W temacie czołówek. Przeprowadziłem ostatnio test i stanowczo odradzam pryskanie na rozgrzaną czołówkę preparanem przeciw komarom OFF. Jeśli do tego dojdzie, następuje reakcja chemiczna, w efekcie której rozpuszcza się plastik reflektora.
Agaar pisze:Hanni sorry... czasem mi się przewraca w głowie. (...)
Czy tym samym prosisz mnie o wybaczenie? Jeśli tak, to z wielką trudnością przebaczam ci. Tylko niech mi to będzie ostatni raz.
tomtom pisze:(...) lubie takie ostre laski
Też nie mam nic przeciwko "ostrym laskom". Ale pod warunkiem, że są prawdomówne.
tomtom pisze: (...) pokaze Ci moje czolowki
A jak ja cię kiedyś tam spotkam na szlaku, to cię specjalnie oślepię moją czołówką. I mogę ci zagwarantować, że nie będzie to dla ciebie przyjemne. W każdym bądź razie, jak cię kiedyś ktoś oślepi na szlaku czołówką, to będziesz wiedział, na kogo natrafiłeś.
Odgrzewam temat ale minęło trochę czasu od ostatnich postów i może ktoś mam jakieś nowe przemyślenia na temat użytkowania. Interesują mnie może nawet bardziej noł-nejmy z allegro niż wypasione Petzle. W grę wchodzić będzie prawdopodobnie jednorazowe wyjście nocne w góry a później funkcja domowego awaryjnego źródła światła.
Filanc pisze:Nounejma to kupisz w elektrycznym za rogiem za kilkanaście złociszy
I prawdę mówiąc, jeśli tylko od deszczu osłonisz go dużym daszkiem "bejsbolówki", zbyt dużej różnicy z wypasionym markowym cudem za 200 lub więcej złotych nie zauważysz. Tanie czołówki mają też zwykle sporo większe zapotrzebowanie na energię.
Natomiast przestrzegam przed samodzielnymi próbami dodatkowego uszczelniania taniutkich czołówek za pomocą żywic. Zazwyczaj kończy się to deformacją całej latarki i koniecznością kupienia nowej.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl