jak to ruda zwiedzała Europe ;)

W kraju i na świecie - byliśmy, widzieliśmy, polecamy.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

jak to ruda zwiedzała Europe ;)

Post autor: ruda »

Moje wakacje nie zapowiadały się zbytnio ekscytująco..dobijał mnie fakt, iż nie mogę pojechać w góry...dół i załamka...zresztą sami mogliście to wywnioskować po kilku moich postach :P tak było aż do wtorku 18stego lipca..akurat wtedy siedziałam u babci gdy zadzwonił telefon..mój tata bez zbędnego owijania w bawełne zapytał się czy w czwartek..20 lipca nie pojechałabym na wycieczkę do 5 stolic europejskich czyli do Berlina, Amsterdamu, Brukseli, Paryża i Luxemburga...oczywiście po tym jak otrząsnęłam się z szoku bez wahania zgodziłam się....Środa minęła mi na gorączkowych przygotowaniach czyli praniu, prasowaniu i pakowaniu...ale udało się i już w czwartek byłam gotowa na podbój Europy :)


DZIEŃ 1 WyJaZd
Odjazd mojego autokaru zaplanowany był na godzinę 9 z KrK..więc przed 7 musiałam wyjechać z Kielc by na 9 spokojnie wyrobić się do mojego ukochanego miasta...gdy zajechaliśmy na Plac Matejki, skąd miał odjeżdżać autokar, nie było jeszcze niczego co by takowy autokar przypominało...na to, że z tego miejsca odjeżdża jakiś autokar wskazywał tłum kłębiących się ludzi...musze na od razu podkreślić, że autokar do którego wsiadłam nie był autokarem docelowym..tego samego dnia z całej Polski ruszało 7 autokarów wiozących ludzi na różne wycieczki...wszystkie spotykały się w miejscowości Torzym gdzie wymieniały się pasażerami i jechały każdy w inną stronę :)
Kiedy autokar zajechał miał 40minut opóźnienia ale już później wszystko szło zgodnie z planem i do Torzymu zajechaliśmy na 19 gdzie pojawiły się inne autokary :)
Ruda zasiedziała się zbytnio przy kolacji i jak wyszłam, żeby się przenieść do autokaru jadącego do stolic europejskich okazało się, że prawie wszyscy są już zapakowani...niestety odbyłam zaciętą walkę z torbą...gdyż została skutecznie zasypana innymi bagażami...po na szczęście wygranej walce pobiegłam do mojego docelowego autokaru, w którym miałam spędzić najbliższe 6dni...
no i ruszyliśmy w drogę do Berlina, do którego zajechaliśmy na godzinę 23 i tam mieliśmy pierwszy nocleg :)

DZIEŃ 2 BeRlIn
Po pobudce o 6 i obfitym śniadanku o 8 rano pojechaliśmy zwiedzać Berlin..Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Berlina Wschodniego z Murem Berlińskim, wieżą telewizyjną, Berliner Dom, Bramą Brenderburską, Reichstagiem...oto kilka fotek :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek
do tego zdjęcia potrzebne są dwa słowa wyjaśnienia...otóż stojący obok mnie misiek reprezentuje Polskę...w Berlinie została przeprowadzona akcja majaca na celu ukazanie zjednoczenia się świata...szkoly artystyczne z różnych krajach świata zostały zaproszone do tego projektu...miały na dostarczonym modelu miśka namalować co im się podoba a co będzie wiązało sie z ich krajem...omentarz uczestników wycieczki był taki, że na tym miśku brakuje tylko Żwirka bo Muchomorek już jest :P

Obrazek
Reichstag

Obrazek
Brama Brandenburska
a na pierwszym planie ja i pani Małgosia :)

w czasie pobytu w Berlinie utworzyła się grupa pod wezwaniem Chuligana (czyli mnie)..Chuliganem nazwał mnie jeden z kierowców bo stwierdził, że strasznie rozrabiam :) w grupie pod wezwaniem chuligana znalazłam się ja, pani Małgosia, wielebny Marek z Austrii, Gosia, Ewa i Monika z Kanady..
po spędzaniu chwilki w Berlinie Zachodnim wyruszyliśmy w 8godzinna podróż do Amsterdamu :)

DZIEŃ 3 AmStErDaM
Oj wstawanie z samego rana po ciężkiej podróży nie należało do zbyt przyjemnych..ale na zewnątrz nie było tak gorąco jak w Berlinie więc wszyscy pełni chęci i zapału postanowili wyruszyć na podbój Amsterdamu :)
Naszą podróż po Amsterdamie rozpoczęliśmy od Szlifierni Diamentów gdzie można było oczywiście dokazać zakupu jednak ja jakoś nie miałam 400euro żeby kupić sobie niewielki pierścionek z diamentem...a bogatego sponsora również na horyzoncie nie widzialam...ale nie to jest ważne...ważne, że mogłam obejrzeć z tak bliska te wspaniale i szlachetne kamienie :)
Następnie przez 1,5godziny przechadzaliśmy się po muzeum, w którym zostaly zgromadzone dziela wiely wybitnych malarzy m.in. Rembrandta... :)
Po muzeum przyszedł czas na relax na pokładzie łodzi, która zabrała nas w magiczny rejs po Amsterdamie...niesamowite wrażenie robią te strasznie wąskie kamienniczki z wielkimi oknami..oraz całe mnóstwo rowerów i rowerzystów....
Po chwili odpoczynku na łódce ruszyliśmy na miasto..niestety zaczęło padać co nieco popsuło nam zwiedzaie starówki...kiedy nadeszla chwila czasu wolnego postanowiłyśmy z Moniką udać się w najsławniejszą dzielnice Amsterdamu czyli dzielnicę Czerwonych Latarni :)
A oto co czeka nas przy wejściu do dzielnicy :P
Obrazek

a to widok na Dzielnicę Czerwonych LAtarnii...nie za wiele widać na tym zdjęciu ale w tej częsci Amsterdamu robienie fotek jest zakazane...no chyba, że ktoś ma ochote spotkac się sam na sam z alfonsem lub jego ochroniarzami :P
Obrazek

a przed Państwem przyjemny widoczek z pokładu stateczku na typowe kamienniczki jakie można zobaczyć w całym Amsterdamie :)
Obrazek

mnie i Monike zlapala na ulicy straszna nawalnica..schroniłyśmy się przed irlandzkim pubem, z którego mój kolor włosów wywabił kilku panów chętnych zapoznania się ze mną...było całkiem zabawnie...ale kiedy przestało lać razem z całą grupą wróciłyśmy do autokaru i pojechaliśmy do Brukselii...przy wjeździe do tego pięknego miasta złapała nas straszna nawałnica (kolejna) i ciężko było nawet wyjść z autokaru do hotelu... :)
następny dzień jednak miał okazać się bosski...ale o tym napisze dopiero jutro :)
Gość

Post autor: Gość »

Obrazek
Darkowski

-#1
Posty: 38
Rejestracja: ndz 11 gru, 2005
Lokalizacja: Dolina Wiaru

Post autor: Darkowski »

:)) :)) :))
Awatar użytkownika
meridius

-#3
Posty: 225
Rejestracja: śr 08 lut, 2006

Post autor: meridius »

siuperrr miałaś... czekam na więcej... :)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

oj anielka anielka...rozśmieszyłaś mnie do łez :D

ale dość tego śmiania się pora zabrac się za dalszą częśc relacji :)

DZIEŃ 4 BrUkSeLa
Jak zwykle musieliśmy wstac wcześnie rano, żeby móc zwiedzić najważniejsze rzeczy nie natykając się na tłumy turystów i by nie robić tego w największym upale...
ja jak zwykle niewyspana poczłapałam do autokaru...na mój widok kierowcy stwierdzili, że coś ze mną nie tak i w końcu doszli do wniosku, że trzeba coś zrobić z moją fryzurą...nio i mnie uczesali...no nie powiem, warkoczyk im wyszedł całkiem całkiem....tyle tylko, że nie mieli czym do spiąć więc w tym celu użyli naklejki "Bagaż bezpłatny"...no i później chodziłam z czymś takim na głowie bo niestety towarzysze podróży nie pozwolili mi zepsuć tej firmowej fryzury Orbisu... :)

Nasz hotel położony był obok siedziby Nato...w drodze do Atomium przejeżdżaliśmy obok wielu budynków Uni Europejskiej, których nazw nie jestem teraz w stanie sobie przypomnieć...tyle tego było...
Czym jest owo wspomniane przeze mnie Atomium..?????Jest to model cząsteczki żelaza powiększona 145miliardów razy...Atomium zostało zbudowane z okazji wystawy Expo w 1958 roku...jego projektantem był Andre Waterkeyn...
na najwyższą z kul wjeżdża się podobno najszybszą windą na świecie (jedzie z prędkością 5 metrów na sekunde) na wysokość 102metrów...
A tak wygląda Atomium z bliska
Obrazek

Taki widok rozciąga się z góry (niestety jest trochę zamglony gdyż zdjęcie robione było przez szybe a do tego widoczność w Brukseli była kiepska)
Obrazek

Po miło spędzonym czasie w dolnej Brukselii pojechaliśmy do jej górnej części...ponieważ Bruksela była bydowana na wzór Paryża to odnajdziemy w niej Katedre Notre-Dame oraz Bazylike Sacre-Coeur :)
my zaś poszliśmy do jednego z największych muzeów w Eropie, znajdującego się właśnie w Dolnej Brukseli, gdzie zgromadzone są dzieła artystów zarówno współczesnych jak i impresjonistów...jednak oczywiście największymi skarbami tego muzeum są dzieła Breugla (zarówno ojca jak i syna)
po muzeum przyszedł czas na starówke i rynke, który przez wielu uznawany jest za najpiękniejszy rynek w Europie..i szczerze mówiąc mogę się z tym zgodzić...
sami oceńcie :)
Obrazek

Obrazek

a oto najsłynnieszy chyba symbol Brukseli :D
Obrazek

oczywiście będąc w Brukseli nie mogłam spróbowac belgijskiego piwa...każdy rodzaj piwa podawany jest w innym rodzaju kielicha lub szklanki...ja wraz z Monika spróbowałyśmy piwa o nazwie Leffe (naprawde polecam)!!!!!!!
nasz pobyt w Brukseli skończył się koło godziny 19...i po powrocie do autokaru ruszyliśmy do PARYŻA!!!!!!!!!!!!

około godziny 21 dojechaliśmy do dzielnicy, w której miał być nasz hotle o wdzięcznej nazwie "Vert Galant" (jurny kogucik)...gdy przejeżdzaliśmy przez dzielnice,w której mieliśmy mieszkać nie widzieliśmy ani jednej osoby mającej biały kolor skóry...po ulicach chodzili sami Azjaci czy afroamerykanie... (Paryż licz 10mln mieszkańców z czego 1/10 to osoby o ciemnym kolorze skóry!!!!!!!!!!)
Gdy zajchaliśmy pod hotel i wysiedliśmy z tobołkami z autokaru nasza pani pilot pobiegła do recepcji, zeby oznajmić nasze przybycie...jeden z kierowców był tak zaaferowany "Jurnym kogucikiem", że z wrażenia wszedł w szybe zamiast w otwór drzwiowy... :P ogólnie było zabawnie dopóki nie okazało się, że w hotelu nie ma dla nas miejsca...bo były tylko 2 wolne pokoje a nasz było 25 osób :) co się okazało..????otóż właściciel "Jurnego kogucika" ma jeszcze jeden hotel w tej samej dzielnicy, do którego nas przeniósł bez powiadamiania Orbisu ani tym bardziej pani pilot....
nio więc przenieślismy się do hotelu Comfort Inn....ja do tych wszystkich hoteli miałam jakiegoś pecha...w Brukseli miałam zapchaną umywalke za to w Paryżu zapchany kibel...ale cóż ważne, że można było się przespać w łóżku a nie na siedzeniu w autokarze...
wieczorkiem wraz z Monika postanowiłyśmy napić się belgijskiejgo piwa...pomysł dobry...ale jak ma się otwieracz....gorzej jak się go nie ma...nio i jak do otwierania piwa zabierają się dwie blondynki w tym jedna ruda to na pewno jest wesoło...piwo Moniki udało nam sie jakoś szybko otworzyć za pomocą klucza i krat w oknach....moje piwo postanowiło, że nie da się wypić i chyba z 40minut z nim walczyłam...no ale w końcy udało się :D
Noc miałam wybitnie nieprzespaną...zapytacie się dlaczego..????no cóż murzyniu zrobili sobie imprezke w parku obok i o 3 nad anem postanowili puszczać petardy itp. huk był taki jakby wokół toczyła się wojna...

DZIEŃ 5 PaRyŻ
rano myślałam, że nie wstane z łóżka...byłam kompletnie nieprzytomna po tych nocnych wybuchach...ale okazało się, że nie tylko ja byłam w podobnym stanie ducha i ciała...ale to wszystko poszło w zapomnienie gdy pojechaliśmy do centrum Paryża....
pierwszym punktem programu była Wieża Eiffla :) od dziecka marzyłam, żeby zobaczyć ją z bliska...i powiem szczerze, że kiedy ją wreszcie zobaczyłam czułam się naprawde niesamowicie...ja nie wiem jak komuś Wieża może się nie podobać...o tym, że jej nie zburzono zaważył tylko jeden głos :O
gdy wjechaliśmy na drugi poziom czekała nas niezbyt miła niespodzianka...otóż by wjechac na najwyższy poziom wieży musieliśmy wbić się do straaaaasznie długiej kolejki, w której spędziliśmy 1,5 godziny...ale dzięki temu mogliśmy nacieszyć oczy tym pięknym widokiem, którzy roztacza się na białe morze kamiennic Paryża :)
tak widzi się najwyższą część wieży z drugiego poziomu :)
Obrazek

no a teraz przed państwem widok na Paryż...naprawde zakochałam sie w tym mieście :)
Obrazek

Obrazek

po pobycie na Wieży pojechaliśmy do grobu Napoleona..bazylika, w którym znajduje sie grobowiec jest baaaaardzo okazała :)
Obrazek

Kolejnym punktem programu była wyspa Ile de La Cite z Katedra Notre Dam...a następnie udaliśmy się na zwiedzanie Louvru... :)


w drodze na La Cite...
Obrazek

Katedra Notre Dame
Obrazek

nio a tu już słynne i baaaaardzo kontrowersyjne wejście do Louvru czyli piramida...
Obrazek
jeżeli mam być szczera to nie wiem czemu paryżanie tak strasznie nie lubią tej piramidy...mnie ogrom Louvry okropnie przytłaczał...a lekka konstrukcja piramidy sprawia, iż nie cuje się aż tak bardzo tego ogromu...na dodatek połączenie przepięknego gmachu Louvru i piramidki jest jak dla mnie naprawde świetne...no ale to tylko moja subiektywna opinia :)
Obrazek

po trudach związanych ze zwiedzaniem Louvru (2,5 godziny chodzeniaw tlumie po pomieszczeniach bez klimatyzacji) udalismy się do dzielnicy Montmartre...gdzie na wzgórzu znajduje się słynna bazylika Sacre-Coeur...po spędzeniu tam jakiejs godzinki...pojechaliśmy pod Łuk Trumfalny i oczywiście weszliśmy na niego..jak dla mnie to nie z Wieży...lecz właśnie z Łuku roztacza się najpiękniejszy widok na Paryż :)
Oceńcie sami :)

widok na nowoczesną dzielnice Paryża i zachodzące słońce
Obrazek

Wieża :)
Obrazek

a oto Łuk w całej okazałości :)
Obrazek

po pobycie na Łuku nastąpił czas na całkowity relax czyli rejs stateczkeim po sekwanie...gdy się zrobiło już ciemno Paryż wyglądał naprawde baaaaardzo efektownie a Wieża prezentowala się wręcz rewelacyjnie :)
Obrazek
niestety zdjęcie nie jesr wyraźne...gdyż nie zabrałame ze sobą statywu <cry>

po rejsie strasznie zmęczeni wróciliśmy do hotelu w dzielnicy murzyńskiej...by z samego rana ruszyć do Luxemburga :)

DZIEŃ 6 LuXeMbUrG
Luxembur było najmniejsza stolicą do jakiej zawitaliśmy w ciągu tego wyjazdu...ale na pewno warto tam było pojechac choćby dlatego, że jest to bardzo urokliwe miasto :)
wszystkie mostu budowane są na wzór akweduktów
Obrazek

Luxemburg położony jest w dolnie niewielkiej rzeczki, która jednak wije się malowniczo wśród skal i niewielkich kamienniczek :)
Obrazek

a tak wygląda zamek królweski (jak wszystko w Luxemburgu tak i pałac królewski jest niewielkich rozmiarów) ...kiedy my byliśmy w Luxemburgu to akurat króla nie było...wskazywal na to brak flaki na jednej z wież...
Obrazek

o godzinie 19 wyjechaliśmy z Luxemburga do Polski...

DZIEŃ 7 powrót do domu :(
o godzinie 6 rano dojechaliśmy do przejścia granicznego w Świecku a później po przekroczeniu granicy pojechaliśmy na miejsce przesiadki do Torzymu..
to zdjęcie zostalo wyknane koło 7 rano...na chwilkę pred odjazdem autokarów
Obrazek
od lewej: Gosia, Małgosia, Kierowca Rysiek, Ewa, Ruda i Kierowca Sławek :)


Podsumowując: ostatnie kilka dni spędziłam baaaaaardzo intensywnie ale nie żaluje bo naprawde warto bylo...wiem na 100%, że do Amsterdamu i Paryża musze wrócić...
podróż ta wiele mnie nauczyła i dała sporo do myslenia...
przydarzyła mi się jedna nieprzyjemna przygoda która zakończyła się szczęśliwie...jednak najadłam się strachu...ale o tym napisze później... :)
pozdrawiam
RUDA
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Czyli można bez jednoczesnego portfolia. Brawo Ruda. Rarutka bierz przykład
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Janek pisze: Brawo Ruda
dziękuje Janku...
ale o co chodzi z tym portfolio i Rarutką bo chyba nie jestem do końca w temacie..????
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Re: jak to ruda zwiedzała Europe ;)

Post autor: Hannibal »

ruda pisze: (...)
w czasie pobytu w Berlinie utworzyła się grupa pod wezwaniem Chuligana (czyli mnie)..Chuliganem nazwał mnie jeden z kierowców bo stwierdził, że strasznie rozrabiam :)
(...)
Potwierdziam. Z Olki to straszna rozrabiaka. :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Ruda Olka!
Zabrakło mi jednego zdjęcia - wiaduktu autostrady w Luksemburgu nad tą wielką doliną rzeki. Ogólnie uznawany za najpiękniejszy wiadukt w Europie.
Cała relakcja ekstra panno Chuligan - powiedz Mamie i Tacie, że im gratuluję wielce udanej córki. Gdybyś tak jeszcze wyciepała te glany na śmietnik. :))

Ekstra zdjęcie na Defence - naprawdę bomba. Gdybyś tak jeszcze miała duży plik.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

jeżeli chodzi o mosty w Luxemburgu to mam jeszcze takie dwa zdjęcia :)

Obrazek

Obrazek
RARUTKA_GOLDI

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pn 28 lis, 2005

Post autor: RARUTKA_GOLDI »

ruda pisze:o co chodzi z tym portfolio i Rarutką bo chyba nie jestem do końca w temacie
o wysoki poziom ( wzgledem mnie ) inaczej pojmowanej kultury + złośliwości + wyfarinowanej polszczyzny = o "zgryw" :),
hm :think: chyba ktoś ma nie kończącą się andropauzę, albo mnie kocha nad życie ;)

RUda, ale męczące jest takie zwiedzanie autokarem, co? Znajomi opowiadali, że bardzo. Fajne niektore ujęcia. CO do mostów to przypominają mi sie mosty w południowej Szwajcarii, wysokie, piękne....również robią wrażenie. :)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

RARUTKA_GOLDI pisze:RUda, ale męczące jest takie zwiedzanie autokarem, co?
powiem szczerze, że od dwóch dni staram się wyspać..ale budzę sią rano z myślą, że zaraz muszę się spakować, iść do autokaru i dalej gdzieś jechać...ale juz pod koniec wycieczki byłam strasznie zmęczona...ale powiem szczerze warto było się tak zmęczyć, zeby to wszystko zobaczyć...dzięki temu już wiem co chce jeszcze zobaczyć i gdzie chce wrócić...
dziennie spędzałam około 6-10 godzinw autokarze...najśmieszniejsze jest to, że opliłam się przez szybe w autokarze...wszyscy mi mówią, że się super opaliłam..a ja się nie opalałam :P
ale polecam wszystkim taki sposób podróżowania...męczący ale dający możliwość choć częściowo poznać różne kraje...

nie wiem czy macie takie same spostrzeżenia ale im dalej na zachód tym coraz większy syf...w Niemczech było wręcz chorobliwie czysto...za to już w Amsterdamie i Belgii był większy syf a we Francji to już no comment...nio cóż co kraj to inna kultura...
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ale sobie sporo pozwiedzałaś.
ruda pisze:najśmieszniejsze jest to, że opliłam się przez szybe w autokarze...wszyscy mi mówią, że się super opaliłam..a ja się nie opalałam
:think: O ile mi wiadomo, to nie można opalić się przez szybe.
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Agaar pisze:O ile mi wiadomo, to nie można opalić się przez szybe.
a jednak mi się udało..ja bardzo mało czasu spędzałam na słońcu bo albo siedzieliśmy w muzeum albo na jakiś punktach widokowych gdzie słoneczko nie dochodziło...a jak było najmocniejsze słońce to siedzieliśmy w autokarze...więc nawet jak byłam przez chwileczkę na słońcu to nie mogłam się opalić więc jedyne wytłumaczenie, ze jestem opalona jest to, że słoneczko mnie opaliło przez szybe... :D
Agaar pisze:Ale sobie sporo pozwiedzałaś.
oj tak ale zwiedzałam to w taki tempie, że momentami nie nadążałam robić zdjęć :)
Stokrotka

-#2
Posty: 94
Rejestracja: czw 09 lut, 2006
Lokalizacja: Wisła

Post autor: Stokrotka »

Ruda na kazdej fotce usmiechnieta:)Tak trzymac:)..Ladna relacja:)

Pozdrawiam i milych dalszych wakacji:)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

ruda pisze:jedyne wytłumaczenie, ze jestem opalona jest to, że słoneczko mnie opaliło przez szybe... :D
A ja Ci mówię, że nie ma szans :cwaniak: Pamiętam jak dziś kiedy nauczyciel fizyki mówił, że opalanie przez szybe jest absolutnie niemożliwe.
:think: Często przy zmianach... dwór - pomieszczenie... człowiek szybko się opala.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ruda pisze: ale polecam wszystkim taki sposób podróżowania...męczący ale dający możliwość choć częściowo poznać różne kraje...
Poznac atrakcje, ale nie kraje. Byłem dwa razy na Litwie - raz autokarem i raz rowerem - i moge z całą stanowczością stwerdzić, że kraj możesz poznac tylko wtedy kiedy musisz zrobić rano zakupy w sklepie, kiedy możesz zboczyć z trasy, zatrzymac się we wsi i popatrzeć na codzienne życie. Oblegane przez turystów z całego swiata atrakcje często nijak się maja do oblicza danego kraju.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Relacja ok. :) Zwiedzanie trochę w stylu japońskich wycieczek-ale i tak Ci trochę zazdroszczę.
Choć sam preferuję jednak turystykę własnym samochodem-spokojnie i na luzie.
Pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Meffi zauważ, że napisałam, że choć częściowo mozna te kraje poznać...ja poznałam dobrze Wiedeń i Austrie spędzając tm około 2 miesięcy...dlatego taka wycieczka, którą ja odbyłam daje możliwość zaobserwowania pewnych różnic między krajami oraz zorientowania się, gdzie powinno się jeszcze wrócić...
andy67 pisze:Choć sam preferuję jednak turystykę własnym samochodem-spokojnie i na luzie.
ja w sumie też...pierwszy raz byłam na tego typu wycieczce... :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ruda pisze:oraz zorientowania się, gdzie powinno się jeszcze wrócić..

dokładnie :)
ODPOWIEDZ