niom bo wiem ze do Berlina racej nie mam ochoty narazie wracać...natomiast do Paryża musze pojechać na minimum tydzień i to najlepiej indywidualnie a nie z wycieczką bo wiem co dokładnie chce zobaczyć i w jaki sposób chce spędzać czas....problemem tylko jest bariera językowa...ja nie umiem tylko mówić po angielsku a paryżanie nie chętnie używają tego języka albo w ogóle go nie używająmefistofeles pisze:dokładnie
jak to ruda zwiedzała Europe ;)
po pierwsze ,jeżeli nie umiesz tylko angielskiego - to wynika z tego ,że władasz wszystkimi innymi językami ,w tym francuskim - podstawa logiki (przecież zdawałaś maturę chyba)
Po drugie ,używania niemieckiego we Francji nie polecam ,ponieważ Francuzi byli wyjątkowo waleczni w czasie ostatniej wojny , ich Ruch oporu dokonywał cudów ,a kobiety pod żadnym pozorem nie zadawały się z Niemcami ,to prześcigają się oni teraz w okazywaniu ostracyzmu wszystkim próbującym rozmawiać w pięknym języku Heinego.
Po drugie ,używania niemieckiego we Francji nie polecam ,ponieważ Francuzi byli wyjątkowo waleczni w czasie ostatniej wojny , ich Ruch oporu dokonywał cudów ,a kobiety pod żadnym pozorem nie zadawały się z Niemcami ,to prześcigają się oni teraz w okazywaniu ostracyzmu wszystkim próbującym rozmawiać w pięknym języku Heinego.
o kurde teraz zorientowałam się co ja nabazgrałam...ja chciałam napisać, ze umiem mówić tylko po angielsku...
w końcu zdawałam mature z anglika i certyfikat w tym roku robiłam też z anglika...chyba zastosowałam jakiś skrót myślowy tylko, ze z tego wyszla jedna wilke bzdura...
to małe sprostowanie:
ruda umie mówić po angielsku i odrobine po niemiecku (choć w tym języku więcej rozumiem niż sama moglabym powiedziec) a ma zamiar uczyć się hiszpańskiego..
francuskiego nie umiem a niemieckiego w Paryżu również nie używalam tylko posługiwalam się angielskim..niestety im dalej od centrum tym trudniej o kogoś kto posługiwalby się w stopniu podstawowym własnie angielskim...nio ale jakoś sobie z koleżanką dawałyśmy rade...
oj sorry dagomar za to zamieszaie ale jak ktoś taki jak ja (czyli myślący o tym, że jutro lub we wtorek będzie wiedział, czy dostal się na wymarzoną uczelnie) to pisze głupoty a później nawet nie wie co napisał...jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam
zamyślona ruda

to małe sprostowanie:
ruda umie mówić po angielsku i odrobine po niemiecku (choć w tym języku więcej rozumiem niż sama moglabym powiedziec) a ma zamiar uczyć się hiszpańskiego..
francuskiego nie umiem a niemieckiego w Paryżu również nie używalam tylko posługiwalam się angielskim..niestety im dalej od centrum tym trudniej o kogoś kto posługiwalby się w stopniu podstawowym własnie angielskim...nio ale jakoś sobie z koleżanką dawałyśmy rade...
oj sorry dagomar za to zamieszaie ale jak ktoś taki jak ja (czyli myślący o tym, że jutro lub we wtorek będzie wiedział, czy dostal się na wymarzoną uczelnie) to pisze głupoty a później nawet nie wie co napisał...jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam
zamyślona ruda
Obieacałam wcześniej, ze opisze moją niezbyt przyjemną przygodę, która przydarzyła mi się pod koniec mojej wycieczki...
Otóż...w Paryżu mieliśmy ostatni nocleg..później jechaliśmy do Luxemburga a z Luxemburga prosto do Polski...w hotelu pakowałam się dosyć szybko..ale wieczorem sprawdziłam dokładnie czy w torebce mam portfel, paszport itp. więc rano juz nie robiłam przeglądu zawartości torebki...no i to był błąd...
po 2 godzinach jazdy z Paryża mieliśmy przerwe...coś mnie tknęło, zeby na stacji benzynowej kupić sobie wode...i jaki było moje ogromne zdziwienie jak chce zapłacić a w mojej torebce nie ma portfela...pobieglam natychmiast do autokaru bo pomyślałam, ze albo mi wypadł albo go wrzuciłam do plecaka...ale niestety w autokarze go nie było...wraz z kierowcą przeszukałam moją wielką torbe z ciuchami (czyt. wywaliłam całą jej zawartośc na parkingu) i nadal nic...powiem szczerze, ze strasznie się zdenerwowałam..oczywiście się poryczałam i od razu zobaczyłam miny moich rodziców na wiadomość o tym, że zgubiłam portfel...ale kierowcy od razu kazali mi pobiec do pani pilot, żeby zadzwoniła do hotelu i sie zapytała czy portfel nie został w pokoju...powiedzieli też, że w Paryżu jest jeszcze jedna wycieczka, z którą mieliśmy się spotkać w Torzymiu w miejscu przesiadki i że skontaktują się z pilotem tej wycieczki, zeby jakby co odebrali mój portfel z hotelu...szczęście w nieszczęściu portfel leżał sobie grzecznie w hotelu na podłodze i zostal znaleziony...a tamta wycieczka pojechala po niego...nio niestety przez ostatni dzie n musiałam obyć się jakoś bez kasy...o 6 rano w środe odzyskałam portfel...wielkim szczęsciem było to, że wzięłam ze sobą paszport a nie tylko sam dowód, który trzymam w portfelu...bo jakbym nie miała paszportu to tamta wycieczka musiałąby czekać na mnie na granicy z dowodem, zebym mogła granice przekroczyć...raczej miałabym przes**** u tamtej ekpiy...
miałam duuuuużo czasu, zeby się zastanowić w jaki sposób mogłam zostawić portfel w hotelu i znalazlam rozwiązanie tej zagadki...otóż wieczorem 5 razy sprawdzałam czy mam portfel w torebce...ale coś mnie tknęło i położyłam torebkę koło łóżka (czego nigdy dotąd nie robiłam)..w nocy dostałam ataku alergii i po omacku grzebałam w torebce w poszukiwaniu chusteczek...w tym czasie portfel mógł mi z niej wypaść..a że podłoga bylaczarna i mój portfel też jest czasrny to go nie zauważyłam...i wyszłam też rano z założenia, że na pewno mam portfel ze sobą po przecież sprawdzałam przed zaśnięciem czy jest na swoim miejscu..
nio cóż podróże óczą
więc ja się nauczyłam, żeby po 10 razy wszystko sprawdzać bez względu na okoliczności....
to na tyle...
pozdrawiam
smutna
ruda
Otóż...w Paryżu mieliśmy ostatni nocleg..później jechaliśmy do Luxemburga a z Luxemburga prosto do Polski...w hotelu pakowałam się dosyć szybko..ale wieczorem sprawdziłam dokładnie czy w torebce mam portfel, paszport itp. więc rano juz nie robiłam przeglądu zawartości torebki...no i to był błąd...
po 2 godzinach jazdy z Paryża mieliśmy przerwe...coś mnie tknęło, zeby na stacji benzynowej kupić sobie wode...i jaki było moje ogromne zdziwienie jak chce zapłacić a w mojej torebce nie ma portfela...pobieglam natychmiast do autokaru bo pomyślałam, ze albo mi wypadł albo go wrzuciłam do plecaka...ale niestety w autokarze go nie było...wraz z kierowcą przeszukałam moją wielką torbe z ciuchami (czyt. wywaliłam całą jej zawartośc na parkingu) i nadal nic...powiem szczerze, ze strasznie się zdenerwowałam..oczywiście się poryczałam i od razu zobaczyłam miny moich rodziców na wiadomość o tym, że zgubiłam portfel...ale kierowcy od razu kazali mi pobiec do pani pilot, żeby zadzwoniła do hotelu i sie zapytała czy portfel nie został w pokoju...powiedzieli też, że w Paryżu jest jeszcze jedna wycieczka, z którą mieliśmy się spotkać w Torzymiu w miejscu przesiadki i że skontaktują się z pilotem tej wycieczki, zeby jakby co odebrali mój portfel z hotelu...szczęście w nieszczęściu portfel leżał sobie grzecznie w hotelu na podłodze i zostal znaleziony...a tamta wycieczka pojechala po niego...nio niestety przez ostatni dzie n musiałam obyć się jakoś bez kasy...o 6 rano w środe odzyskałam portfel...wielkim szczęsciem było to, że wzięłam ze sobą paszport a nie tylko sam dowód, który trzymam w portfelu...bo jakbym nie miała paszportu to tamta wycieczka musiałąby czekać na mnie na granicy z dowodem, zebym mogła granice przekroczyć...raczej miałabym przes**** u tamtej ekpiy...
miałam duuuuużo czasu, zeby się zastanowić w jaki sposób mogłam zostawić portfel w hotelu i znalazlam rozwiązanie tej zagadki...otóż wieczorem 5 razy sprawdzałam czy mam portfel w torebce...ale coś mnie tknęło i położyłam torebkę koło łóżka (czego nigdy dotąd nie robiłam)..w nocy dostałam ataku alergii i po omacku grzebałam w torebce w poszukiwaniu chusteczek...w tym czasie portfel mógł mi z niej wypaść..a że podłoga bylaczarna i mój portfel też jest czasrny to go nie zauważyłam...i wyszłam też rano z założenia, że na pewno mam portfel ze sobą po przecież sprawdzałam przed zaśnięciem czy jest na swoim miejscu..
nio cóż podróże óczą
to na tyle...
pozdrawiam
smutna
ruda


