a co jeśli druga połówka nie chodzi po górach:)
Moja Połówka przy mojej ogromnej kontuzji kolana powiedziała, ze wiecej ze mna w wysokie góry nie pójdzie, zapominajac, ze ja mu te góry pokazałam. Ale po powrocie wygonił mnie do lekarza wyleczyc kolanko, po to by teraz normalnie razem pomykać. Przykro tak chyba parom, które razem nie chodzą, nie wyobrazam sobie, by jedno żeglowało, a drugie wspinało sie w tym czasie. Ale rozumiem, że facet musi miec swoje wolne i na dzień czy pare dni wyruszyc na męska wyprawę.
Słowo czekisty, że nie Ciebie akurat miałem na myśli.dagomar pisze:Janku ,wypraszam sobie ,z faktu ,że moja żonka towarzyszy mi w górach i na rowerze ,i ze można z nią konie kraść nie wynika ,ze jestem pantoflarzem (chociaż jeden sprawiedliwy). Na narty jeżdżę sam,choć ,przyznaję ,jest mi dodawany syn ,a czasami szwagier i szwagierka w roli przyzwoitek
A po co? To są tylko takie niuansowe obserwacje. Jak dożyjesz mojego wieku to też będziesz umiał czytać między wierszami. No i pod określeniem"strachajło i kłamczuszek" nie są tylko mężczyźni. Miałem taką koleżankę - jak "chodziła" z jednym alpinistą to i ona była strasznie zajadłą alpinistką. Alpinista się zmył i nastał żeglarz - odrazu poszła na kurs sternika itd. Gdyby się jej nawinął hobbysta od motyli to by pewnie biegała z siatką po łące.andy67 pisze:Janku-jako stary czekista wal po nazwiskacha nie uogólniaj...
PS.
No teraz sobie nagruziłem - zaraz mi panie wsiądą na łeb.
Nie wsiądą, bo niestety wiele takich kobiet, ale cóż.
Nie bywam pod pantoflem, związek to związek, zaś związek pantoflarski to nie związek. Bo albo się z kims jest i wzajemnie idzie na pewne kompromisy, albo niestety zwiazku nie ma. Nie wyobrazam sobie, ze jestem z kims, komu mówie chodź mi tu szybko w góry, choc ma lęk wysokości, albo ja gór nie lubie, to Ty tez nie pójdziesz. W zwiazku takie sprawy są do rozwiazania.
Nie bywam pod pantoflem, związek to związek, zaś związek pantoflarski to nie związek. Bo albo się z kims jest i wzajemnie idzie na pewne kompromisy, albo niestety zwiazku nie ma. Nie wyobrazam sobie, ze jestem z kims, komu mówie chodź mi tu szybko w góry, choc ma lęk wysokości, albo ja gór nie lubie, to Ty tez nie pójdziesz. W zwiazku takie sprawy są do rozwiazania.
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
ano wiele. ale z wiekiem na szczescie to przechodzi. z reszta nie tylko panie "przejmuja pasje" partnerow. panom to sie rowniez zdarzaagorra pisze:Nie wsiądą, bo niestety wiele takich kobiet, ale cóż.
co do tematu "a jezeli druga połowka nie chodzi po gorach" - jezeli nie zabrania, nie zazdrosci, nie strzela innych fochow, bo np. sam nie lubi, nie ma urlopu etc. - to nie ma problemu. jezeli stawia warunek albo ja albo gory - to po pierwsze to nie jt partner, a po drugie wygrywaja gory
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Tutaj, to wszystko takie proste. Ale życie jest bardziej skomplikowane.
Uwielbiam, jak żona jedzie ze mną w góry. Byłem z nią wiele razy w Tatrach i Alpach. Chodzi świetnie, ale nie zawsze ma chęć. Zgadza się na moje wyjazdy, jeśli chcę jechać. I tak jest dobrze. Jednak zdażyło się, że gdy plecak już był spakowany, ona przypomniała sobie, że nie zrobiłem obiecanej półki.
Wiecie jaka to tragedia, gdy trzeba było odpuścić. Życie jest ciężkie.
Może to ja byłem tym pantoflarzem
, ale po tylu latach małżeństwa .....przegrałem.
Ale więcej sią nie dam.
Pozdrawiam uciemiężonych.
/Nie bierzcie czasem tego na poważnie/
Uwielbiam, jak żona jedzie ze mną w góry. Byłem z nią wiele razy w Tatrach i Alpach. Chodzi świetnie, ale nie zawsze ma chęć. Zgadza się na moje wyjazdy, jeśli chcę jechać. I tak jest dobrze. Jednak zdażyło się, że gdy plecak już był spakowany, ona przypomniała sobie, że nie zrobiłem obiecanej półki.
Może to ja byłem tym pantoflarzem
Ale więcej sią nie dam.
Pozdrawiam uciemiężonych.
/Nie bierzcie czasem tego na poważnie/
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nieszczęsna - chyba nie wiedziała co czyni.Jasin pisze:Do niedawna byłem niechodzącą połówką, ale za sprawą mej lubej to się zmieniło. Opowiadała jak to fajnie jest w górach, ale ja jakoś preferowałem wodę, nie żebym był do wędrówek uprzedzony, po prostu nie miałem nigdy okazji spróbować, aż do tego sierpnia. No i za rok na wakacje też będą Tatry





