Keczup pisze:ciemnogród, znowu wstyd, takie kapele
Wstyd na całą Europę to jest w Szczytnie na Hunterfeście - występ odwołąły dwie największe gwiazdy festiwalu - Opeth i Children of Bodom (dla nich się wahałem czy nie zrezygnowac z praktyk). Oczywiście z winy organizatorów (Opeth straszy nawet sądem). Podobno ktoś nawalił z płatnosciami. A potem się, kuchnia dziwimy, że do Polski nikt nie chce przyjechać (może poza Iron Maiden).
Zobaczcie ile jest koncertów metalowych w Czechach.
mnie dobija jeszcze jedna rzecz jeżeli już rozmawiamy o koncertach w Polsce itp. Dlaczego bilety na takie gwiazdy jak Waters czy Gilmour są tak cholernie drogie..????Ja Pink Floydów słucham od dziecka i największym moim marzeniem zawsze było pójśc na ich koncert....a chce tego jeszcze bardziej odkąd mam w domu DVD "PULSE" z koncertem z Earls Court w Londynie...
w ogóle dla mnie też jest nie do pomyślenia, że dwóch dorosłych facetów nie może do tej pory dojść do porozumienia i nagrywają płyty osobno...nawet płyty koncertowe z przebojami Pink Floyd każdy osobno ponagrywał (mam na myśli jedne z nowszych wydawnictw koncertowych na dvd)...nawet śmierć załozyciela Pink Floyd ich nie pogodziła...
Dla mnie maksymalna cena za koncert, któą mogę zaakceptować to 150 PLN, i to pod warunkiem, ze gra kilka kapel.
A czemu są takie ceny? Bo jest marna frekwencja, więc trzbe zedrzeć maksymalnie z tych co przyjdą niezależnie od ceny. Mnie krzywica bierze, gdy uda się zorganizować koncert w Inie, a ludzie mówią, ze 6 złotych, toż to dwa piwa są.
w Kielcach niezbyt czesto sa jakieś dobre koncerty (bo do takowych raczej trudno zaliczyć festiwal harcerski czy koncert Mandaryny) za to (i to jest naprawde super) w Kielcach powstała Golgota Swiętkorzyska i Tues Petrus a już we wrześniu będzie premiera Psałterza Wrześniowego...szkoda tylko, że na te oratoria bilety też są drogie bo zresztą połowa miejsc i tak przeznaczona jest dla VIPów
mefistofeles pisze:A czemu są takie ceny? Bo jest marna frekwencja
nie zgodzę się!
mefistofeles pisze:A czemu są takie ceny?
bo i tak znajdą się chętni, którzy tyle zapłacą za bilet, a nawet jeśli część biletów się nie sprzeda to i tak zysk z tych sprzedanych będzie taki sam jak przy tańszych biletach i 100% frekwencji...
Grupa Helloween nie była w stanie zagrać 3 koncertóww Polsce, ze względu na niską frekwencje. Na występy w Wa-wie i Krakowie trochę (niecały 1000) chętnych się znalazlo, ale w Poznaniu koncert odwoałano - miasiąc przed koncertem sprzedano 30 biletów. Dla porównania ta sama kapela w Czechch gra 5-6 koncertów i na kazdym ma ponad 5000 widzów.
Do Czech przyjeżdżają największe gwiazdy, Masters of Rock zaczyna przyćmiewac wacken a u nas - dupa. Iskierką nadziei byłhunterfest, ale znowu organizator (menago zespołu Hunter) okazał się dyletantem i dwie największe gwiazdy festiwal olały.
Depeche Mode wystąpił po raz drugi w Polsce, bo katowickie bilety sprzedały się na pieńku, na U2 pewnie przyszedłby po raz drugi cały stadion, gdyby zorganizowali drugi koncert. Mefisto, tak to już jest, że jeden rodzaj muzyki ciągle się sprzedaje a inny odszedł nieco w cień. Mnie natomiast wkurza internetowa sprzedaż biletów, jasne, że jest to ułatwienie, ale potem połowa biletów pojawia się na allegro w podwyższonych cenach. Kiedyś to taki pier****** konik musiał przynajmniej odstać swoje w kolejce po bilety, a teraz kradnie tyle samo w kilka sekund zza klawiatury komputera...
AdiK pisze:Depeche Mode wystąpił po raz drugi w Polsce, bo katowickie bilety sprzedały się na pieńku, na U2 pewnie przyszedłby po raz drugi cały stadion
Ale gwiazdy tego formatu wszędzie zapełniłyby stadiony. Chodzi o to, że na zespoły trochę mniej znane (ale jednak nie debiutantów!) przychodzi mało ludzi. Przykłady? Ostatnio na Alice In Chains + Stone Sour przyszło tyle ludzi, że organizacja koncertu na pewno się nie zwróciła. Wcześniej Clawfinger lub Apocalyptica - też pustki na sali... Swego czasu odwołano koncerty Kiss i Davida Bowie z powodu kiepskiej sprzedaży biletów. Czy to z powodu wysokich cen? A może po prostu z braku ochoty, żeby ruszyć się z domu?
MiG pisze:A może po prostu z braku ochoty, żeby ruszyć się z domu?
dokładnie - skoro nie chce się ludziom pójść na koncert za 6 PLN to czemu mają isc na taki za 60. U nas zanikł kompletnie zwyczaj chodzenia na koncerty. Młodzi netalowcy wychowani na kradzionej z netu muzyce nie potrzebują iść na koncert by posluchać czegoś nowego. A szkoda, bo często kapele grające po garażach prezentują bardzo wysoki poziom.
Jak dotad byłem na zaledwie kilku dużych koncertach metalowych. Ale na małych, po ciasnych klubach czy dziwnych plenerowych imprezach to kilkudziesięciu.
mefistofeles pisze: Jak dotad byłem na zaledwie kilku dużych koncertach metalowych. Ale na małych, po ciasnych klubach czy dziwnych plenerowych imprezach to kilkudziesięciu.
Ja muszę się przyznać, że na takie małe koncerty chodzę bardzo rzadko. Trochę to wynika z tego, że w ogóle mało słucham polskiej muzyki... Za to jak przyjeżdża zespół który lubię, to nie odpuszczam Na bilety na szczęście mogę sobie pozwolić, ale widzę po znajomych, że po prostu nie chce im się ruszyć poza Warszawę nawet na koncert zespołu, którego lubią słuchać.
To mi sie zdarzalo, że jechałem na koncert do jakieś dziury (Włocławek, Charzykowy) wiedzac, ze czeka mnie całonocna podróż z powrotem (czyt. 4 godziny na dworcu i 3 w pociagu. Przy dobrych wiatrach udawało się pojechac furgonetka zespołu siedzac na wzmaczniaczach
MiG pisze:Chodzi o to, że na zespoły trochę mniej znane (ale jednak nie debiutantów!) przychodzi mało ludzi. Przykłady?
Def Leppard w 2003 w Spodku, ale to muzyka dla starych fanów a nie dla młodzieży (a teraz na koncerty przychodzą przeważnie małolaty) poza tym bilety były po 95pln...
AdiK pisze: Def Leppard w 2003 w Spodku, ale to muzyka dla starych fanów a nie dla młodzieży (a teraz na koncerty przychodzą przeważnie małolaty) poza tym bilety były po 95pln...
Bo starym się nie chce no to kto ma te bilety kupować - licealiści?!? Zresztą rozumiem, że dla nich te 95 PLN za koncert zagranicznego zespołu to trochę dużo, ale dla "starych fanów" to chyba jeszcze w normie...
MiG pisze:ale dla "starych fanów" to chyba jeszcze w normie...
dla starych fanów mieszkających w pobliżu, ale często przejazd na drugi koniec Polski przewyższa cenę biletu na koncert. Jak w 2001 jechałem do Wa-wy na DM, to bilety na Intercity kosztowały mnie więcej niż wejściówka, w tym roku na Spodek się nie załapałem, a Wa-wę ze względów finansowych musiałem sobie po prostu odpuścić...
dobrze, że przynajmniej mam blisko na stadion śląski i do tych Katowic
Nie wybiera się ktoś na Destruction we wrześniu?
A swoją drogą, widzę że tutaj rozmowa schodzi czasem na temat metalu (szkoda że miękkiego jak Opeth czy Children Of bodom), ale bywa że padają nazwy dobrych zespołów (Def leppard) więc może mam inne pytanie: są tu jacyś może jacyś metalowi kolekcjonerzy chętni na tape trading albo wymianę płyt? szczególnie interesują mnie bootlegi Motorhead i Slayer