Janek pisze: A Twoje opowieści o bezpłatnych parkingach w Krakowie ubawiły mnie do łez. Oczywiście - są pewnie jakieś boczne uliczki gdzie to można zrobić ale je to znają tylko miejscowi a przyjezdny widzi tylko same zakazy postoju od których w Krakowie aż gęsto (i słusznie, bo inaczej miasto zostałoby zakorkowano) i jak zobaczy znak informujący o parkingu i w dodatku znajdzie na nim miejsce to jest cały szczęśliwy i płaci bez oporu. Zarzucasz zakopiańcom, że cola z 100% narzutem - a piwko na Starym Rynku i sąsiednich uliczkach to może serwują po cenie detalicznej - naogół tam trzeba trzy lub cztery razy tyle zapłacić.
W Krakowie sprawa jest prosta, jest strefa zakazu wjazdu w najścislejszym centrum (i nie daj Boże tam wjechac bez uprawnień, zwózka prawie murowana), strefa parkowania (i nie daj Boże zaparkować tam bez opłaty- mandat prawie murowany, choć wtykany za wycieraczkę, można uważać, że nie doręczony). A poza tą strefą rozpościera się przestrzeń, gdzie zakazy parkowania sa raczej tylko w oczywistych miejscach, poza tym - do woli. I tu się z Tobą Janku o tyle nie zgodzę, że nie jest tak że znają je tylko miejscowi - po prostu poza strefą możesz parkowac wszędzie byle nie łamać ogólnych przepisów. I są wolne miejsca. A jeśli dodam, że można z tak zaparkowanego auta na rynku być w 17 minut (nie biegnąc), to już całkiem nieźle. Wystarczy postudiowac trochę plan i pokombinować. Strefa parkowania jest ewidentnie widoczna, możliwości stanięcia tuż za jej granicami - również.
A piszę o tym dlatego, że uzmysławiam sobie, że dojście od najlepiej położonego znanego mi w Zakopanem miejsca, gdzie można nie łamiąc przepisów i nie płacąc nic zostawić samochód, do Kuźnic (gdzie jednak wiele naszych szlaków ma początek), trwa jednak znacznie dłużej.
I jeszcze o parkowaniu Zakopane vs Kraków. W strefie parkowania w Krakowie od 18:00 nie pobiera się opłat, a praktycznie od 17:20 można to robić bezkarnie, pobierający opłaty się wynoszą, kontrolerzy raczej już nie przyjadą. W Zakopanem w centrum na pewno kasują jeszcze o 22:00, a podejrzewam, że i później.
Wszystko co napisałem nie zmienia w niczym faktu, iż solidaryzuję się z opinią że za parkowanie po prostu się płaci i że jest to jedna z metod porządkujących nasza rzeczywistość.