Jeszcze ostatnio widzieliśmy też znoszonego małego pieska spod czarnego stawu gąsienicowego, który został tam wcześniej zostawiony przez jakiś zwyrodnialców. Ten husky też chyba został zostawiony przez jakiegoś dekla.
Wiem, husky i malamuty tak akurat mają. W Zakopanem często jest to nawet problem, mamy tu takie dwa malamuty które się urywają i są dosyć niebespieczne dla innych psów. Kiedyś jeden połozyl mi się dokłądnie przed wejściem do domu i żeby uniknąć kłopotów chodziłem z Mrocznym naokoło miasta przez trzy godziny. Mógł się urwać, ale co wtedy robiłby akurat na głównej grani? Jeszcze jego smycz była przerwana w jednym miejscu, ale to też może świadczyć zarówno o tym, że ktoś go zostawił i przywiązał do drzewa jak i o tym że był w ugródku i się urwał albo po prostu zerwał się na spacerku. Tak czy siak jest w dobrym domu i nazywa się Tatran
Ja jestem wdzięczny swojemu psu bo gdyby nie on nie miał bym motywacji do poznawania tak fascynujących miejsc jak Dolina Spadowiec, Mały Żlebek, Suchy Żlebek czy inne tego typu.
Hubert pisze: Ja z Mrocznym, moim golden retrieverem ograniczamy się do Doliny Spadowiec, Ku Dziurze, Białego, Strążyskiej, Sarniej Skałki, Krokwi, Olczyskiej, Kopieńców i Łysanek.
nie to wszystko w ramach uczynienia Mrocznego najszczęśliwszym psem świata. To ludzie są problemem w Tatrach nie psy. Mroczny zachowuje się w lesie bardzo kulturalnie.
Z nowo otrzymanych informacji wynika że ten pies co go spotkaliśmy chyba jednak nie został zostawiony tylko jednak uciekł.
Poznaję. Dopełzł dośc wysoko, aż do zerwanego łańcucha zanim się własnej odwagi przeraził. PO kolei próbowaliśmy go ewakuować, co się udało, bo buł potem w Murowańcu. Daty nie pomnę ale połowa lat dziwięćdziesiątych /.ubiegłego wieku- może 95- 96r.
spotkany w sobotę - szedł za nami na przełęcz pod Chłopkiem. Trochę zwątpił przy klamrach, ale jekoś doszedł. Zejść eż mu się udało, bo widzieliśmy go 2 dni później na Zawracie:
mefistofeles pisze:szedł za nami na przełęcz pod Chłopkiem
Zastanawia mnie, czemu te psiaki wybierają się za turystami na szlak (ja miałem podobnie w okolicach schroniska przy zielonym stawie). Najczęściej są przygarnięte i dokarmiane przez obsługę schroniska, więc raczej nie idą na szlak, aby wyżebrać kanapkę. Czyżby chodziło o przyjemność obcowania z ludźmi lub o podziwianie widoków z przełęczy?
Mariusz pisze:Zastanawia mnie, czemu te psiaki wybierają się za turystami na szlak (ja miałem podobnie w okolicach schroniska przy zielonym stawie). Najczęściej są przygarnięte i dokarmiane przez obsługę schroniska, więc raczej nie idą na szlak, aby wyżebrać kanapkę. Czyżby chodziło o przyjemność obcowania z ludźmi lub o podziwianie widoków z przełęczy?
a może to drugie wcielenie jakiś słynnych taterników?
A bo to wiadomo, co zwierzeciu odbije. Moze lubi.
Jelenie w czasie rykowiska to dopiero maja odjazdy; jest znany przypadek pacjenta, ktory skrecil kark w gornej czesci Blatona - zaloil dwojkowa scianke. Niedawno obserwowano na badz co badz czworkowym Swistowym Rogu podobnego pacjenta