gorzej jak w sklepie nie ma schodów...tomtom pisze:Dobrym sposobem jest przejscie sie po schodach, szczegolnie w dol i szczegolnie szybko, a calkiem niezlym jest skok powiedzmy z pieciu standardowych schodow
Buty,buty......
Jak na szlak zakładałem nowe buty, to do plecaka (oprócz zapasu plastrów
) pakowałem również te stare, tak na wszelki wypadek, wymagało to oczywiście wygospodarowania "trochę" miejsca w plecaku i stanowiło 1,5-kilogramowy nadbagaż, ale przynajmniej było gwarantem udanej wycieczki (tej i tych następnych). Poza tym, co drugi dzień i tak ubierałem stare buciory, żeby dać trochę odsapnąć nogom.

do właściwej przymiarki warto poprosić też nową parę butów, z wystawy zazwyczaj jeden bucior jest już lekko rozczłapany...
i zacząć przymiarkę od nowatomtom pisze:Po szoste: kiedy juz sa dopasowane, zdjac, podziekowac i poprosic pol numeru wieksze
do właściwej przymiarki warto poprosić też nową parę butów, z wystawy zazwyczaj jeden bucior jest już lekko rozczłapany...
ja tak przy ostatnim zakupie "dreptałem" z godzinę...gosieńka pisze:nawet gdybyś pól godziny dreptał tam i spowrotem po sklepie..
gosieńka pisze:tatus mówił ze bedzie coś kombinował, bo jest prawnikiem
wywiń sobie krawędź skarpety, tak żeby powyżej kostki była podwójna jej grubość...gosieńka pisze:obciskanie nogi nad kostką
i nie mazgaić mi się!
przecież zacytowałem tylko Twoje słowagosieńka pisze:nie przeginaj lepiej
i jeszcze jedno - jeśli nie kupiłaś swoich butów zbyt pochopnie i nie są one zupełnie niedopasowane do Twoich stóp, to weź sobie powyższe rady do serca i spróbuj je (po zaleczeniu otarć) trochę rozchodzić, but zazwyczaj dopasowuje się do stopy, tym bardziej, że ten Twój to nie jest żaden "pancerny" model...
i trochę więcej wytrwałości w dążeniu do celu...
przyjemność czasem rodzi się w bólach...
No to pozostaje tylko siąść i płakać-łzy rozmiękczą te Twoje straszne buciory i będzie ok.gosieńka pisze:no tak Salek.. ale gdzie ja je moge rozchodzic?? chyba biegając wokół domu.. bo raczej po swoich okolicznych górkach nie chodze.. bo nie lubie.. więc ja nie wiem..
Jedyne buty trekingowe jakie mnie NIGDY nie obtarły to ASOLO Quartz GTX-mam je czwarty sezon i żadnych uwag
nie no siedzieć i płakac raczej nie będę.. ja nie z takich... spróbuje sie za nie wziąć ale jak mam być szczera to na moje oko wygląda że nie wiele sie już z nimi zmieni.. co jednakże smuci mnie bardzo.. i bedzie taka sytuacja jak w przypadku Iwony, która nie chce mnie straszyć ale ja sama siebie straszę i sądze że mnoże miec racje.. ojoj ależ ja sie poplątałam w tej mojej wypowiedzi..andy67 pisze:No to pozostaje tylko siąść i płakać-łzy rozmiękczą te Twoje straszne buciory i będzie ok.
W sierpniu 2002r. kupiłem na Krupówkach buty gorskie. Sklep w którym je nabyłem znajdował się w ,,dolnej" części Krupówek, nie wiem czy nadal istnieje, bo centrum Zakopanego staram się omijać. Dokładnego adresu sklepu nie pamiętam, wchodziło się tam po drewnianych schodkach na pierwsze piętro. Sprzedawca twierdził, że to buty firmy z Podhala, nazwę niestety zapomniałem ale nie jest to Wojas
Butki są wykonane z grubej impregnowanej skóry na wibramowej podeszwie. Lekkie i wytrzymałe - dobrze spisywały się w Tatrach, Gorcach i Bieszczadach. Z boku mają napis JOHN DEERE. Sprawdziłem w necie - to producent maszyn rolniczych, raczej nie parający się produkcją obuwia. No i jest z Hameryki a nie Podhala
Czy ktoś oprócz mnie ma takie buty? Jakie wrażenia z uzytkowania?
Czy ktoś oprócz mnie ma takie buty? Jakie wrażenia z uzytkowania?
Pogon za 'gorskim obuwiem' zbyt czesto zabija to, co w lazeniu po gorach najwspanialsze...
Ja ostatnio przelazilem kawal tatr w starych dobrych martensach :] a wlasciwie nowych... Mialem kilka odciskow, ale to wynikalo raczej ze zlego dobrania skarpet (pakowalem sie na lapu-capu), poza tym byly one wyjete prosto z pudelka. Kupione bezposrednio od dystrybutora - zdecydowanie tansze od 'porzadnych butow gorskich' nawt po wielkiej przecenie. Efekt? Stpoy mialem w zdecydowanie lepszym stanie niz np. moja znajoma, ktora smigala ze mna w superanckich Scarpach...
Generalnie - w zime to moze faktycznie wiekszy problem, ale z letnich wypraw mozna czerpac radosc nie wydajac ciezarowki pieniedzy...
Ja ostatnio przelazilem kawal tatr w starych dobrych martensach :] a wlasciwie nowych... Mialem kilka odciskow, ale to wynikalo raczej ze zlego dobrania skarpet (pakowalem sie na lapu-capu), poza tym byly one wyjete prosto z pudelka. Kupione bezposrednio od dystrybutora - zdecydowanie tansze od 'porzadnych butow gorskich' nawt po wielkiej przecenie. Efekt? Stpoy mialem w zdecydowanie lepszym stanie niz np. moja znajoma, ktora smigala ze mna w superanckich Scarpach...
Generalnie - w zime to moze faktycznie wiekszy problem, ale z letnich wypraw mozna czerpac radosc nie wydajac ciezarowki pieniedzy...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
w martensach to po górach można spokojnie chodzić...gorzejz galanami...w glanach złaziłam góry Świętokrzyskie i źle się to skończyło dla moich stó...glany są za twardym obuwiem na wycieczki po górkach a co dopiero by było gdybym się w glanach wybrała w Tatry...prawdopodobnie nie miałabym już stópMecenas pisze:Ja ostatnio przelazilem kawal tatr w starych dobrych martensach
oj tak do zgadzam się...moje ostatni górskie buty nie miały amortyzacji i bardzo mi sie nogi meczyły przy zejściu...mefistofeles pisze:wolę jednak buty z choć minimalną amortyzajcą podeszwy.






