Cześć
Właśnie wróciłam ze sklepu(ów), ze sprzętem i odzieżą turystyczną. Mam takie trzy "pod nosem". Dokonałam zakupu kijków firmy Fizan- TREKtour z gumowymi rękojeściami. Cena 129,90. Mam nadzieję, że będą mi długo służyć.
W drugim sklepie kupiłam rękawiczki na łańcuchy firmy Campus (bez palców) i mogę już śmigać na OP. :ta:
W trzecim sklepie kupiłam Czesiowi okulary - z dodatkowymi, wymiennymi szkłami.
To tyle zakupów na dziś.
Chciałam jeszcze kupić sobie kurtkę "oddychającą". Cena niestety ostudziła mój zapał.
dzięki jerras... ale certyfikat 9001 jest ponad 9002 ponieważ zawiera poza wspólnymi obszarami elementy konstrukcyjno technologiczne... to taka dygresja - wszak to moja była praca...
sKoTi pisze:jak chcesz cos z gore - to podaj mi swój rozmiar (y) - zobaczę w mellosie czy im cosik zostało... pozdro.
Bardzo dziekuje sKoTi za chęć niesienia pomocy potrzbującym.
Jestem szybka. Już kupiłam. Nie ma się zbytnio czym chwalić, ale ja jestem bardzo zadowolona.
Powiem tylko, że jest to jeden z tańszych wyrobów Campusa. :ta:
Skoro Campus - to powinnas byc zadowolona slyszalem juz rozne opinie nt tej firmy, ale sam mam kurtke (model Alpine) i plecak (Condor 30) i jeszcze plecak (Explorer 75) i jak do tej pory nic mnie nie zawiodlo.
Ale tak czy siak - zycze pogody nie wymagajacej testowania kurtki
sKoTi pisze:Kije przede wszystkim odcišżajš kręgosłup. Jeżeli przemnożycie iloć kroków zrobionych na przeciętnym szlaku (około 40 tys.) przez siłę jakš działamy na kijek (powiedzmy, że 3 kilogramy) wychodzi 120 ton, które przerzucacie rękoma a które odcišżajš kręgosłup i nogi. Korzystnie wpływajš również na pracę ršk, które przy braku kijów sš doć statyczne i puchnš po jakim czasie. Kije wymuszajš ruch ramion a co za tym idzie bardziej równomierne obcišżenie wszystkich partii kończyn, mięni i cięgien.
Przekonuje mnie ta praca rak. A ta sila ~3kg to znikomy efekt w porownaniu z ogolnym ciezarem (te 120 ton to efektowna ciekawostka ale na tej zasadzie mozna wszystkim zaszokować). A jesli efekt metody jest znikomy to po co ja stosowac? To juz lepiej staranniej pakowac plecak.
Z drugiej strony slysze zachwyty nad kijkami. Przyznam, ze troche sie dowiedzialem ale i mętlik w glowie powstał. Idealna sytuacja to byloby zapoznac sie z wynikami badan grup kontrolnych .
A teraz glupie pytanie. Czy sa jakies techniki uzywania kijkow? No, glupie to ono jest na pozór bo na przyklad sa techniki biegania "po twardym" a bieganie wydaje sie najprostrzym sportem.
PS. Temat bardzo ciekawy z racji niepokojacych sygnalow dochodzacych z prawego kolana .
Cześć Rampa !
Używanie kijków to też jest sprawa względna ponieważ mając je zawsze w plecaku masz możliwość ich użyć lub nie.To zależy tylko i wyłącznie od potrzeby ich użycia. Często mnie się zdarza że ich używam tylko podczas schodzenia ze względu na mięśnie i ścięgna nóg. Te miejsca bolą najbardziej na drugi dzień. Regulacja długości kijków pozwala na optymalne wykorzystanie rąk które jak pisał sKoTi przenoszą wtedy część obciążenia. Przy schodzeniu są one nieco dłuższe, stawiam kijek najpierw na niższy stopień szlaku a dopiero potem już bez obciążania nóg wspierając się rękoma na kijku robię krok dalej. Zazwyczaj bezczynne ręce naprawdę mają co robić a następny dzień na szlaku dla nóg wydaje się lżejszy. Pisaliśmy już o tym że nie wszędzie kije się używa ale jak jest dłuższe monotonne podejście lub zejście to oddają nieocenione usługi. Posługiwanie się kijkami na początku wydaje się głupie i nieporadne ale po dłuższym używaniu nasza motoryka sama bezwiednie skoordynuje nasze ruchy stosownie do potrzeb naszej wędrówki. Jest to tylko kwestia czasu ale żeby tego doświadczyć, trzeba kijków używać.
Odgrzebałam ten temat bo ostatnio po dłuższej przerwie dorwałam się do moich kijków-do tej pory moja mama je sobie rezerwowała na wyjazdach w góry .Otóż z całą stanowczością stwierdzam,że kijki to fajna sprawa i bardzo pomagają na szlaku.Najgorszą i najcięższą "robotę" na szlaku można załatwić przy pomocy właśnie kijków.Gdyby nie one to pewnie badałabym organoleptycznie podejście na Krzyźne hehe.Przydają się także przy zejściach,gdy człowiek słania się już na nogach (woda dawno się skończyła) hehe
Z zazdrością patrzyłem, jak stukacie kijkami w kamienie...
Pochodziłem potem trochę bez kijków i faktycznie czuć różnicę. Zwłaszcza przy żmudnym schodzeniu doliną albo przy targaniu schroniskowego plecaka ze sobą.
polecam,nie tylko tym z kłopotami z kolanami ale kazdemu,zeby te kolana ktoregos pieknego dnia "nie siadły"na szlaku(jak mi 2lata temu)
w tym roku nadwyrezyłam pachwine,gdyby nie kijki to cały wyjazd(prawie tydzien) miałabym spaprany
taaaa...pamietam jak proponowałysmy
ale z jakis dziwnych powodów bałes sie je nawet potrzymac... :gwizd:
nabijanie sie z Ciebie jest jednym z głównych celów w moim zyciu ,
oczywiscie pierwszym jest wejscie na ten przeklety kozi wierch... po nocach bedzie mi sie snil
Iwona pisze: kijki to fajna sprawa i bardzo pomagają na szlaku.Najgorszą i najcięższą "robotę" na szlaku można załatwić przy pomocy właśnie kijków.
Miałam właśnie okazję spróbować chodzenia z kijkami. Rewelacja! Choć na początku ciężko skoordynować ruchy, no i ręce trochę bolą
Dla mnie najbardziej przydatne przy zejściach, bo przy wchodzeniu jakoś mi się plątały i szłam chyba wolniej niż bez