Czasy przejść

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Ramparam

-#1
Posty: 37
Rejestracja: pn 12 lip, 2004

Post autor: Ramparam »

sKoti:Ramparam - widzę, żeś wiedzę na temat treningu i jego pochodnych posiadł w b. dobrym stopniu, a stwierdzenie o beztlenowej pracy mięśni każe przypuszczać, żeś w jakiś sposób zawodowo związany z tą profesją
Dzieki za uznanie ale przyznac (raczej sprostowac) musze, ze daleko mi do kogos po AWF, medycynie, specjalistycznym kursie itp. Po prostu sie doksztalcilem bo chcialem wiedziec wiecej o teorii sportu. Sam go uprawiam (dla przyjemnosci albo zamiast czwartej kawy -- szybki, jednogodzinny rower i jestem nakrecony :))
Z reszta jest to chyba wiedza, ktora powinna zapewniac szkola w ramach WF. Niestety WF, tak jak pierwsza pomoc, wychowanie seksualne, WOS, plastyka to przedmioty uznane za niepotrzebne, smieszne itp. Ale to chyba lekki offtopic...

sKoti:tak na marginesie słyszałem, że niektórzy długodystansowcy trenują wytrzymałkę - biegając co rano na czczo... energia wtedy idzie podobno nie z wpierdzielonego przed chwilą schabowego ale z jakiś pokładów energii b. rzadko zazwyczaj wykorzystywanych... robię tak od niedawna w górach - rano kawa i w drogę - a jedzonko później...
To chyba jest tez dobre na wypalanie opornych resztek tluszczu. Poza tym chyba tak jest, ze mozna przyzwyczaic organizm do okreslonego paliwa, np cukrow albo tluszczy i w takim razie biegi naczczo przyzwyczajaja do korzystania z wbudowanych zasobow. Mam tylko nadzieje, ze miesnie sa spalane po tluszczu.

A wracajac do tematu...To bardzo mile jak "lamie" sie czasy z mapki albo tablic. Czlowiek czuje sie wtedy taki mocny :). Przyznam jednak, ze nidgy nie myslalem o spisywaniu zyciowek czy o "biciu" jakiegos odcinka. Raczej o mieszczeniu w ramach 9-15 godzin jak najdluzszej trasy.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Jak dla mnie,szczególnie na dłuższych trasach ,między 20 a 30 km ,najlepsze są czasy w Nyce ,liczone zawsze jak pod górę ;swoją drogą tak po 25 km ,jak sobie poczytam ,że skądś tam zbiegamy ,to śmiech bierze.Tabliczki z czasami przy szlakach są często bez sensu.
Ale też szedłem kiedyś z zasuszonym staruchem z Z-nego do Murowńca 40 min. i słyszałem ,że się ciągle ślamazarzę.
Robert I.

-#1
Posty: 31
Rejestracja: pn 11 paź, 2004

Post autor: Robert I. »

Szybkie chodzenie? Orla Perć na tych wakacjach. Mam 16 lat i przyjechałem na trzy dni w Tatry. Zaraz po przyjeździe wszedłem na Giewont, aby zapoznać się z łańcuchami (pierwszy raz widziałem je na oczy). Musiałem to uczynić, bo na następny dzień miałem w planach Orlą Perć, najtrudniejszy szlak Tatr. Fenomenalna pogoda, a przez to wspaniałe warunki turystyczne. Poezja! Przejście odcinka Kasprowy Wierch - Krzyżne zajęło mi 6 godzin w tym 25 minut odpoczynku na Kozim Wierchu z powodu wzruszenia spowodowanego pięknem krajobrazu (jakże cudownie srzebrzył się Wielki Staw w DPSP)...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

....a ja chodzę swoim tempem,w czasach książkowych i tabliczkowych się mieszczę(są mi one jedynie potrzebne do oszacowania mniej więcej ile czasu dana wycieczka całodniowa mi zajmie,tak aby czasem nie utknąć gdzieś po nocy na Orlej).Jedno co zauważyłam to to,że jak maszeruję z kimś,kto chodzi przede mną i szybciej niż ja,to szybko się męczę, ba czasem nawet fakt ten lekko mnie irytuje-i wcale nie chodzi tu o jakieś ambicje. :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ja mam podobnie. Czasem jak jadę w Tatry z kumplem ze studiów, to widzimy się przez pierwsze 20-30 minut wędrówki, a potem dopiero na kwaterze/w schronisku. Cóż - gość ma niezłe tempo, a ja jestem zbyt leniwy żeby za nim gonić. A może wolę podziwiać widoczki, zrobić fotę, odetchnąć czasem na szczycie...
Cóż - wspólne łażenie to prawie zawsze jakiś kompromis - albo trzeba zwolnić, albo przyspieszyć, aby dotrzymać tempa.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:Cóż - wspólne łażenie to prawie zawsze jakiś kompromis - albo trzeba zwolnić, albo przyspieszyć, aby dotrzymać tempa.
tiaaa,dlatego właśnie przy okazji innego tematu napisałam,że o prawdziwym szczęściu mogą mówić te pary-grupki łazików,którzy mają podobne tempo marszu... :gwizd:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

A ja lubię, jak idzie ze mną ktoś, kto szybciej chodzi. Trochę mnie to mobilizje. Inaczej zapatrzyłabym się na śliczne Taterki i noc by mnie zastała :-)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Mariusz pisze:Czasem jak jadę w Tatry z kumplem ze studiów, to widzimy się przez pierwsze 20-30 minut wędrówki, a potem dopiero na kwaterze/w schronisku.
Nie rozumiem tego (jego).
Mariusz pisze:Cóż - wspólne łażenie to prawie zawsze jakiś kompromis - albo trzeba zwolnić, albo przyspieszyć, aby dotrzymać tempa.
Tylko w części mogę się z tym zgodzić. Zarówno z punktu widzenia zasad bezpieczeństwa, jak i z racji dobrego tonu, osoba chodząca szybciej powinna zwolnić. Podobnie jak grupa powinna chodzić tempem najsłabszego uczestnika.

MiG
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Chodzę zazwyczaj swoim tempem bo szybciej po prostu nie mogę. Zresztą jest to pojęcie względne ponieważ swoje tempo może wcale nie znaczyć wolno...... dla innych może być bardzo wolne lub bardzo szybkie. Jeżeli chodzi o wędrówkę w grupie to muszę przyznać że do tych pór zawsze łaziliśmy razem. Nie miałbym jednak nic przeciwko temu gdyby ktoś chciał przyspieszyć i spotkać się znów w jakimś punkcie. Czasy przejść na mapkach są podane na wyrost. Pewnie zawierają one też częste odpoczynki przeznaczone na oglądanie, podziwianie i zadumę nad pięknem naszych taterek :)

pozdrawiam
ryb-ka

-#5
Posty: 926
Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: ryb-ka »

Jurek pisze: Jeżeli chodzi o wędrówkę w grupie to muszę przyznać że do tych pór zawsze łaziliśmy razem.
Popieram chodzenie w grupie. Po to w końcu się jedzie razem. Minimum to zachowanie kontaktu wzrokowego.
No i
MiG pisze:z punktu widzenia zasad bezpieczeństwa
Byłam kiedyś na wyprawie , na którym 10 min po wyruszeniu z każdego postoju zostawałam sama i mojego współtowarzysza widziałam na kolejnym postoju. Wcale mi się to nie podobało :(

Raz zdażyło mi się iść z kimś dużo wolniejszym ode mnie (bo ja do najszybszych nie należę ) i nie był to żaden problem żeby zwolnić tempo.

Jak się chce "ganiać" zawsze można jechać samemu.
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

Masz rację ryb-ka. Też jestem zdania, ze biegać można samemu :-)
A ja lubię miec kogoś obok siebie -jakieś męskie ramię w kwestii poczucia bezpieczeństwa i nie przeszkadza mi , ze idzie trochę szybciej. Najważniejsze, zeby był w zasięgu wzroku :-)
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

hmmm jeśli chodzi o mnie, to uważam, ze powinno się dostosowywac do tempa najsłabszego,,, i zgadzam sie, że jesli chcę pogonić, to mogę iść samemu, albo z kimś, kto również chce pogonić...
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

We wszystkich poradnikach na temat poruszania się na szlaku jest informacja, że powinno się dostosowac tempo do najsłabszego w grupie,ale jak wczesniej pisałam, gdyby ktoś miał się do mnie dostosować, to by nas noc zastała :-)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

andaluzja pisze:to by nas noc zastała
hmmm,jeśli byłaby to ciepła sierpniowa noc,a w pobliżu jakaś dostępna koleba...to ten pomysł wcale nie wydaje się taki straszny ;) Na mnie jednak wrażenie zrobił wcześniej już opisywany przykład nocy na Rysach-przyplątał się i siedzi w głowie..... :think:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

Planujesz nocleg na Rysach ? Kiedy? Może dołącze :-)
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

dołączcie sie wszystkie..... a jak juz bedziecie zasypiały to przypomnijcie sobie tego niedźwiadka, co go Anda pokazała na fotkach
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Fajnie! Bardzo chętnie.....ale to dopiero latem bo ja zmarźluch jestem :ciii:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
andaluzja

-#3
Posty: 120
Rejestracja: śr 06 paź, 2004
Lokalizacja: Wa-wa

Post autor: andaluzja »

To tak jak ja, ale jest parę metod na to, zeby się rozgrzac :-)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

:)) no nieźle,mam nadzieję że moje myśli idą we właściwym kierunku
....jak to było o tym Matizie??? :P sKoTi-przypomnij 8)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

hmmm coś chyba tfu tfu je...any matiz... a niedźwiedzia widać się panny nie boicie :)
ODPOWIEDZ