seba
Dzieki za info, nie mialam o tym pojecia... Moje siostrzyczka jest jak 'zywe srebro'- wejdzie wszedzie, wszystko co znajdzie musi ocenic organoleptycznie (czego to ona jeszce w buzi nie miala?)

i prawdopodobienstwo niebezpiecznego kontaktu jest naprwde duze. Szczegolnie , ze juz pokazala, ze potrafi sobie zrobic krzywde - moment nieuwagi i raczka poparzona - blizna na cale zycie...
Ale z tego co czytalam to rownie dobrze mala moze sie zarazic np. w piaskownicy (no bo przeciez piasek jest taaaaaaaaki smaczny...), wiec jedak kociak nie jest w tym celu niezbedny.
Mimo wszystko chyba zabiore kotka - bez sensu sprawiac dodatkowe zagrozenie, gdy mozna tego uniknac. Poza tym szkoda zwierzaka - dzisiaj uratowalam go przed zadzganiem dlugopisem - niestety na nic zdaja sie tlumaczenia, ze kotka to boli...
Jeszcze raz dziekuje ,zarowno sebie jak i Czeskowi