Bardzo wiele rzeczy.
Np.
- jajka wiejskie od babci
- jogurty naturalne, kefiry, maślanki, zsiadłe mleko
- ryby rzeczne i morskie
- owoce
- warzywa
- mięso
- wędliny
- sery
- tylko pełnoziarniste pieczywo, w tym i własnej roboty
- miody i gorzkie czekolody (ostatnio to tylko te 90% kakao)
No i jeszcze sporo innych rzeczy.
MiG pisze: No tak, nie dziwię się teraz, że trzeba dużo ćwiczyć
(już tylko po to, żeby spalić te wszystkie kalorie).
Mylisz się, drogi MIG-u.
Primo, podałem tu tylko przykładowe produkty, ale nie wszystkie przecież każdego dnia jem. Ok. 3,5 tys. kalorii w zupełności wystarcza. Jak czasem potrzeba więcęj, to i więcej trzeba organizmowi dostarczyć.
Secundo, mógłbym w ogóle nie ćwiczyć, a i tak bym to wszystko spalił.
25 km w sumie zrobionych w sobotę i w niedzielę.
A plan ćwiczeń siłowych podobny, jak w poprzednim tygodniu. Tylko troszkę inna konfiguracja - dzisiaj dwugłowe ramion i brzuch, jutro klatka piersiowa, w środę tylko brzuch, w czwartek barki, a w piątek dwugłowe ramion i brzuch.
Co do kolan. Też miałem z tym problemy. Pomogły przysiady. Ale trzeba to robić "z głową". Najlepiej zacząć od kilkunastu sztuk co drugi dzień i sukcesywnie ale bardzo powoli zwiększać ilość. I lepiej z ilością nie przesadzać na początku bo można znacząco pogorszyć sutuację. Bardzo ważne jest też to żeby robić przysiady dobrze technicznie bo inaczej można nieźle sp... robote. Można nawet nabawić się kontuzji pleców. Wiem co mówię bo sam tak miałem.
ombre pisze:(...) Bardzo ważne jest też to żeby robić przysiady dobrze technicznie bo inaczej można nieźle sp... robote. Można nawet nabawić się kontuzji pleców. Wiem co mówię bo sam tak miałem.
Kontuzji pleców? Ale o jakim ty przypadku mówisz? O każdym, kto ma kłopoty z kolanami? Bo w jaki sposób przy zwykłych przysiadach można nabawić się kontuzji pleców? Kontuzji pleców to można się nabawić gdy np. nieprawidło robi się przysiady ze sztangą.
ja w tym roku pojechalam bez zadnego przygotowania kondycyjnego - i zyje
wiec o co chodzi? chyba tylko o to ze nogi mi sie szybciej meczyly i wolniej szlam niz zazwyczaj, chociaz kto wie czy przyczyna nie tkwila w inej materi.
TRZEBA SIE RUSZAC na OKRAGLO;) Zima narty ale conajmniej raz w tygodniu 6-10 godzin;) z przerwami na sikanie;), rower wlasnie 45 min - 20 km, ile sie da.. i basen ze dwa razy w tygodniu po 1,5 godz. Czasem spacerki na Kopiec;) i mozna mowic ze mniej wiecej brzucho trzyma sie na stalym poziomie... (jak si elubi ciasteczka.. mniam;) / Choc cukier to koklejkna biala smierc../. NIEPOROZUMIENIEM jest wyjscie w gory na dluzsza trase zza biurka. Kontuzja murowana jak Murowaniec. Jesli sie ma czas.. i jest sie z 10 dni w gorach. to mozna 3-4 dni zakwasy porobic dzien dwa przerwy i 3-4 dni ostrzejszych wycieczek.. Takie moje zdanie sprawdzone z praktyki;) Pozdrawiam;)
Staram się utrzymać w miarę możliwości kondycję tzn. rower gdy są warunki do tego + basen. W tym roku po 5 dnach intensywnego łażenia po słowackiej części Tatr Wysokich moje prawe kolano odmówiło posłuszeństwo i resztę pobytu spędziłem spacerując wokół Szczyrbskiego Plesa. Niestety nie małem kijków i teraz żałuję. Jeżeli szanowni forumowicze mają opatentowane sposoby na szybkie poradzenie sobie z bólem kolan to będę wdzięczny za podzielenie się wiedzą. Na razie stosuje altacet w żelu, bandaż elastycznyi tabletki przepisane przez lekarza (reparil i jeszcze jakieś których nazwy nie mogę sobie teraz przypomnieć).
Swoją drogą to dziwne - chodziłem na dwóch nogach a boli mnie tylko jedno kolano
Sorry za OT.