praktycznie nic co jest zlokalizowane przy Krupówkach nie powinno być godne polecenia jeżeli chodzi o jedzenie. Możecie mi wierzyć, mieszkam w Zakopanem i za każdym razem jak zjem coś przy krupówkach to jest mi niedobrze. Już lepiej zjeśc w Grocie albo bistro pod Smrekami albo w barze Fis.
Raz jadłem jadło zbója (czy coś na ten styl) w burżujskiej karczmie na krupówkach... kosztowało to to duużo, ale dojeść nie umiałem. (ze względu na ilość oczywiście) W tym roku nieomieszkam tam wstąpić jeszcze raz, a co!
Już taki ze mnie typ, że lubię sobie pojeść i w sumie nie ma znaczenia czy to krupówki czy nie. Zdarzało mi się nawet w Sphinxie jeść, bo lubie
Nie, ale na serio. Przy Krupówkach żarcie jest najgorszej kategorii i robione na szybkiego jak najmniejszym kosztem. A jak jest sezon i turyści to już w ogóle jest dramat. Bardzo dobrym pomysłem jest zjeść gdzie indziej.
Hubert pisze:Nie, ale na serio. Przy Krupówkach żarcie jest najgorszej kategorii i robione na szybkiego jak najmniejszym kosztem. A jak jest sezon i turyści to już w ogóle jest dramat. Bardzo dobrym pomysłem jest zjeść gdzie indziej.
Taaa... dokladnie. Mialysmy okazje sie o tym przekonac pewnego ranka kiedy po "obleceniu" Doliny Strazyskiej
o godzinie 9:00 zeszlysmy do Zakopca i chcialysmy zjesc jakies sniadanie. Wiekszosc restauracji byla zamknieta
a my strasznie glodne i zamiast isc do spozywczaka kupic sobie po maslance i po bulce, wlazlysmy na kebaba
do Greckiego Rodosu. To co nam tam podano jako kebaba to byla sucha bula a w niej suche mieso, sucha kapusta pekinstka
i pare kropel sosu. Koszmar. Te knajpe radze omijac szeeeerokim lukiem...