Cześć
W poprzednich latach (brak kijków) Wiola zawsze nosiła z sobą opaskę elastyczną na kolano. W tym roku też nosiła, ale nie założyła jej na szlaku. Kijki (Fizan) sprawdziły się. Warto spróbować pochodzić z nimi i samemu przekonać się, lub nie - do nich. Ona zadowolona, że kolana nie odmawiały posłuszeństwa - ja że mogliśmy bez zbędnych stresów śmigać po Tatrach.
Iwona pisze:Czesiek ciiiiiiiichutko - nie wspominaj na tym forum nawet nazwy Fizan
Tak sobie myślę - czy ja czegoś nie doczytałem?
Czy Mariusz był niezbyt zadowolony z pożyczonych od Seby kijków?
Za ciężkie były? Może się połamały? Zdradźcie tę tajemnicę. :aciu:
O ile pamiętam jeden z postów, to Iwona wspominała, że Mariusz nie chciał od niej ani od Asika pożyczyć kijków. Czyżby więc zapomniał wziąć ze sobą w góry kijki pożyczone od Seby? To byłoby do mnie podobne, ale Mariusz?
Byłem bardzo zadowolony z Fizanków, chociaż chyba jednak lepiej chodzi mi się bez kijków. Początki nie były łatwe, bo nie bardzo wiedziałem co z nimi zrobić i jaką techniką ich używać. Ale potem było już lepiej. Zarówno w górę jak i w dół czuć ulgę w pewnych partiach mięśni, chociaż odpada szybsze schodzenie.
Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy przed następnym wyjazdem zdecyduję się na zakup kijków.
Mariusz (8 lat temu) pisze:Czasem widać na szlaku osoby korzystające w wędrówce z kijków teleskopowych - coś a la kijki narciarskie, ale nie do śniegu, tylko do podpierania się w czasie marszu.
Czy ktoś z was używał takich kijków? Czy one faktycznie ułatwiają chodzenie po górach takich jak Tatry? (przy założeniu wędrówki z pełnym plecakiem + śpiwór itd)
To były czasy
A teraz bez kijków człowiek zaczyna czuć się jak dziwoląg jakiś.