wyczuwam tu nutkę ironiitomtom pisze:Bardzo dobrym pomysłem jest nie jeść żółtego śniegu. Również na Krupówkach.
Karczmy-restauracje w Zakopanem
gosieńka ->
sugerujesz, że ja sugeruję, że ktoś się objadł żółtego śniegu i mu się mocz kozi na mózg rzucił, w związku z czym wszystkie knajpy krupówczane wrzucił do jednego wora? ależ skąd. ja sugeruję, że jak ktoś ma ciotkę/szwagra/babcię teścia z pierwszego małżeństwa posiadającego knajpę poza Krupówkami, to siłą rzeczy nie będzie reklamował krupówkowych
Krebelka ->
na tym forum popieranie Huberta jest chwilowo passe - my tu nie lubimy czołowych bezszlakowców, co sobie zdjęcie WC postawili na kredensie w formie ołtarzyku, my tu legaliści jesteśmy
sugerujesz, że ja sugeruję, że ktoś się objadł żółtego śniegu i mu się mocz kozi na mózg rzucił, w związku z czym wszystkie knajpy krupówczane wrzucił do jednego wora? ależ skąd. ja sugeruję, że jak ktoś ma ciotkę/szwagra/babcię teścia z pierwszego małżeństwa posiadającego knajpę poza Krupówkami, to siłą rzeczy nie będzie reklamował krupówkowych
Krebelka ->
na tym forum popieranie Huberta jest chwilowo passe - my tu nie lubimy czołowych bezszlakowców, co sobie zdjęcie WC postawili na kredensie w formie ołtarzyku, my tu legaliści jesteśmy
Zdjęcie WC mam w portfelu. To samo co w encyklopedii tatrzańskiej tylko w wyższej rozdzielczości. Majestat, zaduma, podniosłośc.
Krupówkowe żarcie jest bardzo złe, a wyrobiłęm sobie opinie na podstawie meszkania od urodzenia 30m od Krupówek. Przyznawanie mi racji jest passe? No to na złość mi jedz kebaby z przemielonych ocelotów na Krupówkach, zamiast zjeśc naprawdę porządnego schabowego w grocie.
Krupówkowe żarcie jest bardzo złe, a wyrobiłęm sobie opinie na podstawie meszkania od urodzenia 30m od Krupówek. Przyznawanie mi racji jest passe? No to na złość mi jedz kebaby z przemielonych ocelotów na Krupówkach, zamiast zjeśc naprawdę porządnego schabowego w grocie.
Aż tak złośliwy nie jestem, żeby się Tobie na złość pojawiać na Krupówkach, drogi Hubercie. Acz postaram się rozesłać odpowiednie służby celem przetestowania schabowych krupówczanych, bądź spokojny.
a może wśrod zakopian to taki lans - jeść w grocie (czymkolwiek jest)?
jeszcze żeby rysować umiał...Hubert pisze:Majestat, zaduma, podniosłośc.
a może wśrod zakopian to taki lans - jeść w grocie (czymkolwiek jest)?
Grota to taka tania restauracja niedaleko Domu Towarowego, jedzenie maja bardzo dobre. Droższe restauracje jak Zabi Dwór też sa godne polecenia, o ile komus nie szkoda wydawać duzo pieniędzy na jedzenie. Krupówki mają taką specyfikę, że jedzenie robi się tam w ogromnych ilościach, hurtem i jak najmniejszym kosztem, bo ogrom ludzi i tak to wykupi. Może w Poraju da sięcoś zjeśc i jeszcze ciastka w samancie można kupić całkiem dobre, aczkolwiek nie tak dobre jak w innej samancie na witkiewicza. Koło dworca pks można jeszcze normalnie zjęść i koło ronda kuźnickiego. Bąkowa Zohylina jest ponoć niezła, ale jej akurat nigdy nie próbowałem. W Zakopanem nie ma jakies porażającej ilości dobrych restauracji.
Nie ma większego lansu niż jeść w grocie, a w grocie króla gór to już w ogóle. Chcesz wyrwać panienkę w Zakopanem? Powiedz że stołujesz się tylko w grotach i w jaskiniach. Koniecznie w nieudostępnionych i w ścisłych rezerwatach.
Nie ma większego lansu niż jeść w grocie, a w grocie króla gór to już w ogóle. Chcesz wyrwać panienkę w Zakopanem? Powiedz że stołujesz się tylko w grotach i w jaskiniach. Koniecznie w nieudostępnionych i w ścisłych rezerwatach.
Powiedzieli mi zaprzyjaznieni gorale, zeby sie przy Krupowkach nie stolowac i to mi wystarczy, mam do nich zaufanietomek.l pisze:A w ilu knajpach na Krupówkach byłaś oprócz tej jednej, że już sobie zdążyłaś wyrobić opinię o całokształcie krupówkowego żarcia? Jeśli mogę zapytaćKrebelka pisze:Taaa... dokladnie.
Im dalej od Krupowek tym taniej i lepiej karmia, podobno.
Pozdrawiam.
Zaprzyjaźnieni Górale, których ja znam akurat Krupówek nie omijają. Co prawda oni stołują się bardziej płynnie 
tomtom już wcześniej pisał o wrzucaniu wszystkich do jednego wora.
Na Krupówkach jest taniej, drożej, smacznie, niesmacznie ale nie jest jednakowo. Trzeba wiedzieć co i gdzie jeść.
Pozdrawiam
.
tomtom już wcześniej pisał o wrzucaniu wszystkich do jednego wora.
Na Krupówkach jest taniej, drożej, smacznie, niesmacznie ale nie jest jednakowo. Trzeba wiedzieć co i gdzie jeść.
Pozdrawiam
Ja troche z innej beczki... Ostatnio czekajac na busika pod FISem pokusilem sie, aby przejsc na druga strone i w takich barach nieopodal PKSu kupic sobie cos hot dogiem zwanego... Obserwowalem proces 'produkcji' - bulka wyjeta z jakiegos wora pod stolem - ale spoko, pedantem nie jestem :] sliczna ekspedientka miala problem, zeby ja przekroic - naiwnie pomyslalem - 'noz tepy, a niewiasty niezbyt tegiej budowy, pewnie sily nie ma'... Jakaz byla moja radosc gdy probowalem sie w moje danie wgryzc... :/ KU PRZESTRODZE :[ nie polecam...
niepodal serwuja natomiast calkiem fajne i spore frtyki - jak ktos lubi... :]
niepodal serwuja natomiast calkiem fajne i spore frtyki - jak ktos lubi... :]
Często wpadam do Chaty Zbójnickiej na Jagielońskiej.
Z kilku powodów.
Jest blisko dworca PKP, więc mogę z tamtąd wyjść na 7 min przed odjazdem pociągu.
Inne powody, to stara tradycja tej knajpy. Miała kiedyś swoją wielką świetność. Aby wejść trzeba było znać chasło. "Weseli" zbójnicy ze swoimi "popisami" świetny klimat...itd.
Później mieli problemy z gośćmi - bo to nie na Krupówkach. W tamtym to jednak kiepskim czasie mogłem ze "zbójami" pogadać, góralki dawały darmowego chleba ze smalcem i to kończyło mój wypad w Tatry.
Teraz Chata Zbójnicka ma się lepiej /ostatnio byłem 2 lata temu - niestety/ dzięki jednemu z bohaterów Big Brathera. Ciągną tłumy ze względu na niego, choć może nie tylko.
To już nie to samo co kiedyś, gdy zbóje porywali kobiety na okup i krawaciażom obcinali krawaty wiszące do tej pory z biustonoszami na powałach, ale żarcie mają całkiem dobre, a piwo - co następne to lepsze.
Trochę tego starego klimatu czuje się jednak będąc w środku i siedząc przy ławie jedząc baraninkę popijaną zimnym piwem.
Z kilku powodów.
Jest blisko dworca PKP, więc mogę z tamtąd wyjść na 7 min przed odjazdem pociągu.
Inne powody, to stara tradycja tej knajpy. Miała kiedyś swoją wielką świetność. Aby wejść trzeba było znać chasło. "Weseli" zbójnicy ze swoimi "popisami" świetny klimat...itd.
Później mieli problemy z gośćmi - bo to nie na Krupówkach. W tamtym to jednak kiepskim czasie mogłem ze "zbójami" pogadać, góralki dawały darmowego chleba ze smalcem i to kończyło mój wypad w Tatry.
Teraz Chata Zbójnicka ma się lepiej /ostatnio byłem 2 lata temu - niestety/ dzięki jednemu z bohaterów Big Brathera. Ciągną tłumy ze względu na niego, choć może nie tylko.
To już nie to samo co kiedyś, gdy zbóje porywali kobiety na okup i krawaciażom obcinali krawaty wiszące do tej pory z biustonoszami na powałach, ale żarcie mają całkiem dobre, a piwo - co następne to lepsze.
Trochę tego starego klimatu czuje się jednak będąc w środku i siedząc przy ławie jedząc baraninkę popijaną zimnym piwem.




