czarne albo białe, że jest rekreacja albo harówa...Tak jak napisałem - pozostaję pisząc to wszystko pod silnym wpływem tych co mnie uczyli, a oni nie wspinali się rekreacyjnie. Czy z nimi było więc cos nie tak?
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

horolezec nie myl kursu już z samodzielnym działaniem. Na kursie nie ma czasu a jak jesteś w skałkach sam to możesz robić co ci się podoba.
Oczywiście romantyzm nie oznacza braku koncentracji. Kiedy trzeba należy być skoncentrowanym i robić wszystko aby wspinać się bezpiecznie i sprawnie. Ale są też chwile kiedy można sobie pozwolić na romantyzm jeśli ma się na to ochotę.
Nie wierze, że np. ci którzy wspinali się na Cerro Torre patrzyli tylko na ten kawałek spiczastej skały czysto sportowym okiem w poszukiwaniu chwytów, rys czy skalnych półek, a nie patrzyli sobie na piękno tej góry w zachodzącym czy wschodzącym słońcu.
Wspinaczka naprawdę ma wiele wspólnego z romantyzmem. No może z wyjątkiem tej na sztucznym panelu ;)
horolezec pisze:Wg mnie to już jest szaleństwo i igranie z własnym życiem
A czyż właśnie nie na tym polegały różne romantyczne czyny

Wspinaczka to przede wszystkim przyjemność. Również sport, wyzwanie, rekreacja, odpoczynek. Czasem wszystko na raz a czasem jedna z tych rzeczy.
horolezec a co to znaczy dla Ciebie, bo po tym co napisałeś to już nie mam zielonego pojęcia.
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

tomek.l pisze:Wspinaczka to przede wszystkim przyjemność. Również sport, wyzwanie, rekreacja, odpoczynek. Czasem wszystko na raz a czasem jedna z tych rzeczy.
Oby tak było w samodzielnym działaniu Tomku, bo inaczej na pewno szybko dam sobie spokój.
tomek.l pisze:a co to znaczy dla Ciebie, bo po tym co napisałeś to już nie mam zielonego pojęcia.
To miała być szczera relacja w której chciałem pokazać te przeciwstawne uczucia, które mi towarzyszyły w trakcie kursu.Wiele osób to doceniło i za to jestem wdzięczny. Co to znaczy dla mnie? A to, że jak juz zaczne samodzielnie działać to musi być miejsce na romantyzm, że apsekt sportowy musi odejść na ostatni plan, bo inaczej wątpie żebym się w to bawił.
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

tomek.l pisze:horolezec nie myl kursu już z samodzielnym działaniem. Na kursie nie ma czasu a jak jesteś w skałkach sam to możesz robić co ci się podoba.
Tutaj chyba dałeś mi odpowiedź na wszystkie moje wątpliwości. WIELKIE DZIEKI :)
zdrowawoda

-#1
Posty: 13
Rejestracja: czw 28 wrz, 2006

Post autor: zdrowawoda »

Pozwolę sobie wrzucić swoje 3 grosze, gdyż Horolezec poruszył istotna dla mnie kwestie a ponadto napisał szczerze co myśli co zasługuje na szacunek. Po pierwsze gratuluje skończenia kursu!

Horolezec napisał:
Kilka refleksji natury ogólnej ....
Wspinaczka to SPORT i na żaden romantyzm nie ma tu miejsca
Na kursie uczą jak to naprawde w ścianie jest...Że jest ciężka walka nieraz o przetrwanie, że jest ostro, że jest mokro, że jest zimno i nieprzyjemnie.Że nie ma miejsca na rozczulanie się nad krajobrazem (od tego jest turystyka), nad refleksjami z kręgu filozofii. Liczy się zaliczenie przejścia i to jak najczyściej...

Przede wszystkim chciałbym zauważyć, że każde z tych słów [sport i i tzw romantyzm] można rozumieć wieloznacznie a ja chce chociaż trochę pokazać, ze przeciwstawienie to jest w rzeczywistości niesłuszne, chociaż rozumiem intencje kolegi. Osobiście przez termin wspinaczki sportowej rozumiemy często co najmniej 3 elementy:
1/ Wspinaczka sportowa związana jest z zawodami o charakterze sportowym. W takim ujęciu wspinanie sportowe jest mi zupełnie obce. Nie lubię oglądać zawodów ani brać w nich udziału. W ważnych dla mnie rzeczach nie lubię rywalizacji z innymi. Wspinam się dla siebie. Rywalizacja odarłaby moje wspinanie z tego co dla mnie jest najważniejsze.
2/ Wspinanie sportowe to ciężka praca nastawiona na podnoszenie poziomu wspinania (mam na myśli tutaj raczej czynniki obiektywne, mierzalne). Jeżeli owo podnoszenie poziomu nie jest celem samo w sobie to jestem w jakiejś mierze wspinaczem sportowym. Jak pewnie chyba każdy wspinacz. W takim ujęciu sens traci przeciwstawienie 'sportowa wspinaczka' i 'romantyczna turystyka'. Turystyka również wiąże się z ponoszeniem kwalifikacji i umiejętności, z trudem i wyrzeczeniami. Nieraz więcej wyrzeczeń i bólu kosztuje mnie podejście pod ścianę niż wspinanie
3/ Wspinaczka sportowa to wspinanie w skalach po drogach ubezpieczonych,
3a/ewentualnie również w górach po drogach ubezpieczonych [lub częściowo ubezpieczonych], które z reguły są znacznie trudniejsze niż drogi tradycyjne.

Prawdę mówiąc tylko 1szy element jest mi obcy natomiast inne nie stoją w sprzeczności z elementami które można uznać za tradycyjne.

Przyznam się szczerze ze nie przepadam za takimi określeniami jak 'romantyzm' itp (każdy go pewnie rozumie inaczej) natomiast chce podkreślić, ze w każdym moim wspinaniu (zarówno w skalach jak i w górach jest cos więcej niż wysiłek fizyczny, niż czysta motoryka: jest jakąś prosta mistyka, cos magicznego, jest zachwyt nad pięknem gór, jest kontemplacja ruchu na skale, jest trans wpisany w działanie, jest interakcja z partnerem, podziw dla niego, przyjaźń, jest tez wiele innych przeżyć, które ze sportem nie maja wiele wspólnego. Trudno o tym pisać.
Mój błąd polegał na tym, że była we mnie refleksja i zachwyt, co jak się okazuje osłabia czujność i w trudnych momentach prowadzi do błędu.
To jest kwestia doświadczenia i pewnie w jakimś stopniu predyspozycji. W zasadzie nie powinno to stać w sprzeczności. Kurs to trochę jak szkoła, prawdziwe wspinanie zaczyna się potem.
Ostatnio zmieniony czw 28 wrz, 2006 przez zdrowawoda, łącznie zmieniany 1 raz.
zdrowawoda

-#1
Posty: 13
Rejestracja: czw 28 wrz, 2006

Post autor: zdrowawoda »

tomek.l pisze:
Wspinaczka naprawdę ma wiele wspólnego z romantyzmem. No może z wyjątkiem tej na sztucznym panelu ;)
Wspinanie na panelu ma najwiecej wspolnego z romantyzmem. Tam mozna spotkac najpiekniejsze laski i zakochac sie na amen :D
zdrowawoda

-#1
Posty: 13
Rejestracja: czw 28 wrz, 2006

Post autor: zdrowawoda »

uszba pisze:To jest wlasnie romantyka tego sportu.
dokladnie tak!

w przeciwnym wypadku romantyczne wspinanie pachnie mi nieco rozkojarzeniem i dupowatością, ktora oznacza kłopoty. ale tylko w przypadku gór. w skałach można sobie robic jedną drogę o długości 15 metrów przez cały dzień a przez wiekszosc dnia podziwiać kwiatki oraz tyłeczki, leżec pod skałą, czytać wiersze i wzdychac ...

moża też 'romantycznie' inaczej
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

zdrowawoda pisze:w przeciwnym wypadku romantyczne wspinanie pachnie mi nieco rozkojarzeniem i dupowatością,
Widze ze Kolega zna sie na rzeczy i zgadzam sie z Kolega w powyzszej :D jak i w poprzednich Kolegi wypowiedziach.


Pozdrawiam
uszba


zdrowawoda pisze:kwiatki oraz tyłeczki
Botanika nigdy nie byla moja mocna strona :))
zdrowawoda

-#1
Posty: 13
Rejestracja: czw 28 wrz, 2006

Post autor: zdrowawoda »

uszba napisała:
Widze ze Kolega zna sie na rzeczy i zgadzam sie z Kolega w powyzszej :D jak i w poprzednich Kolegi wypowiedziach.
Dziękuję. Ja już wcześniej zgodziłem się z koleżanką :)

zdrowawoda pisze:kwiatki oraz tyłeczki
Botanika nigdy nie byla moja mocna strona :))
Rozumiem, że mówisz o tych kwiatkach. Chyba tyłeczka nie zaliczasz do roślinek? :)) No i z wypowiedzi można wnioskowac, że na tej dziedzinie wiedzy już się znasz :D
Awatar użytkownika
ml

-#3
Posty: 168
Rejestracja: sob 11 mar, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: ml »

horolezec pisze: Muszę Ci przyznać, że przed pójściem na kurs myślałem identycznie jak Ty...Jak widzisz po kursie mi się to zmieniło- do końca sam nie wiem czemu...Mi ten romantyzm mój który chciałem sobie w ten wspin wpleść przeszkadzał w realizowaniu tego czego ode mnie instruktor wymagał...
Bo kurs to nie jest po to, aby nauczyc Cie romantyzmu i filozofii, ale po to, aby nauczyc Cie wszelkich aspektow technicznych zwiazanych ze wspinaniem. Od Ciebie juz bedzie zalezalo, co z ta wiedza zrobisz. Mozesz ja wykorzystac rownie dobrze do samego przeciorania sie od rana do wieczora po skalach, co do eksploracji ciekawych miejsc i cieszenia sie widokiem.
Awatar użytkownika
dawid91

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pt 22 cze, 2007

Post autor: dawid91 »

Żeby iść na taki kurs skałkowy trzeba mieć jakieś doświadczenie,sprzęt :?
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

dawid91 pisze:Żeby iść na taki kurs skałkowy trzeba mieć jakieś doświadczenie,sprzęt
Nie, nie trzeba mieć ani doświadczenia ani sprzętu. Kurs skałkowy, to nauka wszystkiego od początku.
Problem jedynie może być z butami - tylko gdzieniegdzie wypożyczają.

A co, chcesz iść na taki kurs?
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
dawid91

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pt 22 cze, 2007

Post autor: dawid91 »

Agaar pisze:A co, chcesz iść na taki kurs?
Zastanawiam się tak od dłuższego czasu :think:
ODPOWIEDZ