Pozdrawiam
Rowerem dookoła Tatr...
Re: Rowerem dookoła Tatr...
No i mnie właśnie coś takiego zaczęło chodzić po głowie. Wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Co tam objechać Tatry, ale pozaglądać we wszystkie dolinki, gdzie tylko można podjechać na 2 kółkach to prawdziwe wyzwanie. Może w przyszłym sezonie mi sie uda tylko............kogo ja namówię na takie wariactwoBarek pisze: reszta tarsek super, a juz Cicha i Koprowa...marzenia;-)no i Zarska i Slaski D.takze![]()
Cala trasa zajela nam:8 dni,zrobilismy 656km, co daje srednia 82km/dzien
p.s. AdiK dzięki za miłe słowa
Re: Rowerem dookoła Tatr...
Tak jak juz wspomnialem pare dni temu,opisze pokrotce jak owa wycieczka wygladala:-)
Pomysl padl chyba z rok temu,ze zamiast lazic po gorach,a prawie wszedzie sie juz bylo,objedziemy je wokolo:-)jakies fora poprzegladalem,m.in. to of cors:-)poczytalo sie co i jak,a,ze roweriem jezdzic lubimy wiec taki wypadzik niepowinien stanowic raczej problemu;-)
Na wiosne kupilem fajny przewodnik Pascala:bardzo fajne opisane 25 tras+mapki:-)polecam!!

No i zaczelo sie w nd 30 lipca od wizyty na dworcu Kaliskim i zapakowaniu rowerow do przedzialu:-)


Dzien 1:31.07.2006Zakopane-Sucha Hora-Vitanova-Oravice-Zuberec-Zvierovka-StawekTatliaka-Zuberec
Dlugosc:82km,czas:6:05,srednia:13,6km/h
Tak to wygladalo na mapce:


Rano na Podhalu pogoda byla nawet w miare,ale nad gorami wisialo jakies niewiadomo co,co ograniczalo widocznosc:


Szybko sie wypokowalismy z pociagu,i ruszylismy w strone Chocholowa:-)gdzie zrobilismy sobie przystanek jakis przy tej pieknej"zabytkowej"
skoczni:


Z gory widok gdyby byl nawet fajny,ale gory jakos srednio sie prezentowaly,jedynie nowo wyremontowana droga w str.Suchej H,wygladala jako tako;-)

Po przejechaniu granicy,jakis zakup w potravinach,zerkniecie na znaczek:
i piekny zjazd w str.Hladowki,gdzie po lewo widac bylo w miare Slowackie zapadne Tatry:-)

dalej znowu w dol wsi,i pierwszy wiekszy podjazd pod wzgorze i tak dojezdza sie do Vitanowej( z Zakopca 25km)pozniej opuszczamy glowna droge i kierujemy sie na Oravice,gdzie docieramy po nast.7km:-)Malo tam domow jakichkolwiek ale baseny i stok maja piekny:-)



Po malym odpoczynku wyruszamy w dalsza droge w str.Zuberca,szkoda ze niema tam znakow jak jechac,ale poco jest mapa w koncu;-)Osobita pieknie sie prezentuje i niemal ciagle jest w zasiegu wzroku!Jedziemy w gestym lesie i po paru km.srednio ostrego podjazdu osiagamy najwyzszy ptk na trasie z Zakopca do Zuberca- Przelecz Borek 940mnpm-
a tak to wyglada na wykresie

droga jak na dosc mala uczeszczana wygalda naparawde dobrze,pare pieknych zakretasow i po paru minutach jestesmy w Dolinie Blatnej,skad sa takie oto widoki:




Jeszcze pare km i jestesmy w okolicy Zuberca,za nami okolo:45km.


Gdzie zastaje na piersza burka
czyli burza:-),przeczekujemy ja na jakies zastavce i jedziemy szukac noclegu,z ktorym w Zubercu niema raczej problemow:-)
Ok 14.jestesmy juz ubytowani,deszcz przeszedl,wyszlo slonko wiec napelniamy butelki i kierunek:Dolina Rohacka:-)
Profil taki:-)

Pamietam jak 2 lata temu ta sama droge do Zvierowki pokonywalismy z buta z plecakami a teraz pieknie na dwoch kolkach:-)i tak po niedlugim czasie ukazuje sie nam owy schron:-)

Ale niejedziemy do niego bo szkoda czasu,tylko zawracamy i dalej w gore Rohackiej:-) Sporo ludzi schodzilo juz jako ze bylo po 15 juz,a my jako jedyni tyklo w gore,wszyscy jacys zdziwieni widza rowery czy co:-))Stromizna jest spora,bo juz lancuch na nawyzszej z tylu i najnizszej z przodu i tak przez ok6km:-)Naprawde pot leci ze wszystkich czesci ciala
a jak sie stanie tu juz wogole powodz na glowie!!! w koncu jakis STOP przy rozjezdzie do Adamculi gdzie odchodzi szlak do Spalonej Doliny i na Banikovske Sedlo:-)Widoczki nawet nienajgorsze:-)


Pozniej dalszy mozolny podjzad,z nadzieja pieknego zjazdu,lecz nie do konca,ale o tym pozniej:



i po niecalej h od Zvierowki docieramy do Bufetu pod Rochaczami:-)

gdzie po parunastu minutach dociera nastepna burka!!!
i chowamy sie do srodka,gdzie przy oknie odgladac mozemy jedynie takie widoki


Po burzy jeszcze pare chwil na stawkiem:



pozegnanie z chata:

i niestety okropony zjadz w dol,a okropny z tego wzgledu ze asfalt mokry a my bez blotnikow i caly czas na hamulcach!!!
,tak pieknie by sie po suchym mknelo,ale co zrobic:-)Wycieczka i tak udana
Na koniec dnia mala rundka wokol Zuberca i czas na jakies capovane pivko:-)



Generalnie,dosc spokojny dzien,niezmoczylo nas nigdzie,wiec niebylo zle:-)
cdn...
...mam nadzieje ze dosc szybko,niewiedzialem ze to pisanie i wklejanie takie czasochlonne
!!!pozdrowka 
Pomysl padl chyba z rok temu,ze zamiast lazic po gorach,a prawie wszedzie sie juz bylo,objedziemy je wokolo:-)jakies fora poprzegladalem,m.in. to of cors:-)poczytalo sie co i jak,a,ze roweriem jezdzic lubimy wiec taki wypadzik niepowinien stanowic raczej problemu;-)
Na wiosne kupilem fajny przewodnik Pascala:bardzo fajne opisane 25 tras+mapki:-)polecam!!

No i zaczelo sie w nd 30 lipca od wizyty na dworcu Kaliskim i zapakowaniu rowerow do przedzialu:-)


Dzien 1:31.07.2006Zakopane-Sucha Hora-Vitanova-Oravice-Zuberec-Zvierovka-StawekTatliaka-Zuberec
Dlugosc:82km,czas:6:05,srednia:13,6km/h
Tak to wygladalo na mapce:


Rano na Podhalu pogoda byla nawet w miare,ale nad gorami wisialo jakies niewiadomo co,co ograniczalo widocznosc:


Szybko sie wypokowalismy z pociagu,i ruszylismy w strone Chocholowa:-)gdzie zrobilismy sobie przystanek jakis przy tej pieknej"zabytkowej"


Z gory widok gdyby byl nawet fajny,ale gory jakos srednio sie prezentowaly,jedynie nowo wyremontowana droga w str.Suchej H,wygladala jako tako;-)

Po przejechaniu granicy,jakis zakup w potravinach,zerkniecie na znaczek:
i piekny zjazd w str.Hladowki,gdzie po lewo widac bylo w miare Slowackie zapadne Tatry:-)

dalej znowu w dol wsi,i pierwszy wiekszy podjazd pod wzgorze i tak dojezdza sie do Vitanowej( z Zakopca 25km)pozniej opuszczamy glowna droge i kierujemy sie na Oravice,gdzie docieramy po nast.7km:-)Malo tam domow jakichkolwiek ale baseny i stok maja piekny:-)



Po malym odpoczynku wyruszamy w dalsza droge w str.Zuberca,szkoda ze niema tam znakow jak jechac,ale poco jest mapa w koncu;-)Osobita pieknie sie prezentuje i niemal ciagle jest w zasiegu wzroku!Jedziemy w gestym lesie i po paru km.srednio ostrego podjazdu osiagamy najwyzszy ptk na trasie z Zakopca do Zuberca- Przelecz Borek 940mnpm-
a tak to wyglada na wykresie

droga jak na dosc mala uczeszczana wygalda naparawde dobrze,pare pieknych zakretasow i po paru minutach jestesmy w Dolinie Blatnej,skad sa takie oto widoki:




Jeszcze pare km i jestesmy w okolicy Zuberca,za nami okolo:45km.


Gdzie zastaje na piersza burka
Ok 14.jestesmy juz ubytowani,deszcz przeszedl,wyszlo slonko wiec napelniamy butelki i kierunek:Dolina Rohacka:-)
Profil taki:-)

Pamietam jak 2 lata temu ta sama droge do Zvierowki pokonywalismy z buta z plecakami a teraz pieknie na dwoch kolkach:-)i tak po niedlugim czasie ukazuje sie nam owy schron:-)

Ale niejedziemy do niego bo szkoda czasu,tylko zawracamy i dalej w gore Rohackiej:-) Sporo ludzi schodzilo juz jako ze bylo po 15 juz,a my jako jedyni tyklo w gore,wszyscy jacys zdziwieni widza rowery czy co:-))Stromizna jest spora,bo juz lancuch na nawyzszej z tylu i najnizszej z przodu i tak przez ok6km:-)Naprawde pot leci ze wszystkich czesci ciala


Pozniej dalszy mozolny podjzad,z nadzieja pieknego zjazdu,lecz nie do konca,ale o tym pozniej:



i po niecalej h od Zvierowki docieramy do Bufetu pod Rochaczami:-)

gdzie po parunastu minutach dociera nastepna burka!!!


Po burzy jeszcze pare chwil na stawkiem:



pozegnanie z chata:

i niestety okropony zjadz w dol,a okropny z tego wzgledu ze asfalt mokry a my bez blotnikow i caly czas na hamulcach!!!
Na koniec dnia mala rundka wokol Zuberca i czas na jakies capovane pivko:-)



Generalnie,dosc spokojny dzien,niezmoczylo nas nigdzie,wiec niebylo zle:-)
cdn...
...mam nadzieje ze dosc szybko,niewiedzialem ze to pisanie i wklejanie takie czasochlonne
Re: Rowerem dookoła Tatr...
DZIEN II : 01.08.06
cz1: Zuberec-Kwaczanske Sedlo-Liptovske Matiasovce-L.Mikulasz
cz2: LM-Ziar-Zarska Chata-Jakubovany-LM
Dlugosc: 89km, czas:6:13 srednia:14,4km/h


Pobudka jakos przed 8,pogoda srednia bo niebo takie, ze zaraz mialo padac...naszczescie niepadalo:-)szybki zakup jakiejs kartki i wyjazd,centrum Zuberca:



Poniej wyruszamy w strone LM,gdzie po kilku minutach przejezdzamy obok fajnego kamieniolomu:




Zaraz za kamieniolomem,jak to napisnao w przewodniku szosa staje deba;-)ale niebylo tak tragicznie ,powolutku sie jechalo:

i po paruset metrach podjazdu osiagamy Hucianska Przelecz Wyznia 950m gdzie przebiega granica miedzy Orawa a Liptowem:-):



pozniej fajny zjazd i znowu pod gore na Kwaczanska Przelecz ok 1100-najwyzszy ptk na tarsie Zuberec-LM,poszerzone zakole tworzy tu cos w rodzaju parkingu skad rozpozciera sie piekny widok na Liptow:-)niestety w tym dniu niebylo nam dane ogladac Liptowskiej Mary,i calego Liptowa,poniewaz takie oto chmury wisialy w dole,ale za to boczna gran Zachodnich Tatr z Ostra i Babkami byla ladnie widoczna(ost zdj.)




Czekal nas teraz najladniejszy chyba zjazd w ciagu calej wyprawy!!malowniczymi serpentynami mkniemy w dol,az ciezko sie zatrzymac i robic jakies zdj;-)Ciekawi bylismy czy tam w dole pada cos pod tymi chmurami,ale okazalo sie ze nie:-))Docieramy po kilkunastu minutach do Liptovskich Matiaszowcow,gdzie robimy maly odpoczynek:-) a mozemy przy tym popatrzec na kawalek Choczanskich Gor i ozdobe tej wsi - XVI wieczny,otoczony murem obronnym -renesansowy kosciol:










Pozniej jedziemy juz niemal po plaskim;-)i dojezdzamy do Liptowskiej Sielnicy,skad trasa prowadzi wzdluz brzegow Liptowskiej Mary,i sa juz doslownie dwa obroty kola do LM,lecz jakis km przed Tatralandia lapie gume:-)





Po szybkiej wymianie detki,dojezdzamy do Lipt.Ondrasovej gdzie dosc bez probemu znajdujemy nocleg,i jedziemy pojezdziec po Mikulaszu niemajac jeszcze konktretnego planu gdzie jechac dalej;-).Dopiero po wizycie na torze do kajakow gorskich na Wagu,decydujemy ze odwiedzimy Zarska Chate:-)






Lecz najpierw trzeba dojechac do Ziaru,skad juz jest bliziutko do wylotu Zarskiej:




Sam podjazd od wylotu doliny,to podobnie jak w przypadku Rohackiej Doliny dosc mozolne pedalownie w gore:-) po dosc waskiej szosie,ale juz nietak rownej jak w Rohackiej,jest tu raczej zwir skropiony masa bitumiczna:-)z licznymi dziurami!Dlugosc podjazdu lekko ponad 5km,roznica od wylotu ponad 300m,z a Mikulasza prawie 700:-)Podjazd zajmuje nam ok 50 minut,lecz nad nami niebo nie prezentuje sie zbytnio pieknie i deszcz wisi w powietrzu;/.


Po dotarcie na gore,zauwazamy ze Zarska jest w renowocji.





A porownujac poprzedni budynek to wygladal on tak:2 lata temu:-)natomiast ta szopka,to tez budynek nalezacy do schronu,mozna przenocowac na poddaszu za jedyne...50SK:-)materace byly nawet takei stare porozkladane,ale spiworu niezaszkodzilo miec.Bufet obecnie dzialal,ale czy dalo sie przenocowac to niepytalismy sie nawet, w srodku fajne panoramki z zimowa szata Tatr Zachodnich.Jak wspomnialem chmury wisialy dosc nisko i widok na 3 Kopy byl zaden,do tego zaczelo juz lekko kropic i zaczelismy zbierac sie do zjazdu:









Wiec po mile spedzonym przy piwku czasie,przyszla kolej na zjazd:-)ktory do wylotu doliny trwal...9minut:-)niby lekko padalo ale dalo sie super zjezdzac!non stop niemal 40 na h:-)!!!Na gorze mozna bylo wypozyczyc kolobezke czyli taka hulajonege jakby,koszt zjadu w dol:170SK!!!!!!!!! bodajrze.Po dojechaniu do parkingu,moglismy pruc nadal w dol do Ziaru,tak jak przyjechalismy,ale czemu nie pojechac inna trasa
i tak odbilismy na wschod i po ok 2 km ,za wyciagami juz,znalezlismy sie na normalnym szlaku:-)korzenie,nierownosci itd,ale naszczescie trwalo to niedlugo,dojechalismy jakas sciezynka do w miare drogi i pozniej juz w dol do Jakubovanow,niestety opad deszczu sie nasilil i do Mikulasza jechalismy juz w kapokach:-)Trasa zaznaczona na mapce ,zielonym strzalkami.


W Mikulaszu bylismy jakos pzred 20,jakis zakup w Billi, i juz w bardzo konkretnym deszczu na Ondrasowa:-)
I tak skonczyl sie drugi dzien:-)
cz1: Zuberec-Kwaczanske Sedlo-Liptovske Matiasovce-L.Mikulasz
cz2: LM-Ziar-Zarska Chata-Jakubovany-LM
Dlugosc: 89km, czas:6:13 srednia:14,4km/h


Pobudka jakos przed 8,pogoda srednia bo niebo takie, ze zaraz mialo padac...naszczescie niepadalo:-)szybki zakup jakiejs kartki i wyjazd,centrum Zuberca:



Poniej wyruszamy w strone LM,gdzie po kilku minutach przejezdzamy obok fajnego kamieniolomu:




Zaraz za kamieniolomem,jak to napisnao w przewodniku szosa staje deba;-)ale niebylo tak tragicznie ,powolutku sie jechalo:

i po paruset metrach podjazdu osiagamy Hucianska Przelecz Wyznia 950m gdzie przebiega granica miedzy Orawa a Liptowem:-):



pozniej fajny zjazd i znowu pod gore na Kwaczanska Przelecz ok 1100-najwyzszy ptk na tarsie Zuberec-LM,poszerzone zakole tworzy tu cos w rodzaju parkingu skad rozpozciera sie piekny widok na Liptow:-)niestety w tym dniu niebylo nam dane ogladac Liptowskiej Mary,i calego Liptowa,poniewaz takie oto chmury wisialy w dole,ale za to boczna gran Zachodnich Tatr z Ostra i Babkami byla ladnie widoczna(ost zdj.)




Czekal nas teraz najladniejszy chyba zjazd w ciagu calej wyprawy!!malowniczymi serpentynami mkniemy w dol,az ciezko sie zatrzymac i robic jakies zdj;-)Ciekawi bylismy czy tam w dole pada cos pod tymi chmurami,ale okazalo sie ze nie:-))Docieramy po kilkunastu minutach do Liptovskich Matiaszowcow,gdzie robimy maly odpoczynek:-) a mozemy przy tym popatrzec na kawalek Choczanskich Gor i ozdobe tej wsi - XVI wieczny,otoczony murem obronnym -renesansowy kosciol:










Pozniej jedziemy juz niemal po plaskim;-)i dojezdzamy do Liptowskiej Sielnicy,skad trasa prowadzi wzdluz brzegow Liptowskiej Mary,i sa juz doslownie dwa obroty kola do LM,lecz jakis km przed Tatralandia lapie gume:-)





Po szybkiej wymianie detki,dojezdzamy do Lipt.Ondrasovej gdzie dosc bez probemu znajdujemy nocleg,i jedziemy pojezdziec po Mikulaszu niemajac jeszcze konktretnego planu gdzie jechac dalej;-).Dopiero po wizycie na torze do kajakow gorskich na Wagu,decydujemy ze odwiedzimy Zarska Chate:-)






Lecz najpierw trzeba dojechac do Ziaru,skad juz jest bliziutko do wylotu Zarskiej:




Sam podjazd od wylotu doliny,to podobnie jak w przypadku Rohackiej Doliny dosc mozolne pedalownie w gore:-) po dosc waskiej szosie,ale juz nietak rownej jak w Rohackiej,jest tu raczej zwir skropiony masa bitumiczna:-)z licznymi dziurami!Dlugosc podjazdu lekko ponad 5km,roznica od wylotu ponad 300m,z a Mikulasza prawie 700:-)Podjazd zajmuje nam ok 50 minut,lecz nad nami niebo nie prezentuje sie zbytnio pieknie i deszcz wisi w powietrzu;/.


Po dotarcie na gore,zauwazamy ze Zarska jest w renowocji.





A porownujac poprzedni budynek to wygladal on tak:2 lata temu:-)natomiast ta szopka,to tez budynek nalezacy do schronu,mozna przenocowac na poddaszu za jedyne...50SK:-)materace byly nawet takei stare porozkladane,ale spiworu niezaszkodzilo miec.Bufet obecnie dzialal,ale czy dalo sie przenocowac to niepytalismy sie nawet, w srodku fajne panoramki z zimowa szata Tatr Zachodnich.Jak wspomnialem chmury wisialy dosc nisko i widok na 3 Kopy byl zaden,do tego zaczelo juz lekko kropic i zaczelismy zbierac sie do zjazdu:









Wiec po mile spedzonym przy piwku czasie,przyszla kolej na zjazd:-)ktory do wylotu doliny trwal...9minut:-)niby lekko padalo ale dalo sie super zjezdzac!non stop niemal 40 na h:-)!!!Na gorze mozna bylo wypozyczyc kolobezke czyli taka hulajonege jakby,koszt zjadu w dol:170SK!!!!!!!!! bodajrze.Po dojechaniu do parkingu,moglismy pruc nadal w dol do Ziaru,tak jak przyjechalismy,ale czemu nie pojechac inna trasa


W Mikulaszu bylismy jakos pzred 20,jakis zakup w Billi, i juz w bardzo konkretnym deszczu na Ondrasowa:-)
I tak skonczyl sie drugi dzien:-)
Re: Rowerem dookoła Tatr...
DZIEN III : 02.08.06
Trasa dookola Liptovskiej Mary:Ondrasova-LiptowskiM(dr.nr18)-Galovany-Malatiny-PartizanckaLupca-Basenova-LiptovskaTepla-Kalameny-Sedlo Kralovou-Bukovina-Hlinnik-L.Trnovec-Ondrasova
Długość: 73,8km,czas:5:03h, średnia:14,6km/h

Wyjazd nastapil dosc pozno bo dopiero gdzies o 11,a to z tego wzgledu ze deszcz ktory zaczol padac dzien wczesniej wieczorem przestal padac dopiero ok 10 rano!!cala noc pukalo w parapet;-)Widokow na zachodnie Tatry praktycznie niebylo,chmury-chmury-chmury...nawet NizneTatry(zdj>3,4)spowite byly przez chmury,a gdzies tam na zachodzie to nawet chyab padalo...




Oczywiscie jadac po Slowacji niesposob niezauwazyc boisk pilkarskich:-)doslownie nawet w najmniejszej dziurze!!!

I tak sobie jadac od Mikulasza po okolo godzinie w okolicach Gotovanow czaczelo padac...wiec sie schronilismy na zastavce:-),ale po niecalej polgodzinie jak deszcz przeszedl ruszylismy dalej w strone Partizanskiej Lupcy>>w oddali Choczankie Gory:-) i co najwazniejsze na pn-zachodzie zaczelo sie przejasniac i slonko sie pokazala takze:-)






Tak wiec korzytajac z pogody zagladamy do centrum wsi,a kiedys miasteczka Partizancka Lupca:-),w ktorej to sa 2 koscioly!!co nas najpierw zdziwilo lekko:-),bo przewaznie w kazdej osadzie slowackiej widywalismy jak dotad 1 kosciol:-)co sie okazalo:ten z murami obronnymi ,czyli starszy>katolicki,i tan bialy z wysoka wierza>protestancki.2 ost fotki to widok w strone Dol.Lupczanskiej,w ktora nie pojechalismy niestety...











Po okolo 40minutowym objechaniu wsi i posileniu sie,wyruszamy w dalsza droge do Basenowej:-),lecz na kapiel niema czasu zbytnio wiec tylko ogladamy zza plota:-)i jedziemy dalej przez Liptovska Teple do Kalamenow(zdj7) i dalej juz waska smolowana droga prowadzaca poza osade.Po lewo ukazuje sie (zdj8) Wielki Chocz (1611m)najwyzszy szczyt Gor Choczanskich :)Po jakims km od ost domow spotkala nas bardzo mila niespodzianka
Z lewej strony drogi w sadzawce takie wiekszej,wbita jest rura w ziemie,z ktorej bucha doslawnie woda tak jak w wannie:-)napewno powyzej 30 stopni,zadnego ogrodzenia,szatni ,biletow
oczywiscie korzystamy z tego doobrodziejstwa przyrody i sie kapiemy,bylo dosc cieplo wiec kapielowki byly zbedne;-)










Dalej ruszamy w glab doliny(za znakami zoltymi) z zamiarem dotarcia do Wielkiego Liptowskiego Zamku(Liptowski Hrad)-opis trasy w przewodniku,zakalda dotarcie do owego zamku,lecz to jest wyczyn ale dla cyrkowcow jakis:-)a nie takich rowerzystwo zwyklych jak my;).Gdzies po poltora km od cieplego zrodla,trasa skreca pod katem prostym w prawo zaglebiajac sie w las,gdzie juz droga staje sie kamienno-blotnista,do tego jeszcze nachylenie rosnie w dosc szybkim tepie,wiec nietracac czasu wracamy spowrotem do zrodelka i uderzamy na SEDLO pod KRALOVOU,tez zolte znaki:)Poczatkowo jakos powoli sie podjezdzalo,ale pozniej im wyzej tym sciezko-droga na skraju lasu stawala sie coraz bardziej uciazliwa:-)wiec trzeba bylo zejsc z rowerow,i poprowadzic troche,oczywiscie mielismy mapke wiec mielismy nadzieje ze ten szlak doprowadzi nas do Sedla:)Tak tez sie stalo ale zanim tam dotarlismy chwilke albo nawet pare chwili posiedzielismy w mcu umozliwiajacaym nam podziwianie widokow z gory:-)Te domki w dole to wlasnie Kalameny:)Na 7 zdj.widac siodlo przeleczy ze wzgorza nad nia:)








Po bezproblewmowym dotarciu na przelecz zaczelismy sie zastanawiac ktoredy mamy zjechac i wyszlo ze...musimy sie skierowac w doslownie jakies krzaczory w dol!!!oznakownie na znaku w formie czerwonego szlaku niby jakies bylo ale juz w dole do samej drogi do Bukowiny ZERO ZNAKOW!!a tym czym zesmy zjezdzali to nawet niewiem jak nazwac:-)trawa czasami metrowa,niby jakis slad byl,ale niemam pojecia ktu tu szedl tedy ostatnio!!!w dodatku w dolnej czesci zjazdu tarafilismy na jakies bloto i wode:)wiec tzreba bylo w jakims potoku obtoknac kola,a dalej to juz ruszylismy po w miare bitej drodze przez Bukowine w strone Liptowskiej Mary:






gdzie w Hliniku sprawdzilismy cieplote wody,ale niebyla zbyt ciepla wiec pojechalismy dalej juz szosa w str. LM,rozkoszujac sie pieknymi widoczkami:-)















Pod wieczor dotarlismy do Mikulasza,szybko jakis zakup,zachod na zlotej rzece Vag;)i na kwatere.Jak sie pozniej okazalo bylo to najladniejsze popludnie podczas tego wyjazdu...






cdn...
Trasa dookola Liptovskiej Mary:Ondrasova-LiptowskiM(dr.nr18)-Galovany-Malatiny-PartizanckaLupca-Basenova-LiptovskaTepla-Kalameny-Sedlo Kralovou-Bukovina-Hlinnik-L.Trnovec-Ondrasova
Długość: 73,8km,czas:5:03h, średnia:14,6km/h

Wyjazd nastapil dosc pozno bo dopiero gdzies o 11,a to z tego wzgledu ze deszcz ktory zaczol padac dzien wczesniej wieczorem przestal padac dopiero ok 10 rano!!cala noc pukalo w parapet;-)Widokow na zachodnie Tatry praktycznie niebylo,chmury-chmury-chmury...nawet NizneTatry(zdj>3,4)spowite byly przez chmury,a gdzies tam na zachodzie to nawet chyab padalo...




Oczywiscie jadac po Slowacji niesposob niezauwazyc boisk pilkarskich:-)doslownie nawet w najmniejszej dziurze!!!

I tak sobie jadac od Mikulasza po okolo godzinie w okolicach Gotovanow czaczelo padac...wiec sie schronilismy na zastavce:-),ale po niecalej polgodzinie jak deszcz przeszedl ruszylismy dalej w strone Partizanskiej Lupcy>>w oddali Choczankie Gory:-) i co najwazniejsze na pn-zachodzie zaczelo sie przejasniac i slonko sie pokazala takze:-)






Tak wiec korzytajac z pogody zagladamy do centrum wsi,a kiedys miasteczka Partizancka Lupca:-),w ktorej to sa 2 koscioly!!co nas najpierw zdziwilo lekko:-),bo przewaznie w kazdej osadzie slowackiej widywalismy jak dotad 1 kosciol:-)co sie okazalo:ten z murami obronnymi ,czyli starszy>katolicki,i tan bialy z wysoka wierza>protestancki.2 ost fotki to widok w strone Dol.Lupczanskiej,w ktora nie pojechalismy niestety...











Po okolo 40minutowym objechaniu wsi i posileniu sie,wyruszamy w dalsza droge do Basenowej:-),lecz na kapiel niema czasu zbytnio wiec tylko ogladamy zza plota:-)i jedziemy dalej przez Liptovska Teple do Kalamenow(zdj7) i dalej juz waska smolowana droga prowadzaca poza osade.Po lewo ukazuje sie (zdj8) Wielki Chocz (1611m)najwyzszy szczyt Gor Choczanskich :)Po jakims km od ost domow spotkala nas bardzo mila niespodzianka










Dalej ruszamy w glab doliny(za znakami zoltymi) z zamiarem dotarcia do Wielkiego Liptowskiego Zamku(Liptowski Hrad)-opis trasy w przewodniku,zakalda dotarcie do owego zamku,lecz to jest wyczyn ale dla cyrkowcow jakis:-)a nie takich rowerzystwo zwyklych jak my;).Gdzies po poltora km od cieplego zrodla,trasa skreca pod katem prostym w prawo zaglebiajac sie w las,gdzie juz droga staje sie kamienno-blotnista,do tego jeszcze nachylenie rosnie w dosc szybkim tepie,wiec nietracac czasu wracamy spowrotem do zrodelka i uderzamy na SEDLO pod KRALOVOU,tez zolte znaki:)Poczatkowo jakos powoli sie podjezdzalo,ale pozniej im wyzej tym sciezko-droga na skraju lasu stawala sie coraz bardziej uciazliwa:-)wiec trzeba bylo zejsc z rowerow,i poprowadzic troche,oczywiscie mielismy mapke wiec mielismy nadzieje ze ten szlak doprowadzi nas do Sedla:)Tak tez sie stalo ale zanim tam dotarlismy chwilke albo nawet pare chwili posiedzielismy w mcu umozliwiajacaym nam podziwianie widokow z gory:-)Te domki w dole to wlasnie Kalameny:)Na 7 zdj.widac siodlo przeleczy ze wzgorza nad nia:)








Po bezproblewmowym dotarciu na przelecz zaczelismy sie zastanawiac ktoredy mamy zjechac i wyszlo ze...musimy sie skierowac w doslownie jakies krzaczory w dol!!!oznakownie na znaku w formie czerwonego szlaku niby jakies bylo ale juz w dole do samej drogi do Bukowiny ZERO ZNAKOW!!a tym czym zesmy zjezdzali to nawet niewiem jak nazwac:-)trawa czasami metrowa,niby jakis slad byl,ale niemam pojecia ktu tu szedl tedy ostatnio!!!w dodatku w dolnej czesci zjazdu tarafilismy na jakies bloto i wode:)wiec tzreba bylo w jakims potoku obtoknac kola,a dalej to juz ruszylismy po w miare bitej drodze przez Bukowine w strone Liptowskiej Mary:






gdzie w Hliniku sprawdzilismy cieplote wody,ale niebyla zbyt ciepla wiec pojechalismy dalej juz szosa w str. LM,rozkoszujac sie pieknymi widoczkami:-)















Pod wieczor dotarlismy do Mikulasza,szybko jakis zakup,zachod na zlotej rzece Vag;)i na kwatere.Jak sie pozniej okazalo bylo to najladniejsze popludnie podczas tego wyjazdu...






cdn...
DZIEN IV : 03.08.2006
LiptovskiM-LiptovskiHradok-Pribilina-Podbanske-Dolina CICHA-KOPROWA-StrbskePleso-TatranskaStrba
Długość: 102 km,
czas: 6:32 h,
średnia: 15,6 km/h
No wiec,czekal nas dosc dlugi dzien na siodle,ale o tym ze odwiedzimy Cicha i Koprowa zdecydowalismy w trakcie jazdy juz:)
Ranek,podobnie jak cale popoludnie poprzednego dnia byl dosc ladny,o 7 wyjezdzamy z Ondrasowej(pierwsze 2 zdj.to z okolicy kwatery:)dalej centrum LM:







Pozniej juz wyjazd na wschod w strone LiptovskiegoHradoka i dalej Prybiliny:)widoczki jak widac dosc przyjemne,no ale w koncu kiedys musialo tak byc
na zdj 3 Wielki Chocz>gorujacy nad LM,na 1 i 2 ZarskaD i okoliczne wzniesienia;)na 5tce i 6tce: masyw Baranca:)






Gdzies kolo 9 am,dojezdzamy do Pribiliny,skad ladnie prezentuje sie wylot Waskiej D,Otargance i ten srodkowy szczycik w ksztalcie piramidki:Starorobocianski Wierch:)W Potravinach jakies jedzonko kupujemy i niestety niebo zachodzi jakimis bardzo wysokimi chmurami,co nieprzeszkadza nam jednak w dalszej jezdzie:),maly jeszcze postuj na szosie z pieknym widokiem na narodowa gore slowakow:) niedaleko Skansenu Wsi Liptovskiej i jazda dalej:)Mamy ten widoczek caly czas pzred soba:) co tylko ulatwia pedalowanie,wogole nie odczuwa sie tego ze jest troche pod gorke,od LM podjechalismy juz ok 200m,i jeszcze do Podbnaskiej tyle samo:)na zdj 7, widok juz zza Prybiliny na Rohacze i Wolowiec:)tak to ona wlasnie nad grania lesna,po srodku kadru,ledwo co juz widoczny:)








I tak sobie pedalujac powoli,gdzies po niecalej godzinie,docieramy do Podbanskiej(940m)skad zamierzamy dokladnie spenetrwoac obie dolinki:Cicha i Koprowa:),tylko ze tak z tymi sakwami pelnymi po tych bezkresnych nierowosciach asfalow obu dolin niezbyt nam sie widzialo jechac,wiec postanowilismy zostawic czesc bagazu w jedynej z chat(zdj:1) ktora w owej Podbanskiej znalezlismy:)takto sam las las las!!
Po malym przepakowaniu ruszamy narazie wspolna sciezka do rozwidlenia dolin C i K:),a dalej juz tylko na polnoc Cicha Liptowska...poczatkowo jest dosc plasko, w miare jednak zaglebiania sie w doline,przybywa metrow i widoczkow:)Goryczkowe Czuby od poludnia prezentuja sie wysmienicie:)- 4 ost zdj.









W samo poludnie docieramy do wylotu Tomanowej Doliny(1104m)z Podbanskiej:45min, dalej Cicha kieruje sie na zachod, i niebawem ujrzymy Swinice od pd-zach i Kasprowy od pd:-)i tak po lekko ponad godzinie i 12km od Podnaskiej,dojezdzamy do mca gdzie konczy sie aslfalt( widoczna wiata) ale dalej mozna jeszcze jechac(jakies 1,5km)tyle ze juz w lesie,dojezdzajac do wys.ok1350m,my konczymy wczesniej na jakies ok1250.,gdzie lekko sie posilamy i podziwiamy cisze i spokuj Cichej:)
aha,jeszcze co do ruchu w tej dolince,pieszego jak i rowerowego:jadac po drodze spotkalismy 5 osob penetrujacych na noagach i ok 7-9 rowerzystow( z czego do tego mca co my dojechalo 5)wlasnie z tymi dziecmi m.in,wogole to pomyslowosc slowkow mozna spotkac w najwiekszej dolinie Tatr;),a jak sobie pomyslalem co sie dzieje na grani czerwonych i na Kasprowym to..











Tak wiec po milo spedzonym czasie zaczelismy zjazd!!!,ale zatrzymalismy sie jeszcze na chwile, paredziesiat metrow nizej przy mostku na Cichej Wodzie,gdzie odchodzi zolty szlak na Kasprowy Wierch:)




No i nastapil dlugo oczekiwny piekny 12km - zjezdzik do polecznie z Koprowa ktory nam zajol jakie 25minut!!to jest wlasnie piekne!!! gdyby nad Moko mozna bylo rowerkiem....tylko ze tam chodzi MILION razy wiecej LUDZI niz tu!!!,wiec mozna tylko pomazyc:)ale fajnie ze w TATARACH sa wlasnie takei super mca jak te!! naprawde polecam:)
Pozniej majac jeszcze w zapasie piwko,ryszylismy w Koprowa:)Poczatek zupelnie inny niz w Cichej bo odrazu sporo nabieramy wysokosci,a druga czesc doliny jest juz bardziej plaska.Na znaku przed wajzdem w doline na znaku napisali ze 7,5km jest w jedna strone,lecz po pzrejechaniu 7 na asfalcie namalowany byl ze koniec trasy,lecz wyjechal jeszcze zza zakretu jakis rowerzysta, i powiedzial ze jeszcze z poltora km da sie jechac, wiec pojechalismy juz po takie bitej drodze,pod koniec juz takie kamienie raczej byly i pod gore sporo,wiec zawrocilismy do tego znaku na asflacie i pod wiatka spozylismy piwko,ktore w Cichej sobie odpuscilismy!Co do frekwencji w dolinie to jzu nie to samo co w Cichej,kilka razy wiecej ludzi!!!Od 3 studniczek sporo przechodzilo chyba,ale bez porowniania do Moka;)









I tak po 4h od zostawienia bagazy w tej szopie,wrocilismy szczesliwie z powrotem,bardzo ladnie podziekowalismy pani slowaczce za przechowanie sakw i ruszylismy w strone Strbskiego Plesa:).Zaraz za Podbanska bardzo pieknie powital nas znak:Vita Was Mesto Wysoke Tatry:)i zaczal sie bardzo,ale to bardzo mozolony 17km podjazd...napawde mielismy juz dosc ;)Niestety widoki po kalamicie,niedaja sie nie zauwazyc;/.... Po poltorej godzinie od wyjazdu z Podbanskiej docieramy do Str.Plesa,jest godzina 17,lecz pogoda jest raczej slabiutka...deszcz wisi doslownie w powierzu,dlatego nieczekajac zbyt dlugo,zjezdzamy do Tatranskiej Strby,bo tam przenocujemy:)a,ze zjezdzik bardzo piekny 8 kilometrowy, zroznica wysokosci:ponad 400m,wiec z wielka przyjemnoscia podazamy w dol:)troszke zaczelo padac jak juz dojezdzalismy do TS:)Problemu z noclegiem niebylo i u jakiegos gostka za 220SK w fajnej drewnianej chatce spedzamy bardzo deszczowa NOC!!








Jeszcze przed snem wybralem sie na dol osady na stacje zeleznicy do SP:)





No i tak to sie zakonczyl najdluzszy pod wzgledem kilometrarzu dzien naszej wycieczki:)ufffffff,
cdn:D
LiptovskiM-LiptovskiHradok-Pribilina-Podbanske-Dolina CICHA-KOPROWA-StrbskePleso-TatranskaStrba
Długość: 102 km,
czas: 6:32 h,
średnia: 15,6 km/h
No wiec,czekal nas dosc dlugi dzien na siodle,ale o tym ze odwiedzimy Cicha i Koprowa zdecydowalismy w trakcie jazdy juz:)
Ranek,podobnie jak cale popoludnie poprzednego dnia byl dosc ladny,o 7 wyjezdzamy z Ondrasowej(pierwsze 2 zdj.to z okolicy kwatery:)dalej centrum LM:







Pozniej juz wyjazd na wschod w strone LiptovskiegoHradoka i dalej Prybiliny:)widoczki jak widac dosc przyjemne,no ale w koncu kiedys musialo tak byc






Gdzies kolo 9 am,dojezdzamy do Pribiliny,skad ladnie prezentuje sie wylot Waskiej D,Otargance i ten srodkowy szczycik w ksztalcie piramidki:Starorobocianski Wierch:)W Potravinach jakies jedzonko kupujemy i niestety niebo zachodzi jakimis bardzo wysokimi chmurami,co nieprzeszkadza nam jednak w dalszej jezdzie:),maly jeszcze postuj na szosie z pieknym widokiem na narodowa gore slowakow:) niedaleko Skansenu Wsi Liptovskiej i jazda dalej:)Mamy ten widoczek caly czas pzred soba:) co tylko ulatwia pedalowanie,wogole nie odczuwa sie tego ze jest troche pod gorke,od LM podjechalismy juz ok 200m,i jeszcze do Podbnaskiej tyle samo:)na zdj 7, widok juz zza Prybiliny na Rohacze i Wolowiec:)tak to ona wlasnie nad grania lesna,po srodku kadru,ledwo co juz widoczny:)








I tak sobie pedalujac powoli,gdzies po niecalej godzinie,docieramy do Podbanskiej(940m)skad zamierzamy dokladnie spenetrwoac obie dolinki:Cicha i Koprowa:),tylko ze tak z tymi sakwami pelnymi po tych bezkresnych nierowosciach asfalow obu dolin niezbyt nam sie widzialo jechac,wiec postanowilismy zostawic czesc bagazu w jedynej z chat(zdj:1) ktora w owej Podbanskiej znalezlismy:)takto sam las las las!!
Po malym przepakowaniu ruszamy narazie wspolna sciezka do rozwidlenia dolin C i K:),a dalej juz tylko na polnoc Cicha Liptowska...poczatkowo jest dosc plasko, w miare jednak zaglebiania sie w doline,przybywa metrow i widoczkow:)Goryczkowe Czuby od poludnia prezentuja sie wysmienicie:)- 4 ost zdj.









W samo poludnie docieramy do wylotu Tomanowej Doliny(1104m)z Podbanskiej:45min, dalej Cicha kieruje sie na zachod, i niebawem ujrzymy Swinice od pd-zach i Kasprowy od pd:-)i tak po lekko ponad godzinie i 12km od Podnaskiej,dojezdzamy do mca gdzie konczy sie aslfalt( widoczna wiata) ale dalej mozna jeszcze jechac(jakies 1,5km)tyle ze juz w lesie,dojezdzajac do wys.ok1350m,my konczymy wczesniej na jakies ok1250.,gdzie lekko sie posilamy i podziwiamy cisze i spokuj Cichej:)
aha,jeszcze co do ruchu w tej dolince,pieszego jak i rowerowego:jadac po drodze spotkalismy 5 osob penetrujacych na noagach i ok 7-9 rowerzystow( z czego do tego mca co my dojechalo 5)wlasnie z tymi dziecmi m.in,wogole to pomyslowosc slowkow mozna spotkac w najwiekszej dolinie Tatr;),a jak sobie pomyslalem co sie dzieje na grani czerwonych i na Kasprowym to..











Tak wiec po milo spedzonym czasie zaczelismy zjazd!!!,ale zatrzymalismy sie jeszcze na chwile, paredziesiat metrow nizej przy mostku na Cichej Wodzie,gdzie odchodzi zolty szlak na Kasprowy Wierch:)




No i nastapil dlugo oczekiwny piekny 12km - zjezdzik do polecznie z Koprowa ktory nam zajol jakie 25minut!!to jest wlasnie piekne!!! gdyby nad Moko mozna bylo rowerkiem....tylko ze tam chodzi MILION razy wiecej LUDZI niz tu!!!,wiec mozna tylko pomazyc:)ale fajnie ze w TATARACH sa wlasnie takei super mca jak te!! naprawde polecam:)
Pozniej majac jeszcze w zapasie piwko,ryszylismy w Koprowa:)Poczatek zupelnie inny niz w Cichej bo odrazu sporo nabieramy wysokosci,a druga czesc doliny jest juz bardziej plaska.Na znaku przed wajzdem w doline na znaku napisali ze 7,5km jest w jedna strone,lecz po pzrejechaniu 7 na asfalcie namalowany byl ze koniec trasy,lecz wyjechal jeszcze zza zakretu jakis rowerzysta, i powiedzial ze jeszcze z poltora km da sie jechac, wiec pojechalismy juz po takie bitej drodze,pod koniec juz takie kamienie raczej byly i pod gore sporo,wiec zawrocilismy do tego znaku na asflacie i pod wiatka spozylismy piwko,ktore w Cichej sobie odpuscilismy!Co do frekwencji w dolinie to jzu nie to samo co w Cichej,kilka razy wiecej ludzi!!!Od 3 studniczek sporo przechodzilo chyba,ale bez porowniania do Moka;)









I tak po 4h od zostawienia bagazy w tej szopie,wrocilismy szczesliwie z powrotem,bardzo ladnie podziekowalismy pani slowaczce za przechowanie sakw i ruszylismy w strone Strbskiego Plesa:).Zaraz za Podbanska bardzo pieknie powital nas znak:Vita Was Mesto Wysoke Tatry:)i zaczal sie bardzo,ale to bardzo mozolony 17km podjazd...napawde mielismy juz dosc ;)Niestety widoki po kalamicie,niedaja sie nie zauwazyc;/.... Po poltorej godzinie od wyjazdu z Podbanskiej docieramy do Str.Plesa,jest godzina 17,lecz pogoda jest raczej slabiutka...deszcz wisi doslownie w powierzu,dlatego nieczekajac zbyt dlugo,zjezdzamy do Tatranskiej Strby,bo tam przenocujemy:)a,ze zjezdzik bardzo piekny 8 kilometrowy, zroznica wysokosci:ponad 400m,wiec z wielka przyjemnoscia podazamy w dol:)troszke zaczelo padac jak juz dojezdzalismy do TS:)Problemu z noclegiem niebylo i u jakiegos gostka za 220SK w fajnej drewnianej chatce spedzamy bardzo deszczowa NOC!!








Jeszcze przed snem wybralem sie na dol osady na stacje zeleznicy do SP:)





No i tak to sie zakonczyl najdluzszy pod wzgledem kilometrarzu dzien naszej wycieczki:)ufffffff,
cdn:D
Po dluzszej przerwie,spowodowanej,tygodniwoym wyjazdem w jesienne Tatry,nadrabiam troche zaleglosci:)
DZIEN V : 4.08.2006
TatranskaStrba-StrbskiePleso-PopradzkiePleso-TS-SP-StarySmokovec-Hrebeniok-SS-NovaLesna(znalezienie ubytovania)-Mlynica-Poprad-VelkySlavkow-NovaLesna
Mapka:

Dlugosc: 90km
Czas: 6:02h
Srednia: 14,95km/h
Ten dzien postaram sie strescic w dosc szybki sposob
tzn,po parktycznie calonocnym opadzie,niebo nie przywitalo nas pieknymi kolorami,bylo pochmurno nadal,ale co najwazniejsze nie padalo,wiec wsiadamy w zebata kolejeczke,oszczedzajac tym samym troche czasu na podjazd i wysiadamy w Strbskim,gdzie dalej pedalujemy juz nad Popradzkie Pleso
jak widac dosc niski pulap chmur,dosc szczelnie ograniczla widoki na wyzsze partie...






Tu juz zaglebiamy sie w Mieguszowiecka Doline,i pare chwil spedzamy nad Popradzkim:








Wracamy spowrotem do Strbskiego,i dalej po reszte rzeczy zjezdzamy po super cescie do Strby:)




I znowu,tym razem juz z pelnym bagazem wjezdzamy kolejka do gory i juz tylko mkniemy do Smokovcow








...i dalej na Hrebenioka po asfaltowej drodze,gdzie jezdza tez kolobezki
(slowacka hulajnoga)niestety widoki po Kalamicie,nienapawaja zbytnim optymizmem...









Po zjechaniu do Smokovca,posilamy sie w jakies knajpie,i zjezdzamy do Novej Lesnej(piekny prosty zjazd!!!!)gdzie na pierszej rogatce odrazu jakas pani nas zaczepia,we wiadomym celu
,negocjujejmy cene i sprowazda nas na dol osady,do 2 czy 3 pietrowego domu:)tam sie rozpakowywujemy i jedziemy jeszcze przejechac sie do Popradu,niestety widoki nadal bardzo kiepskie,chmurzyska szczelnie oslaniaja gory...


Niebylismy jeszcze nigdy w Popardzie i bardzo milo zaskoczyla nas bardzo ladnie wykonczona najstarsza czesc miasta(no chyba to ona;),po drodze minelismy tez AquaPark,ale niebylo czau sie wykapac...ale jeszcze kiedys to nastapi











Natomiast na sam deser,pozostawiamy sobie zwiedzenie ultra-hyper-nowoczesnego dworca PKP w Popradzie
,poprastu wyglad z zewnatrz powala, w srodku tez super brude i malo przejrzyste szyby:),niewiem czy w Polsce jakis by mu dorownal







W drodze powrotnej,widzimy jakies ruchy chmuropodobne nad Tatrami,gdzie cos tam sie odslania w ulamkach milimetrow, i zajezdzamy do naszego ubytowania,w ktorym to niema nawet stolu,ale za to jest PIEKNY ,z epoki POZNEGO BREZNIWA SEGMECIK



Tak,to minol 5 dzien wyprawy,dosyc lajtowy,ze srednia pogoda:)
cdn...
DZIEN V : 4.08.2006
TatranskaStrba-StrbskiePleso-PopradzkiePleso-TS-SP-StarySmokovec-Hrebeniok-SS-NovaLesna(znalezienie ubytovania)-Mlynica-Poprad-VelkySlavkow-NovaLesna
Mapka:

Dlugosc: 90km
Czas: 6:02h
Srednia: 14,95km/h
Ten dzien postaram sie strescic w dosc szybki sposob
tzn,po parktycznie calonocnym opadzie,niebo nie przywitalo nas pieknymi kolorami,bylo pochmurno nadal,ale co najwazniejsze nie padalo,wiec wsiadamy w zebata kolejeczke,oszczedzajac tym samym troche czasu na podjazd i wysiadamy w Strbskim,gdzie dalej pedalujemy juz nad Popradzkie Pleso
jak widac dosc niski pulap chmur,dosc szczelnie ograniczla widoki na wyzsze partie...






Tu juz zaglebiamy sie w Mieguszowiecka Doline,i pare chwil spedzamy nad Popradzkim:








Wracamy spowrotem do Strbskiego,i dalej po reszte rzeczy zjezdzamy po super cescie do Strby:)




I znowu,tym razem juz z pelnym bagazem wjezdzamy kolejka do gory i juz tylko mkniemy do Smokovcow








...i dalej na Hrebenioka po asfaltowej drodze,gdzie jezdza tez kolobezki









Po zjechaniu do Smokovca,posilamy sie w jakies knajpie,i zjezdzamy do Novej Lesnej(piekny prosty zjazd!!!!)gdzie na pierszej rogatce odrazu jakas pani nas zaczepia,we wiadomym celu


Niebylismy jeszcze nigdy w Popardzie i bardzo milo zaskoczyla nas bardzo ladnie wykonczona najstarsza czesc miasta(no chyba to ona;),po drodze minelismy tez AquaPark,ale niebylo czau sie wykapac...ale jeszcze kiedys to nastapi











Natomiast na sam deser,pozostawiamy sobie zwiedzenie ultra-hyper-nowoczesnego dworca PKP w Popradzie







W drodze powrotnej,widzimy jakies ruchy chmuropodobne nad Tatrami,gdzie cos tam sie odslania w ulamkach milimetrow, i zajezdzamy do naszego ubytowania,w ktorym to niema nawet stolu,ale za to jest PIEKNY ,z epoki POZNEGO BREZNIWA SEGMECIK



Tak,to minol 5 dzien wyprawy,dosyc lajtowy,ze srednia pogoda:)
cdn...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Że tez Wam się chciało zatrzymywac i robić zdjęciaBarek pisze:,i dalej po reszte rzeczy zjezdzamy po super cescie do Strby:)
Minąłby Ci zachwyt, gdybys musiał wysiąść z ciężkim rowerem z normalnego pociągu (tzn na dole) - dworzec jest w remoncie i nie ma peronówBarek pisze:ultra-hyper-nowoczesnego dworca PKP w Popradzie
Fotki i relacja b.fajne, widze co musze jeszcze poprawić po tegorocznym pedałowaniu.
tam zachwyt mial byc w cudzyslowie:),a domyslam sie ze,niebyloby milo,gdybym faktycznie tak musial wysiasc,widzialem tam na dole niezly bajzel:),no ale tym razem bylismy tylko przejazdem:)mefistofeles pisze:Minąłby Ci zachwyt, gdybys musiał wysiąść z ciężkim rowerem z normalnego pociągu (tzn na dole) - dworzec jest w remoncie i nie ma peronów
mefistofeles pisze:Że tez Wam się chciało zatrzymywac i robić zdjęciaBarek pisze:,i dalej po reszte rzeczy zjezdzamy po super cescie do Strby:)![]()
no wlasnie:)w sumie dwa razy tamtedy zjezdzalismy wiec za drugim razem mozna bylo sie poswiecic i jakas fotke machnac,za pierszym razem to deszcze na prawie zloil,wiec byla cala anprzod w dol
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
wiesz, generalnie dworzec w Popradzie jest fajny, na pewno to jedna z ciekwaszych tego typu konstrukcji w tej części Europy, szkoda tylko, ze tak zaniedbany.
A co do wysiadania - to dobrą zminutę się zastanawialiśmy jak wyładować rower półtora metra w dół na pas między torami o szerokości niecałego metra. Ale jakoś się udało.
A co do wysiadania - to dobrą zminutę się zastanawialiśmy jak wyładować rower półtora metra w dół na pas między torami o szerokości niecałego metra. Ale jakoś się udało.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:



